Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jerza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jerza. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 września 2016

01-Dołączenie do gildii (JeRza)

Paring: JeRza
             M&A : Fairy Tail




Był piękny wiosenny dzień, słońce świeciło pełnym blaskiem, a na niebie nie było widać ani jednej chmurki. Wszystko zaczynało budzić się do życia, zwierzęta jak i rośliny. W powietrzu można było wyczuć przyjemną woń kwitnącej wiśni.
W fairytail jak zawsze było głośno i wesoło. Natsu i Grey toczyli pojedynek, Lucy upominała ich żeby przestali, Juvia kibicowała „Paniczowi Greyowi”, natomiast Happy Natsu. Gajeel śpiewał na scenie oraz przygrywał sobie na gitarze, oczywiście nie słuchał go nikt poza Levy, a mistrz krzyczał na Natsu i Greya,aby zakończyli pojedynek.
Jellal miał już dosyć wysłuchiwania tych wrzasków, więc postanowił wyjść z gildii na spacer, by trochę się przewietrzyć. Wdychał wiosenne powietrze i rozkoszował się słonecznym dniem. Dołączył do gildii stosunkowo niedawno, więc czuł się w niej jeszcze trochę obco, zwłaszcza, że Meredy praktycznie cały swój wolny czas spędzała z Juvią, bardzo się ze sobą zaprzyjaźniły, Jellal cieszył się widząc uśmiech na jej twarzy, nie sądził,że prędko go zobaczy po śmierci Ultear. Od incydentu z Tartarosem minęło zaledwie parę miesięcy, a jemu trudno było się odnaleźć w nowym otoczeniu i towarzystwie, zwłaszcza,że jego przyjaciółka z dzieciństwa nie spędzała z nim zbyt dużo czasu,ponieważ często była wysyłana na misje.
- Właśnie, ciekawe co robi teraz Erza- tym samym postanowił jej poszukać. Podejrzewał,że znajdzie ją albo w akademiku dziewczyn, albo na placu treningowym. Nie mylił się, zanim jeszcze zdążył podejść do placu wystarczająco blisko, aby zobaczyć dziewczynę, dobiegły go odgłosy walki.
- Hm… cała Erza- wymruczał pod nosem i podszedł bliżej. Zastał swoją przyjaciółkę walczącą na miecze z nowym członkiem gildii- Akirą. Był to przystojny mag podmiany, zupełnie jak Erza, tyle,że On nie zmieniał ubioru,lecz jedynie broń. Był wysoki,szczupły i wysportowany, starszy od Erzy ze 2 lata i wyjątkowo dobrze dogadywał się z Titanią. Erza bardzo ceniła sobie treningi z nim, był silny i mógł ją wiele nauczyć. Po za tym wydawał się być nią wyjątkowo zainteresowany, co nie za bardzo podobało się Jellalowi.
Podszedł bliżej, schował się za jednym z drzew i obserwował pełną gracji wojowniczkę. Jej długie szkarłatne włosy powiewały w wiosennym wietrze, a jej czekoladowe oczy połyskiwały w podekscytowaniem.
Akira dołączył do fairytail niecały miesiąc po dołączeniu Jellala i Meredy i pierwsze zdanie jakie wypowiedział, gdy przekroczył próg gildii to,że najbardziej zależy mu na tym, aby móc trenować i wykonywać misję razem z Titanią. Jellal uważał,że jest dla niego za miła, chciała mu pomóc w odnalezieniu się w nowej rodzinie- to oczywiste, sęk w tym,że Akira nigdy nie miał z tym żadnego problemu. W przeciwieństwie do Jellala od razy się zaaklimatyzował, jego najlepszym przyjacielem został Gajeel, gdyż razem z nim postanowił założyć zespół. Okazało się,że tak jak zabójca smoków żelaza uwielbiał śpiewać i grać na gitarze, występowanie na scenie nie sprawiało mu najmniejszego problemu i w ogóle by mu to nie przeszkadzało, gdyby nie fakt,że większość piosenek dedykował Erzie. Niebieskowłosy chłopak dziwnie się z tym czuł, kiedy byli jeszcze uwięzieni w Systemie R, gdy byli jeszcze dziećmi, była dla niego bardzo ważna. Podziwiał ją za siłę którą posiadała i jedyne czego pragnął to ją  stamtąd wydostać. Wtedy inaczej wyobrażał sobie swoje przyszłe życie, nigdy nie sądził,że zostanie marionetką Zerefa, że rozkaże swoim przyjaciołom dokończyć budować wieżę i zabroni Erzie ich uratować.
Chłopak wzdrygnął się na samo wspomnienie tego jaką krzywdę wyrządził dziewczynie. Nie rozumiał tego jak mogła mu tak szybko wybaczyć zwłaszcza zabicie Simona,ale także był jej niewiarygodnie wdzięczny za to,że jako jedna z niewielu osób dała mu drugą szansę oraz,że traktowała go jak dawniej,kiedy tytko udało im się znaleźć chwilę,aby porozmawiać sam na sam.
Po kilkuminutowej obserwacji, postanowił wrócić do domu, nie chciał jej przeszkadzać w treningu, ani tym bardziej wysłuchiwać głupich komentarzy Akiry na temat śledzenia dziewczyny.
Erza stała w lekkim rozkroku przygotowana na kolejny cios, była już trochę zmęczona, ale dużą satysfakcje dawał jej fakt,że do tej pory chłopakowi nie udało się jej pokonać. Zdawała sobie sprawę z tego,że Akira stojący przed nią jest silny, gdyż dawno nie była już tak wykończona po sparingu. Podobało jej się to,że Akira nie dawał jej taryfy ulgowej w związku z tym,że jest dziewczyną.Trenowali tak już od ładnych paru godzin, najpierw bez broni, potem z bronią lekką, a zakończyli na na walce na miecze. W tym akurat Erza była najsłabsza, gdyż do tej pory nie miała z kim trenować.  Zarówno Natsu jak i Grey rzucali się na nią bezmyślnie z pięściami, co kończyło się wgnieceniem ich w ziemie. Przez chwilę wydawało jej się,że zobaczyła coś niebieskiego wśród koron drzew,lecz zanim zdążyła się obrócić tego czegoś już nie było- dziwne- pomyślała.
- Dobra na dzisiaj kończymy, dziewczyno Ty to masz wytrzymałość- zawołał chłopak,który już zaczął biec w jej kierunku.
- Już dawno nie byłem tak głodny po treningu, mam nadzieję,że Mira ugotowała coś dobrego, bo zaraz umrę z głodu- uśmiechnął się do niej tym swoim zawadiackim uśmiechem i podał rękę – idziesz? Zapytał. Erza tylko przytaknęła i razem wrócili do gildii.
Następnego dnia Erza obudziła się dosyć wcześnie, trochę ją to zdziwiło, bo sądziła,że po wczorajszym treningu będzie spała co najmniej do południa. Przypomniała sobie niebieski kolor który zobaczyła podczas walki i wydał jej się dziwnie znajomy.- Jellal-pomyślała.Hm… czy to możliwe- odkąd chłopak dołączył do gildii miała wrażenie,że jej unikał. Rozmawiali zaledwie parę razy, a głównym tematem ich rozmów były misje i Tartaros. Dziewczyna nie wiedziała dlaczego chłopak jej unikał- przecież wyjaśniliśmy już sobie wszystko,prawda? Wie,że już dawno mu wybaczyłam- Wróciła wspomnieniami do dnia w którym ujrzała go po raz pierwszy po 7-letnim śnie na wyspie Tenrou. Przypomniała sobie,że odbyli wtedy szczerą rozmowę na temat wspomnień chłopaka i sposobu w jaki ma go traktować. Bardzo wyraźnie przypomniała sobie także jak razem stoczyli się z niewielkiej górki, oraz fakt,że tak niewiele brakowało do ich pierwszego pocałunku.
- Tak, mój pierwszy pocałunek ahh…- dziewczyna aż się zarumieniła na samo wspomnienie. Zawsze czuła coś do Jellala, od kiedy byli dziećmi, ale potem los ich rozdzielił, a teraz, gdy po tylu latach widują się codziennie, to wszystko nie jest już takie proste. Po za tym Erza doskonale pamiętała, dlaczego nie doszło  do ich pocałunku. Przyjaciel oznajmij jej,że ma narzeczoną, co kompletnie zbiło ją z pantałyku. Później zorientowała się,że było to kłamstwo,ale wciąż nie potrafiła zrozumieć, dlaczego on to wtedy zrobił.
- A może on nie czuje tego samego co ja? Eh… może nigdy nie czuł,a ja sobie tylko coś bezsensownie wymyśliłam?
Westchnęła ciężko i podeszła do lustra, niedawno pojawione rumieńce nie zdążyły jeszcze zniknąć z twarzy. Przeczesała szybko szczotką swoje długie czerwone włosy i postanowiła,że dzisiaj zostawi je rozpuszczone. Wyszła z pokoju i szybko zeszła na śniadanie.
Po południu w gildii było wielkie zamieszanie, Makarov zwołał zebranie dla wszystkich członków, by ogłosić ważny komunikat.
-Nie wiem, czy już o tym słyszeliście, ale nie dawno pojawiła się nowa mroczna gildia, rada magiczna poprosiła właśnie nas moje drogie dzieci o powstrzymanie ich.- powiedział mistrz donośnym głosem i pełnym powagi tonem.
- Nasz nowy wróg nazywa się Fantasy Five i  jest równie silny, co Tartaros, mimo, że składa się z magów, a nie demonów. Oczekuję, więc od was pełnego zaangażowania. Przyszłość Magnolii leży w waszych rękach.
- Już się napaliłem- wykrzyczał Natsu, cały ożywiony i chętny do walki.
- Drużyna, którą uformowałem, nie jest przypadkowa, miejcie tego świadomość. Muszę przyznać,że jest dosyć nietypowa,ale zaraz wyjaśnię Wam dlaczego wysyłam tych magów,a nie innych. Makarov wskoczył na blat baru i zawołał- W tej misji uczestniczyć będą: Natsu, ponieważ jest narwanym,ale dosyć silnym magiem i Happy,  Lucy, gdyż jeden z członków owej gildii jest wysokiej klasy magiem gwiezdnych duchów, Erza i Akira, ponieważ ich style walki są bardzo dobrze zsynchronizowane oraz dopełniają się umiejętnościami, Meredy, ponieważ może się bardzo dużo nauczyć obserwując Erzę i …
W międzyczasie Meredy podeszła do Jellala, dała mu lekkiego kuksańca w bok i oznajmiła- Hehe ktoś tu chyba jest zazdrosny o te nasze 2 papuszki nierozłączki, czy się mylę?
Jellal dopiero teraz zorientował się,że cały czas zaciska szczękę i patrzy wilkiem na Akirę.Nie odezwał się jednak, gdyż zrobiło mu się głupio z powodu swojej złości na przyjaciela, przecież nie mógł go winić za to,że tak bardzo polubił Erzę.
- Do tej misji będzie nam potrzebna jeszcze jedna osoba, która ma siłę jednego z 10 magów- kontynuował mistrz – a mianowicie Jellal.
Wszystkie spojrzenia w pomieszczeniu przeniosły uwagę na chłopaka, który siedział przy ostatnim stoliku zaraz przy wejściu i patrzył teraz na mistrza zdziwionym spojrzeniem.
- Ja?- zapytał, a głos trochę mu się załamał, nie wyobrażał sobie misji u boku tych wszystkich wspaniałych magów. Sądził,że nie pasuje do tej drużyny. Do tej pory jedyne misje jakie wykonywał to te z Meredy.
- Tak, drogi chłopcze to właśnie twoich umiejętności potrzebujemy, by pokonać Fantasy Five.
- Mistrzu, czemu mnie nie wyślesz na tę misję? Przecież jestem równie silny, jak Natsu, heh… co ja mówię jestem od niego znacznie silniejszy-powiedział Gray.
- Taak, a chcesz się założyć gołodupcu?- Wrzasnął Natsu.
- Dajesz ledwo paląca się zapałko.
- Coś ty powiedział draniu?
- Słyszałeś młotku.
- Wystarczy- krzyknęła Erza, po czym magowie potulnie skulili się w sobie i usiedli na swoich miejscach.
Makarov odchrząknął głośno po czy kontynuował- A dlatego nie wysyłam cię na tą misje Grey, ponieważ skończyła by się bitwą z Natsu, a po za tym mam inna misją do której nadajesz się tylko Ty- oznajmij mistrz.
Spojrzał na wszystkich i kontynuował- Fantasy Five mimo swojej nazwy ma zastraszająco dużo członków, dlatego też 2 drużynę składającą się z Greya, Gajeela, Levy i Miry wysyłam na pozostałych członków gilgii.
- Jakieś pytania?
- Tak, kiedy wyruszamy mistrzu.
- Obie drużyny wyruszają za 2 godziny, weźcie tylko najpotrzebniejsze rzeczy, aby nie nosić ciężkiego bagażu- Erza?
- Dobrze mistrzu- potwierdziła dziewczyna, ale zarumieniła się lekko ze wstydu.
Jellal patrzył na całe to widowisko jak zza jakiejś szyby, wcale nie widziała mu się misja w tym składzie, co prawda z Natsu i Lucy dogadywał się całkiem nieźle, ale być w jednej drużynie z Akirą. W tym właśnie momencie spojrzał na Erzę i zdał sobie sprawę z tego,że dziewczyna od jakiegoś czasu go obserwowała, gdy ich spojrzenia się spotkały, nic innego nie miało znaczenia, byli tylko ona i on. Erza obdarzyła go uroczym uśmiechem i wtedy pomyślał- nieważne kto będzie w tej drużynie, będzie tam też ona- ta myśl dodawała mu otuchy.
Erza wparowała do swojego pokoju niczym huragan i zaczęła głośno zastanawiać się co powinna ze sobą zabrać.
-Hm… tylko najpotrzebniejsze rzeczy, łatwo powiedzieć- po czym wyjęła z pod łóżka jedną ze swoich walizek- tylko najpotrzebniejsze- powtórzyła i szybko schowała walizkę. Zamiast niej wyciągnęła z szafy plecak, nie był zbyt duży, pomieści zaledwie parę rzeczy, jakiś prowiant, szczotkę do włosów i kilka innych drobiazgów. Cieszyła się,że nie musi martwić się o ubrania, bo w razie czego zawsze może użyć magii.
-Cóż, wygląda na to,że to będzie musiało mi wystarczyć- westchnęła cicho i zrezygnowana wyszła z pokoju.
Przy wejściu do gildii zebrali się już prawie wszyscy… prawie, bo oczywiście Natsu jak zawsze się spóźniał.
- Gdzie on jest? Czemu go jeszcze nie ma?- zapytała zniecierpliwiona Erza.
- A, bo ja wiem odpowiedziała Lucy, pewnie jak zwykle czegoś szuka, jak się mieszka w takim bałaganie to nic dziwnego.
- Już jestem- zawołał Natsu, kiedy podchodził do reszty przyjaciół.
- Co tak długo?- zapytała naburmuszona Lucy.
- Ano…tego… no.. wiesz, musieliśmy coś znaleźć.
- A nie mówiłam Wam?- blond dziewczyna roześmiała się.
W tym właśnie momencie Erza dostrzegła wielki, całkowicie doładowany plecak chłopaka, uśmiechnęła się lekko i pomyślała- Haha tym razem to nie ja- I z satysfakcją na twarzy ruszyła za przyjaciółmi.
Podczas podróży Erza dopiero odczuła skutki treningu, była całkowicie wykończona mimo,że dopiero zaczynali swoją podróż. Nie mogła sobie przypomnieć, kiedy po raz ostatni się tak czuła, chyba podczas walki z Tartarosem. Nim się obejrzała to już ktoś niósł ją na rękach.
- Spokojnie ja mam tyle siły,że mogę cię nieść, albo wziąć na barana, jak wolisz- oznajmił Akira z szerokim uśmiechem.
Jellal prychnął tylko lekko i odwrócił wzrok od tej sceny- za kogo on się uważa? – pomyślał- przecież ledwo ją zna,a już proponuje jej takie rzeczy, jak on śmie?
Nim się obejrzał usłyszał Meredy, która zaświergotała rozbawiona
- I co dalej będziesz mi wmawiać, że nie jesteś zazdrosny- uśmiechnęła się uroczo- Kogo ty próbujesz oszukać? Mnie czy siebie?
Jellal nie odezwał się ani słowem, rozejrzał się tylko dyskretnie po twarzach reszty towarzyszy,aby dowiedzieć się, czy ktoś jeszcze poza nim usłyszał tą uszczypliwą uwagę. Odetchnął z ulgą, bo nikt nie zwracał uwagi, ani na niego, ani na Maredy.
Po zaledwie paru metrach Erza zeskoczyła z objęć Akiry i powiedziała speszona- Dzięki, ale sobie poradzę- i przyspieszyła trochę kroku.
Jellal przyglądał się jej, mimo,że była zmęczona to szła pewnym i dosyć szybkim krokiem, włosy delikatnie powiewały jej na wietrze, szła z podniesioną głową,aby ukryć zmęczenie, a jej oczy, były po prostu niesamowite. Wyglądały na tak ciekawe otaczającego ją świata, w ogóle patrząc na nią można by pomyśleć, że idzie na zwyczajną wycieczkę, a nie na misje na której prawdopodobnie będzie musiała stoczyć pojedynek na śmierć i życie. Uwielbiał na nią patrzeć, bez względu na to, co w danej chwili robiła, czy trenowała, jadła, rozmawiała z przyjaciółmi, zawsze tryskała radością i była pełna życia. Przypomniało mu się to co kiedyś mu powiedziała- Ja tylko staram się żyć pełnią życia na swój niezdarny sposób- uśmiechnął się na to wspomnienie i w tym właśnie momencie uderzyła go pewna myśl,tak mocno, że aż zachłysnął się powietrzem. W tej chwili uświadomił sobie coś, co jego serce wiedziało od zawsze- Ja ją kocham-pomyślał- prawda jest taka,że od zawsze ją kocham. Zawsze ją podziwiałem, martwiłem się o nią i troszczyłem, nie raz nawet przyjąłem kary zamiast niej, bo nie mogłem przyglądać się jej cierpieniu westchnął – Tylko czy mam jakiekolwiek szanse z tym silnym, przystojnym i pewnym siebie Akirą? Czy w jego cieniu, ona mnie zauważy?- zadawał sobie te pytania w nieskończoność,aż w końcu zdecydował- Nie poddam się- pomyślał i z tą właśnie zawziętością na twarzy, przyspieszył kroku, by móc zrównać się krokiem z ukochaną.
Erza po 2 godzinach trochę zwolniła tępo, naprawdę musiała odpocząć. Było już późno i powoli zaczynało się robić ciemno. Na niebie pojawił się księżyc i pierwsze gwiazdy, ten widok zapierał dech w piersiach. Powietrze było rześkie i orzeźwiające, lekki wiaterek otulał jej twarz, a ona starała się wypatrzeć najodpowiedniejsze miejsce na postój. Wtedy nieopodal dostrzegła las-idealne miejsce na odpoczynek- pomyślała. Spojrzała po twarzach swoich przyjaciół i spostrzegła, że oni także są już zmęczeni wędrówką. Zaczynała żałować, że nie postanowili skorzystać z jakiegoś środku transportu, ale pociągi nie jeździły tą trasą, a o dziwo jakimkolwiek innym środkiem lokomocji podróż zajęłaby im więcej niż pieszo. Wtedy zauważyła coś, czego nie dostrzegła wcześniej. Wszyscy byli zmęczeni, albo przynajmniej wyglądali na padniętych. Prawie wszyscy tylko nie On. Przez chwilę patrzyła na chłopaka i zauważyła zmianę na jego twarzy. Miał pewne siebie spojrzenie, spojrzenie,które mówi,że wie czego chce i nie boi się o to zawalczyć.Westchnęła cicho- dawno już nie widziałam u niego tego wyrazu twarzy-pomyślała- kiedy ostatnio? A no tak, wtedy jak byliśmy jeszcze dziećmi, zawsze miał taki wyraz twarzy,kiedy mówił z taką pewnością w głosie,że uda nam się wydostać z systemu R.- ironia losu,że to właśnie on został tam i kontynuował budowę- Przypomniała sobie te wszystkie lata bez niego, te wszystkie dni, w których o nim myślała, oraz o reszcie towarzyszy, których była zmuszona wtedy porzucić. Pamiętała,że tęskniła za nim i nie jeden raz chciała go stamtąd wydostać, albo chociaż zrozumieć, co się dzieje? Wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego, że jest on kontrolowany przez Zerefa, nie miała pojęcia, czemu nagle zaczął zachowywać się w ten sposób.
Po raz kolejny spojrzała na niego- To pewne siebie spojrzenie, chciałaby częściej takowe u niego widzieć. Hm… ciekawe o czym teraz myśli?- pomyślała i uśmiechnęła się, mimo, że zdawała sobie sprawę z tego,że chłopak tego nie zauważy.
- Tutaj się zatrzymamy- skwitowała Erza- Dziewczyny przygotują coś do jedzenia, a chłopcy niech pójdą po drewno i rozpalą ognisko, a także rozłożą namioty.
Po zjedzeniu posiłku Erza udała się w głąb lasu, postanowiła wykorzystać tę krótką chwile, kiedy Akira i Natsu postanowili urządzić sobie krótki sparig- ale znając ich to pewnie potrwa z pół nocy- pomyślała. położyła się na małym pagórku i spojrzała w niebo. Wyglądało tak pięknie, było czyste bez choćby jednej chmurki, całe oblane gwiazdami, migoczącymi na przemiennie jak lampki choinkowe.
- Erza… – dobiegł ją cich głos zza pleców. Obróciła się zaskoczona,że ktoś ją tu odnalazł i zobaczyła Go, jego piękne niebieskie włosy połyskiwały w świetle księżyca, a jego kocie oczy lśniły nawet jaśniej niż miliony gwiazd na niebie.
- Jellal… co tu robisz?- zapytała lekko zmieszana.- Czy coś się stało?
- Nie… a przynajmniej nie zupełnie, ale chciałbym z tobą porozmawiać- powiedział, po czy usiadł obok dziewczyny. Spojrzał na nią, w tym momencie wyglądała tak bezbronnie i uroczo zarazem, jeden kosmyk włosów poleciał jej na twarz, więc chłopak automatycznie schował go jej za ucho, gdy zobaczył jej zaskoczony wzrok, szybko cofnął rękę i wyszeptał szybkie przeprosiny pod nosem.
Erza patrzyła na niego niepewnie, nie wiedziała co powiedzieć, czuła się tak jakby na chwile zapomniała jak się mówi. Serce trzepotało jej w piersi, niczym ptak uwięziony w klatce, nigdy wcześniej się tak nie czuła. Po chwili odzyskała głos i odezwała się, mimo to jąkała się trochę.
- Ano…to…. ummm… o czym chciałeś porozmawiać? – wykrztusiła w końcu.
Jellal nie odzywał się przez chwile, tylko patrzył na nią i jak grom z jasnego nieba zrozumiał teraz tak oczywistą rzecz. – Ona jest najpiękniejszą kobietą,jaką widziałem w życiu- myślał – Nic dziwnego,że jej imię było jedyną rzeczą jaką pamiętałem mając amnezje, oraz to,że z tego imienia płynęło tyle ciepła.- Wciąż się jej przyglądał teraz jej policzki przybrały niemal kolor jej pięknych szkarłatnych włosów, które delikatnie opadały na jej ramiona, mierzwione przez lekki wiatr. Jej oczy, czekoladowe i głębokie jak studnia bez dna, bez problemu mógłby się w nich zgubić. Miała na sobie fioletową sukienkę, tą samą, którą nosiła, wtedy, gdy mieli się pocałować o raz pierwszy.
- Wszystko w porządku?- dziewczyna ponowiła pytanie, czym wyrwała go z rozmyślania.
- Tak, po prostu chciałem spędzić z tobą trochę czasu, dawno nie mieliśmy chwili dla siebie- wyznał w końcu.
- Tak to prawda,ponieważ ciągle mnie unikasz- skwitowała dziewczyna.
- Słucham? Że niby to ja ciebie unikam?- popatrzył na nią dziwnie.
- Tak, a niby kto?- zapytała zaskoczona.
- Naprawdę cię to tak dziwi? Przecież cały czas spędzasz ze swoim nowym „przyjacielem” Akirą.- odpowiedział zirytowany chłopak, a słowo przyjaciel wypowiedział z nutką sarkazmu.
- I co z tego? Kto ci broni do nas dołączyć?- zapytała naburmuszona Erza, nie rozumiała ani tonu, ani reakcji chłopaka.
- A ty serio myślisz,że mam ochotę spędzać czas z waszą dwójką?
- A dlaczego by nie?
- Nie żartuj sobie ze mnie- prychnął.
- O co ci chodzi? Dlaczego się tak zachowujesz?
- Heh…naprawdę nie wiesz? Czy tylko udajesz?
- Co niby miałabym udawać?
- Rany… mówisz poważnie? Naprawdę tego nie zauważyłaś?
- Niby czego?- zapytała autentycznie zaskoczona dziewczyna.
- Tego,że Akira jest w tobie zakochany?- wypalił w końcu.
- Słucham? O czym ty mówisz?- powoli zaczynała rozumieć w którą stronę zmierza ta rozmowa.
- Naprawdę nie wiesz?- zaśmiał się chłopak bez wesołości w głosie.- Erza może cie poniosę, albo wezmę na barana, Erza to danie,które ugotowałaś jest przeee pyszne, Erza, a może mógłbym spać z tobą w jednym namiocie?- zaczął przedrzeźniać adoratora swojej ukochanej – No błagam.
- A ty czemu to niby wiesz?
- Bo wiem.
- Ale skąd?
- Eh… bo widzę jak on na ciebie patrzy… ja… ja dobrze znam to spojrzenie.- wykrztusił w końcu.
- Niby skąd?
- Zgadnij- w końcu odważył się na nią popatrzeć, była całkowicie zbita z pantałyku, miała lekko rozchylone usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co.
- O czym ty mówisz?- spytała spokojnym,lecz pewnym głosem.
- Przecież dobrze wiesz co do ciebie czuje Erza, od zawsze.- wyznał.
- Co? Ale jak to? Skąd niby miałabym wiedzieć? Od kiedy tylko dołączyłeś do gildii unikałeś mnie, rozmawialiśmy zaledwie parę razy- zastanowiła się przez chwile- w sumie to nawet nie można nazwać tego rozmową, zamieniliśmy zaledwie parę zdań. Ty… dlaczego… czemu mi nie powiedziałeś?
-Bo nie było ku temu dobrej okazji.- odpowiedział prosto, z nutką przygnębienia w głosie.
- Ale jak? To niemożliwe? Więc dlaczego, kiedy ostatnim razem zbliżyliśmy się do siebie to oznajmiłeś mi,że masz narzeczoną? – pokręciła z niedowierzaniem głową.
- Ehh…przyznaję to było głupie, szczerze mówiąc to była najgłupsza rzecz jaką w życiu zrobiłem. Zrozum jednak,że wtedy myślałem zupełnie inaczej. Chciałem się ukarać za wszystko co zrobiłem… co tobie zrobiłem, a nie znałem dla siebie lepszej kary niż fakt,że mnie przy tobie nie będzie. Uważałem,że nie zasługuję na ciebie, szczerze mówiąc wciąż tak myślę,ale nic nie poradzę na to, że nie mogę  patrzeć na to jak on z tobą flirtuje, po prostu coś się wtedy we mnie gotuje.
- Hehe- zaśmiała się lekko- Chcesz mi powiedzieć,że jesteś zazdrosny?
- Co? Że niby ja? Daj spokój.- ale po chwili zastanowienia odpowiedział szybko i poważnie, pewnym głosem- Tak Erza, jestem zazdrosny.
- Dlaczego nic mi wcześniej nie powiedziałeś?- zapytała lekko rozbawiona, widząc jego minę.
- Bo nie wiedziałem co czujesz…w sumie to nadal nie wiem co czujesz.- wyznał lekko zawstydzony.
- A czy to nie oczywiste? – zapytała, po czy dodała po chwili- myślisz,że dlaczego nie chciałam z tobą walczyć w wieży R, mimo,że wiedziałam,że jesteś kontrolowany przez Zerefa i nie jesteś sobą? Myślisz,że dlaczego uwierzyłam Ci, gdy mi wtedy powiedziałeś,że wciąż masz swoją świadomość i próbujesz pokonać Zerefa?- rozpłakała się, ale mówiła dalej- A myślisz,że dlaczego nie chciałam żebyś zginął, kiedy zorientowałam się,że masz amnezje? Albo czemu nie chciałam, by rada magiczna cię zabrała i zamknęła w celi, albo jeszcze gorzej- po tych słowach aż ją przeszły ciarki- Ale nadal kontynuowała lekko łkając- A czemu niby, gdy spotkaliśmy się po 7 latch, powiedziałam ci,że ci wszystko wybaczam i obiecałam,że będę cie traktować jak dawniej- teraz rozpłakała się już na dobre- Jak myślisz? Po co to wszystko?
Jellal patrzył oniemiały jak jego ukochana płacze, przytulił ją mocno do siebie i próbował jakoś pocieszyć. Kołysali się delikatnie, ale nie odzywali ani słowem. Chłopak pomyślał sobie- Jak ja mogłem być taki ślepy i głupi? Rzeczywiście, przecież ona zrobiła dla mnie więcej niż ktokolwiek inny kiedykolwiek zrobił.- Tak bardzo było mu teraz głupio i przykro,że doprowadził ją do płaczu- po raz kolejny- pomyślał.
Gdy Erza już się uspokoiła, odsunął ją lekko od siebie, na długość ramienia. Wciąż tulił ją w ramionach, trzymał jak najdrogocenniejszy skarb.Złapał jej twarz w dłonie i delikatnie przyciągnął do siebie.
- Co robisz? -Zapytała lekko speszona dziewczyna i zarumieniła się jeszcze bardziej.
- Chciałbym dokończyć to, co zaczęliśmy ostatnim razem, gdy miałaś na sobie tą sukienkę- uśmiechnął się lekko.
Erza przytaknęła delikatnie, zbliżyła twarz do jego i odwzajemniła jego pocałunek z pełną mocą i uczuciem.
W międzyczasie Natsu i Akira właśnie kończyli swój trening.
- Gdzie się podziała Erza?- zapytał Akira zgromadzonych.
- Nie mam pojęcia… ooo Jellala też gdzieś wywiało- odpowiedział Natsu.
- Słucham? O czym ty mówisz? Jak to go nie ma?-  powiedział lekko poddenerwowany  chłopak. – Chcesz mi powiedzieć,że oni przez ten cały czas są razem?- zerwał się na równe nogi i postanowił poszukać zaginioną parę.
W tym czasie w lesie Erza i Jellal spędzali najcudowniejsze chwile w swoim życiu, nareszcie razem. Leżeli przytuleni, oparci o pień jednego z pobliskich drzew. Chłopak głaskał delikatnie dziewczynę po włosach i całował w głowę. Po pewnym czasie zasnęli. Leżeli tak przytuleni połowę nocy, jakby nie miało być jutra, zanim zostali brutalnie obudzeni i musieli powrócić do rzeczywistości.
- A, więc tu jesteście- wykrzyczał Akira na pół lasu- Erza martwiłem się o ciebie- i nieproszenie mocno przytulił do siebie dziewczynę. Ona natomiast była jeszcze zaspana i nie bardzo wiedziała, co się dzieje. Po chwili jednak odsunęła się gwałtownie od chłopaka i powiedziała- Nic mi nie jest. Wszystko w porządku, naprawdę. Po prostu zasnęliśmy, to wszystko-powiedziała z lekkim uśmiechem.
- Po prostu zasnęliście?- wymruczał zdegustowany chłopak, a po chwili dodał cicho pod nosem-Dobrze wiedzieć.
Cała trójka wróciła to obozowiska, zanim jeszcze zdążyli wyłonić się z lasu, Jellal złapał Erzę za rękę i uśmiechnął się do niej czule. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i razem wyszli zza drzew.
- Oni się llllubią- powiedział Happy i wzleciał do nieba.
- No no kogo ja tu widzę… wow Lucy patrz- zawołał zaskoczony Natsu i pokazał na połączone ręce przybyłej pary.
- Oj Natsu, z ciebie to naprawdę jeszcze jest dzieciak- westchnęła dziewczyna i obdarzyła przyjaciółkę uśmiechem, który mówił- bądź szczęśliwa.
- Nareszcie!!!- wyskoczyła Meredy i rzuciła się w ramiona Jellalowi- Wreszcie się odważyłeś- powiedziała mu do ucha.
Chłopak odsunął się trochę speszony całą tą sytuacją. Nie był przyzwyczajony do tego,że inni zwracają na niego uwagę, lecz w tym momencie był tak bardzo szczęśliwy, że nawet to mu nie przeszkadzało.
Następnego dnia cała drużyna wyruszyła w dalszą podróż. Kiedy odnaleźli kryjówkę Fantasy Five, wszyscy stoczyli trudną i bardzo wyczerpującą walkę. Niestety  zostali rozdzieleni i każdy musiał zmierzyć się z osobnym przeciwnikiem, jedynie Erza i Akira połączyli siły przeciwko liderowi mrocznej gildii. Niestety nawet to na niewiele się zdało, gdyż w trakcie trwania walki Erza została uprowadzona. Teraz reszta przyjaciół próbowała obmyślić plan jak odbić przyjaciółkę. Najbardziej tym wszystkim przybity był Jellal, chodził nerwowo w koło i wydeptywał kolejną ścieżkę na trawie.
- Jak to w ogóle możliwe? Czemu jej nie pomogłeś? Przecież byłeś obok. Jak mogłeś pozwolić na to by ją porwali… co? Akira!!! – wykrzyczał Jellal. Z reguły był bardzo opanowany i spokojny, ale teraz sam nie wiedział, co się z nim dzieje. Był po prostu wściekły. Wściekły na Akirę,że jej nie pomógł, na mroczną gildię. Jednak najbardziej zły był na siebie- jak ja mogłem pozwolić im ją zabrać?-pomyślał- teraz, kiedy powiedziałem jej co do niej czuje,kiedy dowiedziałem się,że ona czuje to samo- łzy zaczynały się pojawiać w oczach chłopaka- właśnie teraz, kiedy uświadomiłem sobie jak bardzo ją kocham, nie mogę jej stracić…. po prostu nie mogę- powstrzymał łzy i powiedział- Na pewno cie uratuje Erza.
- Wszyscy ją uratujemy, nie martw się Jellal, Erza jest silna, poradzi sobie.
- Aye sir- skwitował Happy.
- Już po ciebie idziemy Erza- wymruczał pod nosem niebieskowłosy chłopak.
Obudziła się w jakimś ciemnym i cichym miejscu. Wszystko ją bolało. Przypomniała sobie,że walczyła z Fantasy Five, ale potem pustka. Powoli otworzyła oczy i próbowała sobie przypomnieć jak się tu znalazła. Chciała zrobić krok na przód, ale dopiero wtedy uświadomiła sobie,że jest przypięta jakimiś łańcuchami do ściany. Łańcuchy oplatały jej nadgarstki i kostki, na dodatek były to łańcuchy pochłaniające moc magiczną. Nie dość,że nie mogła użyć magii to jeszcze z sekundy na sekundę traciła siły. Zamknęła oczy i pozwoliła sobie powrócić do najwspanialszych chwil swojego życia. Nie miała łatwego dzieciństwa, jako niewolnica w systemie R była siłą zmuszana do pracy, ale dalsze lata wynagrodziły jej to cierpienie. Dołączyła do najlepszej gildii na świecie, miała rodzinę która ją kochała. Przypomniała sobie misje na, które wyruszyła razem z Natsu, Happym, Lucy i Greyem. Przypomniała sobie, jak dobrze bawiła się ze swoimi przyjaciółmi. Na koniec powędrowała wspomnieniami do minionej nocy, w końcu wyznała Jellalowi, co do niego czuje i dowiedziała się,że jego uczucia niczym nie różnią się od jej własnych – nawet przeżyłam swój pierwszy pocałunek…teraz mogę umrzeć- westchnęła i uśmiechnęła się lekko.
- Jellal… przyjaciele.. bądźcie bezpieczni- powiedziała po czym opadła z resztek sił i straciła przytomność.
Przyjaciołom w końcu udało się odnaleźć miejsce przetrzymywania Erzy, nie było to takie proste, dlatego wysłali Happiego na zwiady, z powietrza mógł zobaczyć znacznie więcej. Kiedy dotarli do kryjówki, rozdzielili się. Jellal postanowił znaleźć ukochaną, a reszta z Natsu na czele zajęła się walką. Co prawda Akira proponował,że będzie mu towarzyszył,ale chłopak nie skorzystał z tej propozycji. Wciąż był zły na kolegę z drużyny, dobrze wiedział,że nie powinien, bo najprawdopodobniej gdyby znalazł się na jego miejscu również nie mógłby nic zrobić.Lecz mimo wszystko nic nie mógł poradzić na swoje uczucia. Nigdy wcześniej się tak nie czuł. Nigdy nikt nie był dla niego tak ważny, jak ona. Tylko ona się dla niego liczyła od zawsze, ale tak naprawdę dopiero teraz sobie to uświadomił. Wparował do lochów niczym strzała, przebiegł szybko obok klatek i nagle zatrzymał się oniemiały poczuł,że serce zaraz mu pęknie,kiedy ujrzał Erzę. Jej ciało zwisało bezwładnie z łańcuchów, głowę miała opuszczoną na piersi tak,że nie było widać jej twarzy, włosy opadały kaskadami na jej ramiona i plecy.
- Erza… skarbie….- głos mi się załamał od powstrzymywanych łez.
Szybko wyważył pręty w klatce i wszedł do środka, pozbył się łańcuchów i wziął ukochaną w ramiona, teraz nie mógł już powstrzymać kropel spływających z jego oczu na twarz dziewczyny.
- Erza… proszę cie nie zostawiaj mnie… błagam…otwórz oczy- mówił, pomiędzy łzami- nie mogę cię stracić…. jesteś dla mnie najważniejsza, rozumiesz… najważniejsza.- dalej płacząc oparł głowę o jej czoło.
- Erza… kocham cie- wyznał cicho i pocałował ją.
Poczuł jak jej ciało napręża się pod jego dotykiem, podniósł głowę i napotkał jej piękne oczy,które teraz parzyły na niego z taką miłością,że aż serce mi się ścisnęło.
- Erza
- Jellal…. ja też cie kocham- wyznała, po czym uniosła lekko głowę, aż ich usta ponownie się spotkały.
Tym razem ich pocałunek był bardziej namiętny od poprzedniego. Całowali się tak, jakby nikogo innego nie było, jakby nic innego nie miało znaczenia. Byli tylko ona i on. Razem. Nic innego się nie liczyło. Gdy po paru minutach wrócili do rzeczywistości, chłopak wyniósł ją z lochów. Dołączyli do reszty przyjaciół, którzy zdążyli już się uporać z wrogami.
- Erza nic ci nie jest, tak się  ciesze- pierwszy podbiegł do nich Akira.
- Nie, już wszystko w porządku- oznajmiła dziewczyna nie spuszczając wzroku z niosącego ją chłopaka.
Wtedy to do niego dotarło. Akira zatrzymał się nagle i zrozumiał- ona naprawdę go kocha- westchnął- i tylko jego. Widać to w każdym jej spojrzeniu, geście, w każdym uśmiechu.
- Udało ci się Jellal- powiedziała Meredy i uśmiechnęła się do nich szeroko.
Po powrocie do gildii, Jellal postanowił odprowadzić Erzę do akademika. Wiedział,że jest zmęczona i potrzebuje odpoczynku. Szybko wszedł na górę po schodach, otworzył drzwi do jej pokoju i położył ja na łóżku. Usiadł obok niej i głaskał ją po włosach, spała. Zasnęła w jego ramionach, gdy wyruszyli z powrotem do gildii, spała przez całą podróż- nic dziwnego te łańcuchy wyssały z niej całą magię i energie- pomyślał. Kiedy już zamierzał wstać czyjaś ręką go powstrzymała. Obrócił głowę, a Erza szybko skradła mu całusa. Uśmiechnęła się do niego czule i powiedziała- a gdzie ty się wybierasz?
- Erza… zaczął się jąkać- myślałem,że śpisz, musisz odpocząć.
- Ile mam odpoczywać? Przecież spałam przez całą drogę powrotną, już wystarczająco wypoczęłam- powiedziała dziewczyna i puściła do niego oko- poza tym- kontynuowała- już dawno nie miałam tyle siły.
I zanim się zorientował już siedziała na nim okrakiem. Spojrzał w górę i spotkał jej oczy. Połyskiwały piękniej niż gwiazdy na niebie, obdarowała go jednym z najpiękniejszych uśmiechów, jej włosy rozsypały się w około nich, dając im wrażenie większej intymności. Nie mógł uwierzyć w to,że ta piękna, silna,odważna i wyjątkowa kobieta kocha właśnie jego. Był tak bardzo szczęśliwy. Pocałowała go delikatnie, a on oddał jej pocałunek.
Dziewczyna podniosła na chwilę głowę przerywając pocałunek. Spojrzała w dół na swojego ukochanego, który teraz leżał pod nią poddając się jej każdemu pocałunkowi i dotykowi. Nagle zrobiła się czerwona na twarzy- co ja wyprawiam- pomyślała. Nigdy nie zdawała sobie sprawy z tego, że będzie zdolna do czegoś takiego. Ale to uczucie, które wypalało ją w tym momencie było silniejsze od zdrowego rozsądku. Wtopiła palce w jego włosy i wpiła się w niego ustami. W tej chwili zapragnęła, by ta chwila trwała wiecznie.
W ten o to sposób Erza i Jellal spędzili razem swoją pierwszą noc.

2 lata później
- Nie biegnij tak szybko Elzo- wołał za synkiem Jellal
– Ale tato, dzisiaj jest ostateczny pojedynek wujka Natsu i wujka Greya.
– Tak samo jak codziennie- powiedziała Erza uśmiechając się do swojego 2-letniego synka
– Nieprawda, tym razem wujek Natsu powiedział,że na pewno wygra, muszę to zobaczyć pospieszcie się mamo tato.
Już, już idziemy- powiedziała Erza.
Kiedy weszli do gildii, walka już trwała. Zarówno Natsu jak i Grey wyglądałi na zmęczonych. Całe fairytail im kibicowało.
– Paniczu Grey na pewno wygrasz, Juvia w ciebie wierzy.
– Dajesz Natsu, nie poddawaj się Grey-zawołała Lucy.
Erza i Jellal podeszli do Lucy i Juvii, które siedziały przy stoliku obok wejścia.Dopiero teraz wszyscy dostrzegli,że Erza trzyma na rękach ich nowo narodzoną córeczkę.
– Ojej jaka ona jest śliczna- zachwycała się Lucy- jak ma na imię?- spytała po chwili.
– Juka- odpowiedziała z uśmiechem Erza, przyglądając się małemu zawiniątku, które trzymała na rękach.
– Jakie ładne imię- powiedziała Wendy podchodząc bliżej.
– Juvia urodzi 10 takich dzieci Paniczowi Greyowi albo jeszcze więcej.
W tym momencie wszyscy dostrzegli nowo przybyłą rodzinę. Nawet Natsu i Grey przerwali walkę, by zobaczyć co to za zamieszanie się zrobiło przy jednym ze stolików. Po chwili podeszli tam także Mira i Akira,którzy trzymali się za ręce. Gdy Jellal to zobaczył to trącił lekko żonę. Erza popatrzyła w wyznaczonym kierunku i powiedziała- najwyraźniej zawsze podobały mu się silne kobiety.
Wtedy podszedł do nich Laxus, od niedawna został mistrzem gildii.
– No to witamy w rodzinie fairytail Juka- kiedy to mówił przybił na jej małym ramionku emblemat gildii.
Potem wszyscy zaczęli świętować przybycie nowego członka ich rodziny. Zaczęły się śpiewy, tańce. Elzo bawił się z Asuką, która pokazywała mu jak rodzice nauczyli ją korzystać z pistoletu korzystając przy tym z magi.
Natsu i Greyowi udało się w koncu dopchać do nowej członkini gildii.
– Ale fajne dziecko… o ma włosy po tobie Erza, tak jak Elzo po Jellalu- powiedział Natsu po czy zwrócił się do blond przyjaciółki- Lucy spójrz, może my też sobie sprawimy takiego bobasa, co ty na to- powiedział Natsu uśmiechając się do niej szeroko.
– Co?…o..o czym ty mówisz Natsu? Jak..Jakie dziecko?- zapytała zawstydzona Lucy.
– Hm… ciekawe po kim miałoby kolor włosów… a i czy potrafiłoby ziać ogniem- zastanawiał się chłopak na głos.
– Haha proszę cie i myślisz,że Lucy będzie chciała być z takim młotkiem? Zapomnij?- powiedział wyzywająco Grey.
– Że niby to ja nie będę mógł znaleźć sobie dziewczyny? Uważaj, bo ciebie ktoś będzie chciał… tzn, no wiesz ktoś normalny- i w tym momencie wskazał palcem  na deszczową kobietę.
– Czy Pan Natsu właśnie obraził Juvie?- spytała Juvia, wyglądająca jak chmura gradowa.
– Co? Nie.., Juvia mi chodziło o to,że nikt normalny by go nie pokochał… rozumiesz?
– Nienormalna… Juvia…nienormalna- zdenerwowała się jeszcze berdziej.
– Haha… Natsu już lepiej się nie pogrążaj- zaśmiał się Grey.
– Coś ty powiedział?- wyskoczył na niego Natsu, a ich walka zaczęła się od nowa.
Erza spojrzała na Jellala w tym samym momencie, co on spojrzał na nią. Uśmiechnęła się promiennie, a on odpowiedział jej tym samym uśmiechem.- Jesteśmy w domu- pomyśleli równocześnie i przytulili się do siebie.


Z góry przepraszam Was za wszystkie błędy, oraz proszę o wyrozumiałość, bo to moje pierwsze opowiadanie  . Mimo wszystko mam nadzieję,że Wam się spodoba  . Pozdrawiam wszystkich.

Nowe, stare opowiadania

Ohayo Minna (pewności czy tak się to piszę pewności nie mam, więc wybaczcie) nie wiem czy już kiedyś Wam o tym mówiłam czy nie,ale kiedyś prowadziłam innego bloga o tej samej co ten tematyce, napisałam na nim kilka opowiadań,które następnie skopiowałam tutaj, niestety razem z tłem poprzedniego bloga :(. Nie mam pojęcia jak się tego pozbyć, próbowałam już chyba wszystkiego,ale nic nie mogłam z tym zrobić. W dodatku, kiedy zmieniam szablon, za każdym razem muszę również bawić się z tamtymi opowiadaniami, a czasem przyznaje,że zapomniałam to zrobić, więc jeśli tło tekstu jest białe i tekst także (jak np. w tym momencie) to nie da się tego przeczytać. Dlatego też postanowiłam zamieścić je jeszcze raz, tym razem upewniając się,że poprzedni problem zniknie na dobre :). Zachęcam Was do przeczytania ich jeśli macie akurat chwilkę czasu i się tu znaleźliście, bo nie są jakieś strasznie długie. Ja np. często wracam do swoich ulubionych opowiadań (innych autorów oczywiście, chodź swoje też zdarza mi się czytać, by np. nie popełnić plagiatu)

piątek, 11 grudnia 2015

Filmiki cz.1 - the best scenes with FairyTail



Nalu <3 br="">




























































Jerza <3 br="">




















Grevia <3 br="">



























Gale <3 br="">























Greylu <3 br="">









Starałam się wybrać same perełki :D. Mam nadzieję, że Wam się spodobają, wybaczcie jeśli niektóre scenki się powtarzają. To właśnie tutaj mam zamiar dodawać sceny które uznam za najlepsze, więc zaglądajcie od czasu do czasu ;)

Pozdrawiam
- Lu-chan :*

niedziela, 8 listopada 2015

07-Nowy początek (Jerza) (7/7)

Walka nie trwała długo. Szybko okazało się,że złodzieje nie należeli do najsilniejszych. Było ich tylko 2, wiec magowie nie mieli z nimi żadnych problemów. Już po paru minutach złoczyńcy siedzieli naprzeciwko nich związani liną.
- Do czego wam ta broń?- zapytała dziewczyna stojąc naprzeciwko nich.
- A skąd Wiesz,że ktoś nas nie  wynajął?
- Nie wyglądacie na profesjonalistów. Jesteście słabi-skwitowała Scarlet
- Słabi..co?- nim zdążyli zareagować jeden ze złodziei wyciągnął zza pasa miecz. Zadał nim cios w powietrzu posyłając na dziewczynę falę ognia. Erza nie była przygotowana na atak. Już myślała,że zostanie trafiona,kiedy przed nią pojawiła się jakaś postać i przyjęła cios na siebie.
- Junzo-krzyknęła dziewczyna i pobiegła w jego stronę. Cios okazał się potężniejszy niż wydawał się na początku,gdyż Jellal został wyrzucony parę ładnych metrów do tyłu. Nim jednak dobiegła do niego zauważyła,że obok chłopaka leży coś czarnego jakby włosy. Nie wydawało jej się jednak żeby chłopak w tym wieku nosił tupecik. Podeszła bliżej i zamarła. Parę metrów od niej nie leżała już osoba,którą poznała stosunkowo nie dawno. Zamiast niego z ziemi zaczął podnosić się dobrze znajomy jej chłopak. Nie potrafiła wyksztusić z siebie słowa. Stała tam wmurowana i gapiła się na niego. Fernandes już zaczął się podnosić,lecz gdy napotkał jej spojrzenie zatrzymał się i oklapł powrotem na trawę. Erza nie mogła uwierzyć w to,że nie zorientowała się wcześniej. To są te same oczy,usta,twarz,postura,ten sam zapach. Jego złote oczy patrzyły na nią z przerażeniem, usta wykrzywił grymas strachu i niepewności. Jego niebieskie włosy miały granatowy kolor,a refleksy powstałe na skutek światła księżyca nadawały im wygląd morza nad którym zbiera się burza. Wolno i niepewnie podniósł się, po czym znowu na nią popatrzył, tyle że w tym spojrzeniu po za strachem dostrzegła także troskę, miłość i tęsknotę tak ogromną jak jej własne, przez co jedyne co chciała zrobić to rzucić się w jego ramiona. Momentalnie uzmysłowiła sobie jednak to co zrobiła. Przypomniała sobie, jak zaledwie parę minut temu te ramiona obejmowały ją mocno i pewnie, a usta całowały delikatnie i czule. Jej twarz nabrała koloru zachodzącego słońca i uświadomiła sobie,że jej nie tylko zaskoczona i zmieszana,ale także zła.
- Jellal? Co..co ty tu robisz? Ja..jak to możliwe?-wyksztusiła w końcu.
- Erza…- nie pozwoliła mu jednak dokończyć
- Coś ty sobie myślał?!
- Erza..ja przepraszam- chłopak spuścił wzrok zmieszany. Najwyraźniej nie był w stanie na nią patrzeć, co z jakiegoś powodu rozzłościło ją jeszcze bardziej.
- Przepraszasz?! Za co?! Za to,że przez ten cały czas udawałeś kogoś kim nie jesteś?! Że oszukiwałeś nie tylko mnie,ale i resztę?! Że byłeś tak blisko,a ja nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy?! Że myślałam,że w reszcie po latach udało mi się pokochać kogoś innego, a tak naprawdę po raz kolejny zakochałam się w tobie ?!!!
Po tych słowach zamilkła, a on spojrzał na nią zszokowany.
- Erza-wyszeptał
- Dlaczego? Dlaczego Jellal? Czy to miały być jakaś gra? Nie sądziłam,że jesteś zdolny do czegoś takiego.
- Nie Erza to nie tak..ja..ja myślałem,że cie chronie.
- Chronisz- Tytania wybuchła śmiechem w którym nie było wesołości- nicy przed czym, co? Przed czym chciałeś mnie chronić Jellal?-zapytała z żalem
- Nie rozumiesz..po walce z Minerwą ty..ty prawie nie żyłaś. Myślałem..myślałem,że cie straciłem. Nie mogłem tego znieść,więc obiecałem sobie,że już nigdy cie nie zostawie,że będę przy tobie i będę cię chronić,aby ta sytuacja już nigdy się nie powtórzyła.
- Dlaczego,więc nie dołączyłeś do gildii jako ty? Czemu zamiast tego przebierałeś się i udawałeś kogoś innego?
- Erza jestem zbiegłym magiem, jakbyś zapomniała. Uciekłem z więzienia i wciąż jestem ściganych przestepcą. Nie mógłbym dołączyć do Fairy Tail z taką opinią. Zaszkodziłoby wam to.
- Nie no zamiast tego lepiej było mnie okłamać tak? Przecież mi mogłeś powiedzieć,wiesz,że nigdy bym cie nie wydała. Nikt z gildii by tego nie zrobił. A misrz jest bardzo wyrozumiały. Pozwolił ci zająć miejsce Mistgana na zawodach,może teraz też by się zgodził.
- Makarov wiedział kim jestem.
- Dlaczego mi nie zaufałeś? Przecież wiesz,że możesz,prawda? A może jednak…
- Erza nikomu nie ufam tak bardzo jak tobie
- Więc czemu?
- Sam już nie wiem. Myślałem wtedy,że tak będzie lepiej. Nie chciałeś żebyś musiała okłamywać radę. Stałabyś się wtedy współwinna.  A jeśli powiedziałbym tylko tobie, jak byś się czuła musząc oszukiwać przyjaciół? A gdyby wszyscy wiedzieli kim jestem tak informacja bardzo szybko dotarłaby do rady i wtedy jeszcze wy mielibyście przeze mnie problemy.
- Ale..
- Naprawdę myślisz,że dla mnie to było takie proste Erza- postąpił parę kroków w jej stronę,tak,że stał teraz naprzeciwko niej. Tak blisko,że mogła go dotknąć i tak bardzo kusiło ją by to zrobić,lecz wiedziała,że musi wysłuchać wyjaśnień, musi poznać powód,prawdę.
- Myślisz,że tak łatwo było być przy tobie przez cały ten czas,ale nie móc być sobą tak naprawdę. Ukrywać to co myślę, to co czuje…
- A co czujesz Jellal? – odważyła się podnieść głowę i spojrzeć prosto w jego oczy- powiedz mi prawdziwy powód dla którego to zrobiłeś.
- Mówiłem już,że chciałem cie chronić..ja…
- Nie..nie o to mi chodzi. Powiedz dlaczego tak bardzo chcesz mnie chronić, czemu martwiłeś się,że coś mi się stanie,,że mnie stracisz
- Bo cie kocham- pomimo tego iż właśnie to pragnęła usłyszeć, nie mogła uwierzyć w to,że chłopak to powiedział. Nabrała gwałtownie powietrza i zbliżyła się do niego. Podniosła się lekko na palcach,tak,że mogła go pocałować. Pocałunek był długi i namiętny, zupełnie inny niż ten poprzedni. Był prawdziwy. Ezra przelała za jego pomocą całą tęsknotę i miłość jaką do niego czuła. Miłość,która kumulowała się w niej przez te wszystkie lata, by móc wreszcie odpłynąć prosto w jego usta. Zdyszana odsunęła się od niego o kilka cali i znowu popatrzyła w jego oczy. Ten widok nigdy jej się nie znudzi. Miał przerywany oddech i spoglądał na nią czujnym wzrokiem. Strach,który dostrzegała w nich przedtem zniknął bez reszty, zastąpiony przez troskę,wdzięczność i miłość tak wielką,że aż zaparło jej dech w piersi.
- Ja też cię kocham-wyszeptała w jego usta. Tym razem to on się pochylił i ją pocałował. Wplotła palce w jego włosy i usłyszała cichy jęk wydobywający się prosto z jego warg. Wtuliła się w niego mocniej,a on przygarnął ją bliżej siebie. Czując go teraz, tak blisko siebie, wciąż miała wrażenie,że śni i bała się,że się obudzi. Nigdy nie sądziła,że będzie tak szczęśliwa.


2 Tygodnie później.

Jellal wyszedł ze swojego pokoju w akademiku i szedł korytarzem do wyjścia. Ostatnie 2 tygodnie były najlepszym czasem w jego życiu. Erza i on wrócili do gildii po wykonaniu zlecenia już jako para. Po za tym powiedział wszystkim kim jest naprawdę i przeprosił za swoje zachowanie. Spodziewał się innej reakcji, oni natomiast nie mieli do niego żalu. Zamiast tego cieszyli się,że ich przyjaciółka jest szczęśliwa. Pamiętał to jakby było wczoraj,kiedy weszli do Fairy Tail trzymając się za ręce. Przyjaciele natychmiast ich otoczyli i zaczęli wypytywać o to jak to się stało. Po wyjaśnieniu sytuacji członkowie gildii urządzili mu przyjęcie powitalne, tym razem naprawdę dla niego, na którym został oficjalnie magiem Fairy Tail,. Wszyscy zgodzili się z tym,aby jak na razie zachować to dla siebie. A po utworzeniu nowej rady postarać się to wyjaśnić. Najbliżej nich znajdowali się oczywiście Natsu z Lucy i Happym, a także Grey z Juvią.
- Łoho to teraz już wiadomo czemu Erza miała problemy z wygraną- powiedział Dragoneel z wielkim,wyzywającym uśmiechem,który rzucił Erzie.
- Nie wiem o co ci chodzi,przecież wygrałam-odpowiedziała dziewczyna z udawaną wyższością.
- Bo mnie rozproszyłaś-wyszeptał jej do ucha,tak by tylko Scarlet była zdolna go usłyszeć. Na tą uwagę dziewczyna nabrał pięknych rumieńców,które on tak uwielbiał i uśmiechnęła się nieśmiało, a na ten widok jego serce zabiło mocniej.
- Zawsze wiedziałam,że będziecie razem-powiedziała z uśmiechem Lucy-miłość zawsze zwycięża-automatycznie rzuciła spojrzeniem na Natsu,czego on oczywiście nie zauważył. Nie umknęło to jednak uwadzę Erzy,która rzuciła jej porozumiewawcze spojrzenie na skutek czego blondynka spuściła wzrok.
- Oni się lllubią-dorzucił Happy, jak to miał w zwyczaju.
- Słyszałeś Panie Greyu?-powiedziała Juvia- dlatego Juvia nigdy się nie podda. Chłopak puścił tę uwagę mimo uszu i zaczął się o coś kłócić z Natsu. Jellal nie słyszał jednak o co poszło,gdyż było zbyt głośno. Po za tym jego uwaga skupiła się na kimś innym.
Przez to wspominanie nawet się nie zorientował,kiedy stał pod drzwiami ukochanej. Zapukał lekko w drzwi nie chcąc jej obudzić. Było jeszcze wcześnie,ale on już nie mógł się doczekać,kiedy znowu ją zobaczy.
- Proszę- usłyszał po 2 stronie.
Już w progu zauważył,że dziewczyna siedzi przy toaletce i czesze swoje piękne,głogie szkarłatne włosy,które opadały kaskadą na jej ramiona i plecy.
- Zostaw rozpuszczone- powiedział po czym zaszedł ją od tyłu i pocałował słodko w głowę, po czym pogłaskał ją po włosach. Już od dziecka marzył o tym,by móc to zrobić. Kiedy skończyła wziął ją za rękę i pociągnął w stronę łóżka,które stało za nimi. Nigdy by nie podejrzewał u siebie takiej pewności siebie o odwagi,ale gdy chodziło o tą dziewczynę, wszystko wychodziło tak naturalnie, całowanie ją,przytulanie, gładzenie po włosach wszystko. Czuł się tak jakby od zawsze byli razmem,a to był tylko kolejny poranek w ich życiu. Mimo tego każda spędzona z nią chwila była dla niego wyjątkowa. Położył ją delikatnie na łóżku  i położył się obok.
- Hm..a powiedz mi czy twoja narzeczona nie będzie zazdrosna?
- Narzeczona?- zapytał zaskoczony
- No wiesz…tak z którą się spotykałeś,kiedy ja byłam na wyspie Tenrou.
- Aaa ta-zaskoczył o co jej chodziło- myślałem,że wiesz,że ona…
- Nie istnieje? – spytała rozbawiona
- Tak
- Oczywiście,że wiedziałam..haha jesteś beznadziejnym kłamcą-powiedziała po czy zaczęła się śmiać. Uwielbiał ten dźwięk. To było jak muzyka dla jego uszu,przez nie nawet nie przeszkadzał mu fakt iż śmieje się z niego.
- Haha bardzo śmieszne- powiedział udając obrażonego.
- No już już nie obrażaj się. Tylko żartowałam. Usiadła na nim okrakiem i pocałowała go. Jej włosy gładziły jego twarz. Schował jeden z nieposłusznych kosmyków za ucho.
- Wiem-powiedział i oddał pocałunek. Włożył dłonie pod jej bluzeczkę i pogładził ją po plecach. Poczuł,że zadrżała podłego dotykiem. Całowali się długo i namiętnie gładząc się do włosach,twarzy,placach,brzuchu. Nagle poczuł,że jego podkoszulek został zdjęty przez głowę przez dziewczynę. Otworzył oczy i spojrzał na nią. Od razu zrozumiał jej intencje. Do tej pory nie posuwali się do niczego więcej, uznając,że są młodzi i na wszystko przyjdzie czas. Teraz jednak patrząc na nią całkowici zapomniał o tym postanowieniu. Przez chwile jeszcze zastanawiał się nad tym,która jest godzina, Wiedział bowiem,że mają iść z Erzą na misję. Podejrzewał,że chyba się spóźnią. 

czwartek, 8 października 2015

07- Nowy początek (Jerza) (5/7)


Znowu siedział w lecznicy, po za nimi nie było tam nikogo innego. Był bardzo ostrożny i przychodził tylko wtedy, kiedy wiedział,że nikogo innego nie będzie. Nie chciał wzbudzać niczyich podejrzeń. Jak miałby się wytłumaczyć z tego,że całymi godzinami patrzy jak Erza śpi? Przecież teoretycznie poznał ją dopiero wczoraj. Ale teraz nie siedział przy niej Junzo, tylko Jellal. Przyglądał się jej jak spała.Patrzył jak w równym, spokojnym oddechu unosi się jej klatka piersiowa i opada wraz z wydechem. Słuchaj jej oddechu i trzymał ją delikatnie za rękę. Jej rysy były zrelaksowane i wyglądała na taką niewinną i bezbronną, jakiej Jellal nigdy nie miał okazji jej zobaczyć, gdy była przytomna. Czułym gestem odgarnął jej parę kosmyków z twarzy. Zwrócił uwagę na to w jak wspaniale układały się jej włosy na poduszce. Opadały falami, tworząc coś na kształt kwiatu-czerwonej róży. Fernandes dobrze wiedział,że tego widoku nigdy nie zapomni, oraz to,że nigdy mu się nie znudzi patrzenie na to ja ona śpi.
Rozejrzał się po sali, dopiero teraz zwrócił uwagę na jej wygląd. Ściany były pomalowane na bardzo łagodny odcień żółtego. Po bokach, przy ścianach zostały poustawiane białe szafki na rzeczy pierwszej pomocy, takie jak bandaże, plastry i inne opatrunki, woda utleniona itd., Na półkach zostały poustawiane różnego rodzaju lekarstwa, rozpoczynając od przeciwbólowych, przez przeciwgorączkowe, a kończąc na leki odtruwające. W szpitaliku znajdowały się 4 łóżka,które zostały poustawiane w rzędach po prawej i lewej stronie drzwi, znajdujących się po środku ściany. Naprzeciwko tej ściany znajdowała się ściana z oknami, było trochę uchylone, ponieważ był piękny dzień, słońce świeciło na niebie niczym rozjarzona latarka. Lekki wiaterek wlatywał do pomieszczenie, dając uczucie przyjemnego ochłodzenia i lekko mierzwiąc mu włosy. Było zbyt gorąco na noszenie peruki, więc zdjął ją i położył sobie na kolanach. Jego magia pozwalała mu jedynie na zmianę rysów twarzy, dzięki czemu pozbył się znamienia na policzku. Jego budowa ciała oraz włosy pozostały jednak bez zmian. Na jego gust chyba dobrze wybrał, gdyż kiedy przechodził przez miasto dziewczyny oglądały się za nim i piszczały na jego widok. Chłopak zdawał się jednak w ogóle tym nie przejmować. Ledwo zwracał na nie choćby część swojej uwagi. Dla niego po za tą szkarłatnowłosą dziewczyną nie liczył się nikt inny.

  Obejrzał się jeszcze za siebie, by się upewnić,że nikt się przypadkiem nie pojawił.
Zanim otworzyła oczy, poczuła,że czyjaś ciepła dłoń dotyka jej ręki.Została ona jednak zabrana w momencie w którym zrobiła najmniejszy ruch. Nim otworzyła oczy próbowała sobie przypomnieć co się stało i gdzie jest. Po specyficznym  zapachu leków i czystej pościeli uświadomiła sobie,że musi być w lecznicy,zaraz potem przed oczami mignęła jej walka z Junzo. Przez chwile nawet wydawało jej się,że czuła obecność Jellala, ale jej wątpliwości rozwiały się, kiedy otworzyła oczy.Uznała,że musiało jej się wydawać tylko dlatego,że chciałaby żeby to był on. Gdy otworzyła oczy znowu ujrzała to złote spojrzenie, a zaraz potem czarne, gęste włosy. Bardzo zaskoczył ją fakt,że to właśnie Junzo przy niej siedzi. W końcu znali się dopiero 2 dzień. Nie mogła jednak zapomnieć jak serce zaczęło jej walić podczas małego incydentu podczas walki. Gdy sobie o tym przypomniała automatycznie zerwała kontakt wzrokowy i spojrzała na swoje dłonie.
- Erza dobrze się czujesz?-zapytał zaniepokojony. Spojrzała na niego i odpowiedziała.
- Tak, wszystko w porządku- usiadła prosto i zapytała- a Ty co tu robisz? Kiedy nie odpowiedział tylko spojrzał na nią zaskoczony, dodała
- Czemu tu ze mną siedzisz?
- Martwiłem się o ciebie, widząc jej minę dodał szybko- to znaczy martwiłem się,że trochę przesadziłem i chciałem wiedzieć,że z tobą wszystko ok.
- Nic mi nie jest, nie takie walki udawało mi się przeżyć.Nie przejmuj się tym A gdzie reszta?
- Natsu,Lucy i Grey dostali zlecenie.Kazali mi ci przekazać,że ggy wrócą to cie odwiedzą.
- W takim razie odwiedziny nastąpią w akademiku, bo ja czuję się już naprawdę nieźle. Wstała i podeszła do okna. Pozwoliła by wiatr trochę zmierzwił jej włosy. Po chwili odwróciła się do niego twarzą i spytała
- Gdzie nauczyłeś się tak dobrze walczyć?
- Lata praktyki, ale ty też jesteś całkiem silna.
- Całkiem silna? Jeszcze nie widziałeś moich pełnych możliwości. Najwyraźniej nie doszłam jeszcze do siebie po walce z Tartaros-powiedziała, pomimi tego,że wiedziała iż i tak by przegrała nawet gdyby była w dobrej formie, Junzo jest po prostu zbyt silny.
- Skąd pochodzisz?
- Z naprawdę daleka, wątpię żebyś kojarzyła to miejsce, jest naprawdę małe.
- Ja również pochodzę z małej wioski,która nazywa się Rosemary.
- Ja pochodzę z wioski ryżu to daleko na południe stąd.
- W porządku wracajmy do gildii.
- Dobrze

poniedziałek, 5 października 2015

07- Nowy początek (Jerza) (3/7)


Jellalowi nie było łarwo udawać kogoś innego. Jego prawdziwą tożsamość znał jedynie mistrz, reszta nie była wtajemniczona.Nie chciał robić Fairy Tail kłopotów,ale po tym co mogło stać się Erzie, on po prostu nie mógł jej zostawić,a to był najlepszy pomysł na jaki udało mu się wpaść. Starał się udawać, że pochodzi z bardzo odległego miasta i dlatego próbował mówić z akcentem.Wiedział,że dzięki temu było większe prawdopodobieństwo,że choć trochę zmieni się brzmienie jego głosu, a Scarlet nie odkryje kim naprawde jest. Dziwnie było po raz kolejny jej się przedstawiać.W momencie, gdy usłyszał jej nazwisko, przed oczami mignęła mu scena z przeszłośći.Kiedy byli dziećmi i zostali zmuszeni do pracowania w wieży R. Od samego początku zwrócił na nią uwagę.Na to jak troszczyła się o swoich przyjaciół, to jak była silna i odważna. Pewnego razu zdobył się na odwagę, by do niej podejść i się przedstawić.Gdy ją poznał nie miała nazwiska, a przynajmniej go nie znała, dlatego też to właśnie on jej go nadał, biorąc pod uwagę kolor jej włosów. Już wtedy wiedział,że tego koloru nigdy nie zapomni, a także nigdy nie będzie w stanie zapomnieć tej dziewczyny. Od tego momentu zaczęli się trzymać razem. Z nich wszystkich to właśnie on był najstarszy, więc przejął dowodzenie. Jako dziecko był pełen nadziej na to,że kiedyś zostaną uwolnieni, a potem Zeref go opętał i…
Z rozmyślania wyrwał go głos Tytani.
- Junzo, chcę się przedstawić reszcie- powiedziała dziewczyna i nakazała gestem,by poszedł za nią.
- Przyjaciele- zwróciła się do wszystkich- chciałam wam przedstawić nowego członka gildii, Junzo Ferro. W tym momencie wszystkie oczy w pomieszczeniu zwróciły się w jego stronę.Nie czuł się dobrze z tym,że wszystkich oszukuje, a już zwłaszcza po tym jak pozwolili mu na zawodach wcielić się w jednego z nich. Pierwszy podszedł go niego Natsu, a zaraz za nim Grey i Lucy.
- Joł jestem Natsu Dragoneel, inaczej najsilniejszy członek gildii, na pewno już o mnie słyszałeś-powiedział z szerokim uśmiechem.
- Tak najsilniejszy, gdy tylko nie dostaje batów od Erzy, Laxusa, czy mnie- skwitował Brunet- Jestem Grey
- Coś ty powiedział gołodupcu?
- To co słyszałeś idioto
Tak niewiele brakowało, a ich kolejna walka by się zaczęła, ale Erza spiorunowała ich wzrokiem i co zaskoczyło Jellal, to o dziwo podziałało.
. Obok niego stała blondynka,którą Jellal również znał.
- A ja jestem Lucy- powiedziała z promiennym uśmiechem- miło mi cie poznać
- Jestem Junzo, mnie was również-odpowiedział trochę niepewnym głosem.Aż na dobrze wiedział co się stanie, gdy dowiedzą się kim jest naprawdę. W tej chwili poczuł,że czyjaś ręka spoczywa na jego ramieniu, a po chwili usłyszał głos Erzy, która szeptała mu do ucha- Wiem,że na początku mogą wydawać się trochę dziwni, też tak myślałam, gdy dołączyłam do gildii, ale przywykniesz-powiedziała z uśmiechem- bo to właśnie Fairy Tail- powiedziała już głośniej.
- Oj Erza może przestaniesz flirtować z nowym, bo chętnie się z nim zmierze-powiedział Natsu po cym podszedł bliżej- co powiesz na mały sparing?
- A tak w ogóle to jaką magią się posługujesz?-wtrąciła Lucy
- Magią Gwiazd-odpowiedział po prostu, kiedy jednak wszyscy na niego spojrzeli zdał sobie sprawę ze swojej gafy,ale było już na późno.
- Magią Gwiad-powtórzyła Erza- hm…znam tylko jedną osobą,która posługuje się tą magią, jest ona bardzo rzadka. Wiedział,że musi się opznować i coś wymyślić dlatego odpowiedział poważnie
- Może w tych stronach faktycznie, ale tam skąd pochodzę co 2 osoba posługuje się tą magią.
- To bardzo silna magia- kontynuowała Erza- sama chciałabym się z tobą zmierzyć, jeśli nie masz nic przeciwko
- Ja…- zaczął Jellal,ale przekrzyczał go inny głos dużo donośniejszy
- Tak. Hehe przekonamy się czy po małej przerwie Erza nie wyszła z wprawy-rzycił jej wyzwanie Natsu- ja będę walczył ze zwycięzcą- dodał z szerokim uśmiechem.
- O rany Natsu, czy ty nigdy się nie nauczysz?- zapytała po części znudzonym, a po części zirytowanym głosem Lucy.
Jellalowi wcale nie podobał się pomysł walki z Erzą. W takiej sytuacji bardzo łatwo było o odkrycie kim jest naprawdę, po za tym perspektywa ponownej walka z dziewczyną wcale mu się nie podobał. Pamiętał gdy walczył z nią poprzednio, co prawda nie był w tedy w pełni sobą, ale i tak nie mógł wybaczyć sobie tego,że gdyby nie Natsu to Jellal by ją zabił. Wiedział jednak,że ni uniknie tej walki, co najwyżej odwlecze ją w czasie. Wtedy przez hałas panujący w gildii przebił się głos mistrza.
- Junzo nie musić walczyć jeśli nie chcesz- w tym momencie Jellal podjął decyzje
- Będę walczył, chce się przekonać na jakim jestem poziomie w stosunku do reszty członków- po zobaczeniu zadowolonego spojrzeniu Erza, wiedział,że podjął dobrą decyzję. Dawno z nią nie walczył, więc zastanawiał się nad tym jak bardzo się polepszyła od tamtego czasu. Nie wiedział, czy powinien iść na całość, cy trochę się wstrzymać,ale zadecydował,że podejmie decyzję w czasie walki, zależnie od tego jak będzie wyglądała sytuacja. Wtem dodarły do niego głosy aprobaty wszystkich osób będących w budynku.
- No,no to może być ciekawe- powiedział Laxus,który właśnie podszedł bliżej.I nim się obejrzał wszyscy zaczęli wychodzić z gildii, zostali tylko on i Erza.
- To co jesteś gotowy?-zapytała
- Tak-odpowiedział krótko i ruszył za nią na plac treningowy, jak się domyślał.