Paring: Nalu
A/M:Fairy Tail
Dozwolone: 16 lat
Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie
sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy
Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś
do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi
bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy,
na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do
związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie
zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).
Natsu usiadł w ostatnim stoliku w gildii, najdalszym od lady. Nie przywitał się
z nikim,jak to miał w zwyczaju. Po prostu zajął stolik i oparł głowę na rękach.
Happy usiadł na stole obok niego. Przez jakiś czas po prostu tak siedzieli, nie
odzywając się do siebie. Zaniepokoiło to jednak Erzę i Mirę,które podeszły do
nich.
- Hej chłopaki coś się stało?-zapytała Erza
Natsu nawet nie podniósł głowy ze stołu, a Happy tylko usiadł na blacie i westchnął
- Ej co wam się stało-tym razem zagadnęła Mira- a właśnie gdzie jest Lucy? Nie
mieliście przypadkiem po nią iść?
- Lucy-wyszeptał Happy ze smutkiem
- Ruszcie się to nie jest zabawne! Coś się stało Lucy?
- Właśnie co z nią?
Chłopak podniósł głowę i ze zrezygnowanym wyrazem twarzy powiedział- Lucy dziś
nie przyjdzie
- Dlaczego?
- Nie wie…ja…Happy i ja…-zawachał się po czym westchnął- nic, chyba po prostu
nie jest dzisiaj w nastroju
- Gadajcie zaraz co jest zrobiliście- Erza uderzyła dłonią o blat, tak,że Happy
się wzdrygnął,lecz Dragoneel pozostał niewzruszony.
- Przyznaj się Natsu co jej zrobiłeś?
- Ja? Nic jej nie zrobiłem!-widząc jednak oceniający wyraz twarzy przyjaciółki
dodał z naciskiem- naprawdę! Ja i Happy przyszliśmy dzisiaj do niej z
cukierkami i wtedy ona nie wiadomo dlaczego….-nie zdążył dokończyć, ponieważ
blondynka w tym właśnie momencie weszła do gildii. Przyjaciółki spojrzały na
nią z niepokojem spodziewając się złych wieści, bardzo więc zaskoczył je widok
uśmiechu dziewczyny. Najbardziej jednak zaskoczony był chłopak. Patrzył na nią
z niedowierzaniem. To nie była już ta sama Lucy, która z jakąś godzinę temu
wyrzuciła ich z domu i nakrzyczała na nich. To była ta sama dziewczyna, którą
poznał z którą wykonywał zlecenia, z którą się śmiał i przyjaźnił. Rzucił
szybkie spojrzenie na Happiego i dostrzegł,że przyjaciel tak jak i on z
początku był zdezorientowany, jednak po chwili jego twarz przybrała wyrazu
ulgi. Różowo włosy zdążył obrócić głowę z powrotem w jej stronę,gdy stała obok.
- Cześć wszystkim-powiedziała radośnie- właściwie to zabójca smoków musiał
przyznać,że chyba jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie,tak szczęśliwej.
- Cześć Lucy co słychać? Nie widziałam cie przez jakiś czas.
- W porządku-odpowiedziała i usiadł obok niego na ławce.
- No no właśnie widzę, co ma znaczyć ten uśmiech?
- A to nic takiego, po prostu mam nowego sąsiada w kamienicy i wydaję się być
hmm….w porządku- chłopak zauważył jej zawachanie,lecz nie zareagował.
- Hm..nowy sąsiad, co? I co? Jaki on jest?
- W sumie to go nie znam ja…- w tej chwili, gdy spuściła na chwilę wzrok ich
spojrzenia się skrzyżowały.
- Ja, chciałabym porozmawiać przez chwilę z Natsu, później do was przyjdę
dobrze?
- Ok. to my będziemy przy ladzie- powiedziała Mira z uśmiechem po czym odeszły
razem z czerwonowłosą. Zauważył kątem oka,że Happy zaczął się powoli wycofywać.
- Happy gdzie idziesz?-zapytała
- Lucy powiedziałam,że chcesz porozmawiać z Natsu
- Ahh tak, miałam na myśli was-powiedziała po czym uśmiechnęła się delikatnie-
no wiecie, jesteście praktycznie jak jedna osoba- zrobiła poważną minę i
popatrzyła na nich, najpierw na jednego, potem drugiego.
- Chciałam was przeprosić chłopaki, nie wiem co mnie dzisiaj napadło,że tak
wybuchłam,ale naprawdę nie miałam na myśli tego co powiedziałam.
Natsu i Happy spojrzeli na nią zaskoczeni. Natsu nie spodziewał się przeprosin
od dziewczyny. Właściwie to nigdy za nic go nie przepraszała,ani nie
przyznawała się do błędu,nawet jeśli to on miał rację, a przynajmniej nigdy
wprost. Nigdy nie potraił się na nią gniewać, a to na jak szczęśliwą wyglądała
jeszcze chwilę temu bardzo mu to utrudniało- po za tym tak na serio to on wcale
nie był na nią zły-uświadomił sobie.Było mu przykro owszem,ale nie gniewał się
na przyjaciółkę, nie potrafił. Postanowił więc postarać się zapomnieć o całej
sprawie,choć wiedział,że nie będzie to proste.
- Lucy- zawołał Happy radośnie po czym przytulił się do dziewczyny-Lucy
myślałem,że już mnie nie lubisz…Natsu też tak myślał,że nie chcesz się już z
nami przyjaźnić, bo w końcu powiedziałaś…
- Wiem co powiedziałam i właśnie a to was przepraszam. Nie myślę tak,
oczywiście czasem mnie wkurzacie,ale i tak was uwielbiam-powiedziała z szerokim
uśmiechem przytulając kotka mocniej do piersi.
- W porządku,więc co? Bierzemy jakieś nowe zlecenie? – zapytał chłopak
uśmiechając się trochę na siłę. Zobaczył przez ułamek sekundy zaskoczenie na
jej twarzy,ale zaraz po tym uśmiechnęła się promiennie, tak,że cała wydawała się
promieniować. Jej oczy lśniły. radością. Widząc ją taką, jak teraz ani przez
chwilę nie żałował decyzji o puszczeniu w niepamięć ich niedawnej sprzeczki,
jak to zwykle miał w zwyczaju.
- Pewnie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadnaia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadnaia. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 października 2015
czwartek, 8 października 2015
07- Nowy początek (Jerza) (5/7)
Znowu siedział w lecznicy, po za nimi nie było tam nikogo innego. Był bardzo ostrożny i przychodził tylko wtedy, kiedy wiedział,że nikogo innego nie będzie. Nie chciał wzbudzać niczyich podejrzeń. Jak miałby się wytłumaczyć z tego,że całymi godzinami patrzy jak Erza śpi? Przecież teoretycznie poznał ją dopiero wczoraj. Ale teraz nie siedział przy niej Junzo, tylko Jellal. Przyglądał się jej jak spała.Patrzył jak w równym, spokojnym oddechu unosi się jej klatka piersiowa i opada wraz z wydechem. Słuchaj jej oddechu i trzymał ją delikatnie za rękę. Jej rysy były zrelaksowane i wyglądała na taką niewinną i bezbronną, jakiej Jellal nigdy nie miał okazji jej zobaczyć, gdy była przytomna. Czułym gestem odgarnął jej parę kosmyków z twarzy. Zwrócił uwagę na to w jak wspaniale układały się jej włosy na poduszce. Opadały falami, tworząc coś na kształt kwiatu-czerwonej róży. Fernandes dobrze wiedział,że tego widoku nigdy nie zapomni, oraz to,że nigdy mu się nie znudzi patrzenie na to ja ona śpi.
Rozejrzał się po sali, dopiero teraz zwrócił uwagę na jej wygląd. Ściany były pomalowane na bardzo łagodny odcień żółtego. Po bokach, przy ścianach zostały poustawiane białe szafki na rzeczy pierwszej pomocy, takie jak bandaże, plastry i inne opatrunki, woda utleniona itd., Na półkach zostały poustawiane różnego rodzaju lekarstwa, rozpoczynając od przeciwbólowych, przez przeciwgorączkowe, a kończąc na leki odtruwające. W szpitaliku znajdowały się 4 łóżka,które zostały poustawiane w rzędach po prawej i lewej stronie drzwi, znajdujących się po środku ściany. Naprzeciwko tej ściany znajdowała się ściana z oknami, było trochę uchylone, ponieważ był piękny dzień, słońce świeciło na niebie niczym rozjarzona latarka. Lekki wiaterek wlatywał do pomieszczenie, dając uczucie przyjemnego ochłodzenia i lekko mierzwiąc mu włosy. Było zbyt gorąco na noszenie peruki, więc zdjął ją i położył sobie na kolanach. Jego magia pozwalała mu jedynie na zmianę rysów twarzy, dzięki czemu pozbył się znamienia na policzku. Jego budowa ciała oraz włosy pozostały jednak bez zmian. Na jego gust chyba dobrze wybrał, gdyż kiedy przechodził przez miasto dziewczyny oglądały się za nim i piszczały na jego widok. Chłopak zdawał się jednak w ogóle tym nie przejmować. Ledwo zwracał na nie choćby część swojej uwagi. Dla niego po za tą szkarłatnowłosą dziewczyną nie liczył się nikt inny.
Obejrzał się jeszcze za siebie, by się upewnić,że nikt się przypadkiem nie pojawił.
Zanim otworzyła oczy, poczuła,że czyjaś ciepła dłoń dotyka jej ręki.Została ona jednak zabrana w momencie w którym zrobiła najmniejszy ruch. Nim otworzyła oczy próbowała sobie przypomnieć co się stało i gdzie jest. Po specyficznym zapachu leków i czystej pościeli uświadomiła sobie,że musi być w lecznicy,zaraz potem przed oczami mignęła jej walka z Junzo. Przez chwile nawet wydawało jej się,że czuła obecność Jellala, ale jej wątpliwości rozwiały się, kiedy otworzyła oczy.Uznała,że musiało jej się wydawać tylko dlatego,że chciałaby żeby to był on. Gdy otworzyła oczy znowu ujrzała to złote spojrzenie, a zaraz potem czarne, gęste włosy. Bardzo zaskoczył ją fakt,że to właśnie Junzo przy niej siedzi. W końcu znali się dopiero 2 dzień. Nie mogła jednak zapomnieć jak serce zaczęło jej walić podczas małego incydentu podczas walki. Gdy sobie o tym przypomniała automatycznie zerwała kontakt wzrokowy i spojrzała na swoje dłonie.
- Erza dobrze się czujesz?-zapytał zaniepokojony. Spojrzała na niego i odpowiedziała.
- Tak, wszystko w porządku- usiadła prosto i zapytała- a Ty co tu robisz? Kiedy nie odpowiedział tylko spojrzał na nią zaskoczony, dodała
- Czemu tu ze mną siedzisz?
- Martwiłem się o ciebie, widząc jej minę dodał szybko- to znaczy martwiłem się,że trochę przesadziłem i chciałem wiedzieć,że z tobą wszystko ok.
- Nic mi nie jest, nie takie walki udawało mi się przeżyć.Nie przejmuj się tym A gdzie reszta?
- Natsu,Lucy i Grey dostali zlecenie.Kazali mi ci przekazać,że ggy wrócą to cie odwiedzą.
- W takim razie odwiedziny nastąpią w akademiku, bo ja czuję się już naprawdę nieźle. Wstała i podeszła do okna. Pozwoliła by wiatr trochę zmierzwił jej włosy. Po chwili odwróciła się do niego twarzą i spytała
- Gdzie nauczyłeś się tak dobrze walczyć?
- Lata praktyki, ale ty też jesteś całkiem silna.
- Całkiem silna? Jeszcze nie widziałeś moich pełnych możliwości. Najwyraźniej nie doszłam jeszcze do siebie po walce z Tartaros-powiedziała, pomimi tego,że wiedziała iż i tak by przegrała nawet gdyby była w dobrej formie, Junzo jest po prostu zbyt silny.
- Skąd pochodzisz?
- Z naprawdę daleka, wątpię żebyś kojarzyła to miejsce, jest naprawdę małe.
- Ja również pochodzę z małej wioski,która nazywa się Rosemary.
- Ja pochodzę z wioski ryżu to daleko na południe stąd.
- W porządku wracajmy do gildii.
- Dobrze
poniedziałek, 5 października 2015
07- Nowy początek (Jerza) (3/7)
Jellalowi nie było łarwo udawać kogoś innego. Jego prawdziwą tożsamość znał jedynie mistrz, reszta nie była wtajemniczona.Nie chciał robić Fairy Tail kłopotów,ale po tym co mogło stać się Erzie, on po prostu nie mógł jej zostawić,a to był najlepszy pomysł na jaki udało mu się wpaść. Starał się udawać, że pochodzi z bardzo odległego miasta i dlatego próbował mówić z akcentem.Wiedział,że dzięki temu było większe prawdopodobieństwo,że choć trochę zmieni się brzmienie jego głosu, a Scarlet nie odkryje kim naprawde jest. Dziwnie było po raz kolejny jej się przedstawiać.W momencie, gdy usłyszał jej nazwisko, przed oczami mignęła mu scena z przeszłośći.Kiedy byli dziećmi i zostali zmuszeni do pracowania w wieży R. Od samego początku zwrócił na nią uwagę.Na to jak troszczyła się o swoich przyjaciół, to jak była silna i odważna. Pewnego razu zdobył się na odwagę, by do niej podejść i się przedstawić.Gdy ją poznał nie miała nazwiska, a przynajmniej go nie znała, dlatego też to właśnie on jej go nadał, biorąc pod uwagę kolor jej włosów. Już wtedy wiedział,że tego koloru nigdy nie zapomni, a także nigdy nie będzie w stanie zapomnieć tej dziewczyny. Od tego momentu zaczęli się trzymać razem. Z nich wszystkich to właśnie on był najstarszy, więc przejął dowodzenie. Jako dziecko był pełen nadziej na to,że kiedyś zostaną uwolnieni, a potem Zeref go opętał i…
Z rozmyślania wyrwał go głos Tytani.
- Junzo, chcę się przedstawić reszcie- powiedziała dziewczyna i nakazała gestem,by poszedł za nią.
- Przyjaciele- zwróciła się do wszystkich- chciałam wam przedstawić nowego członka gildii, Junzo Ferro. W tym momencie wszystkie oczy w pomieszczeniu zwróciły się w jego stronę.Nie czuł się dobrze z tym,że wszystkich oszukuje, a już zwłaszcza po tym jak pozwolili mu na zawodach wcielić się w jednego z nich. Pierwszy podszedł go niego Natsu, a zaraz za nim Grey i Lucy.
- Joł jestem Natsu Dragoneel, inaczej najsilniejszy członek gildii, na pewno już o mnie słyszałeś-powiedział z szerokim uśmiechem.
- Tak najsilniejszy, gdy tylko nie dostaje batów od Erzy, Laxusa, czy mnie- skwitował Brunet- Jestem Grey
- Coś ty powiedział gołodupcu?
- To co słyszałeś idioto
Tak niewiele brakowało, a ich kolejna walka by się zaczęła, ale Erza spiorunowała ich wzrokiem i co zaskoczyło Jellal, to o dziwo podziałało.
. Obok niego stała blondynka,którą Jellal również znał.
- A ja jestem Lucy- powiedziała z promiennym uśmiechem- miło mi cie poznać
- Jestem Junzo, mnie was również-odpowiedział trochę niepewnym głosem.Aż na dobrze wiedział co się stanie, gdy dowiedzą się kim jest naprawdę. W tej chwili poczuł,że czyjaś ręka spoczywa na jego ramieniu, a po chwili usłyszał głos Erzy, która szeptała mu do ucha- Wiem,że na początku mogą wydawać się trochę dziwni, też tak myślałam, gdy dołączyłam do gildii, ale przywykniesz-powiedziała z uśmiechem- bo to właśnie Fairy Tail- powiedziała już głośniej.
- Oj Erza może przestaniesz flirtować z nowym, bo chętnie się z nim zmierze-powiedział Natsu po cym podszedł bliżej- co powiesz na mały sparing?
- A tak w ogóle to jaką magią się posługujesz?-wtrąciła Lucy
- Magią Gwiazd-odpowiedział po prostu, kiedy jednak wszyscy na niego spojrzeli zdał sobie sprawę ze swojej gafy,ale było już na późno.
- Magią Gwiad-powtórzyła Erza- hm…znam tylko jedną osobą,która posługuje się tą magią, jest ona bardzo rzadka. Wiedział,że musi się opznować i coś wymyślić dlatego odpowiedział poważnie
- Może w tych stronach faktycznie, ale tam skąd pochodzę co 2 osoba posługuje się tą magią.
- To bardzo silna magia- kontynuowała Erza- sama chciałabym się z tobą zmierzyć, jeśli nie masz nic przeciwko
- Ja…- zaczął Jellal,ale przekrzyczał go inny głos dużo donośniejszy
- Tak. Hehe przekonamy się czy po małej przerwie Erza nie wyszła z wprawy-rzycił jej wyzwanie Natsu- ja będę walczył ze zwycięzcą- dodał z szerokim uśmiechem.
- O rany Natsu, czy ty nigdy się nie nauczysz?- zapytała po części znudzonym, a po części zirytowanym głosem Lucy.
Jellalowi wcale nie podobał się pomysł walki z Erzą. W takiej sytuacji bardzo łatwo było o odkrycie kim jest naprawdę, po za tym perspektywa ponownej walka z dziewczyną wcale mu się nie podobał. Pamiętał gdy walczył z nią poprzednio, co prawda nie był w tedy w pełni sobą, ale i tak nie mógł wybaczyć sobie tego,że gdyby nie Natsu to Jellal by ją zabił. Wiedział jednak,że ni uniknie tej walki, co najwyżej odwlecze ją w czasie. Wtedy przez hałas panujący w gildii przebił się głos mistrza.
- Junzo nie musić walczyć jeśli nie chcesz- w tym momencie Jellal podjął decyzje
- Będę walczył, chce się przekonać na jakim jestem poziomie w stosunku do reszty członków- po zobaczeniu zadowolonego spojrzeniu Erza, wiedział,że podjął dobrą decyzję. Dawno z nią nie walczył, więc zastanawiał się nad tym jak bardzo się polepszyła od tamtego czasu. Nie wiedział, czy powinien iść na całość, cy trochę się wstrzymać,ale zadecydował,że podejmie decyzję w czasie walki, zależnie od tego jak będzie wyglądała sytuacja. Wtem dodarły do niego głosy aprobaty wszystkich osób będących w budynku.
- No,no to może być ciekawe- powiedział Laxus,który właśnie podszedł bliżej.I nim się obejrzał wszyscy zaczęli wychodzić z gildii, zostali tylko on i Erza.
- To co jesteś gotowy?-zapytała
- Tak-odpowiedział krótko i ruszył za nią na plac treningowy, jak się domyślał.
niedziela, 6 września 2015
07- Nowy początek (Jerza) (2/7)
Podbiegł
do zgliszcz i zaczął przekopywać pozostałości, by ją odnaleźć. Reszta ruszyła
jego śladem. Tytania leżała pod największą stertą kamieni. Jellal odsunął pozostałości
gruzu, po czym podszedł bliżej. Dotknął delikatnie jej czoła, po czym odsunął
grzywkę na bok.
- Erza- wyszeptał zmartwiony- Erza proszę odezwij się. Odpowiedzi nie było słychać. Dziewczyna nie wydała żadnego ruchu po za rytmicznym podnoszeniem się jej klatki piersiowej. Wiedział,że żyje, ale jest w okropnym stanie i potrzebuje natychmiastowej pomocy. Wziął ją na ręce i lekko ucałował w czoło. Po czym odwrócił się do reszty, a widząc ich zmartwione miny powiedział tylko cicho – żyje.
Mijały dni, a Erza nie odzyskiwała przytomności. Polusca powiedziała,że jej życiu nic nie zagraża, jednak jej organizm potrzebuje solidnego wypoczynku, dlatego nikt nawet nie próbował na siłę jej wybudzać. Przyjaciele przychodzili codziennie, by sprawdzić stan jej zdrowia. Jednak stałym bywalcem w lecznicy był Jellal. Siedział przy niej dniami i nocami. Nie chciał nawet spuścić z niej oka. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego,że tak niewiele brakowało, aby ją stracił. Obiecał,więc sobie,że już nigdy więcej nie dopuści do takiej sytuacji. Teraz,kiedy leżała obok niego z zamkniętymi oczami zdał sobie sprawę z całą mocą jak bardzo ją kocha. Wiedział to już od dawno, chociaż próbował stłumić w sobie to uczucie,gdyż wiedział,że na nią nie zasługuje. Nie po tym co jej zrobił. Jak bardzo ją zranił, a tym bardziej,że usiłował ją zabić. Ta myśl nie dawała mu spokoju. Po odzyskaniu pamięci śnił o tym każdej nocy. O tym jak zabił Simona, gdyż to właśnie on ochronił dziewczynę. Jellal już w dzieciństwie był zazdrosny o Simona. Doskonale wiedział jakim uczuciem tamten darzył Scarlet i nigdy mu się to nie podobało. To on chciał być tym, który będzie jej pomagać i ją chronić. Ironia losu sprawiła jednak,że to przed nim musiała być chroniona. Kiedy duch Zerefa za sprawą Ultear zaczął go kontrolować nie miał wpływu na swoje czyny. Przez krótki moment udało mu się zachować świadomość, lecz został jej całkowicie pozbawiony podczas rozmowy z Tytanią. Podczas której wyrzucił ją z wieży R i kazał cieszyć się swoją przelotną wolnością. Zabronił jej także powrotu i uratowania jej przyjaciół. Im natomiast wmówił,że ich „starsza siostrzyczka „ po prostu ich porzuciła. Uwierzyli w to wszyscy po za Simonem, który za bardzo kochał Erzę, by w to uwierzyć. Udawał,że jest lojalny w stosunku do Fernandesa tylko dlatego,iż wierzył,że któregoś dnia Erza ich ocali. Teraz to wydaje się śmieszne, wręcz niedorzeczne, ale wtedy faktycznie myślał,że ich wolność znajduje się właśnie w miejscu w którym zostali uwięzieni. Nie widział jej przez tak wiele lat po za jej wizytami w Radzie Magicznej, ale tylko jako Siegrain. Pomimo tego to właśnie jej imię było jedyną rzeczą jaką pamiętał podczas amnezji, a to mówi samo za siebie. Któregoś dnia siedząc obok niej zauważył,że zaczyna otwierać oczy wstał z krzesła i wyszedł. Po prostu uciekł. Nie wiedział z jakiego powodu,ale sądził,że tak będzie lepiej, że ona nie powinna go zobaczyć. Przecież nie byli parą. Jedyne co ich łączyło to sekretne uczucie o którym o dziwo wiedzieli już wszyscy łącznie z nimi. Nie potrafili się jednak do tego przyznać.
Erza po otworzeniu oczu rozejrzała się po całej Sali, gdyż odnosiła wrażnie jakby kogoś brakowało. Jakby czuła czyjąś obecność, a teraz ona zniknęła. Po chwili uznała,że pewnie coś jej się wydawało i wstała z łóżka. W tym momencie do lecznicy weszli Natsu,Lucy, Grey i Happy.
- Yoł Erza jak się czujesz?- zapytał Natsu.
- Już dobrze-odpowiedziała.
- A gdzie Jellal?- spytała Lucy po tym jak rozejrzała się w około.
- Jellal?
- No tak. Przesiadywał tu z tobą całe dnie i noce…hm…dziwne,że go tu nie ma- zamyśliła się- W końcu to on cie tu przyniósł, a potem nie odstępował na krok.
- Jellal…-wyszeptała Scarlet
- Oni się llluuuubią- dodał Happy
Dziewczyna jednak zdawała się już nawet tego nie słyszeć-Jellal tu był-to jedyne co jej chodziło teraz po głowie i nagle zrozumiała- to jego obecność wyczuwałam…więc gdzie jest teraz? Po krótkich rozmyślaniach wróciła myślami do swoich przyjaciół. Akurat by usłyszeć idiotycznie pytanie jednego z nich.
- Erza, kiedy się ze mną zmierzysz?- zapytał Natsu z szerokim uśmiechem. Zupełnie nic nie robiąc sobie ze stanu przyjaciółki.
- Natsu, daj jej spokój musi wypoczywac…pff ty to masz pomysły- zbeształa go Lucy
- No właśnie idioto nie widzisz w jakim jest stanie? Naprawdę co ty masz w tej głowie?- zadrwił Grey
- Draniu, a ty chcesz się bić?
- Dajesz niedopałko
- Coś ty powiedział ekshibicjonisto
W tym momencie wszyscy popatrzyli na niego ze zdziwieniem.
- No co?- oburzył się
- To ty znasz takie słowa?- zapytała Lucy
- No właśnie mnie też to zaskoczyło, bo nicy skąd?- powiedział Grey
- Za kogo wy mnie macie? Za jakiegoś kompletnego idiotę?- wrzasnął. Po ciszy jaka mu odpowiedziała dodał- z książki- odpowiedział naburmuszony
- Z książki?- Grey mało nie wybuchł śmiechem- a od kiedy ty czytasz co? Niby z jakiej?
- Z książki Lucy- odpowiedział normalnie
- Lucy?- powiedział Grey z niedowierzaniem- o czym ty piszesz?
- Co?- pisnęła cała zaczerwieniona ze wstydu- a z resztą to nie wasza sprawa. Po za tym kto ci pozwolił ją czytać Natsu?- krzyknęła blondynka.
- O co ci chodzi?- zapytał. Zupełnie nie rozumiał gniewu przyjaciółki- leżała sobie na biurku, więc ją wziąłem i przeczytałem.
- Kiedy?
- Hm…wczoraj wieczorem jak się kąpałaś. Happy gdzieś sobie poszedł, a mnie się nudziło, więc tak jakoś wyszło- odpowiedział jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Zaraz co ty u niej robiłeś tak późno?- zauważył Grey
- Nnnattsu!- krzyknęła Lucy, a potem cała trójka zaczęła się kłócić. W tym momencie Erza patrząc na to zaczęła się śmiać. Oni słysząc śmiech przyjaciółki zamilkli i spojrzeli na nią.
- Erza, co się stało?- spytała Heartfilia
- Nic-powiedziała Tytania wciąż się śmiejąc- po prostu dopiero teraz poczułam,że jestem w domu. Wszyscy popatrzyli po sobie, po czym wybuchnęli śmiechem.
Następnego dnia Erza wróciła do gildii. Wszyscy urządzili jej przyjęcie powitalne. Fairy tail bawiło się, śmiało, śpiewało o tańczyło.Nie obyło się też oczywiście bez występu na scenie Gajjela oraz Miry, a także walki Natsu z Greyem. Powstrzymującej ich Lucy i kibicującemu obojgu Elfmanowi, pijanej Cany oraz mistrzowi,który próbował wszystkich przekrzyczeć. Erza przypomniała sobie to jak się czuła,gdy trafiła tu po raz pierwszy. Pierwsza myśl jaka wtedy przyszła jej do głowy to „ to jakiś dom wariatów”., ale z czasem przywykła do tej sytuacji, tłumacząc sobie,że to w końcu Fairy tail. W tej chwili do gildii wszedł ktoś nowy. Kogoś kogo nie kojarzyła z widzenia. Jej pierwszą myślą było to,że być może ktoś dołączył podczas jej chwilowej nieobecności, ale później przypomniała sobie,że nikt jej o tym nie poinformował. Podeszła więc do nieznajomego i podała mu rękę.
- Cześć jestem Erza Scarlet, miło mi cie poznać.
- Jestem Junzo, mnie też miło jest cie poznać Erzo Scarlet- powiedział po czym podał jej rękę- ma jakiś dziwny akcent, więc musi pochodzić z daleka –pomyślała
- Więc Junzo, co cie do nas sprowadza?
- Chciałbym dołączyć do Fairy tail, jestem magiem.
- W porządku, więc chodź. Przedstawię cie reszcie. Prowadząc chłopaka odnosi jednak jakieś dziwne wrażenie,że skądś go zna. Nie ma jednak pojęcia skąd? Więc ignoruje tą myśl.
- Erza- wyszeptał zmartwiony- Erza proszę odezwij się. Odpowiedzi nie było słychać. Dziewczyna nie wydała żadnego ruchu po za rytmicznym podnoszeniem się jej klatki piersiowej. Wiedział,że żyje, ale jest w okropnym stanie i potrzebuje natychmiastowej pomocy. Wziął ją na ręce i lekko ucałował w czoło. Po czym odwrócił się do reszty, a widząc ich zmartwione miny powiedział tylko cicho – żyje.
Mijały dni, a Erza nie odzyskiwała przytomności. Polusca powiedziała,że jej życiu nic nie zagraża, jednak jej organizm potrzebuje solidnego wypoczynku, dlatego nikt nawet nie próbował na siłę jej wybudzać. Przyjaciele przychodzili codziennie, by sprawdzić stan jej zdrowia. Jednak stałym bywalcem w lecznicy był Jellal. Siedział przy niej dniami i nocami. Nie chciał nawet spuścić z niej oka. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego,że tak niewiele brakowało, aby ją stracił. Obiecał,więc sobie,że już nigdy więcej nie dopuści do takiej sytuacji. Teraz,kiedy leżała obok niego z zamkniętymi oczami zdał sobie sprawę z całą mocą jak bardzo ją kocha. Wiedział to już od dawno, chociaż próbował stłumić w sobie to uczucie,gdyż wiedział,że na nią nie zasługuje. Nie po tym co jej zrobił. Jak bardzo ją zranił, a tym bardziej,że usiłował ją zabić. Ta myśl nie dawała mu spokoju. Po odzyskaniu pamięci śnił o tym każdej nocy. O tym jak zabił Simona, gdyż to właśnie on ochronił dziewczynę. Jellal już w dzieciństwie był zazdrosny o Simona. Doskonale wiedział jakim uczuciem tamten darzył Scarlet i nigdy mu się to nie podobało. To on chciał być tym, który będzie jej pomagać i ją chronić. Ironia losu sprawiła jednak,że to przed nim musiała być chroniona. Kiedy duch Zerefa za sprawą Ultear zaczął go kontrolować nie miał wpływu na swoje czyny. Przez krótki moment udało mu się zachować świadomość, lecz został jej całkowicie pozbawiony podczas rozmowy z Tytanią. Podczas której wyrzucił ją z wieży R i kazał cieszyć się swoją przelotną wolnością. Zabronił jej także powrotu i uratowania jej przyjaciół. Im natomiast wmówił,że ich „starsza siostrzyczka „ po prostu ich porzuciła. Uwierzyli w to wszyscy po za Simonem, który za bardzo kochał Erzę, by w to uwierzyć. Udawał,że jest lojalny w stosunku do Fernandesa tylko dlatego,iż wierzył,że któregoś dnia Erza ich ocali. Teraz to wydaje się śmieszne, wręcz niedorzeczne, ale wtedy faktycznie myślał,że ich wolność znajduje się właśnie w miejscu w którym zostali uwięzieni. Nie widział jej przez tak wiele lat po za jej wizytami w Radzie Magicznej, ale tylko jako Siegrain. Pomimo tego to właśnie jej imię było jedyną rzeczą jaką pamiętał podczas amnezji, a to mówi samo za siebie. Któregoś dnia siedząc obok niej zauważył,że zaczyna otwierać oczy wstał z krzesła i wyszedł. Po prostu uciekł. Nie wiedział z jakiego powodu,ale sądził,że tak będzie lepiej, że ona nie powinna go zobaczyć. Przecież nie byli parą. Jedyne co ich łączyło to sekretne uczucie o którym o dziwo wiedzieli już wszyscy łącznie z nimi. Nie potrafili się jednak do tego przyznać.
Erza po otworzeniu oczu rozejrzała się po całej Sali, gdyż odnosiła wrażnie jakby kogoś brakowało. Jakby czuła czyjąś obecność, a teraz ona zniknęła. Po chwili uznała,że pewnie coś jej się wydawało i wstała z łóżka. W tym momencie do lecznicy weszli Natsu,Lucy, Grey i Happy.
- Yoł Erza jak się czujesz?- zapytał Natsu.
- Już dobrze-odpowiedziała.
- A gdzie Jellal?- spytała Lucy po tym jak rozejrzała się w około.
- Jellal?
- No tak. Przesiadywał tu z tobą całe dnie i noce…hm…dziwne,że go tu nie ma- zamyśliła się- W końcu to on cie tu przyniósł, a potem nie odstępował na krok.
- Jellal…-wyszeptała Scarlet
- Oni się llluuuubią- dodał Happy
Dziewczyna jednak zdawała się już nawet tego nie słyszeć-Jellal tu był-to jedyne co jej chodziło teraz po głowie i nagle zrozumiała- to jego obecność wyczuwałam…więc gdzie jest teraz? Po krótkich rozmyślaniach wróciła myślami do swoich przyjaciół. Akurat by usłyszeć idiotycznie pytanie jednego z nich.
- Erza, kiedy się ze mną zmierzysz?- zapytał Natsu z szerokim uśmiechem. Zupełnie nic nie robiąc sobie ze stanu przyjaciółki.
- Natsu, daj jej spokój musi wypoczywac…pff ty to masz pomysły- zbeształa go Lucy
- No właśnie idioto nie widzisz w jakim jest stanie? Naprawdę co ty masz w tej głowie?- zadrwił Grey
- Draniu, a ty chcesz się bić?
- Dajesz niedopałko
- Coś ty powiedział ekshibicjonisto
W tym momencie wszyscy popatrzyli na niego ze zdziwieniem.
- No co?- oburzył się
- To ty znasz takie słowa?- zapytała Lucy
- No właśnie mnie też to zaskoczyło, bo nicy skąd?- powiedział Grey
- Za kogo wy mnie macie? Za jakiegoś kompletnego idiotę?- wrzasnął. Po ciszy jaka mu odpowiedziała dodał- z książki- odpowiedział naburmuszony
- Z książki?- Grey mało nie wybuchł śmiechem- a od kiedy ty czytasz co? Niby z jakiej?
- Z książki Lucy- odpowiedział normalnie
- Lucy?- powiedział Grey z niedowierzaniem- o czym ty piszesz?
- Co?- pisnęła cała zaczerwieniona ze wstydu- a z resztą to nie wasza sprawa. Po za tym kto ci pozwolił ją czytać Natsu?- krzyknęła blondynka.
- O co ci chodzi?- zapytał. Zupełnie nie rozumiał gniewu przyjaciółki- leżała sobie na biurku, więc ją wziąłem i przeczytałem.
- Kiedy?
- Hm…wczoraj wieczorem jak się kąpałaś. Happy gdzieś sobie poszedł, a mnie się nudziło, więc tak jakoś wyszło- odpowiedział jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Zaraz co ty u niej robiłeś tak późno?- zauważył Grey
- Nnnattsu!- krzyknęła Lucy, a potem cała trójka zaczęła się kłócić. W tym momencie Erza patrząc na to zaczęła się śmiać. Oni słysząc śmiech przyjaciółki zamilkli i spojrzeli na nią.
- Erza, co się stało?- spytała Heartfilia
- Nic-powiedziała Tytania wciąż się śmiejąc- po prostu dopiero teraz poczułam,że jestem w domu. Wszyscy popatrzyli po sobie, po czym wybuchnęli śmiechem.
Następnego dnia Erza wróciła do gildii. Wszyscy urządzili jej przyjęcie powitalne. Fairy tail bawiło się, śmiało, śpiewało o tańczyło.Nie obyło się też oczywiście bez występu na scenie Gajjela oraz Miry, a także walki Natsu z Greyem. Powstrzymującej ich Lucy i kibicującemu obojgu Elfmanowi, pijanej Cany oraz mistrzowi,który próbował wszystkich przekrzyczeć. Erza przypomniała sobie to jak się czuła,gdy trafiła tu po raz pierwszy. Pierwsza myśl jaka wtedy przyszła jej do głowy to „ to jakiś dom wariatów”., ale z czasem przywykła do tej sytuacji, tłumacząc sobie,że to w końcu Fairy tail. W tej chwili do gildii wszedł ktoś nowy. Kogoś kogo nie kojarzyła z widzenia. Jej pierwszą myślą było to,że być może ktoś dołączył podczas jej chwilowej nieobecności, ale później przypomniała sobie,że nikt jej o tym nie poinformował. Podeszła więc do nieznajomego i podała mu rękę.
- Cześć jestem Erza Scarlet, miło mi cie poznać.
- Jestem Junzo, mnie też miło jest cie poznać Erzo Scarlet- powiedział po czym podał jej rękę- ma jakiś dziwny akcent, więc musi pochodzić z daleka –pomyślała
- Więc Junzo, co cie do nas sprowadza?
- Chciałbym dołączyć do Fairy tail, jestem magiem.
- W porządku, więc chodź. Przedstawię cie reszcie. Prowadząc chłopaka odnosi jednak jakieś dziwne wrażenie,że skądś go zna. Nie ma jednak pojęcia skąd? Więc ignoruje tą myśl.
niedziela, 16 sierpnia 2015
Apel do czytelników
Hej :), ostatnio mam fazę na czytanie innym blogów z opowiadaniami z anime, a ogólnie biorąc pod uwagę fakt,że jak na razie jeszcze mam wakacje to mam zamiar się na nim skupić i trochę go ulepszyć. Jak mi to wyjdzie, jeszcze nie wiem ;), ale mam nadzieję,że będzie to wyglądać jakoś w miarę ;). Po pierwsze pomyślałam,że po za dłuższymi opowiadaniami,które zamieszczałam do tej pory będę takze dodawać one-shoty , oraz opowiadania podzielone na rozdziały. Dzięki temu nie będą one aż tak długie i będę mogła dodawać ich więcej oraz częściej. Chciałam także przypomnieć,że jeżeli macie jakiś pomysł o jakim paringu chcielibyście poczytać to proszę dawajcie mi znać w komentarzach. Krótko mówiąc przyjmuję wszystkie zamówienia. Jeśli chodzi o styl i wygląd bloga to też mam zamiar trochę pozmieniać, mam nadzieję,że Wam się spodoba i pozdrawiam ;*.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)