Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lutego 2018

14- Powód by walczyć (NaLi, NaLu) rozdział 11


Iść szybko,nie zatrzymywać się, nie oglądać, a przy tym nie potknąć o własne nogi. To była jedyna rzecz o której dziewczyna była w stanie myśleć. Kiedy uznała,że odeszła już wystarczająco daleko od gildii zatrzymała się. Jej ramiona drżały od nadmiaru powstrzymywanych emocji, jej piąstki wciąż były zaciśnięte tak mocno, że zrobiły jej się rany od paznokci. To koniec. To naprawdę koniec. Nie będzie już więcej wspólnych misji, rozmów, czy spotkań. O ile do tej pory jeszcze mnie nie znienawidził to teraz z pewnością zaczął. Nie wiedziała nawet kiedy zaczęła szlochać, ale jej twarz była już cała mokra od łez. Nie miała zamiaru pozwalać swoim myślom na wędrowanie w takim kierunku jak np. Jak blisko ta dwójka jest ze sobą, ani tym bardziej czym się zajmują jak są sami. Jak on w ogóle śmiał powiedzieć jej coś takiego?! Przecież o takich rzeczach się nie rozmawia, no chyba, że z przyjaciółmi, ale oni już nimi nie są! I nigdy nie będą! Obiecała sobie, że już więcej nie będzie wylewała za niego łez,ale to jest silniejsze od niej.
Pozostałą część dnia Natsu był wyjątkowo nieprzytomny. Nie raz bujał w obłokach, ale można by rzec, że to był zupełnie nowy poziom jego rozkojarzenia. Wszystkie czynności wykonywał automatycznie, niczym robot. Podczas powrotu do domu zamienił z Happ'ym zaledwie kilka zdań, po czym exceed poszedł do gildii zobaczyć się z niejaką Carlą, której Dragneel wciąż jeszcze nie kojarzył. Dlatego wrócił do domu sam. Przygotował sobie coś do jedzenia, choć co w jego przypadku było wyjątkowo rzadkie, w ogóle nie czuł głodu. Cały czas krążył myślami w okół swojej ostatniej rozmowy z blondynką. Nie rozumiał jej zachowania. Nie chciał uwierzyć w to co powiedziała. Odnosił dziwne wrażenie jakby celowo chciała go do siebie zrazić, cóż teraz mógłby jej pogratulować, gdyż faktycznie się udało. 
Od czasu kiedy się obudził nie miał ochoty spędzać z nią czasu, tak jak to podobno bywało w przeszłości. Teraz jednak nie miał najmniejszego zamiaru w ogóle jej oglądać, a tym bardziej rozmawiać, czy spędzać czas. Ta dziewczyna okazała się dużo bardziej fałszywa, niż by przypuszczał. Po co w ogóle zgodziła się być ze mną w drużynie skoro tak bardzo mnie nie znosi? Wiem, że to był mój pomysł, ale przecież nie musiała się zgadzać, jeśli nie chciała. Do niczego jej nie zmuszałem! A najbardziej w całej tej sytuacji zaskakiwało go jego własne zachowanie. Bo skoro okazało się, że Lucy nigdy nie była tak naprawdę jego przyjaciółką to dlaczego on w ogóle się tym przejmuje? Dlaczego wręcz boli go to, iż celowo próbuje go od siebie odsunąć? Czemu cierpi z powodu jej braku zaufania do niego? Z jakiej paki w ogóle go to obchodzi? Przecież nie powinno! Mógł sobie wmawiać, iż to nie wpływa na niego w żaden sposób, ale wpływało. To było zupełnie tak jakby wreszcie udało mu się od niej ostatecznie uwolnić czego pragnął od dłuższego czasu, a teraz żałował tego, że w ogóle taki pomysł wpadł mu do głowy.
Po jakimś czasie przyszła Lisanna, lecz obecność dziewczyny w żadnym stopniu nie zmniejszała jego rozkojarzenia. Usiłowała mu opowiedzieć ze wszystkimi szczegółami swoją ostatnią misję na którą wybrała się z rodzeństwem, a wiedział o tym tylko dlatego, iż usłyszał jedno zdanie, które wypowiedziała na samym początku- „ Chciałabym ci opowiedzieć ze szczegółami moją ostatnią misję z Mirą i Elf-niisanem", po czym się wyłączył. Co chwile słyszał jak nawoływała jego imię, aby sprowadzić go na ziemię i pomimo tego, że nie chciał być niemiły i ignorować dziewczyny to nic nie mógł na to poradzić. Czuł się tak jakby jego cała uwaga, którą próbował skupić na opowiadaniu dziewczyny przesiewała się jak przez jakieś sitko, przez co nic z niej nie zostawało. Tak było za każdym razem, gdy próbował jej słuchać. Po którymś razie w końcu przestał próbować.
Nastała noc. Strauss poszła do swojego domu z niechęcią. Natsu musiał ją wręcz wypraszać z domu, gdyż nie miała zamiaru wychodzić. Jednak skoro i tak niemal nie zauważał jej obecności, to jaki był sens w pozwoleniu jej zostania z nim na noc? Leżał w łóżku i patrzył w sufit. W mieszkaniu nie paliło się żadne światło, dlatego jedynie delikatna poświata ze światła księżyca wpadająca przez małe okno nad jego łóżkiem oświetlała pokój. Rzucał się na posłaniu, przekręcał w boku na bok, lecz choćby nie wiem jak się starał nie mógł zasnąć. Po kilku godzinach Natsu zobaczył jakiś cień- to Happy wrócił do domu. Chłopak chciał jakoś skomentować skradanie się przyjaciela, ale odpuścił. Po kilku godzinach bezsenności zapadł w głęboki, lecz niespokojny sen.
Znajdował się w jakimś dziwnym lesie, a przynajmniej tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. W okół była pożółkła trawa, z resztą tak samo wyglądały liście drzew. Zobaczył siebie, Happy'iego i Lucy? Tak to była ona z tym, że w przeciwieństwie do tego jak wyglądała zawsze, tak jak ją zapamiętał. Ta dziewczyna miała potargane ubranie, włosy w nieładzie i wyglądała na ranną i poobijaną. Z resztą jego „sobowtór", także nie wyglądał najlepiej. Miał potargane włosy, był brudny i cały w siniakach, jego ubranie też miejscami było potargane, jednak było to w niczym porównywalne do wyglądu dziewczyny. Nawet Happy wyglądał jakby właśnie stoczył poważną walkę. Naprzeciwko nich stały dwie osoby. Z pozycji, odległości oraz ich min wywnioskował, iż nie są przyjaciółmi. Była to dosyć ładna kobieta o czarnych włosach i kobiecej budowie ciała, wyglądała na kilka lat starszą od blondynki. Obok niej stał jakiś grubas. Był dosłownie biały, ubrany w jakąś dziwną pelerynkę, a całość dopełniało czarne afro na jego głowie. W przeciwieństwie do swojej towarzyszki, nie zachwycał wyglądem
- Jest strasznie silna!- odezwał się Happy- nawet Natsu ma z nią problemy.
- A tam, potrzebowałem tylko rozgrzewki! Zaraz ją załatwię!
- Tyle, że teraz z jednego przeciwnika zrobiło się dwóch- przypomniał exceed
- Ale nas też jest teraz dwoje,nie? No dobra, zapomnijmy na chwilę, że jesteśmy rywalami w egzaminie i stwórzmy drużynę!
- Zgoda!- odpowiedziała dziewczyna, uśmiechając się do niego pogodnie
- Ta drużyna przypomina mi stare czasy- dodała poprawiając włosy...
- Przypomina chwilę, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy, co nie?- dodał niebieski
- Aż cały się palę!- krzyknął po czym wystawił rękę i przybił piątkę dziewczynie mówiąc
- Do roboty Lucy!
- Pokażmy im Natsu!
- Ja też tu jestem!- skomentował urażony Happy

Po chwili scena ta zaczęła zanikać. Tym razem zdawać by się mogło nadal byli w tym lesie, ale jego perspektywa patrzenia na wszystko zmieniła się. Nie był już tylko postronnym obserwatorem, teraz zdawać by się mogło, iż jest uwięziony we własnym ciele i nie tylko. Znajdował się pod toną gruzu i nie mógł się ruszyć. Jeśli to było jego „prawdziwe" wspomnienie to w momencie kiedy to przeżywał to musiało boleć. Teraz na szczęście nie czuł ciężaru głazów. Jeszcze tego by mi tylko brakowało. Podniósł głowę i ujrzał Lucy siedzącą na ziemi, złapała się za głowę i cała trzęsła
- O nie...w takim momencie skończyła mi się moc?
- Lucy za tobą!- wrzasnął Happy
- Uwaga!- to słowo wyszło z jego słów, bez jego woli. Zauważył bowiem, że owy grubas znajduje się teraz za nią. Zdążył jedynie krzyknąć, bo już po chwili została uderzona w głowę jego ogromną łapą i powalona na ziemię.
- Lucy!- krzyczał, ale nie mógł nic zrobić, próbował się wydostać, ale na marne- noż cholera by to! No nie wyjdę!
- Leż grzecznie i patrz na jej egzekucje- odezwał się ich wróg
- By cię diabli!
- Nie pozwolę na to!- exceed już leciał jej na ratunek, jednak jego „ciosy" w żaden sposób nie pomogły, został odepchnięty niczym natrętna mucha
- Przepraszam was Natsu, Lucy
- Happy-wyszeptała
- Uciekaj Lucy!- krzyknął on- jest dużo silniejszy niż na to wygląda! Dam mu jakoś radę! Zabieraj się stąd!
- Mowy nie ma- została ponownie przygnieciona tym razem nogą wroga
- Mam uciekać sama? Nie zgadzam się! Bez względu na sytuacje, przyjemniej jest trzymać się razem. Chłopak przyglądał się temu jak jego przyjaciółka jest miażdżona na jego oczach, kiedy on jest bezradny i nie może nic zrobić, nie jest nawet w stanie się ruszyć. Czuje ogromny strach, boi się o przyjaciółkę. Nawet w takiej sytuacji nie uciekła. Nie zostawiła mnie i nie uciekła, pomimo tego, iż mogła zginąć. Czy taka właśnie jest Lucy?
- Zobaczycie jaki potrafię być bezlitosny- powiedział przeciwnik podnosząc ją za głowę do góry
- Lucy!- krzyknął znów usiłując się wydostać
- Zmiażdżę jej piękną twarzyczkę, nawet bez mrugnięcia okiem-oznajmił i wydawać by się mogło naprawdę ściskał jej głowę jak imadło. Scena przed jego oczami zaczęła się zamazywać, ostatnie co zapamiętał to wyraz głębokiego bólu wymalowanego na twarzy dziewczyny. Przeskok, tym razem stoi na jakiejś dziwnej arenie, a obok niego znajdują się Erza i Grey. I tym razem widzi wszystko „swoimi" oczami. Gdzie ja jestem? Rozgląda się i na dole w oddali dostrzega jakąś dziwną niebieską kulę...wody? Nie, to niemożliwe, bo to lewituje. Wbrew jednak wszelkiej logice osoby znajdujące się wewnątrz zdają się pływać. Natsu wytęża wzrok i dostrzega jakąś czarnowłową, wysoką dziewczynę, mającą dosyć dziwną fryzurę oraz Lucy?Czy ona walczy? Nie...tego nie można było nazwać walką, gdyż dziewczyna była po prostu okładana w wodzie przez przeciwniczkę. Z początku się broniła, lecz z czasem przestała się ruszać, a przeciwniczka traktowała ją niczym worek treningowy. Chłopak patrzył na to z przerażeniem zaciskając mocno szczękę oraz dłonie w pięści. Dlaczego się nie ruszasz?!Komentował własne zachowanie. Nie rozumiał czemu jego „drugie ja" stoi jak słup i nic nie robi, pomimo tego, że widocznie chciał. Był tak bardzo wściekły na tamtą dziewczynę, jak ona śmiała robić coś takiego jego przyjaciółce? Dlaczego to robi? Jedyne czego pragnął w tym momencie to zerwać się i zabrać ją stamtąd. Po chwili usłyszał odgłos, jakby alarmu. To był jego sygnał. Przeskoczył razem z Greyem co niewyraźnie zauważył przez murek i zaczął biec w stronę rannej, która została wyrzucona na ziemię, niczym zwykły śmieć z naprawdę dużej odległości. Od dłuższego czasu nie ruszała się, a w jego głowię krążyło jedynie jedno pytanie. Czy ona żyje? Jego serce biło tak szybko, że słyszał jego dudnienie w uszach. Biegł krzycząc jej imię, lecz zanim zdążył ją złapać dostrzegł ciemność.
***



Kochana mamo

Wiem, iż obiecałam Ci, że będę silna, ale to jest dlamnie za dużo. Przykro mi, że Cię zawiodłam i za to, iż jestem taka słaba. Wiem,nie tak mnie wychowałaś. Jednak kiedy rozmawiałamdzisiaj z Natsu coś we mnie pękło, całkowicie. Do teraznie mam pojęcia jakim sposobem udało misię wtedy nie rozpłakać. Mamo wiedziałam o tym, że moje serce jest zranionei złamane, ale niemal słyszałam dzisiajjak ono roztrzaskuje się na miliony kawałków,niczym kruche szkło, z którego wykonana była zastawa stołowa w naszym domu.
Wiedziałam już o tym, że Natsu mnie nie lubi, choć ciężko mi to przechodzi przezgardło. Ale pogodziłam się z tym, naprawdę. Jednak kiedy naskoczył namnie i oskarżył o kradzież przyjaciela? Jak On wogóle mógł pomyśleć, że byłabym do tego zdolna?Zdolna do tego, aby celowo i z premedytacją nastawiać Happy'iego przeciwko Niemu. JakOn w ogóle śmiał? Sam nabroił, a później szukał winnego. Tylkodlaczego to musiałam być ja? Przecież nic Mu nie zrobiłam. Odczasu kiedy się wybudził właściwie nie spędzałam z Nim czasu, więc dlaczego On tak mnietraktuje? Niczym wroga. Czyżby Ktoś nastawiał Go przeciwkomnie? Lisanna może? Nie...to niemożliwe. Eh...co za głupiepomysły przychodzą mi do głowy, kiedy jest mismutno, prawda? Nie miała najmniejszego powodu, by tak postępować. W końcu Natsu jest Jej, a po zatym jesteśmy przyjaciółkami, prawda?
Ok, skończyłam z mazgajeniem się. Tym razem naprawdę. Nawet jeżeli do tej pory miałam choćby najmniejszą szansę na to, by się z Nim znów przyjaźnić to dzisiaj zakopałam ją całkowicie. I bardzodobrze. Skończyłam z Nim. Przecież mam innych przyjaciół. Niepotrzebuje takiego, który ciągle tylkomnie rani, krzyczy na mnie i obraża. Jestem ponad to. Mam innych przyjaciół, a znajdę sobie i nowych i lepszych.Chłopaka też sobie znajdę, w końcu. Nie mówię, że od razu, bo nie mamzamiaru się łudzić. Sporo czasu minie zanimmoje serce się wygoi, o ile ten czas wogóle nadejdzie. Co ja mówię? Oczywiście, że nadejdzie. Potrzebujejedynie trochę czasu, to wszystko.Trzymaj za mnie kciuki Mamo, dobrze? Zobaczysz, że mój następny list do Ciebie będzie dużo bardziej pozytywny.Przepraszam, że ostatnimi czasytraktowałam Cię niczym konfesjonał i żaliłam ze wszystkiego z czego  tylko mogłam. Wiem, że pragniesz jedynie bymbyła szczęśliwa i będę. Obiecuje. Kocham Cię bardzo i tęsknię za Tobą.


                                                                                                     Twoja kończąca                                                                                         użalać się nad sobą córka 

To koniec przyjaźni Lucy i Natsu. Czy aby na pewno? Czy chłopak przestanie w końcu wiedzieć w dziewczynie swojego wroga? Czy Heartfilia wybaczy Mu takie traktowanie? 

14- Powód by walczyć (NaLi, NaLu) rozdział 10


- Lucy...Lucy wstawaj- usłyszała i otworzyła oczy
- Happy, która godzina?
- Parę minut po siódmej. Przetarła oczy po czym usiadła
- A ty czemu już nie śpisz?
- Nie mogę spać- poskarżył się A to ciekawe, że jakoś wczoraj padłeś od razu jak tylko usiadłeś na łóżku. Zachowała jednak tę uwagę dla siebie
- Jadłeś już śniadanie?
- Nie, postanowiłem poczekać na ciebie
- To miłe, ale nie musiałeś tego robić- powiedziała uśmiechając się 
- A po za tym moje rybki zostały w domu Oj czyli jednak wcale na mnie nie czekałeś. Po prostu nie miałeś co jeść- westchnęła zrezygnowana
- A zaglądałeś do lodówki? Tam jest mnóstwo ryb
- Naprawdę? Nie wiedziałem, że ty też tak bardzo lubisz rybki Lucy
- Bo one nie są dla mnie tylko dla ciebie. Zrobiłam mały zapas jeszcze zanim...no wiesz stało się to co się stało. Nie wyrzuciłam ich, bo liczyłam na to, że może odwiedzisz mnie od czasu do czasu
- Lucy- spojrzał na nią rozczulony- jesteś najlepsza
- A tak w ogóle to jak ty się czujesz, co?
- Tak jakbym stracił najlepszego przyjaciela-odpowiedział przygnębiony spuszczając głowę
- Tak, znam to uczucie- powiedziała, a on spojrzał na nią tak jakby właśnie coś sobie uświadomił
- Lucy przepraszam, że od kiedy Natsu się obudził spędzałem czas tylko z nim. Musiałaś się czuć samotnie
- Nie szkodzi, rozumiem to. Tak naprawdę jednak zrobiło jej się przykro na samo wspomnienie i już czuła jak łzy cisną się jej do oczu dlatego zmieniła temat.
- Dobra Happy, zjedzmy szybko śniadanie i chodźmy do gildii. Musisz porozmawiać z Natsu
- Aye a Lucy pójdziesz ze mną?
- Wiesz, wydaje mi się, że powinniście to sami załatwić, tym bardziej, że aktualnie jestem dla Natsu zupełne obcą osobą- te słowa z trudem przechodziły jej przez gardło- i sądzę, że moja obecność może jedynie zaszkodzić
- Proszę Lucy- spojrzał na nią błagalnie
- No dobrze,ale tylko na początku. Kiedy już zaczniecie normalnie ze sobą rozmawiać to wtedy zostawię was samych, w porządku?
- Aye sir
Szybko okazało się, że chłopaka nie było w gildii. Happy postanowił na niego zaczekać natomiast dziewczyna wzięła kartkę z kolejną misją. Musiała nauczyć się wykonywać je w pojedynkę, lecz na początek wzięła coś łatwego.Przy trudniejszych zadaniach postanowiła poprosić Lokiego, aby jej towarzyszył jako członek drużyny i gwiezdny duch w jednym. Będzie się wtedy czuła znacznie pewniej.Kiedy wychodziła z budynku usłyszała nawoływanie
- Oj ty!- rozpoznała głos, więc odwróciła się w stronę z którego dochodził i wskazała na siebie pytająco
- Ja?
- Tak ty!- podszedł do niej różowowłosy
- Ano ne...jestem Lucy....LUCY...i chwila wydaje mi się, że już to przerabialiśmy!
- Nie obchodzi mnie jak masz na imię! Masz mi natychmiast oddać Happy'iego!
- Słucham?
- Nie zgrywaj się! Mam na myśli mojego najlepszego przyjaciela przypominającego niebieskiego kota ze skrzydłami. Wiem, że czujesz się rozgoryczona, że o tobie zapomniałem, ale to nie powód by mi kraść przyjaciela! Znajdź sobie własnego! No tego było już za wiele. Podchodzi do niej, ciągle wrzeszczy,oskarża ją o coś takiego, a żeby tego było mało trafił w sedno, gdy powiedział, że jest rozgoryczona. Nie miała zamiaru dłużej tego wysłuchiwać
- Nikogo ci nie zabrałam! Happy sam do mnie przyszedł po tym jak TY go wyrzuciłeś!
- Nikogo nie wyrzuciłem!- zaprzeczył
- Może i nie, ale pokłóciłeś się z nim, a potem pozwoliłeś mu odejść. Na jedno wychodzi!
- W ogóle bym się z nim nie pokłócił gdyby nie ty!
- Że jak?! Masz zamiar zwalić wszystko na mnie?! Chyba ci się pomyliłam z Lisanną!
- Co żeś powiedziała?! Co ty masz do niej?!
- Ja nic do niej nie mam! Ale nie rozumiesz tego, że to twoje, a raczej wasze zachowanie sprawiło, że Happy uciekł?! Rozumiem,że zaczęliście się spotykać, w porządku! Ale tym samym odseparowaliście Happy'iego od siebie. Czuł się w waszym towarzystwie jak piąte koło u wozu i masz rację to nie jest wina Lisanny, tylko twoja. Dlatego, że tego nie zauważyłeś, a przecież to jest twój najlepszy przyjaciel. Jak mogłeś zostawić go samego?- przestała podnosić głos, licząc na to, że w ten sposób również jej rozmówca się uspokoi. Patrzył na nią przez chwile groźnie. Nigdy wcześniej tak na nią nie patrzył. On widzi we mnie wroga, uświadomiła sobie. Nie chciała, żeby tak to wyglądało. Wystarczająco przykre było, to, że go straciła. Nie chciała jednak by ją znienawidził.
- Nie chciałem- powiedział w końcu, tym razem już opanowany
- Wiem o tym. Dlatego musicie po prostu ze sobą porozmawiać. Wyjaśnić sobie wszystko. Nie odtrącajcie Happy'iego. Po prostu spędzajcie czas we trójkę
- No wiesz...tylko, że to nie zawsze jest możliwe- nie patrzył jej w oczy kiedy to mówił na co od razu zwróciła uwagę- on jest jeszcze tylko dzieckiem, a jako osoba dorosła chyba sama rozumiesz,że- zawahał się- że Lisanna i ja potrzebujemy czasu tylko dla siebie. Nie musiał mówić nic więcej. Doskonale wiedziała co ma na myśli i nie mogła uwierzyć w to, że tak po prostu jej o tym mówi. Może i nie zdawał sobie sprawy z jej uczuć do niego, ale mimo wszystko. Nie miała ochoty wysłuchiwać tego jak wspaniale im się układa, to było zbyt trudne, czuła, że za chwile się rozpłacze, jej serce ścisnęło się boleśnie, a ona nie wiedziała co robić. Starała się oddychać spokojnie i miarowo,mówić pewnym nie łamiącym się głosem i jak później myślała o tej sytuacji to musiała przyznać, że była z siebie dumna za to opanowanie.
- Rozumiem- odpowiedziała tylko, a on znów na nią spojrzał. Sądziła, że być może coś w jej głosie ją zdradziło, lecz szybko okazało się,że on jedynie czekał, aż powie coś jeszcze. Nabrała więc powietrza do płuc, wypuściła go i podjęła kolejną próbę
- W takim razie po prostu wyznaczajcie czas, który chcecie spędzić we dwoje, ale również taki kiedy będziecie wszyscy. Np. Podczas wykonywania misji lub w gildii. Jestem pewna, że to da się pogodzić, musicie jedynie spróbować- powiedziała uśmiechając się delikatnie, choć z trudem jej to przychodziło. 
- Dziękuje Lucy, nie jesteś taka zła
- Pewnie, że nie, a coś ty myślał?- zapytała niby pół żartem,ale wiedziała,że woli nie usłyszeć odpowiedzi.
- Przepraszam za ten wcześniejszy wybuch po prostu Happy jest ze mną od kiedy pamiętam i nie chce go stracić
- Rozumiem. Wiem jak to jest stracić przyjaciela- wyznała cicho, zanim zorientowała się co zrobiła
- Naprawdę? Ciebie też to spotkało? Ciężka sprawa,prawda? Spojrzała na niego zaskoczona, że nie zrozumiał. Chociaż w sumie Natsu nigdy do najmądrzejszych nie należał
Tak to prawda, przytaknęła jedynie
- A ty co właściwie teraz porabiasz?
- Teraz? Nie rozumiała o jakie „teraz" mu chodziło
- No tak ogólnie. Widziałem jak wychodziłaś z gildii. Nie siedziałaś w niej długo. Przyszłaś jedynie po zlecenie?
- Owszem wzięłam jedną z misji, muszę jakoś zapłacić za czynsz hehe, skłamała.Miała oszczędności na co najmniej dwa miesiące z góry. Misje wzięła po to, aby się czymś zająć, ale nie widziała powodu by się z tego przed nim tłumaczyć.
- No to może wykonalibyśmy ją we troje. W końcu nadal jesteśmy drużyną, co nie? Jego propozycja całkowicie ją zaskoczyła. Z jednej strony chciała tego,ale z drugiej podjęła już decyzje, aby się od niego odciąć, więc nie miała zamiaru zmieniać zdania co po chwile.
- Hehe wiesz dzięki, ale poradzę sobie sama. Po za tym to nie jest misja w twoim stylu
- W moim stylu to znaczy?
- Nie będzie żadnych walk, ani nic takiego. Trzeba jedynie podlać jakieś pola, powyrywać chwasty, zasadzić nowe rośliny i takie tam
- Eee to faktycznie nudy- potwierdził
- No właśnie w takim razie...
- Daj znać jak będziesz mieć coś lepszego to wtedy możemy wykonać ją razem
- Właściwie to byłam pewna tego, że od teraz będziecie wykonywać zlecenia we trójkę, no wiesz z Lisanną
- Tak? A niby dlaczego? Dlatego, że jesteśmy razem? W tej kwestii to nie ma żadnego znaczenia. Po za tym Lisanna jest już w drużynie z Mirą i Elfmanem. Wykonywanie zleceń to jest taki ich rodzinny interes, że tak powiem, więc nie mam zamiaru się w to mieszać, a po za tym przecież ja też mam już drużynę, co nie? Ty, ja i Happy nadal ją tworzymy,prawda?- spytał z tym swoim szerokim uśmiechem, a ona tak bardzo pragnęła odpowiedzieć tak. Lecz nie mogła tego zrobić
- No widzisz Natsu...nie wydaje mi się, aby to był dobry pomysł
- Co ty wygadujesz? Odważyła się spojrzeć mu w oczy
- Uważam, że nie powinniśmy już być w jednej drużynie
- Co? Niby dlaczego nie?- wydawał się zaskoczony
- Chyba sam rozumiesz....
- Co? Tylko dlatego, że cie nie pamiętam. Nie martw się to się da przeskoczyć- powiedział optymistycznie
- No nie wydaję mi się. Natsu osoby wykonujące razem zadania,a już zwłaszcza te trudniejsze i bardziej niebezpieczne muszą sobie nawzajem bezgranicznie ufać. To jest najważniejsze. A pomiędzy nami przecież nie ma zaufania, mam rację? Znała odpowiedź i wiedziała, że to będzie jak kolejny nóż w jej już i tak wystarczająco zranione serce, ale ten jeden raz musi to usłyszeć
- No masz rację, że ja cie właściwie nie znam, więc ci nie ufam, no ale ty mi chyba powinnaś co nie? To znaczy skoro ufałaś mi kiedyś to teraz nie ma powodu, aby to się zmieniło, prawda?
- Właśnie,że wszystko się zmieniło.
- No ta oczywista kwestia owszem, ale ufałaś mi kiedyś,prawda?
- Nie ufałam- wyszeptała tak cicho, że prawdopodobnie, gdyby nie jego wyostrzony słuch nie byłby w stanie jej usłyszeć. Zacisnęła dłonie w pięści, aby przestały się jej trząś. To co zamierzała powiedzieć ledwo przechodziło jej przez gardło, ale żeby na dobre się od niego uwolnić musi także zrazić chłopaka do siebie. Innej możliwości nie było
- Co?- spytał, a w jego tonie można było usłyszeć szok. Nie spodziewał się takiej odpowiedzi
- Nigdy ci nie ufałam- powtórzyła, tym razem z większą mocą w głosie. Do tej pory miała spuszczony wzrok, więc podniosła głowę i spojrzała na jego twarz i zamarła. Wyglądał na tak...zranionego, zupełnie jakby to był jej Natsu,a ona powiedziałaby mu coś takiego. Właśnie tak wyglądałaby jego reakcja. Nie rozumiała tego. Zupełnie nie mieściło jej się to w głowie. Ten widok sprawiał, że jej serce rozpadało się na miliony kawałeczków. Teraz już na dobre chciało jej się nie płakać, a ryczeć. To było jej zamiarem. Zrazić go, zranić, ale teraz gdy to zrobiła gorzko żałowała wypowiedzianych słów. Dlaczego w ogóle się tym przejął? Przecież jestem dla niego obca. Czemu wygląda tak jakby to jednak go obchodziło?Lucy!- przyleciał Happy i uratował sytuacje.
- Happy, z trudem uśmiechnęła się do przyjaciela- tak jak ci mówiłam Natsu nie zdawał sobie sprawy z tego jak się czujesz, ale już wszystko wyjaśnione i to się więcej nie powtórzy.
- Dziękuje Lucy, przytulił się do niej
- Nie ma za co, dobra to ja będę się zbierać
- Już idziesz?- spytał podłamany exceed. Liczył na to, że ich trójka znowu spędzi trochę czasu razem
- Tak, mam misję to wykonania
- Lucy a będę mógł cie odwiedzić?- spytał z nadzieją w głosiku
- Jasne, że tak. Jesteś u mnie zawsze mile widziany
- Aye- ucieszył się- w takim razie wpadnę do ciebie później
- Dobrze, na razie- pomachała im i odeszła.
- Nigdy mi nie ufała-wyszeptał ledwo słyszalnie wciąż odprowadzając wzrokiem dziewczynę. Nie miał pojęcia co się z nim dzieje. Czuł kłujący ból w klatce piersiowej i zastanawiał się czy przypadkiem nie odezwała się jakaś rana z poprzedniej walki. Czuł jednak, że chodzi o coś innego. Kiedy Lucy powiedziała, że nigdy mu nie ufała zaskoczyła go tym,bo nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Wszyscy w około mówili mu jaką to wspaniałą drużyną byli, jakimi świetnymi przyjaciółmi, czyżby nie znali prawy? Być może to wszystko wyglądało tak jedynie w ich oczach, a tak naprawdę oni nigdy nie byli PRAWDZIWĄ drużyną. Z jakiegoś powodu takie myślenie go bolało. Zaczął powoli wierzyć w to co powiedzieli mu przyjaciele jak i w to co zobaczył we własnych wspomnieniach. Wierzył w to, że ona kiedyś była mu bliska, a teraz kiedy wreszcie przyjął to do wiadomości dowiedział się, że on nigdy nie był bliski jej. Że prawdopodobnie nawet nie uważała go za przyjaciela. Dla niego jej słowa brzmiały jak wyrok, czuł się tak jakby w tej chwili stracił coś bardzo cennego, ale nie za bardzo rozumiał własne uczucia. Dlaczego tak mi zależy jakie ona ma o mnie zdanie?

Wiem Kochani, że ostatnio musieliście długo czekać na rozdział dlatego też tym razem udało mi się go skończyć znacznie wcześniej. Mam nadzieję,  że Wam się spodoba ^^ 

14- Powód by walczyć (NaLi, NaLu) rozdział 9


Było bardzo późno i pomimo tego, że Natsu nie był śpiący nie przejmując się obecnością dziewczyny wpakował się z powrotem do łóżka. Ona natomiast podążyła za nim i położyła obok niego, nie pytając wcześniej o zgodę. Była to kolejna rzecz, która go zaskoczyła, ale nie przeszkadzało mu to. W dzieciństwie często spali razem, więc był do tego przyzwyczajony. Kiedy tak leżeli, ona opierając swoją głowę na jego torsie, on głaszczący ją po głowie wyszeptał
- Happy gdzieś zaginął. Dziewczyna momentalnie podniosła głowę i spojrzała na niego
- Jak to zaginął? O czym ty mówisz?
- Po spotkaniu z tobą wróciłem z nim do domu, pokłóciliśmy się, wyleciał stąd i już nie wrócił. To nie zdarzało się nigdy przedtem...no chyba, że się mylę?- przypomniawszy coś sobie spojrzał na nią z pytaniem w oczach. Zastanowiła się przez chwile
- Nie, nie przypominam sobie by to się wcześniej zdarzało
- Sama widzisz,muszę jak najszybciej go znaleźć- już zaczął wstawać, ale zatrzymała go
- Spokojnie pewnie poszedł do Lucy I znowu to imię.Wiedziałem,że to wszystko jej wina! Zabrała mi Happy'iego, nastawiła go przeciwko mnie, a to wszystko zapewne w formie zemsty za to, że o niej zapomniałem. No co za wredna dziewucha!- Czemu jesteś o tym taka przekonana?- spytał zamiast tego
- Bo zawsze, gdy ma jakiś problem to idzie do niej. To już dało chłopakowi do myślenia. Wiedział, że jego przyjaciel nie jest za bardzo ufny, ani otwarty w stosunku do obcych, właściwie to nawet do przyjaciół. Do tej pory jedyną osobą której się zwierzał był on sam. Jednak znaczyło to, że Happy naprawdę musiał mieć zaufanie do tej dziewczyny. Czyżby pozostali jednak nie przesadzali? Może faktycznie byliśmy sobie bliscy?Z rozmyślań wyrwała go dziewczyna, która weszła na niego i pocałowała
- Widzę, że nie jesteś w dobrym nastroju, może więc mogłabym go polepszyć- wyszeptała z przebiegłym uśmieszkiem i znowu się pochyliła, by go pocałować, jednak Salamander powstrzymał ją
- Lisanna nie sądzisz, że to trochę za wcześnie na takie rzeczy? Było mu strasznie głupio mówić coś takiego. Jego doświadczenie z płcią piękną było praktycznie zerowe, więc teraz dziękował otaczającej ich ciemności, bo dzięki temu dziewczyna nie mogła dostrzec jego zażenowania w postaci czerwonych policzków. Zaśmiała się
- Za wcześnie? Żartujesz sobie? Wiesz jak długo na to czekałam? Nic nie odpowiedział, więc kontynuowała urażonym tonem
- Zwykle to dziewczyny mają obiekcje co do tego typu rozrywek, a faceci wręcz przeciwnie. Pochyliła się nad nim- czyżbym cie nie pociągała Natsu? Na te słowa jego „dowód", pomiędzy nogami zareagował. Siedząc na nim musiała to wyczuć, bo uśmiechnęła się seksownie
- Widzisz?Mnie nie oszukasz, wiem, że także mnie pragniesz
- Ta..tak- nagle zaschło mu w ustach, więc przełknął ślinę i dopiero kontynuował - ale chodzi mi o to, że dopiero dziś zostaliśmy parą i uważam, że powinniśmy nieco zwolnić, no wiesz trochę zacze..- przerwała mu przykładając palec do jego ust
- Spokojnie nie mam na myśli seksu- zachichotała- są inne rozrywki dla dorosłych, których chciałabym cie nauczyć. Sięgnęła ręką do jego spodenek i zaczęła pocierać rosnącą jej w dłoni erekcje na co chłopak jęknął
- Widzisz? Czy to nie jest przyjemne?- powiedziała mu w usta i zaczęła go całować. Był zgubiony poddał się pieszczotom dziewczyny. Złapał ją w talii i zaczął całować, jednak nie odważył się sięgnąć pod jej koszulkę czy tym bardziej skąpo wyciętych spodenek. Pozwolił na to, by tym razem to ona dała mu trochę przyjemności.
Znajdował się w jakimś pomieszczeniu, którego nie znał. Pokoik był średniej wielkości. Siedział przy stole razem z Happ'ym, a na przeciwko nich na podłodze siedziała blondynka. Rozejrzał się. Pokój miał różowe ściany,wyglądał bardzo przytulnie i dziewczęco. Dziewczyna siedziała na żółtym dywanie obok regału, a za nią znajdował się małej wielkości bałwan. Natsu widział wszystko z perspektywy obserwatora, zupełnie tak jakby stał na przeciwko nich.
- Dobra! Kotrakt skończony!- zawołała
- Wygląda dość łatwo- powiedział kot
- Bo jest!- zawtórował mu Dragneel
- Tak wygląda, ale jest bardzo ważny- wyjaśniła- magowie gwiezdnej energii działają przez kontrakt. Innymi słowy dana obietnica jest dla nas wszystkim. Dlatego nigdy nie złamie danego słowa! Łapiesz?
- Ach tak! Muszę wybrać imię
- Nie nazywał się Nicola?-spytał Happy
- To rodowe imię- odpowiedziała dziewczyna, po chwili krzyknęła- Mam! Chodź tu Plue i wyciągnęła ręce do dziwnego stworka, którego Natsu widział pierwszy raz na oczy.
- Plue?- powtórzyli przyjaciele nieprzekonani
- Czyż nie brzmi uroczo?- powiedziała uśmiechnięta dziewczyna trzymając „zwierzątko" na rękach. W tym momencie wyglądała naprawdę słodko- pomyślał
- Prawda Plue?
- Chyba go nie lubi-stwierdził Natsu
- Plue jest pieskiem a nie szczeka? Dziwne- skomentował Happy
- Tak jak ty jesteś kotem,a nie miauczysz- puściła bałwanka, a ten zaczął dziwnie „tańczyć"
- Ciekawe co chce powiedzieć?- spytała sama siebie
- Plue masz rację stary- odpowiedział uśmiechnięty chłopak po czym podszedł do wciąż siedzącej na dywanie dziewczyny i zaczął mierzyć ją wzrokiem
- C-co?- spytała niepewnie
- Dobra postanowione!-krzyknął uradowany i wyprostował się- zróbmy drużynę!
- No tak!- potwierdził Happy, najwyraźniej spodobał mu się ten pomysł
- Drużynę?- powtórzyła
- Aye! Wszyscy w gildii są kamratami,ale drużyny tworzone są tylko przez kumpli- wyjaśnił- jeśli masz drużynę to trudne zadania stają się łatwiejsze
- To super!-krzyknęła- Brzmi interesująco! Potem wykonali razem z Natsu jakiegoś takiego dziwnego, zmienionego żółwika, a on krzyknął
- Dobra, wszystko ustalone! No to do roboty!Masz już wybrałem- podał jej kartkę ze zleceniem
- Niech no spojrzę. Miasto Shirotsune.Bez jaj!200000 kryształów za zabranie książki z posiadłości jakiegoś Duke'a Evaroo?
- No nie! Czy to nie proste?
- Uwaga: jest starym zboczeńcem, który obecnie poszukuje bląd włos pokojówek
- A Lucy jest blondynką, nie?- powiedział do Happy'iego chytrze
- Niech spenetruje posiadłość w stroju pokojówki- potwierdził niebieski
- Planowaliście to od samego początku!- uświadomiła sobie
- Słyszałem, że magowie gwiezdnej energii zawsze dotrzymują danego słowa- ciągnął- podziwiam!
- Oszukaliście mnie!- krzyczała, a on zaczął się śmiać.Hmm, a więc tak to wyglądało. Faktycznie to był mój pomysł, aby utworzyć drużynę we trójkę, ciekawe od jak dawna się wtedy znaliśmy, że się na to zdecydowałem. Jego obserwacyjna forma zamknęła na chwile oczy, a kiedy otworzył je z powrotem był w zupełnie innym miejscu. Znajdował się w gildii, ale była ona strasznie zniszczona. Nie wiedział dlaczego wszyscy w okół byli ranni, ale przecież nie mógł zapytać innych co się stało, bo jego tak naprawdę tu nie było. Znów zobaczył blondynkę, tym razem siedziała na beczce, a koło nich stał on, Grey i Elfman.
- Wszystko wróci do normy, kiedy wrócę do domu, tak?
- Tak myślisz?- zapytał- ale „nowobogacka" nie bardzo do ciebie pasuje. Bardziej pasujesz do tego brudnego baru,śmiania się i radosnego poszukiwania przygód. Powiedziałaś, że chcesz tu zostać, prawda? Co dobrego czeka ciebie po powrocie do miejsca, którego nienawidzisz? Jesteś Lucy z Fairy Tail! To jest twój dom!- dziewczyna rozpłakała się po jego słowach, ale wiedział, że były to łzy szczęścia. Po chwili ujrzał twarz płaczącej Heartfili, która mówiła, że kocha Fairy Tail, widział to tylko przez chwile, ta scena mignęła mu bardzo szybko przed oczami. Nie zdążył się zorientować gdzie wtedy byli, ani czy po za nimi był obecny ktoś jeszcze. Nie rozumiał także dlaczego płakała. Ale musiał przyznać, że był to smutny widok i zdecydowanie nie był mu obojętny. Potem znów przeskok. Wracają w 5, a za nimi widoczny jest jakiś ogromny pałac. 
- Dobrze, że z nami wracasz, bo Happy ciągle ryczał- powiedział chłopak 
- Ty też szlochałeś Natsu
- Wcale, że nie!-krzyknął, lecz z jego mimiki można było wyczytać, że Happy nie kłamał. Znowu przeskok. Teraz jest on, Grey, Erza, Happy i podchodzi do nich jakiś rudy chłopak w zielonej kurtce i okularach
- Możecie to przekazać Lucy? To są jej klucze.
- Myślałem właśnie gdzie mogłeś być- powiedział mag lodu
- Szukałeś ich przez cały czas?- spytał Natsu
- Wszystko w porządku? Nie wyglądasz za dobrze- stwierdził Happy podlatując bliżej
- Dzięki, wszystko dobrze- odpowiedział chłopak- Kurka....ciężko być męskim feministą.
- Lucy tu nie ma. Jej rany bolą tak bardzo, że pewnie nie może się ruszać- powiedział Happy
- Może pójdziemy sprawdzić co u niej? Ty też pójdziesz Loki Aha czyli on ma tak na imię
Odpuszczę sobie. Wiecie, że nie mogę prowadzić interesów z Gwiezdnymi Magami
- Serio? Ale Lucy to po prostu Lucy- powiedział Natsu nieprzekonany
- Natsu wszyscy mamy jakieś słabości. Nie zawracaj mu głowy- powiedziała Erza. Po tej scenie kiedy otworzył oczy zobaczył sufit w swoim domu. Oznaczało to, że się obudził. Rozejrzał się. Było już jasno, a to znaczyło, że jest poranek. Spojrzał na lewo i ujrzał śpiącą obok Lisannę. Przez chwile zastanawiał się co to były za strzępki rozmów, lecz szybko do niego dotarło, że to musiały być jego wspomnienia.
- Lucy to po prostu Lucy-wyszeptał i uśmiechnął się na te słowa. Wygląda na to, że faktycznie miałem w zwyczaju tak mawiać.Nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że leżąca obok dziewczyna już nie spała i usłyszała to co powiedział.
Gomenasai. Wiem, że zamieszczenie tego rozdziału zajęło mi lata świetlne xd. Ale mam tak dużo teraz na głowię i naprawdę ciężko jest znaleźć chwilę, aby coś zamieścić, że o pisaniu już nie wspomnę. Jak tak dalej będzie to chyba popełnię sempuku. 

14- Powód by walczyć (NaLi, NaLu) rozdział 8



Heartfilia siedziała przy biurku i zapisywała kolejny rozdział swojego opowiadania. Opowiadał on o tym, jak to najlepszy przyjaciel głównej bohaterki, który aktualnie ma amnezję przytulił ją niespodziewanie, czym przyprawił biedaczkę o palpitacje serca. A ona na domiar złego musiała powstrzymać pragnienie rzucenia się na niego i odwzajemnienia uścisku, żeby nie zorientował się, że tak naprawdę nie miała nic przeciwko temu. Wykonywaną czynność przerwał jej czyjś skowyt, a potem dostrzegła niebieską kulkę wpadającą przez okno i rzucającą się na nią. W pierwszej chwili ledwie ją rozpoznała.
- LUUUUUCYYYYY!!!- niebieski przyjaciel wtulił się w nią ciągle płacząc
- Happy- powiedziała zaskoczona dziewczyna, ale oczywiście nie puściła malca,a przytuliła go niczym pluszaka w dzieciństwie. Po kilku minutach ciągłego płaczu exceeda i głaszczącej go po główce dziewczyny spytała cichutko
- Happy co się stało?- choć znała odpowiedź. Widziała ataki paniki i rozpaczy towarzysza wiele razy i wszystkie były spowodowane odrzuceniem przez kotkę, lecz w takim stanie nie widziała go jeszcze nigdy, wyglądał na zdruzgotanego. Jak by w jednej chwili stracił dosłownie wszystko. W jej myślach tłukło się tylko jedno słowo- Natsu. Była pewna tego, że to jego zachowanie spowodowało zaistniałą sytuacje. Happy wytarł oczka i po chwili odpowiedział
- To Natsu...za..zaczął spotykać się z Li...Lisanną. Serce blondynki zatrzymało się na sekundę zanim ruszyło na nowo. Spodziewała się tego widząc jak białowłosa ciągnęła dziś chłopaka za rękę. Po za tym wiedziała, że spędzali ze sobą sporo czasu od jego przebudzenia, jednak mimo tego ta wiadomość zabolała ją.
 Do tej pory jeszcze trochę się jednak łudziła, że przyjaciel jednak odzyska pamięć i wszystko będzie jak dawniej. Miała nadzieje, że będzie miała okazje wyznać mu swoje uczucia, nawet jeśli skończyłoby się to odrzuceniem. Obiecała sobie, że bez względu na jego reakcje wtedy powiedziałaby mu, lecz teraz czuła się tak jak by straciła go na nowo, tym razem na dobre. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że nic nie powiedziała, a exceed patrzył na nią tymi swoimi wielkimi czarnymi wciąż zapłakanymi ślepkami oczekując jakiejś reakcji z jej strony. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się delikatnie, a zarazem smutno. Nie miała zamiaru dawać po sobie poznać, że ta nowina zabolała ją nawet bardziej niż jego. Jej zadaniem jako przyjaciółki, było pocieszenie malucha
- Przykro mi- wyszeptała. Dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego jak to musiało zabrzmieć dodała- ale oczywiście nie z tego powodu, że się spotykają- zaśmiała się bez cienia wesołości- mam na myśli to, że przykro mi, że się pokłóciliście.
- Skąd wiesz, że się pokłóciliśmy? Przecież nic takiego nie zdążyłem powiedzieć- zdążył się już nieco uspokoić, dzięki czemu przestał się jąkać
- Happy jak długo się znamy?-zapytała uśmiechając się do niego wspierająco. Jej gość zrozumiał aluzję, więc nie drążył tematu, zamiast tego zaczął opowiadać, tym razem na spokojnie.
- Od kiedy Natsu się obudził, a potem okazało się, że stracił wspomnienia bardzo się zmienił, wiesz? 
- Zauważyłam- przytaknęła
- No właśnie i ja rozumiem,że skoro zapomniał o tobie i waszej przyjaźni to przestał z tobą rozmawiać,ale co ze mną? Przecież mnie nie zapomniał, więc dlaczego zaczął mnie unikać?- nie zdawał sobie chyba sprawy z tego, że to co powiedział nie było do końca miłe w stosunku do niej, ale postanowiła to przemilczeć. 
- Ale jak unikać?-dopytywała- przecież spędzaliście razem czas tak jak zawsze z tego co widziałam.
- No tak, ale tylko w gildii i tylko na początku. Potem wkroczyła Lisanna i całkowicie go ode mnie odcięła- poskarżył się
- Wydawało mi się, że lubisz Lisannę- powiedziała trochę zaskoczona- po za tym jestem pewna, że nie zrobiła tego celowo, tak samo Natsu. Po prostu powiedz im jak się czujesz, a jestem pewna, że wszystko wróci do normy- powiedziała uśmiechając się szeroko. Rzecz jasna był to jedynie uśmiech na pokaz, sama w środku aż krzyczała Jak on śmie tak postępować?! Ja to rozumiem...wykręci się amnezją, ale Happy?!
- Nic już nie wróci do normy- szepnął cicho- dla mnie normą są nasze misje i przesiadywanie u ciebie we trójkę.
- Wiem, uwierz, że dla mnie też, ale musimy przyzwyczaić się do obecnej sytuacji Happy i przyjąć do wiadomości to, że już nie będzie tak jak kiedyś- choć mówienie tego wprost łamało jej serce to zdawała dobie sprawę z tego, iż jest to szczera prawda. Nie mogła dłużej uciekać. Musi się nauczyć jak żyć bez Natsu. Ale Happy nie miał tego co ona problemu. Blondynka była przekonana o tym, że ich relacje da się naprawić i postanowiła zrobić wszystko, aby tego dokonać. 
- Porozmawiaj z Natsu
- Już rozmawiałem- upierał się- nie mam mu już nic więcej do powiedzenia- upierał się
- No z tego co widzę to to nie była rozmowa- westchnęła- Happy Natsu to twój najlepszy przyjaciel od zawsze. Jestem pewna, że teraz czuje się tak samo źle jak ty. Jak porozmawiacie szczerze to na pewno cie zrozumie i więcej nie dopuści do takiej sytuacji żebyś był sam. A przecież Lisanna również jest twoją przyjaciółką i jestem pewna, że nawet jeśli odcięła cie od Natsu to nie zrobiła tego specjalnie. Pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.- spojrzała mu w oczy- kiedyś byliście rodziną, teraz również możecie się nią stać. On patrzył na nią przez chwile po czym przytulił się do niej i wyszeptał
- Teraz to ty jesteś moją rodziną Lucy. Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie na te słowa. Pomimo wiadomości o Natsu i Lisannie, która w pewien sposób „zmroziła" jej serce, teraz to jedno zdanie sprawiło, że znów poczuła kojące ciepło. Spojrzała w dół na exceeda siedzącego jej na kolanach. Sama również uważała go za swoją rodzinę. Oczywiście wszyscy członkowie Fairy Tail nią byli, ale to było trochę inne. Happy był dla niej niczym młodszy brat. Zawsze mógł do niej przyjść po poradę lub po prostu wypłakać się jak teraz, gdy nie chciał rozklejać się przy Natsu. Wiedział, że blondynka zawsze znajdzie dla niego czas i nigdy nie odtrąci. Uniosła głowę i spojrzała w jakiś niewidzialny punkt w oddali. Pomimo uczucia straty była wściekła. Nie okazywała tego przy towarzyszu, ale tak naprawdę wszystko się w niej gotowało. Przy najbliższej okazji miała zamiar powiedzieć różowowłosemu dość dosadnie co myśli na jego temat.
Kiedy exceedowi w końcu udało się zasnąć Heartfilia usiadła z powrotem przez biurkiem. Wzięła czystą białą kartkę i zaczęła swoją formę terapii.


Kochana mamo
Wiem, że wypadałoby najpierw opowiedzieć Ci o mojej ostatniej misji. O tym jak było i na czym ona w ogóle polegała, lecz teraz w głowie tłucze mi się tylko jedna myśl. Jak Natsu śmiał w taki sposób potraktować Happ'iego?! Ma amnezje, więc mnie nie pamięta. Wielu rzeczy, które wydarzyły się w ciągu ostatnich 3 lat także,ale Happy to Jego najlepszy przyjaciel od zawsze. Co On w ogóle wyrabia?! Zupełnie tego nie rozumiem.
Wyobra
żasz sobie, że zaczął spotykać się z Lisanną. No właśnie! TEN Natsu postanowił, że jednak chce mieć dziewczynę.Wiem, ja również wciąż nie mogę w to uwierzyć. Przez cały ten czas sądziłam, no wiesz, że On po prostu nie myśli w ten sposób o kobietach, że jest jeszcze zbyt mało dojrzały na związek, a tu proszę pojawiła się Lisanna, a Ten już. Ehh...nic nie poradzę na to, że mnie to po prostu boli mamo. Ale rzecz jasna życzę Im jak najlepiej, naprawdę. Jeśli oboje będą szczęśliwi to ja będę cieszyć się z Nimi, choć to będzie trudne będę uśmiechać się jak głupia i gratulować Im jak najęta. A przynajmniej takie mam plany.
No ale wracaj
ąc do tematu Happi'ego nie uważasz, że to jest mega dziwne. Oni w życiu nie kłócili się na poważnie. Sprzeczali co chwile, co prawda, ale kłótnia? Czy to możliwe, że Happy ma rację co do tego, że Natsu po prostu się zmienił? Wiesz nie zauważyłam tego, gdyż z wiadomego powodu nie spędzam z Nim już czasu, ale Happy nie rozpaczałby tak bardzo bez powodu. No dobrze, faktycznie zdarza mu się dramatyzować z powodu tak błahego jak zaginiona rybka, ale tym razem to co innego. On nawet nie wrócił do domu na noc. Zamiast tego spytał czy może nocować u mnie, a kiedy ledwo skinęłam głową położył się na moim łóżku, zwinął w kłębek, niczym prawdziwy kot i zasnął. 
Jutro mam zamiar przemówi
ć Mu do rozsądku, bo mam wrażenie, że maluch tego nie zrobi. No i wypadałoby też porozmawiać z Lisanną..ehhh czemu jak zwykle wszystko jest na mojej głowie? Planowałam się z tego wykręcić, a teraz jestem w samym środku owej sytuacji skoro nasz przyjaciel śpi nie całe 2 metry ode mnie. Jestem pewna, że Natsu się martwi. Może powinnam Mu powiedzieć o tym, że Happy jest u mnie? Chociaż z drugiej strony jak się trochę pomartwi to dobrze Mu to zrobi.Uświadomi sobie jak bardzo Mu Go brakuje i jak idiotycznie wręcz postąpił.Tylko, że ja naprawdę tego nie rozumiem mamo. Przecież Oni dosłownie zawsze trzymali się razem. Czemu to się tak nagle zmieniło? Nie chce o to obwiniać Lisanny, ale jednak jak by na to nie spojrzeć jest Ona po części odpowiedzialna za aktualną sytuacje.Tyle, że pewnie jest tak bardzo „zajęta" Natsu, że nawet nie zwróciła uwagi na biednego Happ'iego. Dobra moje myśli zdecydowanie idą nie w tą stronę co powinny.
Tak czy inaczej musz
ę z Nim jutro porozmawiać, chociażby ze względu na Happ'iego. Musi do Niego dotrzeć Jego postępowanie. A kiedy już mi się to uda osiągnąć, pogratuluję Mu grzecznie i w ten sposób na dobre się z Nim pożegnam. Wiem, że obiecałam Tobie i samej sobie, że będą silna i będę walczyć, ale teraz sytuacja diametralnie się zmieniła, a ja nie będę w stanie godzinami siedzieć z Ich dwójką i śmiać się jak gdyby nigdy nic. Po prostu nie potrafię, proszę zrozum.
Jutro dam Ci zna
ć jak mi poszło, mam nadziejęże u Ciebie wszystko w porządku. Dziękuje, że wciąż nade mną czuwasz. Pozdrów ode mnie tatę, wiem, że jest gdzieś w pobliżu Ciebie. Ja już Mu wybaczyłam, więc może i Ty to zrobisz, co? Kocham Was
                                                                                          ***
Leżał na łóżku i patrzył się w sufit. Zastanawiał się nad tym,która już jest godzina. Nie mógł zasnąć, bo Happy wciąż nie wrócił do domu. Martwił się o niego, bo nie wiedział, gdzie znajduje się jego przyjaciel. W dodatku nie miał nawet zielonego pojęcia gdzie go szukać. Może w tym co powiedział było trochę racji?
 Faktycznie odnosił teraz wrażenie jakby nie znał go już tak dobrze jak dawniej. Nie wspominając o tym, że w normalnych okolicznościach w życiu nie doszłoby do takiej kłótni pomiędzy nimi, to nawet gdyby taka sytuacja zdarzyła się w przeszłości przyjaciel wróciłby na noc do domu. A nawet jeśli by tego nie zrobił to Natsu od razu wiedziałby gdzie go szukać, a teraz pustka. Nie znał obyczajów exceeda, ani jego nowych przyjaciół.Wciąż zachodził w głowę kim może być ta cała Carla i czy Happ'iego przypadkiem nie ma u niej. Wtem rozległo się pukanie do drzwi. Natsu zerwał się z łóżka mając ogromną nadzieje, że ujrzy przed nimi przyjaciela. Źle mu było z powodu panującej atmosfery, między nimi. Chciał jak najszybciej to naprawić po czym planował kazać tej całej Lucy się od nich odczepić, gdyż uważał, że to dziewczyna nastawiła Happy'iego przeciwko niemu i Lisannie. Był przekonany, że to ona była winna wszystkiemu. Kiedy już podchodził do drzwi i sięgnął po klamkę, one same się otworzyły, a on ujrzał za nimi białowłosą dziewczynę. Trochę się zawiódł, ponieważ nie tego się spodziewał, ale po chwili wyrzucił na twarz szeroki uśmiech i spytał
- Hej Lisanna, co tu robisz?
- Przyszłam w odwiedziny- uśmiechała się do niego
- Ale o tej godzinie?- spytał wskazując na niebo, które wciąż miało granatowy kolor. Podejrzewał, że jest około pierwszej w nocy, ale nawet nie spojrzał na zegarek. Wolał nie wiedzieć jak długo jego przyjaciel jest po za domem. 
- Mogę wejść?- zapytała, a on dopiero teraz uświadomił sobie, że nic nie odpowiedział.
- Tak, jasne wchodź- zaprosił ją do środka. Jakie było jego zaskoczenie, gdy dostał buziaka na powitanie.
Dedykuje ten rozdział mojej czytelniczce. Mam nadzieję, że się spodoba ^^. Kolejna "dawka" naluhuany już jest. Jeszcze cieplutka xd. Wiem, że miał być wczoraj, ale wróciłam z pracy tak późno, że naprawdę nie mogłam go wstawić. Gomenasai. 

14- Powód by walczyć (NaLi, NaLu) rozdział 7




Natsu i Lisanna siedzieli pod drzewem opierając się o jego gruby pień. Wspominali czasy, kiedy byli dziećmi. Rozmawiali o tym jak wiele czasu wtedy spędzali razem, lecz kiedy temat już do reszty im się wyczerpał chłopak postanowił zapytać
- Lisanna powiedz mi dlaczego po twoim powrocie wszystko tak się pozmieniało? Tzn z tego co słyszałem nie spędzaliśmy już ze sobą tak dużo czasu
- Cóż, na początku kiedy wróciłam to chciałam nadrobić czas z rodzeństwem, wiesz. Bardzo za nimi tęskniłam. A potem jakoś tak samo wyszło, że nasze się rozeszły. Po za tym ty spędzałeś praktycznie każdą chwile z Lucy
- Ty też o niej mówisz- westchnął
- Co masz na myśli?
- Nic takiego... po prostu każdy mi coś o niej mówi. Jakimi to byliśmy wspaniałymi przyjaciółmi. Jak bardzo bliscy dla siebie byliśmy i o tym, że każdą chwile spędzaliśmy razem
- Masz tego dość?
- Tego, że wszyscy w kółko to powtarzają? W sumie to nie. To nie o to chodzi. Po prostu chciałbym to pamiętać, rozumiesz?
- Domyślam się i rozumiem także, że Lucy musi być trudno się odnaleźć. Nie chce, aby to źle zabrzmiało, ale ja to nawet trochę się cieszę,że tak wyszło. To znaczy wiem, że gdyby nie to nie byłoby cie teraz tutaj ze mną, tylko byłbyś z nią na jakiejś misji, czy coś. Dzięki temu „wypadkowi" znów się do siebie zbliżyliśmy- akcentując to co powiedziała zbliżyła się do niego tak, że teraz ocierali się o siebie ramieniem, spojrzała mu w oczy
- Wiesz Natsu normalnie bym tego nie powiedziała, bo prawdę mówiąc z czasem zaczęłam myśleć, że was łączy coś więcej, niż przyjaźń. Ale teraz myślę, że gdyby tak było to nie zapomniałbyś o niej tak łatwo. W każdym razie chciałam zapytać się ciebie czy nie zechciałbyś zacząć się ze mną spotykać?- zapytała, a jej oczy spoglądały na niego w oczekiwaniu.
- Ale przecież cały czas się spotykamy- odpowiedział po prostu. 
- Wczoraj i dzisiaj...
- Głupi!- zaczęła się śmiać- wiesz, że nie o to mi chodzi
- A o co?- naprawde nie rozumiał
- Chciałabym abyśmy zaczęli ze sobą chodzić. Zostać parą jak wolisz. Chce żebyś został moim chłopakiem, a ja wtedy zostanę twoją dziewczyną, co ty na to?- spytała po czym pochyliła się i pocałowała go. Był zaskoczony, ale nie odepchnął jej. Pomimo tego, że nie był tego pewien to przypuszczał, że jest to jego pierwszy pocałunek. Zarumienił się lekko, a kiedy dziewczyna się od niego oderwała wciąż zszokowany patrzył na nią. Jest naprawdę ładną dziewczyną-pomyślał. Jest urocza, zabawna, dobrze czuje się w jej towarzystwie, a po za tym przecież nie ma nikogo innego,prawda? Nie wiedzieć czemu na jeden krótki moment w jego głowie pojawiła się twarz blondynki. Uśmiechała się do niego uroczo. Zaraz jednak wyparł ten obraz kręcąc głową. Nie, to niemożliwe. Gdyby coś między nami było to na pewno by mi o tym powiedziała, co nie?- Natsu?
- O czy rozmawialiśmy?- dopiero wrócił spowrotem na „ziemię"
- Mam odświerzyć ci pamięć?- spytała prowokacyjnie pochylając się ku niemu
- Nie miałbym nic przeciwko temu odpowiedział- znowu się pocałowali, jednak tym razem trwało to dłużej. Dziewczyna wplotła palce w jego włosy przytrzymując go przy sobie. On natomiast położył dłonie na jej talii. Po skończonym pocałunku spytała
- I jak było?
- Chyba dobrze
- Chyba?! Jesteś wredny!- uderzyła go w ramie- dla twojej wiadomości był to mój pierwszy pocałunek
- Mój też chyba- dopowiedział w myślach


Chłopak wrócił do domu. Był w nim po raz pierwszy od kiedy odzyskał przytomność dlatego teraz rozglądał się po całej chatce z ciekawości. Zauważył przeróżne pamiątki,które leżały i wisiały w całym pomieszczeniu. 
- I jak ci się podoba nasz domek?- spytał Happy, przyglądając się przyjacielowi do tej pory w milczeniu
- Wygląda świetnie! Tylko żałuje, że nie pamiętam dlaczego właśnie te rzeczy się tutaj znajdują- zatoczył rękami koło,mając na myśli całą przestrzeń
- Rozejrzyj się, może coś ci się przypomni. Z resztą niektóre z nich są opisane np ten- exceed wskazał łapką kartkę z napisem, a później stojak ze strojem pokojówki. Chłopak podszedł bliżej. Wyglądało to tak jakby te rzeczy znajdowały się na honorowym miejscu, zupełnie jak coś szczególnie dla nich ważnego. Przeczytał karteczkę na głos

"Pierwsza misja z Lucy"
- Happy...
- Aye?
- Dlaczego to tu wisi?- wskazał na oglądaną przez siebie „pamiątkę"
- Sam to tu ustawiłeś Natsu...jak to wtedy powiedziałeś, aaa już wiem,że to od tej misji wszystko się zaczęło, dlatego jest dla nas wyjątkowo ważne, yhm tak jakoś tak to szło, a co?
- Nic, tylko zastanawiam się czemu ciągle słyszę to imię. Każdy o niej mówi: ty, Mira, a nawet Lisanna
- Czemu powiedziałeś NAWET Lisanna? Przecież Lucy i Lisanna się przyjaźnią. To normalne, że jedna mówi coś o drugiej
- No niby tak, ale wyobraź sobie, że Lisanna myślała, że między tą Lucy i mną coś było i to dlatego trzymała się z daleka
- Nie tylko ona tak myślała Natsu
- Co masz przez to na myśli?- dopytywał chłopak
- Nieważne. To i tak teraz bez znaczenia Nie dla mnie- pomyślał Salamander, ale odpuścił ten temat. Widział minę przyjaciela, a znał go na tyle dobrze, iż wiedział, że już nic z niego nie wyciągnie
- Ok Happy jako mój najlepszy przyjaciel myślę, że powinieneś dowiedzieć się o tym pierwszy
- O czym?
- Lisanna i ja zaczęliśmy się spotykać
- COOOOOOO?!!!!- exceed patrzył na niego tak jakby w życiu nie spodziewał się takiego biegu wydarzeń. Stał teraz w bezruchu z otwartą buźką, a oczy mało co nie wypadały mu z oczodołów. Dragneel znał go tak wiele lat, ale tak zszokowanego nie widział go jeszcze nigdy przedtem
- Happy dlaczego jesteś tak zaskoczony? Czy wcześniej ja i Lisanna byliśmy na siebie obrażeni, kłóciliśmy się, czy o co chodzi? Niebieski otrząsnął się trochę po chwili, ale wciąż wyglądał na roztrzęsionego
- Nie Natsu, to nie tak, że byliście obrażeni, ale po prostu nie spędzaliście już ze sobą tak dużo czasu od kiedy Lisanna wróciła. Wasze relacje nie wyglądały tak jak w dzieciństwie. Właściwie w ogóle ich nie przypominały, bo wy praktycznie się nie widywaliście i nie rozmawialiście. Wybacz Natsu,ale to jest po prostu strasznie dziwne. W ogóle nie spodziewałem się, że będziesz miał dziewczynę, ale gdyby już to myślałem, że będzie nią....- zawahał się i nie dokończył zdania
- No kto Happy?
- Nie Lisanna- dokończył
- Dlaczego nie ona, co? Jest urocza, miła, zabawna. Dobrze się z nią bawię. Może to prawda, że ostatnio ona i ja nie mieliśmy dla siebie dużo czasu, ale założe się, że to wszystko wina tej całej Lucy
- NIE OBWINIAJ O TO LUCY!!!- krzyknął Happy zanim zdążył się opanować. Teraz to Natsu stał jak wryty, zaskoczony i zaniepokojony reakcją przyjaciela
- Czemu ty jej tak bronisz, co?!- chłopak nic z tego nie rozmumiał- nie lubisz Lisanny?
- Oczywiście, że ją lubię! Ale jak by ci to powiedzieć-zastanawiał się 
- Kiedy byliśmy dziećmi stanowiliśmy rodzinę. Ja byłem tatą, Lisanna mamą, a ty dzieckiem
- Ale to było wieki temu Natsu! Później wszystko się pozmieniało
- Co to znaczy?! Wyjaśnij mi!
- Może i bawiliście się w dom jak byliście mali, ale jeśli mam być szczery to już prędzej Lucy jest moją mamą, niż Lisanna. To u niej ciągle przesiadujemy, z nią wykonujemy misje, to ona nas chroni i się o nas troszczy. To ona daje mi rybkę, kiedy jestem głodny, pociesza jak jest mi smutno i daje rady odnoście Carli
- A kto to znowu jest ta Carla?!
- Widzisz?! Nawet tego nie wiesz! Bo od kiedy zacząłeś spędzać czas z Lisanną całkowicie się zmieniłeś! Już nie zachowujesz się jak mój przyjaciel. Nie spędzamy ze sobą czasu, nie wiesz nawet jaki teraz jestem! Bo ja też się zmieniłem Natsu nie tylko ty! Jak byliśmy z Lucy to spędzaliśmy czas we trójkę, razem się bawiliśmy, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Lucy nigdy nie przeszkadzała moja obecność! Nigdy mnie nie odtrącała! Mogę lubić Lisannę, ale Lucy kocham! I bardzo tęsknie za nią i za naszym wspólnym spędzaniem czasu, chce żeby było tak jak dawniej!
- O co wam wszystkiem chodzi z tą dziewczyną?! Co w niej jest takiego specjalnego?! Dlaczego jest tak cholernie wyjątkowa zdaniem wszystkich?! I nie waż się mówić „Lucy to po prostu Lucy", bo i tak tego nie rozumiem! Skąd w ogóle wzięło się to idiotyczne powiedzenie?!
- To ty zawsze tak powtarzałeś Natsu!
- Ja?- teraz to już był całkowicie zbity z pantałyku. Po co miałby mówić coś takiego?
- Możesz mi chociaż wyjaśnić co to w ogóle znaczy?- teraz opanował ton głosu i trochę się uspokoił. Happy zastanawiał się przez chwile
- Hm...jak by ci to wyjaśnić...każdy kto zna Lucy wie o co chodzi, bo to powiedzenie wzięło się z tego jaka ona po prostu jest. O dla przykładu kiedy wszyscy dowiedzieli się o tym, że Lucy pochodzi ze słynnego rodu Heartfilia niektórzy zaczynali zastanawiać się kim naprawdę ona jest. Myśleli, że skoro jest bogaczką to na pewno jest pyszna, arogancka i zarozumiała. Mieli wątpliwości co do tego jaka jest. To wtedy po raz pierwszy to powiedziałeś Natsu- „Lucy to po prostu Lucy" i każdy doskonale rozumiał co miałeś na myśli. Uśmiechnęli się i przytaknęli ci. Wiedzieli, że Lucy jest jedną z nas. Jest członkiem Fairy Tail naszej rodziny- wyjaśnił exceed. Dragneel słuchał go z uwagą. Wiedział, że przyjaciel na pewno by go nie okłamał, a to oznaczało, że taka sytuacja miała miejsce w przeszłości.
- Wiem, że teraz jej nie pamiętasz Natsu i być może sobie nie przypomnisz- dodał ciszej zasmucony- ale z czasem, kiedy „poznasz ją na nowo" jestem pewny, że ją polubisz tak samo jak my wszyscy- powiedział optymistycznie z szerokim uśmiechem, marząc o tym by właśnie tak wyglądała przyszłość
- Słuchaj Happy, bo chyba coś do ciebie nie dotarło, więc powtórzę CHODZĘ Z LISANNĄ I NIE MAM ZAMIARU ZAZNAJAMIAĆ SIĘ Z TAMTĄ DZIEWCZYNĄ!- znowu krzyknął nagle wytrącony z równowagi, nawet nie za bardzo wiedział czym? Może chodziło o minę jego przyjaciela i o tą nadzieje w jego oczach, gdy snuł plany o tym, że kiedyś znów będą we trójkę, jak dawniej.
- Skoro tak to proszę bardzo! Droga wolna! Ale ja nie mam zamiaru odsuwać się od Lucy z tego powodu! A tak w ogóle to będę dziś u niej nocował!- oznajmił i wyleciał z domku, zanim różowo włosy zdążył powiedzieć cokolwiek. Natsu był wściekły z takiego obrotu spraw, ale nie był zły na siebie, ani na Happy'iego. Jego złość była skierowana tylko i wyłącznie w kierunku jednej osoby. Bogu ducha winnej dziewczyny.

Zirytowany Happy jest straszny xd czy chłopcy rozwiążą swój konflikt, czy on będzie jedynie rósł? Co się stanie z "drużyną Natsu"? 

14- Powód by walczyć (NaLi, NaLu) rozdział 6



Heartfilia nie spieszyła się dzisiaj do gildii. Dlatego najpierw spała do 12, a później wzięła długą kąpiel. Guzdrała się tak jak jeszcze nigdy,ale tym razem nie miał kto jej poganiać. Zastanawiała się nad tym czy w ogóle powinna tam iść. Nie musiała dzisiaj brać żadnego zlecenia. Miała wystarczająco oszczędności, że nie musiała pracować przez co najmniej miesiąc. Innymi słowy na 4 tygodnie mogłaby zakopać się pod kołdrą, gdyż to właściwie praktycznie jedyny powód do wychodzenia z domu.

Przecież jedzenie mogłaby zamawiać na wynos. Ale wiedziała, że nie może tak postąpić. W końcu nawet jeśli Natsu jej nie pamięta to przecież przychodzą tam także inni jej przyjaciele. Nie może się tak po prostu od wszystkich odseparować. Po za tym obiecała mamie i sobie, iż będzie silna. A to oznacza koniec wymyślania wymówek. Stała przed lustrem i przyglądała się sobie. Zastanawiała się czy wszyscy zauważą, że wczoraj płakała. Chociaż jak na jej gust wyglądała tak jak zawsze. Uśmiechnęła się do swojej lustrzanej „przyjaciółki" zabrała klucze, bez których nigdzie się nie rusza po czym opuściła mieszkanie. Postanowiła, że wejdzie tylko na chwile, przywita się i wróci do siebie. To niewiele, ale wszystko małymi kroczkami. Weszła do budynku po czym podeszła do baru, gdzie stała Mira
- Dzień dobry-przywitała się uprzejmie
- O Lucy cześć. Gdzie ty byłaś? Już myślałam, że w ogóle cie dziś nie będzie.
- Miałam kilka rzeczy którymi musiałam się zająć i zeszło mi dłużej niż bym przypuszczałam- powiedziała uśmiechając się. Zdawała sobie sprawę z tego, że przyjaciółka prawdopodobnie tego nie kupi, gdyż bardzo dobrze zna powód jej nieobecności. 
- Rozumiem. No w każdym razie cieszę się, że już jesteś
- Dziękuje
- A właśnie. Levy cie szukała. Na chwile wyszła gdzieś z Gajeelem, ale powinna za chwile wrócić. Może na nią poczekasz?
- Skoro jest z Gajeelem to nie będę im przeszkadzać- puściła białowłosej porozumiewawczo oczko
- W takim razie trzymaj- postawiła na ladzie talerzyk z ciastem- aby trochę umilić ci czekanie
- Dziękuje Miruś- zabrała deser i usiadła przy najbliższym stoliku. Właśnie zabierała się za ciasto, kiedy ktoś niespodziewanie zaszedł ją,objął od tyłu i krzyknął radośnie
- Cześć Lucy, momentalnie rozpoznała jego głos, a jej serce zabiło niemiarowo. Czuła jak na policzki wypływają jej rumieńce. Zrobiła jedyną rzecz,którą mogła w tej sytuacji. Zabrała jego ramiona ze swojej szyi, obróciła się, spojrzała na niego
- Co ty wyprawiasz?- spytała mierząc go wzrokiem. Wyglądało na to, że zrobiło mu się głupio, bo jedynie uśmiechnął się niezręcznie, po czym zapytał
- To nie tak się zazwyczaj witamy? Myślałem...no wiesz ty mnie wtedy przytuliłaś
- To była wyjątkowa sytuacja. Przez prawie 7 dni nie dawałeś znaku życia, martwiłam się
- No dobra, ale nawet jeśli to Mira też twierdziła, że przed moim- chwile szukał słowa- wypadkiem byliśmy blisko
- Po prostu byliśmy przyjaciółmi i należeliśmy do jednej drużyny to wszystko. Nie musisz więcej tego robić
- Aaa jasne, nie ma problemu. Ulżyło mi
- Tak, mi również. A, więc jak się czujesz?
- Ze mną wszystko ok. Chociaż przyznaje, że trochę dziwnie się tak obudzić. Jakby w zupełnie innym świecie. Powiedz mi po co wam scena?- wskazał palcem podwyższenie. Podążyła za jego wzrokiem
- Aa Miruś czasami na niej śpiewa, chociaż zazwyczaj to Gajeel tam występuje
- Kto? Kim znowu jest ten Gajeel?
- Salamandrze słyszałem, że masz uszkodzony mózg, ale nie sądziłem,że jest z tobą tak źle, by nie pamiętać innego Dragon Slayera- jak na zawołanie do stolika podeszli Redfox i McGarden
- O tym jak skopałem ci tyłek w poprzedniej walce za pewne też zapomniałeś- pomimo tego, że chłopak faktycznie nic nie pamietał to zerkał na tamtego z powątpiewaniem
- Jakoś ci nie wierzę- oświadczył
- Za to w następnej walce skopie ci tyłek gihi
- Jasne chyba w marzeniach- Natsu przyjął wyzwanie
- Noo i to jest ten Salamander, którego znam- powiedział po czym uśmiechnął się. Za nim stała Levy, która teraz podeszła do różowowłosego, podała mu rękę 
- Cześć jestem Levy- powiedziała, uśmiechając się
- A ja Natsu,ale to zapewne wiesz 
- Ale nam stracha napędziłeś, a Lu to nie odstępowała cie nawet na krok. Blondynka słysząc to spojrzała na niebieskowłosą, odchrząkneła i dała jej jasno do zrozumienia, żeby przestała kręcąc głową. Dziewczyna zorientowała się, że powiedziała za dużo, ale nie wiedziała jak to zatuszować, więc czekała jedynie na jego reakcje
- Tak. Też tak słyszałem- powiedział. Lucy korzystając z faktu, że na chwile wszyscy zamilkli zwróciła się do przyjaciółki
- Leviś podobno mnie szukałaś
- Aa tak. Nie uwierzysz co się okazało Lu-chan. Ten wasz ostatni przeciwnik należał do mrocznej gildii. Mało tego to ta sama, którą ostatnio zniszczyliście, więc najwyraźniej udało mu się uciec
- Wiedziałam, że za tym musi kryć się coś więcej. Był zdecydowanie za silny na jakiegoś zwykłego maga świra, który się przypałętał niewiadomo skąd. Wiadomo gdzie jest teraz?
- Niestety nie, ale nie martw się Lu. Erza skontaktowała się z Jellalem i szuka go teraz całe Crime Sorciere. Jak będą coś wiedzieć to się skontakują
- To dobrze, bo nie mogę się doczekać, aż się z nim rozprawię- powiedziała zaciskając pięści
- Oj pohamuj te mordercze zapędy królewno- powstrzymywał ją Gajeel, nigdy nie widząc dziewczyny w takim stanie. W tym momencie na całą gildię rozległ się czyjś głos
- Natsu!!!- zawołała go Lisanna, po czym podeszła do grupki przyjaciół. 
- Nie pamiętasz? Obiecałeś, że pójdziemy razem pod nasze drzewo! Nazywam go „naszym", bo często bawiliśmy się tam w dzieciństwie- wyjaśniła pomocniczo pozostałym, na co kiwnęli jedynie głowami.
- Na razie- pożegnała się, po czym pociągnęła biedaka za sobą. Heartfilia patrzyła przez chwile za nimi, na czym przyłapała ją McGarden. Spojrzała na nią i spytała z troską w głosie
- Lusia wszystko w porządku?
- Nie-odpowiedziała szczerze dziewczyna. Przed Levy nie musiała udawać- ale będzie lepiej- dodała uśmiechając się do niej delikatnie. Już zaczęła się podnosić z miejsca, z zamiarem wyjścia, co zauważyła towarzyszka
- Już wychodzisz?
- Tak..Leviś nie odbierz tego źle, ale potrzebuje trochę samotności
- Rozumiem, ale wiedz, że jeśli będziesz chciała posiedzieć w samotności w towarzystwie to wiesz, gdzie mnie znaleźć- uścisnęła ją wspierająco. Blondynka oddała uścisk.
- Dziękuje Leviś. Na razie Gajeel
- Do później- odpowiedział.

***

Kiedy jasnowłosa opuściła budynek Levy wciąż stała jakby w zawieszeniu patrząc się na drzwi
- Ej mikrusie, co jest?- zaczepił ją chłopak
- Biedna Lu. Chciałabym móc jej jakoś pomóc. Może poszukam jakiegoś zaklęcia, nie wiem. Musi coś być
- Już tak nie dramatyzuj- zbagatelizował to żelazny
- Jak możesz tak mówić?!- zbulwersowała się dziewczyna- ciekawa jestem co ty być zrobił, gdybym to powiedzmy ja cie zapomniała!- powiedziała, zanim zdążyła to powstrzymać. Zrobiło jej się głupio, tym bardziej, że on jedynie patrzył na nią zaszokowany jej wybuchem. W końcu pochylił się do jej poziomu i powiedział tak cicho, że tylko ona mogła to usłyszeć
- Gdybyś o mnie zapomniała to uprzykszałbym ci życie, aby odświeżyć ci pamięć gihi- dziewczyna zarumieniła się na te słowa, a jemu chyba podobała się taka reakcja, bo wyprostował się, spojrzał na nią z góry i zaśmiał się
- Gajeel Baka!- uderzyła go małą piąstką zażenowana dziewczyna.


***


Całej tej sytuacji przyglądała się Mira stojąca za barem. Wycierała naczynia i zastanawiała się nad samopoczuciem przyjaciółki. Wiedziała, że to musi być dla niej trudne, ale jak to ona będzie udawać, że wszystko jest dobrze. Będzie się do wszystkich uśmiechać, by ukryć prawdziwe uczucia, szukać sobie innego zajęcia, by jak najrzadziej pokazywać się w gildii. Strauss zaczęła się martwić o to, że Heartfilia może chcieć opuścić Fairy Tail, a nie chciała by do tego doszło. Lucy była dla niej niczym przybrana młodsza siostra. Czuła lekkie wurzuty sumienia myśląc w ten sposób mając Lisannę, ale taka była prawda. Elfman właśnie przyniósł jakieś pudła z jedzeniem i zauważył, że jego siostra czymś się martwi.
- Nee-chan coś się stało?- zapytał
- Nie sądziłam, że to tak sie potoczy, wiesz?
- Masz na myśli Lucy i Natsu, co? Jeśli cie to pocieszy to nikt nie przypuszczał
- Od kiedy Lucy się pojawiła on całkowiecie się zmienił. Pewnie też to zauważyłeś. Nie wierze, że to się tak skończy. No popatrz na nich. Lucy coraz rzadziej tu przychodzi i ja jej się nie dziwie, a Natsu..on nawet nie wie, że coś jest nie tak
- Nie zrozum mnie źle też współczuje Lucy, ale też dawno już nie widziałem Lisanny tak szczęśliwej
- Tak masz racje...od dawna się już tak nie uśmiechała. Oczywiście pragnę by nasza mała siostrzyczka odnalazła szczęście, żałuje tylko, że kosztem Lucy, ale kto wie może tak miało być?
- Właśnie może to przeznaczenie- powiedział
- Tak, ale nie tylko o to chodzi wiesz. Po prostu zdaję sobie sprawę z tego, że Natsu kiedyś może odzyskać wspomnienia, a wtedy...po prostu nie chcę by nasza Lisa cierpiała
- Ja też tego nie chce, ale nasza „mała" siostrzyczka nie jest już taka mała i sama podejmie decyzje- oznajmił
- Spójrz na siebie. Czyżbyś miał pogadankę z Evergreen na temat dojrzałego związku?
- Nee-chan...-powiedział zażenowany, ale nic nie dodał, tylko wziął się za wypakowywanie jedzenia z pudełek.