Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anime manga miłość związek fairy tail. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anime manga miłość związek fairy tail. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 marca 2016

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (13/13)


Gdy wrócili, resztki ognia wciąż się tliły, Katsumi chyba nadal się nie obudził, gdyż siedział w namiocie. Lucy zajrzała do środka, lecz on automatycznie złapał ją za rękę. Obróciła się i spojrzała na niego zaskoczona. On jednak nie puścił jej dłoni. Wciąż obawiał się tego, że wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek okaże się jedynie snem, a on obudzi się rano we własnym namiocie. Obawiał się tego, że znowu zostanie zmuszony do oglądania swojej ukochanej z innym i zdał sobie sprawę z tego, że teraz, Kidy poznał smak szczęścia, podczas bycia z nią nie byłby już w stanie nigdy o tym zapomnieć, ani zaakceptować faktu, że jest z kimś innym. Pomyślał, że jeśli to jednak nie okaże się rzeczywistością to razem z Happym wrócą do gildii sami, bez zamiaru czekania na nich. 

- Natsu- zapytała szeptem- co się stało?
- Nic po prostu- nie mogąc się oprzeć wziął ją w ramiona i pocałował, nie był to tak namiętny pocałunek, jak wczorajszy, ale byłjego gwarancją na to, że jest prawdziwa, że nie wymyślił sobie tego wszystkiego. Przytulił ją mocno do siebie i wciągnął jej zapach do płuc. Poczuł  ciepło jej ciała oraz to, że te drobne dłonie oplatają się wokół niego. Spojrzał jej w oczy i powiedział
- Powiedz mi, że to się dzieje naprawdę, że to nie sen, powiedz mi, że już nigdy więcej cie nie stracę- nie wiedział czego szukał w jej spojrzeniu, może swego rodzaju zapewnienia. Lucy uśmiechnęła się delikatnie, a on pomyślał, że nikt nie uśmiecha się tak pięknie jak ona. Pocałowała go słodko, po czym patrząc mu prosto w oczy powiedziała
- Nie stracisz mnie, obiecuje, Natsu ja cie kocham, zawsze kochałam…i naprawdę nie jestem w stanie wyjaśnić tego dlaczego zapomniałam o tym przez te kilka dni. Wiesz to było zupełnie tak jakby ktoś usunął mi fragmenty wspomnień, a raczej nie wspomnień, ale uczuć z nimi związanych. Widzisz, pamiętałam wszystkie spędzone razem chwile, ale za każdym razem, kiedy próbowałam sobie przypomnieć dlaczego się w tobie zakochałam nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na to pytanie, więc z czasem zaczęłam myśleć, że nigdy tego nie czułam oraz uwierzyłam w to. Po za tym nie wiedziałam czy odwzajemniasz moje uczucia,,,no wiesz nigdy nic nie mówiłeś i ja….
- Cśśś- przytknął jej palec do ust- nie powiedziałem ci, ponieważ sam nie wiedziałem o tym co naprawdę czuje. Erza zawsze powtarza, że jestem jeszcze za mało dojrzały i ma rację. Do tej pory nie interesowałem się dziewczynami w ten sposób. To znaczy ty zawsze byłaś dla mnie bardzo ważna, ale nie patrzyłem na to tak, jak widzę to teraz. Zrozumiałem, że cie kocham w momencie w którym uświadomiłem sobie, że mogę cie stracić. Lucy nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jesteś nie tylko moją najlepszą przyjaciółką, ale także częścią mnie bez której nie umiałbym już normalnie żyć. 
- Nie sądziłam, że potrafisz być tak romantyczny
- Mam wiele ukrytych talentów o których jeszcze nie wiesz- posłał jej łobuzerski uśmiech- ale na poważnie, nie chce żebyś wracała z nim do namiotu. Właściwie to dlaczego chcesz to zrobić?
- Kto ci tak powiedział? Zamierzałam jedynie pozabierać swoje rzeczy i…
- Rany co tak hałasujecie z samego rana- chłopak wystawił głowę z namiotu głośno ziewając
- Z samego rana? Zbliża się południe- wskazała palcem nieboskłon. 
- Faktycznie- podrapał się po głowie, po czym wygramolił na zewnątrz, przeciągnął się niczym kot- Złotowłosa a ty o której wstałaś co?- podszedł do niej, gestem pokazując, że zamierzał ją objąć, ona odsunęła się jednak szybko. Zdziwiony spojrzał na nią. Widocznie był jeszcze rozespany, bo wyglądało na to, że jeszcze nie zorientował się co się dzieje. 
- Dlaczego się odsuwasz? Tak cie wyprzytulałem w nocy, że masz dość- puścił jej oczko
- Nie…po prostu nie chce żebyś mnie przytulał
- Dlaczego?
- Dlatego, że…- nie zdążyła dokończyć, gdyż wszedł jej w słowo- gdzie masz naszyjnik?
- Co? Jaki naszyjnik?- zapytała zaskoczona
- Ten, który ci podarowałem
- Aaa ten…no widzisz już go nie mam
- Co? Czemu?- spytał zdezorientowany 
- Bo roztrzaskał się na maleńkie kawałeczki wczoraj w nocy
- Jak to się roztrzaskał? Gdzie on jest? 
- Myślę, że pewnie nad rzeką..te kawałki nadal leżą
- Więc już rozumiem dlaczego się tak zachowujesz
-A to ciekawe, bo ja nic z tego nie rozumiem, może łaskawie mnie oświecisz? 
- To proste- westchnął- naszyjnik jest…był zaczarowany, tak, że kochasz osobę, która ci go podarowała
- Co?- w tym samym czasie powiedzieli Natsu i Lucy
- To co słyszeliście
- Ale dlaczego?..Dlaczego mi to zrobiłeś?
- By się zemścić
- Ale przecież ja nawet cie nie znałam, co takiego ci zrobiłam żebyś chciał…
- Nie na tobie chciałem się zemścić, lecz na nim- wskazał palcem Dragneela
- Na nim? A co ty masz do niego?
- Przez niego w turnieju magicznym nie wygrały bliźniacze smoki
- To jest powód?
- To tylko jego część. Po prostu mam dosyć czytania o jego ciągłych sukcesach. Natsu Dragneel zrobił to…Salamander zrobił tamto…i tak dalej mam tego po dziurki w nosie. Pomyślałem, że może wreszcie się to skończy, kiedy ktoś pokona go w jakiejś dziedzinie bądź sferze. Wiedziałem, że wschodząca gwiazda bardzo szybko zgaśnie, kiedy straci ukochaną
- Ale skąd wiedziałeś o nas?- zapytała- skoro my sami nie wiedzieliśmy
- Usłyszałem o paru przypadkach w których Dragneel zrezygnował z czegoś bardzo ważnego dla jakiejś dziewczyny, a potem dowiedziałem się, że z turnieju magicznego także zrezygnował, gdyż musiał uratować nie jaką Lucy Heartfilie, wtedy stało się dla mnie jasne, że skoro Salamander, który nigdy nikomu nie odmawia pojedynku, wolał akcję ratowniczą od porządnej walki, to musi coś być na rzeczy. Obserwowałem was przez długi czas i szybko zrozumiałem, że plotki stały się prawdą, a fakt, że wisiorek został jak to ujęłaś? „roztrzaskany” potwierdza jedynie, że łączy was prawdziwa miłość, bo tylko ona jest zdolna do czegoś takiego. Zastanawiałem się nad tym jak długo to jeszcze potrwa
Dragneel nie wytrzymał, zacisnął ręce w pięści i zacisnął zęby tak mocno, że rozbolała go szczęka- Bawiłeś się nią… bawiłeś się nami przez ten cały czas jak jakimiś pieprzonymi lalkami…nie daruje ci tego- rzucił się na niego. Rozpoczęła się walka, sam także otrzymał kilka ciosów, ale dość szybko położył przeciwnika na łopatki, stanął nad nim z pięścią przy twarzy- jeszcze raz choćby ją dotkniesz , a gorzko tego pożałujesz rozumiesz? Chłopak szybko kiwnął głową przerażony tym, co różowo włosy mu zrobi, jeśli nie skorzysta z rady. 



Minęły 3 dni od ich powrotu go Magnolii. Po za faktem, że Natsu i Happy teraz praktycznie w
 ogóle nie wychodzili z jej mieszkania to nic się nie zmieniło. Właściwie to prawie w ogóle się nie rozstawali. Dziewczyna zaczęła się nawet obawiać tego, że jeśli tak dalej pójdzie to szybko się sobą znudzą, a cała sprawa zakończy się znacznie szybciej niż się zaczęła. Jak na razie po za ich trójką nikt nie wiedział o tym, że się spotykają, no poza Katsumim, który na jakiś czas wyjechał z miasta. To nie tak, że się z tym kryli przez przyjaciółmi, w gildii zachowywali się normalnie, tak jak zawsze, czyli po przyjacielsku. Romantyczne momenty postanowili jak na razie zachować dla siebie. Wiedzieli, że dla reszty to będzie szok, kiedy się dowiedzą. Po za tym nie chcieli robić z tego wielkiego szumu, dopóki sami nie przywykną do bycia parą. Kiedy Alzack i Bisca zaczęli ze sobą chodzić pytania leciały ze wszystkich stron "jak to się stało? kiedy? gdzie? dlaczego?" itd. Woleli tego uniknąć. 


Lucy brała właśnie kąpiel, gdy usłyszała głosy chłopców za ścianą. Z tego co zdążyła dosłyszeć kłócili się o to jakie zlecenie powinni wziąć. Blondynka musiała przyznać, że od kiedy Natsu i ona zostali parą chłopak trochę dojrzał, a przynajmniej, gdy chodziło o prywatność. Zaczął się krępować widząc ją nagą, dlatego odpuścił sobie odwiedziny jej łazienki, gdy brała prysznic, lub odwracał głowę,kiedy się przebierała. 
- O co się znowu kłócicie?- wyszła z łazienki z turbanem na głowie. Ona także zaczęła się wstydzić nagości przed chłopakiem, dlatego przebrała się w łazience. 
- Happy znowu chce wziąć zlecenie za wykonanie którego główną nagrodą są ryby
- Ale to nie są zwyczajne rybki. Takich jeszcze nigdy nie jadłem, a Charla powiedziała mi, że są pyszne- podszedł do dziewczyny i wykonał swoją wersję psich oczu- Lucy Charla nie lubi rybek, jeśli ona mówi, że są dobre to musi tak być...po za tym chciałem dać jej jedną w prezencie
- Tylko jedną?- zapytał zaskoczony Dragneel- przecież nagrodą jest 500
- No tak, ale...
- Sknera
- Kto tu kogo nazywa sknerą? Zjadłeś dziś na śniadanie ostatniego z ulubionych cukierków Lucy, pomimo tego, że był jej- wystawił mu język
- Oż ty
- Jakie cukierki?- spytała Heartfilia
- A no wiesz  te które tak nawet lubisz...bo widzisz jakoś tak byłem głodny i..
- Cukierki na śniadanie? Naprawdę? Przecież wczoraj ugotowałam wam cały garnek zupy, co się z nią stało?
- No widzisz była taka dobra, że zjedliśmy ją całą na kolacje
- Taa chyba raczej wylądowała w ogrodzie, o dziwo robi za świetny nawóz- skwitował niebieski przyjaciel
- On żartuje hehe prawda Happy?- spojrzał wypownie na niego
- Aye
- Wiecie co?Już nigdy więcej nic wam nie ugotuje pff nie warto- udając obrażoną podeszła do toaletki i zdjęła turban. Wytarła włosy w ręcznik, po czym zaczęła je rozczesywać. Od zawsze była wdzięczna za to, że odziedziczyła włosy po mamie, dzięki temu słowo "kołtuny" były dla niej zupełnie obce. Rozczesnie całości zajęło jej mniej niż minutę, postanowiła jednak pobawić się nimi trochę dłużej, by zobaczyć reakcję chłopców. Natsu wykonał swoją minę zbitego psiaka i podszedł do niej
- Lucy przepraszam, widzisz graliśmy wczoraj z Happym w taką jedną grę, w sumie to po prostu rzucaliśmy piłką, lecz niechcący przewróciliśmy garnet z twoją zupą i połowa wylądowała na podłodze
- Tak a jak już mówiłem 2 połowa w ogrodzie, jestem pewien, że warzywa, które niedawno posadziliśmy wyrosną na tym bardzo szybko- dodał swoje 3 grosze Happy
- Zamknij się- syknął Salamander i posłał przyjacielowi zabójcze spojrzenie
- Ale wiesz gotowanie faktycznie nie jest twoją najlepszą stroną, sama to przyznasz
- Słucham?
- Miałem na myśli to, że napewno zgodzisz się ze mną kiedy powiem, że masz mnóswto mocnych stron
- Serio? Wymień jedną- nastała dłuższa cisza podczas której dziewczyna mierzyła go wzrokiem
- Czekam
- No wiesz jest ich tak wiele, że nie ma sensu ich wymieniać..no bo wiesz zajęłoby to tak dużo czasu i ...
- Jasne- odwróciła głowę w drugą stronę
- No tak jesteś inteligentna, bystra, silna i do tego atrakcyjna- puścił do niej oczko
- Aye, a do tego ważysz tyle, że gdybym zrzucił cie na wroga z 2 metrów, pokonałabyś każdego
- Rany..ale wy jesteście mili- może wcale tak bardzo nie dojrzał- pomyślała i uśmiechnęła się do siebie w lustrze. Wstała, zabrała torebkę ze stolika, wrzuciła tam klucze zodiakalne z którymi nigdy się nie rozstawała i powiedziała
- To co chłopaki? Idziemy do gildii?
- Aye sir
- Idziemy- oznajmił Natsu i chwycił ją za rękę, musiała przyznać, że trochę ją zaskoczył ten gest, ale rzecz jasne wcale jej to nie przeszkadzało, więc nie wyrwała jej. 

Przez całą drogę do gildii nadal jej nie puścił, musiała przyznać, że czuła się z tym trochę dziwnie, idąc przez miasto za rękę z chłopakiem, tym bardziej, że wszyscy bardzo dobrze wiedzą kim oni są. Obserwowała jak ludzie przechodzący obok najpierw robią zaskoczone miny, po czym zaczynają coś szeptać do siebie nawzajem. Dragneel natomiast zdawał się tego w ogóle nie zauważać. Szedł przed siebie, uśmiechnięty jak zawsze i kłócił się o coś z Happym, kiedy ona pozwiliła sobie na pogrążenie w myślach. Kiedy dotarli do gildii wyrwała rękę z uścisku
- Co robisz?- zapytał zakoczony
- Jak to co? Już jesteśmy
- Tak, i co w związku z tym?
- Przecież ustaliliśmy, że jak na razie nie będziemy im nic mówić
- Owszem, na początku. Trochę czasu minęło i nie widzę sensu by się ukrywać przed naszymi przyjaciółmi, chyba, że....wstydziesz sie mnie?
- Słucham? Oczywiście, że nie hehe skąd to wziąłeś
- Pff...oczywiście, że Lucy nie chce się do ciebie przyznawać, kto chciałby chodzić z kimś tak dziecinnym Natsu?
- Coś ty powiedział?
- Lucy?- podszedł do niej i spojrzał na nią
- Po prostu zostawmy wszystko tak jak było, dobrze?- wymusiła uśmiech i weszła do środka, nim chłopak zdążył cokolwiek powiedzieć

Stał przez chwile bez ruchu wpatrujac się w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stała.
- Co jest z nią? Co miała na myśli mówiąc-„ zostawmy wszystko jak było”, czy ona właśnie mnie rzuciła? Co Happy?
- Może wciąż jest zła o tą zupę i....-próbował usprawiedliwić przyjaciółkę
- To nie chodzi o to.Rany dlaczego ona nie chce, żeby reszta o nas wiedziała? Kiedy chodziła z tamtym gościem jakoś nie przeszkadzało jej to,że wszyscy o tym gadali
- Racja
Po chwili sam także postanowił wejść do środka. Pierwsze co rzuciło mu się w oczy to Lucy siedząca przy ladzie. Rozmawiała z Erzą i Mirą. Tym razem usiadł przy stale, jak najbliżej dziewczyn wmawiając sobie, że wcale nie chciał ich podsłuchiwać, lecz po prostu stąd będzie miał bliżej, nawet, żeby wziąć coś do jedzenia.
- Lucy co się stało?- usłyszał przejęty głos Miry- dlaczego się rozstaliście?
- To długa historia
- No to akurat
- Hm...od czego by tu zacząć?- Salamander przez chwile zastanawiał się nad tym co dziewczyna ma zamiar powiedzieć przyjaciółce. W końcu Katsumi wykorzytał ją, aby zranić jego, ale przecież jeśli to powie to wszystko się wyda...to że ich coś łączy. Ich spojrzenia spotkały się 
- Najlepiej od początku
- Jemu nigdy tak naprawdę na mnie nie zależało...widzisz nawet podarował mi zaczarowany naszyjnik, który miał na celu spowodować imitację miłości, czy coś w tym rodzaju. Udało się. Przez jakiś czas naprawdę sądziłam, że się w nim zakochałam, ale to nie była prawda
- Ale..czemu on zrobił ci coś takiego?
- Prze ze mnie- Dragneel podniósł się z miejsca i podszedł do dziewczyn, niewiele myśląc
- Jak to przez ciebie Natsu, nie rozumiem, co ty masz z tym wspólnego?
- Tak się składa, że bardzo wiele
- Nie rozumiem
- To proste, Katsumi chciał się na mnie zemścić
- Zemścić? Na tobie? Ale dlaczego i jak?
- Dlaczego, to w sumie wciąż nie bardzo wiem, ale wiedział, że jeśli zbliży się do Lucy to mnie rozzłości.
- Czemu miało by ciebie to złościć?Aha...już rozumiem- spojrzała ze zrozumieniem to na jedno to na drugie
- Oni się llluubią- powiedział Happy
- O co ja słyszę, a więc wasza dwójka zaczęła się spotykać? Wiedziałam, że do tego dojdzie prędzej czy później- powiedziała Scarlet
- Nie kłam Erza- jak mogłaś wiedzieć skoro my sami nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy?- spywała blondynka
- Zawze byliście ze sobą blisko, bliżej niż byście sądzili. To była tylko kwestia czasu aż Natsu odkryje, że rzadna inna dziewczyna nie będzie znosić jego ciągłych wybryków, tak jak ty to robisz
- Co takiego Erza?
- Czekaj..chcesz przez to powiedzieć, że wybrał mnie tylko dlatego, że nie miał wyboru?
- Tylko żartuje, ale po prostu pasujecie do siebie. Nie wyobrażam sobie, żeby którekolwiek z was miało zacząć spotykać się z kimś innym
- Ale wracając do tematu, Lucy jak udało ci się pozbyć zaklęcia? Słyszałam, że magia tego typu jest bardzo silna
- W sumie to naszyjnik z jakiegoś powodu sam się roztrzaskał
- Sam? To nie możliwe, jak to się stało?
- Pytasz o moment w którym to się stało?- spytał chłopak- niech pomyślę, to był wtedy kiedy my- pochylił się i pocałował Lucy przy wszystkich, po raz pierwszy. Przez chwile nawet obawiał się tego, że dostanie z liścia, ale z ulgą stwierdził, że Heartfilia nie odsunęła się. 
- No no jaką tworzycie słodką parę, prawda Erza?- spytała Mira i obie pogrążyły się w rozmowie. Chłopak pochylił się nad blondynką i wyzeptał jej do ucha
- Lucy Kocham cie...teraz już wiem, że cie kocham, zawsze kochałem i wbrew temu, że jesteś pewnie teraz na mnie zła za to, że w taki sposób ujawniłem, że jesteśmy razem i może nawet chcesz powiedzieć, że nie odwzajemniasz moich uczuć..
- A co jeśli tak jest,hm? Jeśli faktycznie ich nie odwzajemniam? 
- Czytałem twoją książkę- powiedział szeroko się szczerząc
- Co? Jak to? Ale przecież....
- Nari i Leli? Hehe jesteś za bardzo przewidywalna 
- Ach ty- zaczęła mówić, ale znów ją pocałował. Po przerwanym pocałunku uśmiechnął się sam do siebie- chyba właśnie znalazłem sposób na to, aby ją uciszyć- pomyślał rozbawiony
- Co się tak śmieszy?- zapytała zbulwersowana
- Nic takiego- odpowiedział z uśmiechem. Właśnie zdał sobie sprawę z tego, że po raz pierwszy w życiu jest w pełnie szczęśliwy. Stracił już wiele w swym życiu, lecz wiedział, że Lucy nigdy go nie opuści. 

czwartek, 18 lutego 2016

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (12/13)

                                                                        Paring: Nalu
                                                                       A/M:Fairy Tail
                                                                       Dozwolone: 16 lat


 Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).



Kiedy wychodzili z muzeum Heartfilia zauważyła, że Salamander jest jakoś wyjątkowo cichy, jak na niego. Już kilka razy próbowała go zagadać, ale wydawał się być myślami zupełnie gdzie indziej. Nie odpowiedział na ani jedno pytanie. Zastanawiała się z jakiego powodu tak się zachowywał, miała dziwne przeczucie, że o czymś zapomniała, o czymś bardzo ważnym, ale choćby nie wiem jak się starała to nie potrafiła sobie przypomnieć.
- Natsu- dotarło do niej- Natsu- blondynka dopiero po chwili dostrzegła, że to Happy cały czas coś do niego mówi, a raczej próbuję, ponieważ najwyraźniej Zabójca smoków nie miał ochoty rozmawiać z nikim, nie tylko z nią. Z jednej strony na myśl o tym trochę jej ulżyło, ale z drugiej uświadomiła sobie, że musiało się stać coś naprawdę poważnego, gdyż Natsu nigdy nie ignorował swojego małego przyjaciela. Ona wciąż szła za nimi trzymając się za ręce z Katsumim wciąż przyglądając się swojemu nowemu nabytkowi. Zauważyła, że zaczęło się z ciemniać, słońce właśnie zaszło za horyzont. W pobliżu nie było żadnych budynków, właśnie zbliżali się do lasu, dopiero po przejściu przez niego uda im znaleźć jakieś schronienie. Taka wędrówka jednak trwałaby ładnych parę godzin, gdyż las był ogromny i bardzo gęsty.
- Dobrze chłopaki, co wy na to abyśmy przenocowali w lesie? Nie mamy innego wyjścia jak rozpalić ognisko i porozstawiać namioty.
- Złotowłosa ma rację- oznajmił jej nowy chłopak, po czym usiadł na jednym z dni drzew i pociągnął ją za sobą, siadając ją sobie na kolanach. Zapiszczała z zaskoczenia i zaczęła się śmiać. Była szczęśliwa, ale nie umiała wyjaśnić dlaczego. Rozum podpowiadał jej, że to nie jest w porządku, ale ona czuła się zupełnie tak, jakby za dużo wypiła i była nietrzeźwa. Taka dziwnie radosna bez konkretnego powodu.
- To ja pójdę po chrust na opał- powiedział Natsu jakimś dziwnie odległym, wręcz pustym głosem, nie czekał na odpowiedź kogokolwiek z nich, już zniknął między drzewami
 Ostatnią rzeczą jaką widziała były jego różowe włosy odznaczające się na ciemnym tle. Natsu- zawołał za nim Happy i zniknął w cieniu lasu.
 Katsumi zdjął ją ze swoich kolan i zaczął rozkładać namiot. Już wstawała, żeby mu pomóc, ale kiedy to dostrzegł pokręcił przecząco głową dając jej do zrozumienia, że sobie poradzi. Nie podobała jej się perspektywa nic nie robienia. W dzieciństwie nie pozwalano jej na żadną pracę, nawet ubrać nie mogła się sama, ale kiedy dołączyła do Fairytail wszystko się zmieniło. Uczestniczyła w przygotowaniach posiłków, jak i rozpalaniu ogniska, czy układaniu śpiworów na ziemi. Po chwili wrócił Salamander z drewnem na opał. Rozłożył wszystko nieopodal namiotu postawionego przez drugiego chłopaka.
- Pomóc ci- zapytała z nadzieją, że może jednak na coś się przyda
- Nie ma w czym- odpowiedział nawet na nią nie patrząc i nim się obejrzała ogień już trawił gałęzie. Po paru minutach rozłożył swój namiot i stanął przed nim, aby popodziwiać swoje dzieło. Potem w reszcie spojrzał po twarzach reszty i zapytał trochę od niechcenia.
- To jak się dzielimy? W sensie jak będziemy spać? Lucy, który namiot wybierasz? Popatrzyła na niego
- Mi w sumie to jest obojętne serio- uśmiechnęła się delikatnie, aby chociaż trochę poprawić mu humor, korzystając z okazji, że w końcu na nią spojrzał.
- To proste- odezwał się Katsumi- Lucy i ja bierzemy ten namiot, który rozłożyłem,a ty i kocur ten drugi. Nie patrz tak na mnie, nie mam zamiaru spać ani z  jakimś kotem, ani tym bardziej z tobą, na pewno chrapiesz
- A ty niby nie?- do konwersacji włączył się Happy
- Ja? Cóż szczerze to nie wiem, dopiero jutro rano się dowiem, jak Lucy mi powie- odpowiedział i spojrzał na nią
- Słucham? Mowy nie ma!- wybuchł Natsu- zawsze jak wykonywaliśmy jakieś zlecenie to dziewczyny spały osobno, a chłopaki osobno. Co ty odstawiasz?!
- Może i faktycznie jako przyjaciele, tak nocowaliście, ale teraz się to zmieniło, bo Lucy i ja jesteśmy razem- odpowiedział Katsumi z pewnością, a nawet wyższością w głosie- To normalne, że pary śpią razem.
- Nie zgadzam się na to. Ile ona cie zna, żeby już miała z tobą spać..w sensie w jednym namiocie.
- Tak myślisz?
- Tak
-W takim razie może zapytamy Lucy co o tym sądzi? W końcu to jej dotyczy- W tym momencie wszystkie troje oczu spoczęły na niej. Czuła się z tym wyjątkowo niezręcznie, a po za tym nie miała pojęcia co odpowiedzieć, ponieważ obydwoje mieli rację. Wiedziała też, że oni z pewien sposób rywalizowali ze sobą, w czymś na zasadzie „kogo poprze Lucy”, a ona nie miała ochoty  brać w tym udziału.
- Wiecie co? – odpowiedziała po chwili- ja może pójdę poszukać jakiejś rzeki, bo właśnie sobie przypomniałam, że skończyła nam się woda.- wiedziała jak słaba jest to wymówka, ale nie miała zamiaru się w to mieszać. Słyszała jak ją wołają, ale nie odwróciła się nawet i szła dalej.

Do małej rzeczki na skraju lasu dotarła po paru minutach. Księżyc na niebie oświetlaj jej drogę bardzo wyraźnie, więc nawet nie potrzebowała zabierać ze sobą latarki. Kucneła nad brzegiem i nachyliła się, napełniła ręcę chłodną wodą i napiła się. Przyjemne orzeźwienie spłynęło po jej gardle dając ukojenie. Sięgnęła po butelki i zaczęła nalewać do nich wody dla reszty, kiedy usłyszała jakiś szelest, obróciła się gwałtownie, sama nie wiedząc czego się spodziewać, zająca, niedrwienia, a może któregoś z tych kretynów, którzy kazali jej między sobą wybierać.
- Lucy- usłyszała i po chwili ujrzała wynurzającą się z cieni postać. Happy podszedł do niej i usiadł obok, nic więcej już nie powiedział, tylko wpatrywał się w migoczącą rzekę.
- Happy?- zapytała niepewnie- czy coś się stało? Po dłuższej chwili odpowiedział|
- Nie…no a przynajmniej nie mi
- Mogę cię o coś zapytać?
- Aye
- Powiedz mi co się dzieje z Natsu? Jest jakiś dziwnie przygnębiony, to do niego niepodobne
- Aye, masz rację, Natsu nigdy się tak nie zachowywał. Zawsze był zadowolony, nawet jeśli coś nie szło po jego myśli zawsze potrafił znaleźć jakiś pozytyw w każdej sytuacji- westchnął- ale nie tym razem. Widzisz Natsu nie radzi sobie z tą całą sytuacją
- Z jaką sytuacją? Wiem, że nie przepada za Katsumim, ale to jeszcze nie powód, by się tak zachowywać
- Ty nic nie rozumiesz, prawda?
- Czego nie rozumiem? Wytłumacz mi
- Chciałbym, ale…ale nie mogę- spojrzał jej w oczy- myślę, że sama powinnaś porozmawiać z Natsu. Mam do ciebie jedną prośbę Lucy bądź z nim szczera, dobrze? Nawet jeśli to co chcesz mu powiedzieć nie jest tym co on chce usłyszeć. Po prostu go nie okłamuj. Jeśli powiesz mu prawdę to on z czasem jakoś się z tym upora, w końcu nie będzie miał wyjścia. Lucy dobrze wiesz, że Natsu nie miał łatwego życia i przez wiele przeszedł, ale tobie ufa, naprawdę, więc nie rań do dobrze?
- Nie mam pojęcia o czym mówisz, ale dobrze porozmawiam z nim
- Dziękuje- odpowiedział i wstał z ziemi, nim zdążyła cokolwiek powiedzieć dodał- wrócę do Natsu, aha wyszło na to, że ty śpisz z Katsumim, grali w papier, kamień, nożyce i Natsu przegrał. Dobranoc Lucy
- Tak dobranoc- nie była pewna czy ją usłyszał, gdyż już poleciał przez las.

Po paru godzinach wszyscy położyli się spać. Tak jak zostało to wcześniej ustalone Natsu wylądował z namiocie z Happym. Normalnie by mu to nie przeszkadzało, ale na samą myśl, że Lucy w tym momencie jest zapewne zaledwie kilka sentymentów od tego gościa sprawiała, że cały się trząsł od środka. Nie mógł zasnąć. Przewracał się z boku na bok. Nie dość, że był głodny, a nic nie zjadł z powodu braku apetytu to nawet z tego wszystkiego nie zdążył się wykąpać. Wyszedł z namiotu i poszedł nad rzekę. Korzystając z okazji, że reszta śpi wskoczył do chłodnej wody. Chwile popływał, aż wyszedł na brzeg. Wpatrywał się w wodę, zastanawiając się jak to załatwić. Podjął już decyzję, teraz pozostało mu ją jedynie wcielić w życie.
- Natsu- usłyszał cichy znajomy głos- odwrócił głowę w jego kierunku jak zahipnotyzowany, przez chwile zastanawiając się czy przypadkiem nie śni, wtedy jednak dotarł do niego jej zapach, przyjemna woń owoców cytrusowych i miodu. Wziął głęboki oddech, aby nabrać go w płuca jak najwięcej. Wiedział już, że to nie sen, gdyż zapach był zbyt realistyczny. Usiadła obok niego na brzegu. Jak na Lucy była wyjątkowo cicha- pewnie zamierza mi to teraz powiedzieć i zastanawia się jak to zrobić- pomyślał.
- Natsu-wypowiedziała wyjątkowo cicho jego imię- możemy porozmawiać?
- Jasne w końcu prędzej, czy później nas to czeka, nie?
- Powiedz mi..dlaczego się tak zachowujesz? Czy coś się stało?
- Jesteś pewna, że powinnaś ze mną rozmawiać? Twój chłopak może być zły kiedy się o tym dowie- powiedział zaczepnie
- Nie drwij
- Wcale tego nie robię- no dobrze robię- pomyślał, ale nic nie mógł na to poradzić, był naprawde zły na tę całą sytuację, na to, że wszystko właśnie tak się potoczyło.
- Co się z tobą dzieję?- spytała
- Co się ze mną dzieję?- ponowił pytanie- tego już za wiele- pomyślał- to nie ja kleję się do faceta, którego znam zaledwie od paru dni. To nie ja zabrałem go na misję razem z moją drużyną, to nie ja olewam przyjaciół dla nowo odnalezionej miłości!- tym razem podniósł głos. Widząc jednak jej wyraz twarzy wiedział, że przesadził- to nie jej wina- powtarzał sobie- nie mogę być na nią zły, nie zrobiła nic złego- nabrał rześkiego powietrza do płuc i powoli go wypuścił, aby trochę się uspokoić
- Przepraszam, nie powinienem był tego mówić, ale… Lucy zrozum jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. Nawet nie wiem, kiedy to się stało, że jesteś dla mnie tak ważna. Zawsze przy mnie byłaś, zawsze mogłem na ciebie liczyć, najwyraźniej zdążyłem już do tego przywyknąć- westchnął- to jednak nie znaczy, że mam zamiar ci wszystko zniszczyć. Chcę żebyś nadal była tą Lucy, którą poznałem- i którą pokochałem- dodał w myślach. Uśmiechniętą, pełną energii i szczęśliwą. Nie zrozum mnie źle, cieszę się, że  końcu znalazłaś miłość, po prostu dla mnie to jest za trudne. Ta sytuacja mnie przerasta, dlatego mam nadzieję, że zrozumiesz….lepiej będzie, jeśli rozwiążemy naszą drużynę
- Co? O czym ty mówisz? Dla kogo lepiej?
- Dla wszystkich. Przemyślałem to co powiedziałaś mi wcześniej i miałaś rację. Po za tym jestem pewny, że z Kasumim stworzycie świetną drużynę- z trudem spojrzał jej w oczy i próbował się uśmiechnąć, ale chyba wyszedł mu tylko jakiś grymas- chcę żebyś była szczęśliwa Lucy, życzę ci tego- zaczął się podnosić, kiedy złapała go za rękę. Zatrzymał się w pół kroku, nie wyrwał jednak ręki uścisku, zamiast tego powrotem obrócił się w jej stronę
- Więc mnie nie zostawiaj!- zobaczył, że płaczę i nagle poczuł się chory. Było zaledwie kilka rzeczy, których Natsu nienawidził, ale za pewne w pierwszej 3 znajdowało się doprowadzenie Lucy do płaczu. Nienawidził każdego kto kiedykolwiek spowodował, że Lucy płakała, a teraz to on był tego powodem
- Lucy, nie płacz proszę…- ale ona nie przestawała
- Dlaczego? Dlaczego już nie chcesz byśmy byli razem w drużynie? Czemu już nie chcesz się ze mną przyjaźnić?
- Dlatego, że to zbyt trudne!
- Co jest trudne?
- Przebywać w twoim towarzystwie kiedy jesteś z nim- wyrzucił z siebie
- Hę?
- Po za tym nie sądzisz,że 4 osób w drużynie to za dużo? Zlecenia lepiej się wykonuje  małej grupie
- Nie opowiadaj bzdur! Nie raz wykonywaliśmy zlecenia w piętkę z Erzą i Greyem
- To co innego!
- Niby w jaki sposób! Natsu dlaczego?
- Bo cie kocham!- wyznał, zaraz jednak pożałował swoich słów i pragnął by ich nie usłyszała. Biorąc jednak pod uwagę sposób w jaki na niego patrzyła usłyszała na pewno –teraz już nie ma odwrotu- pomyślał i kucnął naprzeciwko niej
- Natsu czy tu właśnie…
- Posłuchaj, to prawdopodobnie nasza ostatnia szczera rozmowa, więc nie mam zamiaru kłamać i tego samego oczekuję od ciebie. Zobaczył jak ledwo dostrzegalnie kiwnęła głową
- Teraz rozumiesz? Czemu muszę odejść? Próbowałem, ale nie radzę sobie z widokiem ciebie u boku innego faceta, nic na to nie poradzę- uśmiechnął się smutno- przepraszam, wiem, że jesteśmy przyjaciółmi i nigdy niczego sobie nie obiecywaliśmy, prawdę mówiąc ja do tej pory nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego co czuje, ale kiedy widzę was razem, coś się ze mną dzieję, jedyne czego wtedy chce to was rozdzielić, wiem, że przyjaciel nigdy nie powinien tak czuć, ale taka jest prawda
- Natsu-wyszeptała- była tak blisko, że czuł jej oddech na policzkach. Jej oczy jednak nie wyrażały żadnej odrazy czy niechęci
- Jest jeszcze jedna rzecz, którą chcę…muszę zrobić zanim odejdę-pochylił się nad nią. Dotknął dłonią jej policzka i przyciągnął ją do siebie. Pocałował ją, to był jego pierwszy pocałunek, ale nigdy nie wyobrażał sobie, że to takie wspaniałe uczucie. Ku jego zaskoczeniu nie odepchnęła go, nie zaczęła krzyczeć, ani uciekać, zamiast tego odwzajemniła pocałunek wplątując palce z jego włosy. Przytulił ją do siebie mocno, nie chcą już nigdy wypuścić jej z objęć. Tak cudownie było czuć ją w swoich ramionach, taką ciepłą i delikatną. Po długim i namiętnym całowaniu, odsunął się od niej lekko. Wciąż trzymał ją w żelaznym uścisku, lecz teraz ciężko oddychając przycisnął swoje czoło do jej. Dopiero po chwili udało mu się odnaleźć mowę
- Nie martw się, nie powiem o niczym Katsumiemu- jego imię w tym momencie ledwo przeszło mu przez gardło- to ja pocałowałem ciebie, on nie musi o niczym wiedzieć…
- O czym ty mówisz?- spytała patrząc mu prosto w oczy- ja…może nie powinnam tego mówić, ale nie obchodzi mnie co sobie pomyśli….ja Natsu kocham cie-wyznała
Nie mógł uwierzyć własnym uszom, ale wiedział, że nie kłamała. Poczuł tak nagły i wielki przypływ radości, że nie był w tanie tego opisać. Nagle usłyszał jak coś pęka, przez chwil nawet przestraszył się, że za mocno ściska dziewczynę, a jej porcelanowa cera daje mu o tym znać, lecz kiedy spojrzał w dół ujrzał samoistnie roztrzaskujący się szafirowy naszyjnik. Jego kawałki rozsypały się na ziemię, pomiędzy nimi.





środa, 20 stycznia 2016

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (11/13)

                                                                        Paring: Nalu
                                                                       A/M:Fairy Tail
                                                                       Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).

Heartfilia pozwoliła się pociągnąć Katsumi na najwyższe piętro. Prowadziły na nie długie schody ze starą balustradą. Obejrzała się przez ramię i zobaczyła, że Natsu podąża tuż za nimi. Dodało jej to otuchy. Chłopak wyczuwając na sobie jej spojrzenie odwzajemnił go, przez chwile nie tracili kontaktu wzrokowego, a ona dostrzegła lekki uśmiech, który przyjaciel jej posłał, aby ją pocieszyć. Zarumieniła się i odwróciła wzrok, gdyż momentalnie przypomniała sobie to jak ją wcześniej pocieszał. Jego silne ramiona owinięte wokół jej ciała, które drżało z powodu szlochu. Jego ciepło wylewające się z niego, które wręcz nią owładnęło. Nigdy nie czuła się tak dobrze w niczyich ramionach. Musiała przyznać, że miała żal do Katsumi za to, że odebrał jej tę chwilę przyjemności i odprężenia. Podejrzewała, że zrobił to z powodu zazdrości i nie mogła go za to winić, gdyż miał ku temu powody. Lucy naprawdę bardzo lubiła Katsumi, był miły, uprzejmy, miał poczucie humoru i na dodatek był mega przystojny. Zanim jeszcze poznała Natsu to często czytała „ Tygodnik Czarodzieja” i oglądała w nim nie tylko zdjęcia modelek, ale także i modeli. A Katsumi właśnie wyglądał na takiego, który nadawałby się na pierwszą stronę tego typu gazet. Kiedyś marzyła właśnie o takim chłopaku, ale teraz sytuacja się zmieniła. Ne potrafiła wyrzucić z serca Natsu, pomimo wielu prób i starań. Zapomnieć tego jak wiele razy ją ocalił, czasem nawet rezygnując z ważnych dla niego rzeczy, jak „igrzyska magiczne” na których zamiast dać wycisk przeciwnikom wolał pójść do zamku i ją uratować. Ale to była tylko jedna z takich sytuacji, jedna z wielu. Być może gdyby na jakiś czas odeszła z Fairytail, wyjechała gdzieś to może w końcu udałoby się jej zapomnieć o Salamandrze. Lecz nie w tej sytuacji w której teraz oboje się znajdują. Nie kiedy ciągle jest blisko, tak jak teraz niemal deptając jej po piętach. Cały czas czuła na sobie jego wzrok, ale nie miała odwagi na to, aby przekonać się czy to nie tylko przywidzenia.
Już na szczycie schodów zobaczyła masę biżuterii i innych drogocennych rzeczy, przeróżnych, od wysadzanych kamieniami drogocennych naszyjników, poprze pierścienie i sygnety, do różnego rodzaju bransoletek i kolczyków. Przeszli przez całą długość pomieszczenia i zatrzymali się przed najpiękniejszym z naszyjników, które znajdowały się w tym budynku. Opis Katsumi nawet w połowie nie okazywał wyglądu tego, co miała w tym momencie przed oczami. Naszyjnik składał się ze złotego łańcuszka, cienkiego wykonanego z małych ogniw, a zawieszka, która wisiała na nim była niewyobrażalnie piękna. Szmaragd w kształcie serca, kolorem przypominał głębię oceanu, a światło odbijające się od niego, przecinały jego powierzchnię niczym promienie słońca przecinają powierzchnię wody. Cyrkonie, które ostały umieszczone na około dodawały mu jeszcze więcej blasku, przez co błyszczał się zupełnie jak fale morza w zetknięciu ze słońcem. W porównaniu do reszty biżuterii wydawał się  skromny, nie był tak jak pozostała reszta obładowany wszystkim czym się tylko dało.
- Rozumiem,że ci się podoba- Katsumi uśmiechnął się po czym wyjął wisiorek z wystawy i nim się obejrzała, miała go już zapiętego na szyi.
- Tak piękna rzecz, może być noszona tylko przez piękną właścicielkę. Uczynisz mi ten zaszczyt i będziesz go nosić?- Lucy automatycznie pokiwała głową, wciąż zafascynowana, tym, że chłopak postanowił właśnie jej go podarować. Nagle poczuła przypływ tak wielkiej radości, że rzuciła mu się na szyję o pocałowała go w formie podziękowania. Kiedy już się od niego odsunęła dostrzegła wyraz twarzy przyjaciela i poczuła nagłe uczucie winy, nie wiedziała jednak dlaczego się tak czuje i czemu ma przeczucie, że coś jest nie tak.

Smoczy zabójca przyglądał się rozgrywającej się przed nim scenie z mieszaniną różnych uczuć: gniewu, rozczarowania, żalu, szoku i tego jednego, którego od dłuższego czasu nie był w stanie się pozbyć- zazdrości. Dopiero teraz kiedy stał tak blisko nich i patrzył na to jak się całują, a raczej, jak ona całuje jego, zrozumiał swoje uczucia całkowicie. Nie chodziło wcale o to, że się o nią martwił, nie było to spowodowane troską. To nie dlatego nie mógł znieść tego widoku i upuścił wzrok na swoje zaciśnięte pięści, które jak nigdy dotąd miały ochotę komuś przywalić. Jedyne czego w tym momencie pragnął do wyrwać ją z jego żelaznego uścisku i powiedzieć jej o swoich uczuciach. Chciał tego tak bardzo, ale wiedział, że nie mógł tego zrobić, widział jak bardzo szczęśliwa była i nie był w stanie jej tego odebrać, nawet jeśli sam miał cierpieć z tego powodu. Powinien wcześniej z nią porozmawiać. Zdać sobie sprawę z tego, że ją kocha i do to od tak dawna.Teraz było już na to za późno. Próbował sobie przypomnieć moment w którym zaczął traktować ją jako kogoś więcej niż przyjaciółkę. Musiało to być już dawni, gdyż nie potrafił sobie przypomnieć dokładnego momentu. Postanowił jednak wysilić się bardziej, aby odszukać ten fragment w swoich wspomnieniach.Pamiętał doskonale dzień ich pierwszego spotkania. To jak potem Lucy postawiła jemu i Happiemu obiad i z jakim ożywieniem opowiadała im wtedy o Fairytail nie zdając sobie sprawy z kim miała do czynienia. Przez to, że to on przyprowadził ją do gildii do czuł się za nią odpowiedzialny. Ratował ją z niejednej opresji, pomagał jej, wspierał w ciążkich chwilach i spędzał z nią mnóstwo czasu. Zanim poznał Lucy to pomimo należenia do gildii czuł się trochę samotny, ponieważ wszyscy jego przyjaciele mieli swoje drużyny. On co prawda zawsze wszystkie zlecenia wykonywał z Happim i nie to, że tego nie lubił, ale mimo wszystko chciał mieć kogoś jeszcze, kogoś bliskiego, kto będzie potrafił go zrozumieć, kto zawsze będzie po jego stronie i na kogo zawsze mógłby liczyć. I wtedy pojawiła się ona. Natsu już od początku wiedział, że będą się świetnie ze sobą dogadywać i nie pomylił się. Nad dołączeniem jej do ich drużyny nie myślał prawie wcale, to było dla niego po prostu oczywiste. Był także pewnien tego, że gdyby nie Lucy, która całkiem nieźne zaczęła się dogadywać z Erzą od samego początku to nigdy nie powstałaby ich drużyna, a on nigdy nie zbliżyłby się tak z zarówno Greyem jak i Tytanią. Tak wiele jej zawdzięczał. Sam fakt, że kiedy było mu ciężko nie szedł do Fairytail do swoich przyjaciół, tylko do niej, do jego przyjaciółki? Nie. Do jego bratniej duszy.Która nawet, gdy się na niego wściekała za włamanie do mieszkania to nigdy go nie wyrzuciła, kiedy miał naprawdę kiepski humor, nigdy go nie zostawiła. Nie zastanawiał się przedtem nad kim kim dla niego była. Już wtedy wiedział, że to nie była zwykła przyjaźń, lecz nie był w stanie inaczej tego nazwać, nie miał do czego tego porównać. Bo kiedy próbował porównać jego znajomość z Lisanną do tej z Lucy do dostrzegał same różnice, gdyż blondynka nigdy nie nakazałam zostania jej mężem w przyszłości, ani w ogóle nie robiła aluzji co do tego, aby został jej chłopakiem. Nie dręczyła go także wyznaniami miłosnymi, jak Juvia Greya, ale też nie wzdychała do niego i nie zapominała przy nim języka w gębie jak Erza przy Jellalu. To była po prostu Lucy, zawsze uśmiechnięta, pogodna, pełna optymizmu, nie mająca żadnych problemów z komunikowaniem się z nim. Jednak w momencie w którym poznali Lucy z przyszłości wszystko się zmieniło. Całe jego dotychczasowe myślenie na temat Heartfilii. Nie dość, że była na tyle odważna by cofnąć się w przeszłość, aby uratować przyjaciół, to jeszcze e wszystkich sił starała się im pomóc w przyszłości. Wtedy Natsu po raz pierwszy ujrzał inną stronę Lucy. Kruchą, załamaną dziewczynę ciągle opłakującą swoich przyjaciół, dla której ich życie było najważniejsze. Kiedy została zaatakowana przez Rogue i umierała w ramionach teraźniejszej Lucy, chłopak był całkowicie rozbity. Kiedy uświadomił sobie, że mógłby ją stracić, wszelkie bariery w nim pękły i nawet pociekły mu łzy. Łzy furii i żalu. Pomimo tego iż wiedział, że jego prawdziwej przyjaciółce nic nie jest nie mógł przestać myśleć o tym, że leżąca nieruchomo przed nim dziewczyna to Lucy, że pozwolił Roguowi zabić nikogo innego tylko jego Lucy. To wtedy chyba uświadomił sobie tak naprawdę jak wiele ona dla niego znaczy przypomniał sobie. Od tamtej pory nie patrzył już na nią jak na przyjaciółkę, która na zawsze z nim będzie,ale jak na dziewczynę, którą może stracić w każdej chwili i dlatego musi za wszelką cenę ją chronić. Bardzo ciężko trenował, aby móc chronić swoich przyjaciół z gildii, ale przede wszystkim, aby mógł ochronić ją, najważniejszą osobę w jego życiu.








czwartek, 17 grudnia 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (10/13)

                                                                       Paring: Nalu
                                                                       A/M:Fairy Tail
                                                                       Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).



Muzeum okazało się starym, ale za to bardzo dużym miejscem, zawierającym kilka pięter. Znajdowały się w nim przeróżne rzeczy, od rzeźb, poprzez bronie różnego rodzaju, jak miecze, maczugi itd. Jednak uwagę Natsu zwróciły obrazy. Różnej wielkości, z różnym epok, a każdy z nich został wykonany w inny sposób. Jego zainteresowanie jednak przyciągnął największy obraz w całym budynku. Przedstawiał on rodzinę jakiś na pewno bogatych ludzi, co można było wywnioskować po ich strojach. Rodzina ta wyglądała na szczęśliwą. Wszyscy byli uśmiechnięci. W centrum obrazu widoczny był tron na którym siedziało dziecko,  a po jego bokach stali rodzice. W tle można było zobaczyć wielki piękny pałac z ogrodem. Chłopak odnosił dziwne wrażenie, że już gdzieś go kiedyś widział. Jego uwagę natomiast najbardziej przykuła osoba siedząca na tronie, na samym środku obrazu. Była to śliczna mała uśmiechnięta dziewczynka. Blondynka o niesamowitych czekoladowych oczach. Oczach, które zdawały się zawierać tak wiele radości i szczęścia, że nie sposób było się nie uśmiechnąć patrząc na nią. Jednak te oczy, ten uśmiech, on je skądś znał, ale skąd- zastanawiał się. Nagle go olśniło i momentalnie nie mógł uwierzyć, że nie poznał jej wcześniej. Obrócił się za siebie i został złapany przez te same oczy, od których nie potrafił odwrócić wzroku. Jednak teraz wyglądały one zupełnie inaczej. Zawierały wiele smutku, żalu i tajemnic. Nie były już tak pełne życia jak na obrazie. Teraz spoglądały na niego z uwagą i oczekiwaniem. W końcu się odezwała.
- Natsu czy coś się stało?
- Lucy zobacz- powiedział chłopak po czym wskazał na dzieło sztuki wiszące przed nimi.
- Oohh- dziewczyna przystanęła z niedowierzaniem. I jak zaklęta patrzyła się na obraz.
- Lucy- odważył się zapytać po dłuższej chwili- czy to ty?
- Tak, to ja –odpowiedziała powoli, jakby wciąż nie dowierzając własnym oczom
- Lucy- podszedł do niej Dragneel i dotknął jej ramienia, dodając  ten sposób otuchy.
- Pamiętam ten obraz, pamiętam jak był malowany, jakby to było wczoraj. Mój tata wynajął do tego celu najlepszego malarza w mięście. Chciał na zawsze uwiecznić to, jak szczęśliwa jest nasza rodzina. Przygotowywał się do tego miesiącami. Chciał wybrać najlepszą scenerie, najlepsze ubrania, oraz dzień w którym nie będzie pracował. Bardzo mu na tym zależało, lecz biorąc pod uwagę system swojej pracy i to, że był pracoholikiem, odwlekał to w czasie. Pewnego pięknego, słonecznego dnia, kiedy bawiłam się z mamą w ogrodzie, postanowiłyśmy zrobić tacie psikusa- haha – zaśmiała się na samo wspomnienie tej chwili, po czym kontynuowała swoją opowieść.
- Tata miał wtedy bardzo ważne spotkanie w swoim biurze. Przyszło wielu ważnych gości. Omawiali jakieś sprawy biznesowe, a mama uznała, że strasznie się to dłużyło. Jak gdyby nigdy nic weszła do gabinetu i ogłosiła, że spotkanie w tym momencie się kończy. Hehe weszłam tam za nią, doskonale pamiętam minę jaką zrobił tata, nigdy nie widziałam go tak zaskoczonego. Kiedy jego partnerzy biznesowi już poszli i została tylko nasza rodzina, tata zapytał mamę co zrobiła. Był zły, ale nie krzyczał, on nigdy nie potrafił się gniewać na moją mamę.
Natsu przyglądał się jak dziewczyna odpływa do krainy wspomnieć. Uważnie obserwował jak zmieniała się jej mimika. Raz się uśmiechała, innym razem na jej twarzy pojawiał się jakiś grymas, a jeszcze innym słyszał jak wzdychała z tęsknotą za tamtym dniem.
- Widzisz mama stwierdziła, że jest tak piękna pogoda, że szkoda byłoby jej nie wykorzystać. Postanowiła, więc, że to właśnie tego dnia powstanie nasz portret. Tata się nie sprzeciwiał, później nawet spodobał mu się ten pomysł. Rzadko przebywał z nami w ogrodzie, zawsze oglądał go sobie zza szyby swojego gabinetu, ale to był pierwszy raz, kiedy zobaczył go z bliska. Był zachwycony, oglądał kwiaty, pamiętam nawet, że podchodził do nich i wąchał róże. Zerwał jedną z nich i podarował mamię. Jak ona się wtedy ucieszyła. Chyba nigdy nie widziałam, żeby miała taką radość w oczach jak tamtego dnia. Widzisz moja mama nigdy nie była wymagająca, ani chytra. W ogóle nie obchodziło ją nasze bogactwo, drogie suknie, najlepsze jedzenie, piękny dom, dzieła sztuki. To było jej nie potrzebne. Zawsze powtarzała, że najbardziej szczęśliwa była wtedy, kiedy spędzaliśmy czas razem, jak rodzina. Choćby leżąc na kocu, opalając się i jedząc zwyczajne kanapki. Poprosiła naszych służących, aby przynieśli tron do ogrodu, przez długi czas zastanawiałam się dlaczego. Na początku myślałam, że tata na nim usiądzie, a my z mamą będziemy stały po jego bokach. Jednak to mnie na nim posadzili i powiedzieli, że to jest wyjątkowy dzień. Byłam taka szczęśliwa, że nie mogłam przestać się uśmiechać. Chyba po raz pierwszy widziałam jak nawet tata się uśmiechał. Tego dnia naprawdę byliśmy wszyscy szczęśliwi, to nie było udawane, ani pozowane, to była czysta radość. Po skończeniu malowania rodzice podeszli do mnie i powiedzieli, że w tym wyjątkowym dniu mają dla mnie niespodziankę. Przyszli wszyscy nasi służący z tortem w rękach i zaczęli mi śpiewać sto lat. Dopiero wtedy zorientowałam się, że to były moje siódme urodziny. Przez zdmuchnięciem świeczek poprosiłam o to, żeby zawsze było tak jak tego dnia- westchnęła- jak widać nie wszystkie życzenia się spełniają. Ale kontynuując później wręczyli mi mój prezent. Lalkę Michelle, którą już zdążyłeś poznać. To było spełnienie moich marzeń, a ten dzień był najpiękniejszym w moim życiu. Był on także czymś w rodzaju przełomu. Od tego dnia tata spędzał z nami dużo więcej czasu. Zmienił się, rodzina stała się dla niego ważniejsza, niż pieniądze, ale jak wiesz wszystko co dobre szybko się kończy. Niedługo potem mama odeszła i wszystko się zmieniło. Tata przestał spędzać ze mną czas, dniami i nocami przesiadywał w biurze…a ja..ja – łzy popłynęły jej po policzkach. Chłopak nie zastanawiając się starł łzy spływające jej po twarzy, po czym przytulił ją do siebie w opiekuńczym geście. Mógłby tak trwać z nią w ramionach dużo dłużej, lecz w tym momencie usłyszał na sobą niezadowolony głos
- Ej! Co żeś zrobił mojemu skarbowi, że tak płacze!?- podszedł do nich szybko i odepchnął Natsu, Sam owinął swoje długie łapska wokół dziewczyny i przygarnął ją do siebie. Heartfilia była w takim stanie, że nie protestowała. Oparła głowę o tors chłopaka i zaczęła głośno szlochać. Salamander wręcz z płomieniami w oczach przyglądał się jak adorator gładzi blondynkę po włosach.
- On…on nic mi nie zrobił- wyjąkała dziewczyna, próbując podnieść głowę z klatki piersiowej chłopaka, została jednak przytrzymana.
- To nie jest wina Natsu..to…to – wskazała palcem obraz- to przez to
Katsumi podniósł głowę i spojrzał w wyznaczonym kierunku.
- Obraz? Chcesz mi wmówić, że płaczesz przez jakiś głupi obraz?
- On nie jest głupi!- odpowiedziała z mocą i wyrwała się z jego ramion- Nie rozumiesz? To moja rodzina jest na nim uwieczniona. Ten…ten obraz zawsze wisiał w naszym domu..wisiał na samym dole zaraz obok wejścia. Nie mogę uwierzyć w to, że…że tata go sprzedał..jak mógł to zrobić?!
- Nie wiem, być może nie miał innego wyjścia, nie przejmuj się tym tak Lucy, najważniejsze jest to, że posiadasz wspomnienia z tamtego dnia, prawda? – próbował pocieszyć ją Dragneel, uśmiechnął się delikatnie i puścił do niej oczko.
- Tak, masz rację- otarła resztę łez, która została na jej twarzy- dziękuje Natsu- powiedziała i odwzajemniła uśmiech.
Z nastroju wyrwał ich nieznośny dla chłopaka głos- to co idziemy dalej? Podejrzewam, że naszyjnik jest na samej górze wraz z resztą rzeczy przywiezionych z mojego domu- Nie czekał na odpowiedź tylko złapał Lucy za rękę i pociągnął za sobą. Smoczemu Zabójcy nie pozostało nic innego, jak pójść za nimi.

sobota, 28 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (9/13)

                                                                         Paring: Nalu
                                                                         A/M:Fairy Tail
                                                                         Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


Natsu przyglądał się temu ze złością, denerwowało go to,że tak otwarcie flirtował z nią na jego oczach. Jakieś nieznane mu dotąd uczucia targały jego wnętrznościami. Miał wrażenie, że z wściekłości zaraz eksploduje. Jedyne co chciał teraz zrobić to chwycić dziewczynę za rękę i wyprowadzić ją stąd,  ten sposób wyrywając ją z uścisku tamtego typa.
- Co ona w nim widzi- zastanawiał się
- Natsu- podszedł do niego Happy- wszystko w porządku?
- Jasne,że tak- odpowiedział automatycznie- czemu sądzisz,że coś jest nie tak?
- Natsu…- chłopak przez pierwszą chwile nie zrozumiał co miał na myśli jego przyjaciel, lecz podążył spojrzeniem za wzrokiem kolegi i wtedy nareszcie zrozumiał o co chodziło. Ręce miał zaciśnięte w pięści tak mocno,że aż mu kłykcie zbielały, a po za tym przez ciągłe zaciskanie zębów rozbolała go szczęka. Rozluźnił, więc zgryz i pięści.
- W porządku Happy, nie martw się- posłał mi blady uśmiech,który na niewiele się tu zdał,gdyż Happy wciąż spoglądał na niego z niepokojem.
- Skończyliście już?- rzucił Natsu w stronę zakochanych
Lucy natychmiast odskoczyła od chłopaka czerwona na twarzy. On jednak wydawał się niewzruszony. Zaszczycił Dragneela spojrzeniem i odparł
- Tak
- To świetnie, Lucy idziemy?
- Poczekajcie, chętnie pójdę z wami- odparł szlachcic
- Co?- wydał dźwięk niezadowolony Natsu i wcale się z tym nie krył- po co zamieszczasz zlecenie skoro możesz sam się tym zająć?
- Nie miałem zamiaru iść z wami, ale skoro to szansa na spędzenie trochę czasu ze Złotowłosą to chętnie będę wam towarzyszył…oczywiście nie będzie to miało wpływu na wasze wynagrodzenie, także nie musisz się o to martwić.
- Za kogo ten kretyn mnie uważa- pomyślał Natsu
- To świetnie- odparł groźnie po czym wyszedł z domu, nie czekając na nich
- Natsu- usłyszał wołanie Lucy,lecz nie miał siły na to by się obrócić i znów zobaczyć ich razem.

Lucy zdziwiło to, że przez całą drogę Natsu nie odezwał się do nich ani słowem. Co prawda nie była ona długa,ale mimo wszystko. Do tej pory nigdy się tak nie zachowywał. Całkowicie ignorował ją i jej chłopaka. Miała taką wielką nadzieję, na to, że się polubią, a tu z tego jak widać nici. Dragneel położył się na dwóch siedzeniach w przedziale naprzeciwko niej i Katsumi. Biedny, nie wyglądał najlepiej. Pomimo tego,że podróż ta trwała o połowę krócej od poprzedniej Natsu zdawał się ją znosić dużo gorzej. Przez całą drogę do domu Katsumi przechwalał się, że udało mu się w końcu wyleczyć z choroby lokomocyjnej. Blondynka miała wielką nadzieję na to, że to prawda. Nie lubiła, gdy się tak męczył. Ale nic nie mogła zrobić, w żaden sposób pomóc. Zastanawiało ją również zachowanie Happiego. Znała go tak samo dobrze, jak Natsu, więc wiedziała, że exceed jest niesamowicie towarzyskim stworzeniem. Nigdy do tej pory nie zdarzyło się, aby kogoś nie polubił. No po za złymi magami, ale tych to nikt nie lubi, więc nic dziwnego. Tym jednak razem jej mały przyjaciel usiadł na fotelu obok głowy Smoczego Zabójcy i zasnął. A raczej udawał, że śpi, bo Lucy bardzo dobrze wiedziała,że on nie lubi spać w podróży. Nie jeden raz zagadywał ją by z nim rozmawiała i nie zasnęła, tłumacząc się tym, że on i tak nie będzie spał, a jeśli ona to zrobi to będzie mu się nudzić. Nawet Katsumi oparł głowę na jej ramieniu i drzemał. Ona nie mając co robić wyglądała przez okno, obserwując okolicę. Musiała przyznać, że była piękna. Słońce obijało się w rzece,która płynęła po drugiej stronie drogi , towarzysząc im. Na dole przy wodzie dostrzegła jakiś ludzi. Kiedy przyjrzała się lepiej zobaczyła pływających dorosłych i pluskające się dzieci, które bawiły się w jak najlepsze korzystając ze słonecznej pogody.
- Lucy obudź swoich przyjaciół, a ja w tym czasie skocze do toalety i zabiorę nasze bagaże. Z tego co widzę przez okno będziemy na miejscu za jakieś 10 min.- powiedział Katsumi, po czym wyszedł z przedziału. Dziewczyna kucnęła przy różowowłosym i pogłaskała go delikatnie po głowie. Próbując w ten sposób w jakiś delikatny sposób go obudzić.
- Lucy….-wyszeptał Natsu przez sen
Heartfilia słysząc to cofnęła szybko rękę i nabrała rumieńców. Jej serce zaczęło tłuc się w piersi niczym uwięziony w klatce ptak, który pragnie się wydostać.
- Natsu- wyszeptała blondynka, po czym dotknęła go lekko w ramię
-Natsu, obudź się
- Yyyy zaczął przeciągać się chłopak leniwie, po czym otworzył oczy. Jego spojrzenie odnalazło czekoladowe spojrzenie przyjaciółki. Przyglądała mu się z niepokojem wypisanym na twarzy, podejrzewał, więc że musiał nie wyglądać najlepiej.
- Lucy co jest?
- Jesteśmy prawie na miejscu. Powiedz mi..jak ty się czujesz?- spytała zaniepokojona stanem zdrowia chłopaka
- Jest dobrze- skłamał- a gdzie się podział nasz bogacz,hm?
- Nie mów tak o nim Natsu. Wiem, że nie przypadliście sobie do gustu, ale jestem pewna, że się polubicie. Zależy mi na tym żebyście się dogadali- powiedziała szczerze dziewczyna- oboje jesteście dla mnie bardzo ważni i nie chce was stracić- powiedziała patrząc mu prosto w oczy.
- Spróbuję..- lecz widząc jej wymowne  spojrzenie dodał - ehh obiecuję. Na co blondynka pochyliła się i dała mu słodkiego buziaka w policzek.
- Dziękuje- powiedziała z uśmiechem, po czym wyszła w przedziału

wtorek, 24 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (8/13)

     Paring: Nalu
       A/M:Fairy Tail
             Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).

Po jakiś 15 min dotarli do gildii. Już w przejściu z uśmiechem przywitała ich Mira.
- Lucy, Natsu tak się cieszę,że już się pogodziliście
- To my w ogóle się pokłóciliśmy? Kiedy?- zapytał sarkastycznie chłopak- Lucy, pamiętasz coś takiego?
-Nie,nie przypominam sobie- odpowiedziała blondynka z uśmiechem
- Lucy- krzyknął Happy, po czym przeleciał całą odległość jaka dzieliła go z przybyłymi i przytulił się do Lucy
- Happy- Heartfilia odwzajemniła uścisk- ja też się cieszę,że cie widzę
- No, to co to za zlecenie macie dla mnie chłopcy?
- Tutaj,spójrz- Natsu podał dziewczynie kartkę ze zleceniem, polegało ono na odnalezieniu jakiejś rodzinnej pamiątki
- Zobacz tutaj- Dragneel wzkazał palcem- nagroda jest spora, jak na tak banalne zadanie. Idealne na to,abyś mogła zapłacić swój czynsz,a i jeszcze starczy na jakieś jedzenie dla nas.
- W takim razie na co czekamy? W drogę- zawołała
- Aye
- Tak, chodźmy

Podróż minęła im dosyć szybko, to znaczy zależy komu. Natsu nie czuł się najlepiej, jak to on korzystając ze środków lokomocji. Lucy ze zdziwieniem stwierdziła,że po raz pierwszy podczas podróży w pociągu Natsu po prostu się położył, w ten sposób,że jego głowa leżała teraz na jej kolanach. Ku zaskoczeniu dziewczyny nawet udało mu się zasnąć. – Chyba jest mu wygodnie- pomyślała z zadowoleniem. Spojrzała w dół na śpiącego przyjaciela. Wyglądał tak bezbronnie i uroczo,że nie mogła się oprzeć pokusie,aby odgarnąć mu niesforne kosmyki z czoła. Spał spokojnie, nawet niechrapał,co wydawało się jej trochę dziwne,gdyż już nie raz słyszała chrapiącego Natsu,kiedy chłopak postanowił się u niej przekimać. Nigdy przedtem nie zwróciła uwagi na odcień jego włosów. To znaczy owszem,wiedziała,że moją one różowy kolor,ale dopiero teraz z bliska dostrzegła ich prawdziwą barwę. Kolorem przypominały najpiękniejsze róże,które kiedyś rosły w ogrodzie w jej rodzinnym domu. Nie mogła się powstrzymać i nie pogłaskać go po głowie. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego,że to jedna taka okazja na milion. I może już się nie powtórzyć. Jego włosy z daleka były sterczące i wyglądające na sztywne,nic bardziej mylnego, pod jej palcami były tak śliski i delikatne, niczym jedwab. Usłyszała czyjeś chrząknięcie i już się przestraszyła,że przyjaciel się ubudził i w suptelny sposób daję jej do zrozumienia,aby przestała traktować go jak kota. Szybko zabrała rękę i pochyliła głowę w jego stronę. Z zaskoczeniem stwierdziła jednak,że oczy chłopaka wciąż były zamknięte. Uznała więc,że coś jej się przesłyszało,lecz kiedy podniosła wzrok do góry ujrzała swojego latającego przyjaciela unoszącego się nad jej głową. Miał skrzyżowane ręce na piersi i patrzył na nią z dezaprobatą.
- Lucy nie ładnie wykorzystywać fakt,że Natsu śpi
Dziewczyna momentalnie przybrała odcień purpury i spuściła wzrok.
- Przepraszam- powiedziała zmieszana tym,że została nakryta
- I słusznie Lucy, jak mogłaś..jak mogłaś mnie nie zawołać
- Co?- zapytała zdezorientowana
- Przecież taka sytuacja więcej się nie powtórzy, trzeba namalować mu coś na twarzy
- Hę?
- Wciąż nie rozumiesz? Lucy daj mi jakiś pisak
Dziewczyna kiwnęła tylko posłusznie głową po czym podała przyjacielowi swoją torebkę. Happy przeszukał ją szybko, po czym z wielkim zadowoleniem wypisanym na twarzy wyciągnął czarny flamaster. Podleciał do Natsu, po czym narysował mu wąsy, piegi i zamalował czarne obręcze wokół oczu, tak,że chłopak wyglądał jak panda. Lucy z trudem powstrzymywała śmiech,gdyż wiedziała,że przez wstrząsy może go obudzić. Happy podfrunął do przyjaciela po czym zaczął go głaskać po głowie, w ten sposób,że włosy Salamandra zaczęły się silnie elektryzować.
- Ej! Co ty wyprawiasz Happy?- krzyknął Natsu- jak już chcesz mnie głaskać po głowie to rób to tak delikatnie jak wcześniej
- Natsu,ale wcześniej to nie ja…- nie zdążył dokończyć,gdyż Lucy przycisnęła mu dłoń do twarzy,tak aby nie mógł jej wydać
- Tak hehe Happy chciał powiedzieć,że wcześniej nie miał ochoty zrobić ci psikusa,tak hehe, prawda Happy?- uśmiechnęła się i posłała mordercze spojrzenie latającemu przyjacielowi
- Aye- powiedział przestraszony drugą naturą Lucy Happy
Natsu nie bardzo kontaktował,więc nie miał pojęcia o co chodziło tej dwójce. Miał zamiar wrócić do drzemki,kiedy nagle nad głową usłyszał
- Jesteśmy na miejscu-powiedziała blondynka- to jest ten adres, po czym usiłowała wstać. Okazało się to znacznie trudniejsze niż mogłoby się wydawać,gdyż wbrew pozorom, choć w środku pusta, głowa Salamandra do najlżejszych nie należała. Dragneel usiadł niechętnie i wyjrzał przez okno.
- Jesteś pewna,że to tutaj?
- Tak,tak jest napisane na ogłoszeniu, że posiadłość mieści się zaraz za tym mostem- wskazała palcem- ale przez niego już nie przejedziemy pociągiem, więc tu musimy wysiąść. Hearfilia rozciągnęła się jak kotka, po czym zabrała swoje rzeczy z wagonu i oznajmiła reszcie,że idzie do łazienki,ponieważ i tak mają teraz postój. Po wyjściu blondynki Happy usiadł obok Natsu i zaczął mu się przyglądać. Chłopak czując na sobie spojrzenie odwrócił głowę w jego stronę
- O co chodzi Happy?
-Natsu jak się czujesz?
- A jak mam się czuć?- już miał odpowiedzieć to co zawsze,że boli go brzuch, ma mdłości i zawroty głowy,lecz właśnie uświadomił sobie,że nie ma żadnych z tych objawów.
- W sumie to czuję się..naprawdę dobrze- odpowiedział po dłuższym zastanowieniu
- Wyglądasz znacznie lepiej niż zazwyczaj
- Tak i czuję się lepiej…hm…ciekawe dlaczego?
- Czy Wendy użyła na tobie Toroi?
- Nie, no właśnie nie, Happy czy coś się stało kiedy spałem?
- Exceed automatycznie zaprzeczył ruchem głowy z obawy przed gniewem Lucy
- Na pewno? – dopytywał chłopak
- Aye- odpowiedział Happy
- W takim razie to naprawdę dziwne…hm..ale cóż nie ma co narzekać, prawda? Może w reszcie wyleczyłem się z choroby lokomocyjnej.
- Tak,możliwe-odpowiedział Happy niepewnie
- W porządku w takim razie ja wezmę bagaże i poszukam Lucy, ile można siedzieć w łazience zastanawiał się na głos wychodząc z wagonu.
Happy podążył spojrzeniem w ślad za Dragneelem żałował tego iż nie mógł mu zdradzić co okazało się mieć takie lecznicze właściwości. Kto posiadał leczniczy dotyk.

Po paru minutach byli już na miejscu. Budynek naprzeciwko nich przypominał pałac,a wielkościowo mieścił się w granicach domu Heartfilii, po za tym małym wyjątkiem,że w około domu nie mieścił się tak pokaźnej wielkości ogród. Zamiast tego można było dostrzec małe jeziorko i las,który się od niego ciągnął do gór,które mogli zobaczyć w oddali. Natsu nigdy nie był za tym,aby dzielić ludzi na bogatych i biednych. Z resztą co tu dużo gadać jedyną bogatą osobą jaką znał była Lucy,której ojciec przepisał dom w spadku. Ona jednak nie afiszowała się swoim bogactwem,właściwie to w ogóle z niego nie korzystała. Wyznawała zasadę,że na wszystko powinna zarobić sama. Natsu zawsze podziwiał to w przyjaciółce. Pamiętał dzień w którym dowiedział się kim naprawdę jest dziewczyna. Obawiał się nawet na początku tego,że pod wpływem tego bogactwa Lucy się zmieni i zacznie zachowywać się jak typowa „ważna „ szlachcianka. Jednak to nie nastąpiło. Dla niego Lucy to była po prostu Lucy i nie chciał tego zmieniać.
- To co wchodzimy? – dotarł do niego głos przyjaciółki,która już stanęła przed drzwiami wejściowymi do posiadłości. Okazało się bowiem,że brama była otwarta, gotowa na przyjęcie gości. Dragneel kiwnął głową po czym weszli do już otwierających się drzwi. Przed nimi stał wysoki chłopak, ubrany jak jakiś królewicz. Miał ciemny kolor włosów i brązowe oczy. Natsu skądś go kojarzył,ale w tym momencie nie był w stanie stwierdzić skąd. W jego oczach było coś złowrogiego,coś takiego przez co typ już na pierwszy rzut oka nie przypadł mu do gustu. To wrażenie spotęgował jeszcze fakt,że Lucy podeszła do niego i rzuciła mu się w ramiona,tak samo jak wcześniej przywitała go. Był tak zoskoczony reakcją dziewczyny,że nie był w stanie się odezwać. Stał jak wryty obserwując rozgrywającą się przed nim scenę.
- Lucy skarbie a co ty tu robisz?
- Ska..skarbie?- powtórzył Salamander nie rozumiejąc sytuacji.
- Katsumi poznaj proszę moich przyjaciół. Natsu i Happy, a to Katsumi mój chłopak- zwróciła się do przyjaciół dziewczyna
- Yhm…więc to jest tej nieznajomy z klatki schodowej- uświadomił sobie Salamander,ale nie powiedział tego na głos, bo wyszłoby na jaw, iż on i Happy podglądali Lucy.
- Miło mi w końcu poznać przyjaciół Lucy,ale Złotowłosa powiedz mi co ty tutaj robisz? Przecież wynająłem drużynę Natsu z Fairy Tail
- No właśnie i o to my
- W sensie wasza dwójka? No tak skoro drużyna to musi zawierać przynajmniej dwie osoby, ale nie sądziłem,że ty też w niej jesteś - powiedział Katsumi po zastanowieniu
- Jakie dwie osoby?- zapytał naburmuszony Natsu
-Aye
- Katsumi nasza drużyna zawiera troje członków. Natsu, Happiego i mnie
- Co? Haha chyba żartujesz tego kociaka? – spytał z przekąsem brunet
- Ej to nie było miłe, ani trochę- dodała rozżalona blondynka
- Ohh przepraszam cię kochanie,ale naprawdę nie mogę uwierzyć w to,że macie w drużynie kota
- Exceeda, a nie kota – sprecyzował Natsu gniewnie
- W porządku exceeda
- Wbrew pozorom Happy jest bardzo pomocny w czasie trwania zleceń- powiedziała Lucy, po czym mrugnęła do Happiego
- Aye- dodał latający towarzysz z lekkim uśmiechem
- Ok., to może powiesz nam w końcu na czym polega nasze zadanie,co? Czym jest ta zaginiona pamiątka rodzinna?
- Jest nią naszyjnik mojej matki- odpowiedział chłopak, zwracając się jedynie do dziewczyny,kompletnie ignorując pozostałych
- Serio? Mamy szukać jakiegoś głupiego wisiorka- spytał Natsu z ironią
- To nie jest żaden głupi wisiorek. To pamiątka po mojej matce.
- Pamiątka? Jest dla ciebie tak ważna ?- zapytała Lucy zaciekawiona
- Tak, ma dla mnie  wartość sentymentalną. Przypomina mi o matce,która…cóż nie żyje
- Ojej tak mi przykro- powiedziała Heartfilia
- W porządku, miałem wtedy 8 lat. Już zdążyłem przywyknąć. Jednak pamiętam,że zawsze go nosiła. Po za tym chciałbym ci go podarować
- Mi?
- Tak, jest piękny, jestem pewien, że ci się spodoba. Ma kształt serca, otoczonego małymi diamentami, a w samym centrum znajduję się pokaźniej wielkości szafir. Moja mama nigdy się z nim nie rozstawała, mam nadzieję,że ty również nie będziesz- powiedział z nadzieją chłopak
- Nie wiem…nie wiem czy powinnam go przyjąć
- Oczywiście,że powinnaś.Z resztą jak go zobaczysz to na 100% zmienisz zdanie- mrugnął zawadiacko okiem do dziewczyny
- A gdzie możemy go znaleźć?
- Podejrzewam kilka miejsc,ale jedno muzeum wydaje się być najbardziej odpowiednim. Widzisz mój ojciec posprzedawał rzeczy matki. Nawet nie chciało mu się sprawdzić czego ma zamiar się pozbyć. Szkoda mu było na to czasu- powiedział z żalem. Hearfilia próbując pocieszyć chłopaka przytuliła go do siebie.
   A tak właśnie wygląda naszyjnik mamy Katsumi, ładny jest, nie? ;-) Mi się bardzo spodobał, hehe sama chce taki :D 

poniedziałek, 23 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (7/13)

                                                                        Paring: Nalu
                                                                        A/M:Fairy Tail
                                                                        Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


Lucy obudziła się wyjątkowo późno, słońce już dawno wstało i teraz jego promienie padały prosto na jej twarz sprawiając,że z trudem otworzyła oczy. Leniwie wstała z łóżka,przeciągając się i ziewając. Spojrzała na budzik stojący na stoliku nocnym i dostrzegła,że jest już 11. Normalnie o tej porze Natsu i Happy już od dawna siedzieliby u niej w mieszkaniu narzekając by się pospieszyła z kąpielą i marudząc o tym,że znów się spóźnią, przez co reszta magów zabierze im najlepsze zlecenia. Uśmiechnęła się na samo wspomnienie tamtejszych poranków. Musiała przyznać,że brakowało jej ich towarzystwa. Od czasu ich poprzedniej rozmowy,jeśli można tak nazwać  wzajemne przekrzykiwanie się. Usłyszała od Miry,że postanowili wziąć jakieś zlecenie, po raz pierwszy sami,bez niej. Nie ucieszyła jej ta wiadomość,ale próbowała myśleć pozytywnie. Miała nadzieję,że po powrocie uda im się w końcu normalnie porozmawiać. Po za tym liczyła na to,że uda jej się w końcu przedstawić Katsumi przyjaciołom. Już kilka razy planowała zabrać go ze sobą do gildii,aby poznał resztę. Wiedziała jednak,że gdyby wszyscy członkowie poznali go wcześniej niż Natsu, chłopak jako jej najbliższy jakby nie patrzeć przyjaciel mógłby czuć się z tym niekomfortowo. A jej tak bardzo zależało na tym,aby się polubili, albo chociaż tolerowali. Nie chciała żadnych spięć pomiędzy nimi, gdyż nie była gotowa nikogo stracić.
Po wyjściu z łazienki zawinęła włosy w turban i podeszła do toaletki będącej w pokoju. Usiadła na krzesełku o próbowała porozplątywać kołtyny,które zrobiły jej się na głowie. Przez moment nawet brała pod uwagę przyzwanie Cancera,lecz w tym momencie usłyszała pukanie do drzwi.
- Już idę, chwileczkę- krzyknęła w stronę drzwi i ubrała się szybko. Po minucie podeszła do drzwi ogarniając jeszcze niesforne kosmyki w czasie drogi. Uśmiechała się,gdyż wiedziała kim jest osoba za drzwiami. Co prawda Katsumi wczoraj powiedział jej,że nie da rady się z nią dzisiaj spotkać,bo ma coś ważnego do załatwienia. Jak widać jednak zmienił zdanie. Otworzyła drzwi pełna oczekiwania,lecz jej oczom ukazał się różowo włosy chłopak z trochę nieodgadnionym wyrazem twarzy. Przez chwilę przyglądała mu się,a on jej, bez jakiegokolwiek słowa. Jednak po chwili Lucy uświadomiła sobie,że wcale nie jest zawiedziona widokiem Natsu. Co prawda myślała,że jest kimś innym,ale nie czuła się zawiedziona, wręcz przeciwnie. Dopiero teraz dotarło do niej jak bardzo za nim tęskniła podczas tych paru dni nieobecności. Nim zdążyła przeanalizować swoje postępowanie rzuciła się chłopakowi w ramiona, wykrzykując jego imię. Na początku wyczuła jego napięcie i zakłopotanie,lecz z ulgą stwierdziła,że już po kilku sekundach rozluźnił się i również ją objął. Jego ramiona były takie ciepłe i silne i czuła się w nich tak bezpiecznie jak jeszcze nigdy w życiu. Ich ciała tak doskonale się dopasowały, jej głowa wydawała się mieć idealny rozmiar,właśnie taki,aby bez trudu zmieścić się do zagłębienia pomiędzy jego ramienien a szyją. Oparła brodę na jego obojczyku i cieszyła jego bliskością. Jak przez mgłę dotarło do niej,że nie powinna była w ten sposób rzucać się na niego,tym bardziej,że do tej pory nigdy tak nie postepowała. Ich „przytulanie” jeśli można tak to nazwać do tej pory ograniczało się jedynie do podtrzymywania w trakcie trwania walk.  Jednak w tym momencie w ogóle nie obchodziło ją to co chłopak może sobie pomyśleć o swojej dziwnej, niezbyt normalnej przyjaciółce,która w ciągu ostatnich 2 tygodni najpierw go olewała,potem nawrzeszczała na niego i wyrzuciła z domu,po czym pogodziła się tylko po to,by znów się pokłócić, a jeszcze na koniec postanowiła go udusić swoją miłością. Zaskoczył ją jednak niezmiernie fakt,iż Natsu jej nie odepchnął. Nie jeden raz już była świadkiem tego,jak Lisanna się do niego przytulała. On jednak zawsze się wyrywał po czym wrzeszczał na nią,że nie jest jakimś pluszakiem do przytulania i że jeśli chce się poprzytulać to Happy jest do dyspozycji. Nie obchodziło go w tedy to,że w ten sposób jedynie wkopywał przyjaciela. Jednak teraz było inaczej. Natsu trzymają w wręcz stalowym uścisku,który nie zmniejszał się ani trochę- chyba też za mną tęsknił- pomyślała zadowolona.
- Natsu, tęskniłam za tobą- powiedziała jeszcze bardziej się w niego wtulając. Wcale nie miała ochoty się od niego odrywać.
- Ja za tobą też Lucy- sposób w jaki wymówił jej imię był jakiś dziwny, inny, a przynajmniej tak jej się wydawało. Zupełnie tak jakby przez ten krótki moment byli kimś znacznie więcej niż przyjaciółmi. Pozwoliła by na chwile poniosła ją wyobraźnia. Wyobraziła sobie,że to taka typowa romantyczna scena jak z książek. Chłopak wraca jakiejś podróży, a dziewczyna rzuca mu się w ramiona, poczym następuje długi i namiętny pocałunek. Zaśmiała się w duchu-wiedziała,że ta część nie nastąpi w ich przypadku,ale cóż pomarzyć wolno każdemu nie?
- Już nigdy więcej się nie kłóćmy,dobrze? – zaproponowała
- Dobrze
Po czym tak jakby obudziła się z najpiękniejszego snu w swoim życiu, Natsu rozluźnił uścisk, po czy całkowicie ją puścił.
- Haha, z tego wnioskuję,że jednak cieszysz się na mój widok- odparł z szerokim uśmiechem. Heartfilia z trudem spojrzała mu w oczy i momentalnie poczuła rumieńce na policzkach.
- Haha a co ty masz na głowie? – zapytał chłopak sarkastycznie
Dziewczyna teraz przypomniała sobie,jak wygląda. Bańka mydlana pękła już w całości ajej przyjaciel dostał po głowie za tej zgryźliwy komentarz,jak to mieliw zwyczaju. Po czym obydwoje wybuchnęli śmiechem.
- Wejdź- zaproponowała Heartfilia
- Naprawdę mogę? – droczył się z nią Dragneel.
- Wchodź za nim zmienię zdanie-ostrzegła. Jednak całeto droczenie się było dla żartów. Lucy tak bardzo się cieszyła,że nie mogła powstrzymać uśmiechu,który nie chciał zejść z jej twarzy nawet wtedy,gdy poszła do kuchni po herbatę ciastka.
- Wowco takiego się stało,że zasłużyłem na poczęstunek?
- Po raz pierwszy udało ci się odnaleźć drzwi do mojego mieszkania
- Gdybym wiedział,że będzie czekać mnie taka nagroda to już dawno spróbowałbym tej opcji- powiedział uśmiechając się, poczym podniósł z talerzyka jedno z ciastek i zaczął jeść ze smakiem.
- Więc, co cie do mnie sprowadza? I gdzie jest Happy?- dopiero teraz zauważyła,że skrzydlatego przyjaciela z nim nie ma.
- Happy został w gildii i w sumie to czeka na nas. A odpowiedź na pierwszą część pytania jest taka,że Happy i ja pomyśleliśmy,że może wybrałabyś się z nami na misję? Na poprzedniej byliśmy we 2 i jeśli mam być szczery to było jakoś tak dziwnie bez ciebie- powiedział szczerze chłopak. Widzisz już się przyzwyczailiśmy do tego,że ktoś co chwile narzeka nam za uszami,że chce zrobić postój, jest głodny itd.
- Ej! Ja wcale nie narzekam
- Nazywaj to jak chcesz: narzekanie, marudzenie, wszystko mi jedno, ale brakowało nam..no po prostu ciebie- powiedział patrząc na nią z nadzieją,że może to będzie w stanie ją przekonać.
- Chętnie z wami pójdę- odpowiedziała bez wahania, po czy wstała
- Naprawdę? – zapytał zdziwiony
- A jakiej odpowiedzi się spodziewałeś?
- W sumie, to nie takiej
-To po co w ogóle mnie zapytałeś? Skoro wiedziałeś,że i tak się nie zgodzę? – spytała lekko urażona.
- Szczerze to myślałem,że będę musiał jakoś cię przekonywać,czy coś
- Dlaczego?
- Bo ostatnimi czasy wcale się nie paliłaś do tego aby wykonywać z nami zlecenia. Prawdę mówiąc to myśleliśmy z Happym,że po prostu nie chcesz już należeć do naszej drużyny i podczas naszej nieobecności wykonasz jakieś zlenienie tyle,że z inną paczką.
- Natsu…
- Ale po powrocie Mira nam powiedziała,że nie brałaś żadnego zlecenia. Wtedy pomyśleliśmy z Hapym,że może faktycznie nie masz ochoty nigdzie chodzić i nie jest to wina naszego towarzystwa.
- Głuptasy, jak mogliście pomyśleć,że to wasza wina? Przecież ja za nic nie wymieniłabym was na nikogo innego- odpowiedziała szczerze blondynka.
- Serio?
- No pewnie,że serio. Nie rozumiem jak w ogóle mogliście dojść do takich wniosków
-Lucy…
- To co możemy iść?
- Jasne..tylko,że…jesteś pewna,że chcesz tak wyjść hehe
- Hę? Ale o co ci chodzi?
- Spójrz w lustro
Heartfilia posłuchała rady przyjaciela i podeszła do toaletki. Jej włosy wyglądały,jakby to delikatnie powiedzieć? Przypominały mieszaninę świeżo uwitego gniazda dla pisklaków i kopki siana.
- Otwórz się bramo raka- Cancer
- Lucy- sama w czym mogę ci dziś pomóc?
- Z tym – wskazała na swoją głowę. W oddali wciąż słyszała chichotanie Natsu. Tak dawno go nie słyszała,że uświadomiła sobie jak bardzo lubi ten odgłos i jak jej go brakowało. Cancer po ogarnięciu fryzury blondynki zniknął zostawiając przyjaciół samych. Dragneel właśnie skończył dopijać herbatę.
- To co idziemy?
- Jasne- odpowiedziała. Zabrała swoje klucze po czym obydwoje opuścili mieszkanie.


sobota, 14 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (6/13)

Paring: Nalu
  A/M:Fairy Tail
        Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


Natsu po wczorajszym wydarzeniu był w kompletnej rozsypce. Nikt nigdy nie widział go w takim stanie. Siedział na stołku barowym i patrzył na drzwi wejściowe do gildii. Za każdym razem,gdy się otwierały wytrzeszczał oczy,aby coś,a raczej kogoś ujrzeć. Z jednej strony miał nadzieję,że przyjaciółka się pojawi, z drugiej jednak nie miał zielonego pojęcia, jak z nią rozmawiać. Jak się przy niej zachowywać. Nie potrafił nawet pojąć tego,czemu widok Lucy z innym chłopakiem wywarła na nim tak duży wpływ. Nie znał tego kolesia i martwił się o nią,ale to nie troska powodowała w nim ból i żal. Od kiedy przyszedł do gildii nie odezwał się słowem go nikogo,pomimo tego,że wszyscy się o niego martwili i próbowali namówić do rozmowy. On pozostawał jednak nieugięty- Po za tym nawet,gdyby chciał z nimi pogadać to co miałby im powiedzieć? Że Lucy ma nowego chłopaka. A on wie o tym skąd? Bo ją śledził. A czemu się tym przejmuje? Sam tego nie wie.- Miał wrażenie,że głowa za chwile mu eksploduje. W tym stanie nawet „śpiew” Gajeela mu nie przeszkadzał.
- Natsu, co się stało?- dobiegł go głos zaniepokojonej Miry- chłopak nie odpowiedział. Ledwo dotarło do niego to pytanie.
- To trudno wyjaśnić- odpowiedział Happy smutnym głosem.
- Ale co tak trudno wyjaśnić?
Nie dane było jej usłyszeć odpowiedzi.ponieważ w tym momencie drzwi ponownie się otwarły i weszła przez nie uśmiechnięta Lucy. Wyglądał wręcz niesamowicie. Ubrana była fioletową,przylegającą do ciała sukienkę do kolan i buty na wysokim obcasie. Wydawała się być na nich wyższa,ale to nie to zwróciło uwagę Dragoneela, lecz to,że przyjaciółka zdawała się unosić parę mentrów nad ziemią. Wydawała się taka szczęśliwa,że jego serce ścisnęło się gwałtownie, uświadamiając sobie powód jej radości. Podeszła do nich powoli i z gracją z uśmiechem powiedziała
- Cześć wszystkim
- Cześć Lucy..wyglądasz naprawdę pięknie-powiedziała Mira
Tak przepięknie-pomyślał zabójca smoków. Włosy miała upięte na czubku głowy,lecz niesforne kosmyki które wyrwały się z fryzury delikatnie okalały jej twarz,dodając jej jeszcze więcej uroku.
- Powiedz skąd ta zmiana? Co się stało? Już wiem poznałaś kogoś-powiedziała Mira podekscytowana
- Długo by opowiadać
- A jednak,miałam rację. Tak się cieszę Lucy-złapała blondynkę za obie ręcę,jak „przyjaciółki” miały to w zwyczaju, gdy się sobie zwierzały- opowiadaj Lucy.
- Hm…od czego by tu zacząć…
Lucy opowiadała Mirze jak poznała Katsumi oraz jak wyglądało to dalej. Natsu robił jednak wszystko co w jego mocy,aby usłyszeć jak najmniej. Ostatnią rzeczą na jaką miał ochotę było słuchanie o nowym chłopaku przyjaciółki. Po usłyszeniu całej historii Mira powiedziała
- Oh Lucy to wspaniale! Widać,że aż tryskasz szczęściem
- Tak to prawda,nigdy nie sądziłam,że poznam kogoś takiego jak on..on jest taki..taki
- Wspaniały? – Wypalił chłopak z ironią
- Tak-odpowiedziała dziewczyna automatycznie-chwila
- O co ci chodzi Natsu?
- Mi? O nic
- Masz jakiś problem?
- Ja miałbym mieć problem z tym,że zaczęłaś się spotykać z nowo poznanym chłopakiem,którego tak naprawdę nawet nie znasz? Nie no skąd,gdzież bym śmiał
- Skąd ta ironia?
- Znikąd
- Natsu powiesz w końcu o co ci chodzi?
- Mówiłem już,że o nic,prawda ?!!- był taki zły na dziewczynę za jej niedomyślność,że mało nie wybuchnął. Jak ona może nie rozumieć?-zastanawiał się- przecież dopiero go poznała, a co jeśli jest z nim coś nie tak? Jeśli zrobi jej krzywdę? On się po prostu o nią martwił i nie mógł pojąc jak ona mogła tego nie rozumieć. Czy aby to jedyny powód?- jakiś nieznośny głos w jego głowie zadał mu pytania na które wolał nie odpowiadać.
- Dlaczego na mnie krzyczysz?!-dziewczyna także podniosła głos
- Wcale nie krzyczę!
- Owszem krzyczysz!!
- Co się tutaj dzieje? Dlaczego jest tak głośno? Siostrzyczko?-zwrócił się Elfman do Miry,która tylko pokręciła głową z bezsilności.
- Nic się nie dzieje!!-chłopak zerwał się z krzesła i zaczął podążać w stronę drzwi. Wiedział,że już dłużej nie da rady usiedzieć w miejscu. A jeśli zostanie, skończy się na tym,że powie jej coś czego będzie żałował.
- Natsu-powiedział Happy nie ruszając się ze swojego miejsca na stole barowym.
- Happy idziemy
W momencie w którym exceed mijał przyjaciółkę wyszeptał
- Lucy- Natsu wiedział aż za dobrze co przyjaciel chciał jej powiedzieć i wiedział równie dobrze,że nie może mu na to pozwolić.
- Happy?-wyszeptała Lucy nie rozumiejąc tego co się działo
- Lucy Natsu chciał ci tylko powiedzieć,że…
- Happy idziemy !!!- powtórzył chłopak,przerywając exceedowi. Kiedy zobaczył,że przyjaciel podąża za nim,wypadł na zewnątrz nie obracając się nawet za siebie.

Wiem,że taki troszku krótki ten rozdzialik,ale w sumie jest już prawie 1 w nocy, a ja koniecznie musiałam przelać myśli teraz zanim zapomnę,wiec tak jakoś wyszło ;)