Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjażń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjażń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 grudnia 2015

09- Już nigdy Cię nie zostawię (Sasusaku) rozdział 2

                                                               Paring: Sasusaku
                                                               A/M: Naruto
                                                              Dozwolone: 16 lat
Uwagi: Hej, Kochani czy Wy też tak jak i ja nie możecie się doczekać zakończenia filerów? Manga już dawno została skończona, a oni ciągną anime w nieskończoność. Nie rozumieją, że w ten sposób tylko zniechęcają fanów. Do tej pory mogłam powiedzieć, że dosłownie obejrzałam każdy odcinek tego anime, wraz z ova i kinówkami. Teraz już nie mogę tego powiedzieć, gdyż nie mam zamiaru oglądać tych filerów. Po za tych chciałabym obejrzeć w końcu film „Boruto”, a nie zrobię tego dopóki nie obejrzę anime do końca. No cóż taką już mam zasadę.


Kobieta przygotowywała się powoli do swojej „randki”. Niepokoiło ją to, że jej córka wybiegła z domu bez słowa, na dodatek była rozgniewana, ale uspokajał ją fakt, że najprawdopodobniej poszła albo do koleżanki, albo na plac treningowy. Mimo to, źle jej było z tym, że się pokłóciły. Zawsze w takich sytuacjach, kiedy kłóciły się o osobę, której imienia nie można było wymieniać, Sakura stawała po jego stronie. Była zła na samą siebie z tego powodu, że go broni, ale nie potrafiła postępować inaczej. W końcu do jej ojciec. Sakura nigdy nie miała zamiaru nastawiać córki przeciwko niemu, właściwie to zawsze robiła wszystko, by do tego nie doszło, ale w tej kwestii poległa na całej linii, a owoce tego zbiera do dzisiejszego dnia. Dziecko powinno mieć szacunek do swoich rodziców- to złota zasada, którą miała wpajaną całe życie przez własnych rodziców, dlatego w ten sam sposób postępowała z Saradą.
Postanowiła trochę posprzątać przez przyjściem gościa. Ogólnie lubiła porządek i nigdy nie miała w domu bałaganu, ale pomyślała, że dobrze byłoby chociaż zetrzeć kurze z szafek. Zaczęła od kuchni: blaty, szafki i szuflady, potem stół i na końcu szafki w salonie, które stały przy kanapie. Wystrój mieszkania nie był jakoś specjalnie wyrafinowany,ale elegancki. Ściany w całym mieszkaniu były białe, pomimo pokoju Sarady, która wybrała pomarańczowy. Meble natomiast czarne. Właściwie to wystrój mieszkania był takim małym przypomnieniem tego, kto tu kiedyś mieszkał, albo wciąż mieszka, tak jakby. Zabrała się a odkurzanie fotografii i wtedy dostrzegła „jego” zdjęcie. Był na nim wraz ze swoją byłą drużyną, a może i obecną, Haruno tego nie wiedziała – w końcu ta cała Karin zawsze na niego leciała- przypomniała sobie. Szybko jednak wyrzucała tą myśl z głowy. Skoro ona postanowiła zapomnieć o przeszłości i pomyśleć o zbudowaniu nowej, lepszej przyszłości u boku innego faceta, to nie mogła mieć pretensji do swojego męża, o to,że także tak postępuje. Po ztarciu kurzu ze zdjęcia, wzięła do ręki inne zdjęcie. To zdecydowanie bardziej lubiła. To pierwsza fotografia, które jej była „drużyna 7” miała zrobioną. Byli wtedy tacy młodzi. Dopiero zaczynali prawdziwe życie, nie sądzili, że może być ono tak trudne, a czasami bolesne. Kiedy zobaczyła swoich przyjaciół. Naruto, Kakashiego i
- hm… Sasuke Uchiha- wyszeptała ze zrezygnowaniem. Przez całe dzieciństwo, a później wczesną dorosłość go kochała i to tak bardzo. Bez względu na to co mówił, czy robił ona nigdy się nie poddała. Zmarnowała na niego tyle uczucia, czasu i energii. Lat tęsknoty za kimś nieosiągalnym, lat których nikt jej już nie zwróci. Tylko i wyłącznie po to, żeby spełnić swoje największe marzenie, by  zostać jego żoną, urodzić mu dziecko i stracić go ponownie. Gdyby tylko za młodu zakochała się w kimś innym, tak wiele razy o tym rozmyślała. Co by było gdyby nigdy nie pokochała Uchihy? Gdyby zakochała się np. w Naruto? Wiedziała, że z nim byłaby naprawdę szczęśliwa, tym bardziej, że w przeszłości przyjaciel darzył ją pewnym uczuciem. - Wtedy jednak Hinata by cierpiała..ehh chyba jednak nie dało się tego załatwić tak,aby nikt nie ucierpiał. Nie dawało jej to jednak spokoju. Powinna była zdać sobie sprawę już na początku, że Sasuke nie jest zdolny to tego,aby otworzyć przed nią lub kimkolwiek innym swe serce. To,że nie kochał jej już przełknęła, nie było to łatwe, ale w końcu to do niej dotarło, lecz jednej rzeczy nie mogła mu wybaczyć, ani zrozumieć. Jak w ten sposób mógł traktować własne dziecko? Czym ona sobie na to zasłużyła? Nie umiała sobie odpowiedzieć na te pytania.W tym momencie usłyszała pukanie do drzwi. Odniosła, więc szybko ściereczkę do kuchni, poprawiła włosy w drodze do drzwi, przejrzała się  lustrze wiszącym w holu i otworzyła. Był wieczór a, więc słońce już dawno schowało się za horyzontem. Było ciemno, ponieważ lampa przy ich domu wypaliła się, więc tak naprawdę trudno było cokolwiek zobaczyć. Jednak ona widziała doskonale. Pomimo takich warunków świetlnych nie było szans,aby go nie rozpoznała. Stał tam, jak jakiś duch z przeszłości,który przybył tylko po to, aby ją prześladować. Jego przenikliwe spojrzenie przewiercało się przez nią na wylot. A oczy miały barwę ciemniejszą od unoszącego się nad nimi nieba. Był ubrany w strój shinobi, a na ramiona zarzuconą granatową narzutę. Nie była w stanie wyksztusić z siebie słowa, stała jak wryta, gapiąc się na niego z niedowierzaniem. Zrozumiała jednak,że on nie ma zamiaru pierwszy się odezwać, dlatego też niepewnie spojrzała mu w oczy i wydukała
- Sa..sakuke-kun…co..co ty tu robisz?
- Ostatnio jak sprawdzałem to tu mieszkałem- bez odpowiedzi po prostu minął ją w drzwiach i wszedł do środka. Po chwili, kiedy szok minął podążyła za nim do salonu.
- Nie masz zamiaru odpowiedzieć?
- Przecież dobrze wiesz gdzie byłem, na misji, czemu więc chcesz żebym ci się tłumaczył?- zapytał tak jakby naprawdę nie miał zielonego pojęcie czemu ona się go czepia. To jedynie spotęgowało złość kobiety.
- Na misji, tak? Przez 6 lat?!
- O co ci chodzi? To nie ja ją sobie wybrałem. Podziękuj swojemu drogiemu przyjacielowi, to jego zasługa.
- Nie kłam- popatrzył na nią zaskoczony
- Sakura przecież ja nie…
- Powiedziałam nie kłam! Nie rób ze mnie idiotki, dobrze?! Naprawdę myślisz, że nie rozmawiałam z Naruto?! Jakoś nic mu nie wiadomo o żadnej misji, która miała trwać, więcej nić kilka miesięcy! Za kogo mnie uważasz?! Jak…jak w ogóle śmiesz tutaj przychodzić po tym wszystkim?!
- Mieszkam tu. O ile się nie pomyliłem to na drzwiach jest wyryty znak klanu Uchiha- próbował jakoś złagodzić jej nagły wybuch,dlatego też mówił spokojnym i opanowanym tonem, to jednak na nic się nie zdało.
- Tak, na drzwiach domu w którym nie było cie przez lata! Domu, który sama wyremontowałam! Domu za, który to ja opłacam rachunki! Który to ja sprzątam! Po prostu…wynoś się stad!
- Co? Wyrzucasz mnie?- spytał zaskoczony. Nigdy nie widział Sakury takiej poważnej. A już zwłaszcza nie zachowywała się tak w stosunku do niego. Nie poznawał jej. Nie widział jej jednak przez lata i wcale nie chciał się z nią kłócić.
- Sakura…pozwól, że wszystko Ci wyjaśnie, tylko pozwól mi się najpierw przebrać i…
- Chyba kpisz! Kazałam ci wyjść- wskazała palcem w stronę wyjścia
- Dobrze. Rozumiem,że to musi być dla ciebie trudne dlatego wyjdę, ale najpierw chociaż pozwól mi się zobaczyć z córką
Tego było już za wiele. Te wszystkie lata tęsknoty, smutku,bólu i gniewu teraz połączyły się w jedno wszechogarniające uczucie nad którym nie była w stanie zapanować.
- Teraz sobie o niej przypomniałeś?! A gdzie byłeś przez te wszystkie lata kiedy cie potrzebowała?! Kiedy trzeba było pomóc jej w opanowaniu sharingana lub innych technik?! Albo kiedy była chora i z powodu gorączki majaczyła. Wiesz co wtedy mówiła przez sen? Tato gdzie jesteś? Czemu mnie zostawiłeś? Wiesz jak trudno jest odpowiedzieć dziecku na takie pytania? Zwłaszcza kiedy samemu nie można na nie odpowiedzieć. Nie masz pojęcia. Ale nie chce się z tobą sprzeczać, bo to i tak nie ma sensu. Nie po tym wszystkim. Po tych słowach podeszła do niego i z poważnym wyrazem twarzy, patrząc mu prosto w oczy oznajmiła ze stoickim spokojem
- Sasuke, chcę rozwodu- nie dowierzając w to co usłyszał podniósł głowę z wymalowanym zaskoczeniem na twarzy. Tego się nie spodziewał. Owszem, podejrzewał, że może być zła, ale ta scena, która się teraz rozgrywała, między nimi. Miał wrażenie, że cokolwiek powie i tak to niczego nie zmieni. Sakura była pewna każdego wypowiadanego słowo, na dodatek była stanowcza. Czuł,że jego małżeństwo, jego życie rozsypuje się przed nim jak domek z kart, kiedy on mógł tylko tam stać i wysłuchiwać jej żalów i oskarżeń. Nie wiedział nawet co powiedzieć. Bo cokolwiek by to nie było, nie zmieni to jej nastawienia.
- Ale szczegóły omówimy później,dlatego, że za chwilę będę miała gościa. Nie mam zamiaru zabraniać ci kontaktować się z Saradą, jeśli tylko ona będzie tego chciała. Nie mam zamiaru jej do tego zmuszać. Jeżeli zależy ci na tym,  aby odzyskać córkę to radzę ci się postarać, ponieważ charakter odziedziczyła po tobie i nie umie łatwo wybaczać. Jednak wierzę w to, że jeżeli się postarasz to uda ci się naprawić z nią relację. Ona potrzebuje ojca, chociaż za nic się do tego nie przyzna. Jeśli jednak chodzi o nas to nie masz na co liczyć. Czekałam zbyt długo i już nie mam siły by robić to dalej. To bez sensu, widzisz jedyne czego pragnęłam to żebyś z czasem odwzajemnił moje uczucia, ale już dawno zdałam sobie sprawę z tego, że to niemożliwe.Nie wiem czy to z powodu twojej przeszłości, ale chyba po prostu nie jesteś zdolny do miłości. Zostawienie żony to jedno, lecz porzucenie dziecka to drugie.
- Naprawdę myślisz, że tego chciałem? Przez ten cały czas być z dala od was? Nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego jakie to było trudne.
- Cóż sądzę,że tobie było łatwiej nas zostawić, niż nam zaakceptować fakt, że cie nie ma- powiedziała smutnym głosem, a on poczuł to jak pchnięcie nożem prosto w serce.
- Sakura…ja
- Proszę cie idź już. Sarada za chwile wróci, a ja nie chcę, żeby pierwszą rzeczą jaką zobaczy była nasza kłótnia. Wasza przywitanie powinno wyglądać inaczej, a może powinnam powiedzieć poznanie. Widzisz Sarada cie nie pamięta. Ostatnim razem, kiedy tu byłeś miała 2 latka, była za mała, aby cie zapamiętać. Jeśli chcesz się z nią zobaczyć to podejdź pod szkołę o godz. 13:00, bo wtedy kończy lekcję, albo możesz przyjść trochę później tutaj do domu. Będziecie sami, więc będziecie mogli spokojnie porozmawiać. Ja wrócę z pracy dopiero wieczorem, więc nie musicie się spieszyć.
- W porządku, a kiedy my porozmawiamy?
- A o czym ty chcesz rozmawiać Sasuke? Myślę, że już wszystko sobie wyjaśniliśmy- powiedziawszy to zrobiła dłuższą pauzę. A on miał chwile czasu na to, aby lepiej się jej przyjrzeć. Pomimo upływu lat wyglądała równie pięknie, jak na obrazie, który zachował w swojej pamięci. Jej porcelanowa cera była gładka, bez jakiejkolwiek skazy, a różowe kosmyki otulały jej drobną twarzyczkę ze wszystkich stron. To co się jednak zmieniło to były jej oczy. Nie wyglądała już na pogodną, pełną życia dziewczynę. W tych oczach kryło się wiele bólu i cierpienia, żalu i pretensji. To co jednak zaskoczyło go najbardziej było czymś czego nigdy by się nie spodziewał. W tych oczach nie było uczucia, którym obdarzyła go lata temu, które przez bardzo długi czas pielęgnowała pomimo popełnianych przez niego błędów i pogrążaniu się w ciemności. Nie było w nich miłości, z którą zawsze na niego patrzyła. I właśnie przez tą diametralną różnice, ona nie była już jego Sakurą. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego,że przestając mówić, kończy rozmowę i  daje mu szansę, aby wyjść.Ruszył, więc do korytarza. Przed otwarciem drzwi spojrzał na nią przez ramię. Z nadzieję, że dostrzeże coś, cokolwiek w jej oczach co da mu choć promyk nadziei na to,że kiedyś mu wybaczy, jednak jedyne co zobaczył to lodowate spojrzenie. Otworzył drzwi i miał miał wyjść kiedy w progu kogoś spotkał. Nie była to jednak nieznana mu postać.
- Sasuke a co ty tu robisz?
- Właśnie miałem spytać cie o to samo Kakashi
W tym momencie do holu weszła Haruno
- O Kakashi już jesteś, proszę wejdź- powiedziała lekko się uśmiechając. Uchiha spodziewał się właśnie takiego powitania z jej strony- tylko po co on tu przyszedł o tej porze?- zastanawiał się.
- Sakura, nie chce przeszkadzać
- Nie przeszkadzasz. Sasuke właśnie wychodzi- mężczyzna nic więcej nie powiedział. Narzucił na siebie narzutę i wyszedł w chłodną noc, pozostawiając w sersu Sakury dziwną pustkę.

sobota, 28 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (9/13)

                                                                         Paring: Nalu
                                                                         A/M:Fairy Tail
                                                                         Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


Natsu przyglądał się temu ze złością, denerwowało go to,że tak otwarcie flirtował z nią na jego oczach. Jakieś nieznane mu dotąd uczucia targały jego wnętrznościami. Miał wrażenie, że z wściekłości zaraz eksploduje. Jedyne co chciał teraz zrobić to chwycić dziewczynę za rękę i wyprowadzić ją stąd,  ten sposób wyrywając ją z uścisku tamtego typa.
- Co ona w nim widzi- zastanawiał się
- Natsu- podszedł do niego Happy- wszystko w porządku?
- Jasne,że tak- odpowiedział automatycznie- czemu sądzisz,że coś jest nie tak?
- Natsu…- chłopak przez pierwszą chwile nie zrozumiał co miał na myśli jego przyjaciel, lecz podążył spojrzeniem za wzrokiem kolegi i wtedy nareszcie zrozumiał o co chodziło. Ręce miał zaciśnięte w pięści tak mocno,że aż mu kłykcie zbielały, a po za tym przez ciągłe zaciskanie zębów rozbolała go szczęka. Rozluźnił, więc zgryz i pięści.
- W porządku Happy, nie martw się- posłał mi blady uśmiech,który na niewiele się tu zdał,gdyż Happy wciąż spoglądał na niego z niepokojem.
- Skończyliście już?- rzucił Natsu w stronę zakochanych
Lucy natychmiast odskoczyła od chłopaka czerwona na twarzy. On jednak wydawał się niewzruszony. Zaszczycił Dragneela spojrzeniem i odparł
- Tak
- To świetnie, Lucy idziemy?
- Poczekajcie, chętnie pójdę z wami- odparł szlachcic
- Co?- wydał dźwięk niezadowolony Natsu i wcale się z tym nie krył- po co zamieszczasz zlecenie skoro możesz sam się tym zająć?
- Nie miałem zamiaru iść z wami, ale skoro to szansa na spędzenie trochę czasu ze Złotowłosą to chętnie będę wam towarzyszył…oczywiście nie będzie to miało wpływu na wasze wynagrodzenie, także nie musisz się o to martwić.
- Za kogo ten kretyn mnie uważa- pomyślał Natsu
- To świetnie- odparł groźnie po czym wyszedł z domu, nie czekając na nich
- Natsu- usłyszał wołanie Lucy,lecz nie miał siły na to by się obrócić i znów zobaczyć ich razem.

Lucy zdziwiło to, że przez całą drogę Natsu nie odezwał się do nich ani słowem. Co prawda nie była ona długa,ale mimo wszystko. Do tej pory nigdy się tak nie zachowywał. Całkowicie ignorował ją i jej chłopaka. Miała taką wielką nadzieję, na to, że się polubią, a tu z tego jak widać nici. Dragneel położył się na dwóch siedzeniach w przedziale naprzeciwko niej i Katsumi. Biedny, nie wyglądał najlepiej. Pomimo tego,że podróż ta trwała o połowę krócej od poprzedniej Natsu zdawał się ją znosić dużo gorzej. Przez całą drogę do domu Katsumi przechwalał się, że udało mu się w końcu wyleczyć z choroby lokomocyjnej. Blondynka miała wielką nadzieję na to, że to prawda. Nie lubiła, gdy się tak męczył. Ale nic nie mogła zrobić, w żaden sposób pomóc. Zastanawiało ją również zachowanie Happiego. Znała go tak samo dobrze, jak Natsu, więc wiedziała, że exceed jest niesamowicie towarzyskim stworzeniem. Nigdy do tej pory nie zdarzyło się, aby kogoś nie polubił. No po za złymi magami, ale tych to nikt nie lubi, więc nic dziwnego. Tym jednak razem jej mały przyjaciel usiadł na fotelu obok głowy Smoczego Zabójcy i zasnął. A raczej udawał, że śpi, bo Lucy bardzo dobrze wiedziała,że on nie lubi spać w podróży. Nie jeden raz zagadywał ją by z nim rozmawiała i nie zasnęła, tłumacząc się tym, że on i tak nie będzie spał, a jeśli ona to zrobi to będzie mu się nudzić. Nawet Katsumi oparł głowę na jej ramieniu i drzemał. Ona nie mając co robić wyglądała przez okno, obserwując okolicę. Musiała przyznać, że była piękna. Słońce obijało się w rzece,która płynęła po drugiej stronie drogi , towarzysząc im. Na dole przy wodzie dostrzegła jakiś ludzi. Kiedy przyjrzała się lepiej zobaczyła pływających dorosłych i pluskające się dzieci, które bawiły się w jak najlepsze korzystając ze słonecznej pogody.
- Lucy obudź swoich przyjaciół, a ja w tym czasie skocze do toalety i zabiorę nasze bagaże. Z tego co widzę przez okno będziemy na miejscu za jakieś 10 min.- powiedział Katsumi, po czym wyszedł z przedziału. Dziewczyna kucnęła przy różowowłosym i pogłaskała go delikatnie po głowie. Próbując w ten sposób w jakiś delikatny sposób go obudzić.
- Lucy….-wyszeptał Natsu przez sen
Heartfilia słysząc to cofnęła szybko rękę i nabrała rumieńców. Jej serce zaczęło tłuc się w piersi niczym uwięziony w klatce ptak, który pragnie się wydostać.
- Natsu- wyszeptała blondynka, po czym dotknęła go lekko w ramię
-Natsu, obudź się
- Yyyy zaczął przeciągać się chłopak leniwie, po czym otworzył oczy. Jego spojrzenie odnalazło czekoladowe spojrzenie przyjaciółki. Przyglądała mu się z niepokojem wypisanym na twarzy, podejrzewał, więc że musiał nie wyglądać najlepiej.
- Lucy co jest?
- Jesteśmy prawie na miejscu. Powiedz mi..jak ty się czujesz?- spytała zaniepokojona stanem zdrowia chłopaka
- Jest dobrze- skłamał- a gdzie się podział nasz bogacz,hm?
- Nie mów tak o nim Natsu. Wiem, że nie przypadliście sobie do gustu, ale jestem pewna, że się polubicie. Zależy mi na tym żebyście się dogadali- powiedziała szczerze dziewczyna- oboje jesteście dla mnie bardzo ważni i nie chce was stracić- powiedziała patrząc mu prosto w oczy.
- Spróbuję..- lecz widząc jej wymowne  spojrzenie dodał - ehh obiecuję. Na co blondynka pochyliła się i dała mu słodkiego buziaka w policzek.
- Dziękuje- powiedziała z uśmiechem, po czym wyszła w przedziału

wtorek, 24 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (8/13)

     Paring: Nalu
       A/M:Fairy Tail
             Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).

Po jakiś 15 min dotarli do gildii. Już w przejściu z uśmiechem przywitała ich Mira.
- Lucy, Natsu tak się cieszę,że już się pogodziliście
- To my w ogóle się pokłóciliśmy? Kiedy?- zapytał sarkastycznie chłopak- Lucy, pamiętasz coś takiego?
-Nie,nie przypominam sobie- odpowiedziała blondynka z uśmiechem
- Lucy- krzyknął Happy, po czym przeleciał całą odległość jaka dzieliła go z przybyłymi i przytulił się do Lucy
- Happy- Heartfilia odwzajemniła uścisk- ja też się cieszę,że cie widzę
- No, to co to za zlecenie macie dla mnie chłopcy?
- Tutaj,spójrz- Natsu podał dziewczynie kartkę ze zleceniem, polegało ono na odnalezieniu jakiejś rodzinnej pamiątki
- Zobacz tutaj- Dragneel wzkazał palcem- nagroda jest spora, jak na tak banalne zadanie. Idealne na to,abyś mogła zapłacić swój czynsz,a i jeszcze starczy na jakieś jedzenie dla nas.
- W takim razie na co czekamy? W drogę- zawołała
- Aye
- Tak, chodźmy

Podróż minęła im dosyć szybko, to znaczy zależy komu. Natsu nie czuł się najlepiej, jak to on korzystając ze środków lokomocji. Lucy ze zdziwieniem stwierdziła,że po raz pierwszy podczas podróży w pociągu Natsu po prostu się położył, w ten sposób,że jego głowa leżała teraz na jej kolanach. Ku zaskoczeniu dziewczyny nawet udało mu się zasnąć. – Chyba jest mu wygodnie- pomyślała z zadowoleniem. Spojrzała w dół na śpiącego przyjaciela. Wyglądał tak bezbronnie i uroczo,że nie mogła się oprzeć pokusie,aby odgarnąć mu niesforne kosmyki z czoła. Spał spokojnie, nawet niechrapał,co wydawało się jej trochę dziwne,gdyż już nie raz słyszała chrapiącego Natsu,kiedy chłopak postanowił się u niej przekimać. Nigdy przedtem nie zwróciła uwagi na odcień jego włosów. To znaczy owszem,wiedziała,że moją one różowy kolor,ale dopiero teraz z bliska dostrzegła ich prawdziwą barwę. Kolorem przypominały najpiękniejsze róże,które kiedyś rosły w ogrodzie w jej rodzinnym domu. Nie mogła się powstrzymać i nie pogłaskać go po głowie. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego,że to jedna taka okazja na milion. I może już się nie powtórzyć. Jego włosy z daleka były sterczące i wyglądające na sztywne,nic bardziej mylnego, pod jej palcami były tak śliski i delikatne, niczym jedwab. Usłyszała czyjeś chrząknięcie i już się przestraszyła,że przyjaciel się ubudził i w suptelny sposób daję jej do zrozumienia,aby przestała traktować go jak kota. Szybko zabrała rękę i pochyliła głowę w jego stronę. Z zaskoczeniem stwierdziła jednak,że oczy chłopaka wciąż były zamknięte. Uznała więc,że coś jej się przesłyszało,lecz kiedy podniosła wzrok do góry ujrzała swojego latającego przyjaciela unoszącego się nad jej głową. Miał skrzyżowane ręce na piersi i patrzył na nią z dezaprobatą.
- Lucy nie ładnie wykorzystywać fakt,że Natsu śpi
Dziewczyna momentalnie przybrała odcień purpury i spuściła wzrok.
- Przepraszam- powiedziała zmieszana tym,że została nakryta
- I słusznie Lucy, jak mogłaś..jak mogłaś mnie nie zawołać
- Co?- zapytała zdezorientowana
- Przecież taka sytuacja więcej się nie powtórzy, trzeba namalować mu coś na twarzy
- Hę?
- Wciąż nie rozumiesz? Lucy daj mi jakiś pisak
Dziewczyna kiwnęła tylko posłusznie głową po czym podała przyjacielowi swoją torebkę. Happy przeszukał ją szybko, po czym z wielkim zadowoleniem wypisanym na twarzy wyciągnął czarny flamaster. Podleciał do Natsu, po czym narysował mu wąsy, piegi i zamalował czarne obręcze wokół oczu, tak,że chłopak wyglądał jak panda. Lucy z trudem powstrzymywała śmiech,gdyż wiedziała,że przez wstrząsy może go obudzić. Happy podfrunął do przyjaciela po czym zaczął go głaskać po głowie, w ten sposób,że włosy Salamandra zaczęły się silnie elektryzować.
- Ej! Co ty wyprawiasz Happy?- krzyknął Natsu- jak już chcesz mnie głaskać po głowie to rób to tak delikatnie jak wcześniej
- Natsu,ale wcześniej to nie ja…- nie zdążył dokończyć,gdyż Lucy przycisnęła mu dłoń do twarzy,tak aby nie mógł jej wydać
- Tak hehe Happy chciał powiedzieć,że wcześniej nie miał ochoty zrobić ci psikusa,tak hehe, prawda Happy?- uśmiechnęła się i posłała mordercze spojrzenie latającemu przyjacielowi
- Aye- powiedział przestraszony drugą naturą Lucy Happy
Natsu nie bardzo kontaktował,więc nie miał pojęcia o co chodziło tej dwójce. Miał zamiar wrócić do drzemki,kiedy nagle nad głową usłyszał
- Jesteśmy na miejscu-powiedziała blondynka- to jest ten adres, po czym usiłowała wstać. Okazało się to znacznie trudniejsze niż mogłoby się wydawać,gdyż wbrew pozorom, choć w środku pusta, głowa Salamandra do najlżejszych nie należała. Dragneel usiadł niechętnie i wyjrzał przez okno.
- Jesteś pewna,że to tutaj?
- Tak,tak jest napisane na ogłoszeniu, że posiadłość mieści się zaraz za tym mostem- wskazała palcem- ale przez niego już nie przejedziemy pociągiem, więc tu musimy wysiąść. Hearfilia rozciągnęła się jak kotka, po czym zabrała swoje rzeczy z wagonu i oznajmiła reszcie,że idzie do łazienki,ponieważ i tak mają teraz postój. Po wyjściu blondynki Happy usiadł obok Natsu i zaczął mu się przyglądać. Chłopak czując na sobie spojrzenie odwrócił głowę w jego stronę
- O co chodzi Happy?
-Natsu jak się czujesz?
- A jak mam się czuć?- już miał odpowiedzieć to co zawsze,że boli go brzuch, ma mdłości i zawroty głowy,lecz właśnie uświadomił sobie,że nie ma żadnych z tych objawów.
- W sumie to czuję się..naprawdę dobrze- odpowiedział po dłuższym zastanowieniu
- Wyglądasz znacznie lepiej niż zazwyczaj
- Tak i czuję się lepiej…hm…ciekawe dlaczego?
- Czy Wendy użyła na tobie Toroi?
- Nie, no właśnie nie, Happy czy coś się stało kiedy spałem?
- Exceed automatycznie zaprzeczył ruchem głowy z obawy przed gniewem Lucy
- Na pewno? – dopytywał chłopak
- Aye- odpowiedział Happy
- W takim razie to naprawdę dziwne…hm..ale cóż nie ma co narzekać, prawda? Może w reszcie wyleczyłem się z choroby lokomocyjnej.
- Tak,możliwe-odpowiedział Happy niepewnie
- W porządku w takim razie ja wezmę bagaże i poszukam Lucy, ile można siedzieć w łazience zastanawiał się na głos wychodząc z wagonu.
Happy podążył spojrzeniem w ślad za Dragneelem żałował tego iż nie mógł mu zdradzić co okazało się mieć takie lecznicze właściwości. Kto posiadał leczniczy dotyk.

Po paru minutach byli już na miejscu. Budynek naprzeciwko nich przypominał pałac,a wielkościowo mieścił się w granicach domu Heartfilii, po za tym małym wyjątkiem,że w około domu nie mieścił się tak pokaźnej wielkości ogród. Zamiast tego można było dostrzec małe jeziorko i las,który się od niego ciągnął do gór,które mogli zobaczyć w oddali. Natsu nigdy nie był za tym,aby dzielić ludzi na bogatych i biednych. Z resztą co tu dużo gadać jedyną bogatą osobą jaką znał była Lucy,której ojciec przepisał dom w spadku. Ona jednak nie afiszowała się swoim bogactwem,właściwie to w ogóle z niego nie korzystała. Wyznawała zasadę,że na wszystko powinna zarobić sama. Natsu zawsze podziwiał to w przyjaciółce. Pamiętał dzień w którym dowiedział się kim naprawdę jest dziewczyna. Obawiał się nawet na początku tego,że pod wpływem tego bogactwa Lucy się zmieni i zacznie zachowywać się jak typowa „ważna „ szlachcianka. Jednak to nie nastąpiło. Dla niego Lucy to była po prostu Lucy i nie chciał tego zmieniać.
- To co wchodzimy? – dotarł do niego głos przyjaciółki,która już stanęła przed drzwiami wejściowymi do posiadłości. Okazało się bowiem,że brama była otwarta, gotowa na przyjęcie gości. Dragneel kiwnął głową po czym weszli do już otwierających się drzwi. Przed nimi stał wysoki chłopak, ubrany jak jakiś królewicz. Miał ciemny kolor włosów i brązowe oczy. Natsu skądś go kojarzył,ale w tym momencie nie był w stanie stwierdzić skąd. W jego oczach było coś złowrogiego,coś takiego przez co typ już na pierwszy rzut oka nie przypadł mu do gustu. To wrażenie spotęgował jeszcze fakt,że Lucy podeszła do niego i rzuciła mu się w ramiona,tak samo jak wcześniej przywitała go. Był tak zoskoczony reakcją dziewczyny,że nie był w stanie się odezwać. Stał jak wryty obserwując rozgrywającą się przed nim scenę.
- Lucy skarbie a co ty tu robisz?
- Ska..skarbie?- powtórzył Salamander nie rozumiejąc sytuacji.
- Katsumi poznaj proszę moich przyjaciół. Natsu i Happy, a to Katsumi mój chłopak- zwróciła się do przyjaciół dziewczyna
- Yhm…więc to jest tej nieznajomy z klatki schodowej- uświadomił sobie Salamander,ale nie powiedział tego na głos, bo wyszłoby na jaw, iż on i Happy podglądali Lucy.
- Miło mi w końcu poznać przyjaciół Lucy,ale Złotowłosa powiedz mi co ty tutaj robisz? Przecież wynająłem drużynę Natsu z Fairy Tail
- No właśnie i o to my
- W sensie wasza dwójka? No tak skoro drużyna to musi zawierać przynajmniej dwie osoby, ale nie sądziłem,że ty też w niej jesteś - powiedział Katsumi po zastanowieniu
- Jakie dwie osoby?- zapytał naburmuszony Natsu
-Aye
- Katsumi nasza drużyna zawiera troje członków. Natsu, Happiego i mnie
- Co? Haha chyba żartujesz tego kociaka? – spytał z przekąsem brunet
- Ej to nie było miłe, ani trochę- dodała rozżalona blondynka
- Ohh przepraszam cię kochanie,ale naprawdę nie mogę uwierzyć w to,że macie w drużynie kota
- Exceeda, a nie kota – sprecyzował Natsu gniewnie
- W porządku exceeda
- Wbrew pozorom Happy jest bardzo pomocny w czasie trwania zleceń- powiedziała Lucy, po czym mrugnęła do Happiego
- Aye- dodał latający towarzysz z lekkim uśmiechem
- Ok., to może powiesz nam w końcu na czym polega nasze zadanie,co? Czym jest ta zaginiona pamiątka rodzinna?
- Jest nią naszyjnik mojej matki- odpowiedział chłopak, zwracając się jedynie do dziewczyny,kompletnie ignorując pozostałych
- Serio? Mamy szukać jakiegoś głupiego wisiorka- spytał Natsu z ironią
- To nie jest żaden głupi wisiorek. To pamiątka po mojej matce.
- Pamiątka? Jest dla ciebie tak ważna ?- zapytała Lucy zaciekawiona
- Tak, ma dla mnie  wartość sentymentalną. Przypomina mi o matce,która…cóż nie żyje
- Ojej tak mi przykro- powiedziała Heartfilia
- W porządku, miałem wtedy 8 lat. Już zdążyłem przywyknąć. Jednak pamiętam,że zawsze go nosiła. Po za tym chciałbym ci go podarować
- Mi?
- Tak, jest piękny, jestem pewien, że ci się spodoba. Ma kształt serca, otoczonego małymi diamentami, a w samym centrum znajduję się pokaźniej wielkości szafir. Moja mama nigdy się z nim nie rozstawała, mam nadzieję,że ty również nie będziesz- powiedział z nadzieją chłopak
- Nie wiem…nie wiem czy powinnam go przyjąć
- Oczywiście,że powinnaś.Z resztą jak go zobaczysz to na 100% zmienisz zdanie- mrugnął zawadiacko okiem do dziewczyny
- A gdzie możemy go znaleźć?
- Podejrzewam kilka miejsc,ale jedno muzeum wydaje się być najbardziej odpowiednim. Widzisz mój ojciec posprzedawał rzeczy matki. Nawet nie chciało mu się sprawdzić czego ma zamiar się pozbyć. Szkoda mu było na to czasu- powiedział z żalem. Hearfilia próbując pocieszyć chłopaka przytuliła go do siebie.
   A tak właśnie wygląda naszyjnik mamy Katsumi, ładny jest, nie? ;-) Mi się bardzo spodobał, hehe sama chce taki :D 

poniedziałek, 23 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (7/13)

                                                                        Paring: Nalu
                                                                        A/M:Fairy Tail
                                                                        Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


Lucy obudziła się wyjątkowo późno, słońce już dawno wstało i teraz jego promienie padały prosto na jej twarz sprawiając,że z trudem otworzyła oczy. Leniwie wstała z łóżka,przeciągając się i ziewając. Spojrzała na budzik stojący na stoliku nocnym i dostrzegła,że jest już 11. Normalnie o tej porze Natsu i Happy już od dawna siedzieliby u niej w mieszkaniu narzekając by się pospieszyła z kąpielą i marudząc o tym,że znów się spóźnią, przez co reszta magów zabierze im najlepsze zlecenia. Uśmiechnęła się na samo wspomnienie tamtejszych poranków. Musiała przyznać,że brakowało jej ich towarzystwa. Od czasu ich poprzedniej rozmowy,jeśli można tak nazwać  wzajemne przekrzykiwanie się. Usłyszała od Miry,że postanowili wziąć jakieś zlecenie, po raz pierwszy sami,bez niej. Nie ucieszyła jej ta wiadomość,ale próbowała myśleć pozytywnie. Miała nadzieję,że po powrocie uda im się w końcu normalnie porozmawiać. Po za tym liczyła na to,że uda jej się w końcu przedstawić Katsumi przyjaciołom. Już kilka razy planowała zabrać go ze sobą do gildii,aby poznał resztę. Wiedziała jednak,że gdyby wszyscy członkowie poznali go wcześniej niż Natsu, chłopak jako jej najbliższy jakby nie patrzeć przyjaciel mógłby czuć się z tym niekomfortowo. A jej tak bardzo zależało na tym,aby się polubili, albo chociaż tolerowali. Nie chciała żadnych spięć pomiędzy nimi, gdyż nie była gotowa nikogo stracić.
Po wyjściu z łazienki zawinęła włosy w turban i podeszła do toaletki będącej w pokoju. Usiadła na krzesełku o próbowała porozplątywać kołtyny,które zrobiły jej się na głowie. Przez moment nawet brała pod uwagę przyzwanie Cancera,lecz w tym momencie usłyszała pukanie do drzwi.
- Już idę, chwileczkę- krzyknęła w stronę drzwi i ubrała się szybko. Po minucie podeszła do drzwi ogarniając jeszcze niesforne kosmyki w czasie drogi. Uśmiechała się,gdyż wiedziała kim jest osoba za drzwiami. Co prawda Katsumi wczoraj powiedział jej,że nie da rady się z nią dzisiaj spotkać,bo ma coś ważnego do załatwienia. Jak widać jednak zmienił zdanie. Otworzyła drzwi pełna oczekiwania,lecz jej oczom ukazał się różowo włosy chłopak z trochę nieodgadnionym wyrazem twarzy. Przez chwilę przyglądała mu się,a on jej, bez jakiegokolwiek słowa. Jednak po chwili Lucy uświadomiła sobie,że wcale nie jest zawiedziona widokiem Natsu. Co prawda myślała,że jest kimś innym,ale nie czuła się zawiedziona, wręcz przeciwnie. Dopiero teraz dotarło do niej jak bardzo za nim tęskniła podczas tych paru dni nieobecności. Nim zdążyła przeanalizować swoje postępowanie rzuciła się chłopakowi w ramiona, wykrzykując jego imię. Na początku wyczuła jego napięcie i zakłopotanie,lecz z ulgą stwierdziła,że już po kilku sekundach rozluźnił się i również ją objął. Jego ramiona były takie ciepłe i silne i czuła się w nich tak bezpiecznie jak jeszcze nigdy w życiu. Ich ciała tak doskonale się dopasowały, jej głowa wydawała się mieć idealny rozmiar,właśnie taki,aby bez trudu zmieścić się do zagłębienia pomiędzy jego ramienien a szyją. Oparła brodę na jego obojczyku i cieszyła jego bliskością. Jak przez mgłę dotarło do niej,że nie powinna była w ten sposób rzucać się na niego,tym bardziej,że do tej pory nigdy tak nie postepowała. Ich „przytulanie” jeśli można tak to nazwać do tej pory ograniczało się jedynie do podtrzymywania w trakcie trwania walk.  Jednak w tym momencie w ogóle nie obchodziło ją to co chłopak może sobie pomyśleć o swojej dziwnej, niezbyt normalnej przyjaciółce,która w ciągu ostatnich 2 tygodni najpierw go olewała,potem nawrzeszczała na niego i wyrzuciła z domu,po czym pogodziła się tylko po to,by znów się pokłócić, a jeszcze na koniec postanowiła go udusić swoją miłością. Zaskoczył ją jednak niezmiernie fakt,iż Natsu jej nie odepchnął. Nie jeden raz już była świadkiem tego,jak Lisanna się do niego przytulała. On jednak zawsze się wyrywał po czym wrzeszczał na nią,że nie jest jakimś pluszakiem do przytulania i że jeśli chce się poprzytulać to Happy jest do dyspozycji. Nie obchodziło go w tedy to,że w ten sposób jedynie wkopywał przyjaciela. Jednak teraz było inaczej. Natsu trzymają w wręcz stalowym uścisku,który nie zmniejszał się ani trochę- chyba też za mną tęsknił- pomyślała zadowolona.
- Natsu, tęskniłam za tobą- powiedziała jeszcze bardziej się w niego wtulając. Wcale nie miała ochoty się od niego odrywać.
- Ja za tobą też Lucy- sposób w jaki wymówił jej imię był jakiś dziwny, inny, a przynajmniej tak jej się wydawało. Zupełnie tak jakby przez ten krótki moment byli kimś znacznie więcej niż przyjaciółmi. Pozwoliła by na chwile poniosła ją wyobraźnia. Wyobraziła sobie,że to taka typowa romantyczna scena jak z książek. Chłopak wraca jakiejś podróży, a dziewczyna rzuca mu się w ramiona, poczym następuje długi i namiętny pocałunek. Zaśmiała się w duchu-wiedziała,że ta część nie nastąpi w ich przypadku,ale cóż pomarzyć wolno każdemu nie?
- Już nigdy więcej się nie kłóćmy,dobrze? – zaproponowała
- Dobrze
Po czym tak jakby obudziła się z najpiękniejszego snu w swoim życiu, Natsu rozluźnił uścisk, po czy całkowicie ją puścił.
- Haha, z tego wnioskuję,że jednak cieszysz się na mój widok- odparł z szerokim uśmiechem. Heartfilia z trudem spojrzała mu w oczy i momentalnie poczuła rumieńce na policzkach.
- Haha a co ty masz na głowie? – zapytał chłopak sarkastycznie
Dziewczyna teraz przypomniała sobie,jak wygląda. Bańka mydlana pękła już w całości ajej przyjaciel dostał po głowie za tej zgryźliwy komentarz,jak to mieliw zwyczaju. Po czym obydwoje wybuchnęli śmiechem.
- Wejdź- zaproponowała Heartfilia
- Naprawdę mogę? – droczył się z nią Dragneel.
- Wchodź za nim zmienię zdanie-ostrzegła. Jednak całeto droczenie się było dla żartów. Lucy tak bardzo się cieszyła,że nie mogła powstrzymać uśmiechu,który nie chciał zejść z jej twarzy nawet wtedy,gdy poszła do kuchni po herbatę ciastka.
- Wowco takiego się stało,że zasłużyłem na poczęstunek?
- Po raz pierwszy udało ci się odnaleźć drzwi do mojego mieszkania
- Gdybym wiedział,że będzie czekać mnie taka nagroda to już dawno spróbowałbym tej opcji- powiedział uśmiechając się, poczym podniósł z talerzyka jedno z ciastek i zaczął jeść ze smakiem.
- Więc, co cie do mnie sprowadza? I gdzie jest Happy?- dopiero teraz zauważyła,że skrzydlatego przyjaciela z nim nie ma.
- Happy został w gildii i w sumie to czeka na nas. A odpowiedź na pierwszą część pytania jest taka,że Happy i ja pomyśleliśmy,że może wybrałabyś się z nami na misję? Na poprzedniej byliśmy we 2 i jeśli mam być szczery to było jakoś tak dziwnie bez ciebie- powiedział szczerze chłopak. Widzisz już się przyzwyczailiśmy do tego,że ktoś co chwile narzeka nam za uszami,że chce zrobić postój, jest głodny itd.
- Ej! Ja wcale nie narzekam
- Nazywaj to jak chcesz: narzekanie, marudzenie, wszystko mi jedno, ale brakowało nam..no po prostu ciebie- powiedział patrząc na nią z nadzieją,że może to będzie w stanie ją przekonać.
- Chętnie z wami pójdę- odpowiedziała bez wahania, po czy wstała
- Naprawdę? – zapytał zdziwiony
- A jakiej odpowiedzi się spodziewałeś?
- W sumie, to nie takiej
-To po co w ogóle mnie zapytałeś? Skoro wiedziałeś,że i tak się nie zgodzę? – spytała lekko urażona.
- Szczerze to myślałem,że będę musiał jakoś cię przekonywać,czy coś
- Dlaczego?
- Bo ostatnimi czasy wcale się nie paliłaś do tego aby wykonywać z nami zlecenia. Prawdę mówiąc to myśleliśmy z Happym,że po prostu nie chcesz już należeć do naszej drużyny i podczas naszej nieobecności wykonasz jakieś zlenienie tyle,że z inną paczką.
- Natsu…
- Ale po powrocie Mira nam powiedziała,że nie brałaś żadnego zlecenia. Wtedy pomyśleliśmy z Hapym,że może faktycznie nie masz ochoty nigdzie chodzić i nie jest to wina naszego towarzystwa.
- Głuptasy, jak mogliście pomyśleć,że to wasza wina? Przecież ja za nic nie wymieniłabym was na nikogo innego- odpowiedziała szczerze blondynka.
- Serio?
- No pewnie,że serio. Nie rozumiem jak w ogóle mogliście dojść do takich wniosków
-Lucy…
- To co możemy iść?
- Jasne..tylko,że…jesteś pewna,że chcesz tak wyjść hehe
- Hę? Ale o co ci chodzi?
- Spójrz w lustro
Heartfilia posłuchała rady przyjaciela i podeszła do toaletki. Jej włosy wyglądały,jakby to delikatnie powiedzieć? Przypominały mieszaninę świeżo uwitego gniazda dla pisklaków i kopki siana.
- Otwórz się bramo raka- Cancer
- Lucy- sama w czym mogę ci dziś pomóc?
- Z tym – wskazała na swoją głowę. W oddali wciąż słyszała chichotanie Natsu. Tak dawno go nie słyszała,że uświadomiła sobie jak bardzo lubi ten odgłos i jak jej go brakowało. Cancer po ogarnięciu fryzury blondynki zniknął zostawiając przyjaciół samych. Dragneel właśnie skończył dopijać herbatę.
- To co idziemy?
- Jasne- odpowiedziała. Zabrała swoje klucze po czym obydwoje opuścili mieszkanie.


sobota, 14 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (6/13)

Paring: Nalu
  A/M:Fairy Tail
        Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


Natsu po wczorajszym wydarzeniu był w kompletnej rozsypce. Nikt nigdy nie widział go w takim stanie. Siedział na stołku barowym i patrzył na drzwi wejściowe do gildii. Za każdym razem,gdy się otwierały wytrzeszczał oczy,aby coś,a raczej kogoś ujrzeć. Z jednej strony miał nadzieję,że przyjaciółka się pojawi, z drugiej jednak nie miał zielonego pojęcia, jak z nią rozmawiać. Jak się przy niej zachowywać. Nie potrafił nawet pojąć tego,czemu widok Lucy z innym chłopakiem wywarła na nim tak duży wpływ. Nie znał tego kolesia i martwił się o nią,ale to nie troska powodowała w nim ból i żal. Od kiedy przyszedł do gildii nie odezwał się słowem go nikogo,pomimo tego,że wszyscy się o niego martwili i próbowali namówić do rozmowy. On pozostawał jednak nieugięty- Po za tym nawet,gdyby chciał z nimi pogadać to co miałby im powiedzieć? Że Lucy ma nowego chłopaka. A on wie o tym skąd? Bo ją śledził. A czemu się tym przejmuje? Sam tego nie wie.- Miał wrażenie,że głowa za chwile mu eksploduje. W tym stanie nawet „śpiew” Gajeela mu nie przeszkadzał.
- Natsu, co się stało?- dobiegł go głos zaniepokojonej Miry- chłopak nie odpowiedział. Ledwo dotarło do niego to pytanie.
- To trudno wyjaśnić- odpowiedział Happy smutnym głosem.
- Ale co tak trudno wyjaśnić?
Nie dane było jej usłyszeć odpowiedzi.ponieważ w tym momencie drzwi ponownie się otwarły i weszła przez nie uśmiechnięta Lucy. Wyglądał wręcz niesamowicie. Ubrana była fioletową,przylegającą do ciała sukienkę do kolan i buty na wysokim obcasie. Wydawała się być na nich wyższa,ale to nie to zwróciło uwagę Dragoneela, lecz to,że przyjaciółka zdawała się unosić parę mentrów nad ziemią. Wydawała się taka szczęśliwa,że jego serce ścisnęło się gwałtownie, uświadamiając sobie powód jej radości. Podeszła do nich powoli i z gracją z uśmiechem powiedziała
- Cześć wszystkim
- Cześć Lucy..wyglądasz naprawdę pięknie-powiedziała Mira
Tak przepięknie-pomyślał zabójca smoków. Włosy miała upięte na czubku głowy,lecz niesforne kosmyki które wyrwały się z fryzury delikatnie okalały jej twarz,dodając jej jeszcze więcej uroku.
- Powiedz skąd ta zmiana? Co się stało? Już wiem poznałaś kogoś-powiedziała Mira podekscytowana
- Długo by opowiadać
- A jednak,miałam rację. Tak się cieszę Lucy-złapała blondynkę za obie ręcę,jak „przyjaciółki” miały to w zwyczaju, gdy się sobie zwierzały- opowiadaj Lucy.
- Hm…od czego by tu zacząć…
Lucy opowiadała Mirze jak poznała Katsumi oraz jak wyglądało to dalej. Natsu robił jednak wszystko co w jego mocy,aby usłyszeć jak najmniej. Ostatnią rzeczą na jaką miał ochotę było słuchanie o nowym chłopaku przyjaciółki. Po usłyszeniu całej historii Mira powiedziała
- Oh Lucy to wspaniale! Widać,że aż tryskasz szczęściem
- Tak to prawda,nigdy nie sądziłam,że poznam kogoś takiego jak on..on jest taki..taki
- Wspaniały? – Wypalił chłopak z ironią
- Tak-odpowiedziała dziewczyna automatycznie-chwila
- O co ci chodzi Natsu?
- Mi? O nic
- Masz jakiś problem?
- Ja miałbym mieć problem z tym,że zaczęłaś się spotykać z nowo poznanym chłopakiem,którego tak naprawdę nawet nie znasz? Nie no skąd,gdzież bym śmiał
- Skąd ta ironia?
- Znikąd
- Natsu powiesz w końcu o co ci chodzi?
- Mówiłem już,że o nic,prawda ?!!- był taki zły na dziewczynę za jej niedomyślność,że mało nie wybuchnął. Jak ona może nie rozumieć?-zastanawiał się- przecież dopiero go poznała, a co jeśli jest z nim coś nie tak? Jeśli zrobi jej krzywdę? On się po prostu o nią martwił i nie mógł pojąc jak ona mogła tego nie rozumieć. Czy aby to jedyny powód?- jakiś nieznośny głos w jego głowie zadał mu pytania na które wolał nie odpowiadać.
- Dlaczego na mnie krzyczysz?!-dziewczyna także podniosła głos
- Wcale nie krzyczę!
- Owszem krzyczysz!!
- Co się tutaj dzieje? Dlaczego jest tak głośno? Siostrzyczko?-zwrócił się Elfman do Miry,która tylko pokręciła głową z bezsilności.
- Nic się nie dzieje!!-chłopak zerwał się z krzesła i zaczął podążać w stronę drzwi. Wiedział,że już dłużej nie da rady usiedzieć w miejscu. A jeśli zostanie, skończy się na tym,że powie jej coś czego będzie żałował.
- Natsu-powiedział Happy nie ruszając się ze swojego miejsca na stole barowym.
- Happy idziemy
W momencie w którym exceed mijał przyjaciółkę wyszeptał
- Lucy- Natsu wiedział aż za dobrze co przyjaciel chciał jej powiedzieć i wiedział równie dobrze,że nie może mu na to pozwolić.
- Happy?-wyszeptała Lucy nie rozumiejąc tego co się działo
- Lucy Natsu chciał ci tylko powiedzieć,że…
- Happy idziemy !!!- powtórzył chłopak,przerywając exceedowi. Kiedy zobaczył,że przyjaciel podąża za nim,wypadł na zewnątrz nie obracając się nawet za siebie.

Wiem,że taki troszku krótki ten rozdzialik,ale w sumie jest już prawie 1 w nocy, a ja koniecznie musiałam przelać myśli teraz zanim zapomnę,wiec tak jakoś wyszło ;) 



wtorek, 10 listopada 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (5/13)

                                                                   Paring: Nalu
                                                                   A/M:Fairy Tail
                                                                   Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


 Natsu razem z Happym szli w stronę domu Lucy. Minęło już parę dni od kiedy się widzieli. Ich relacje po niedawnej kłótni właściwie już wróciły do normy. Znowu czuł się swobodnie w towarzystwie przyjaciółki. Na niedawnej misji bawili się tak samo dobrze jak zawsze,gdy są razem, pomimo tego,że ostatnie zlecenie nie należało do najciekawszych. Musieli złapać paru złodziejaszków, nie mógł się nawet wykazać swoimi postępami w treningu,gdyż dawno już nie uczestniczył dobrej walce.Na dodatek jego „rywale” również wyruszyli wykonać jakieś zlecenia tyle,że kilkudniowe, nie miał nawet z kim poćwiczyć i sprawdzić postępy. Grey, Juvia, Erza wyruszyli na misje na 2 koniec kontynentu, a Laxusa i Gromowładnych w tym momencie też nie było. Po zakończonej misji Lucy poprosiła Dragoneela o kilka dni na dokończenie książki.Dlatego tym razem dał jej spokój,tak jak o to prosiła. Za nic w świecie nie chciał powtórki z rozrywki. Lecz po 4 dniach naprawdę już mu jej brakowało i chciał chociaż zorientować się jak wyglądają jej postępy.
- Natsu myślisz,że Lucy skończyła?
- Pisać tę swoją książkę? Nie wiem Happy,ale mam nadzieje,ze tak. W końcu ile może trwać zapisywanie swoich myśli?
- To nie pamiętnik Natsu,a książka. Wiesz o czym ona w ogóle jest?
- Co? Hm…nie wiem. Robi z tego straszną tajemnice.
- Ejj a nie ciekawi cie to?
- Kto wie? Może jak skończy to da nam ją przeczytać? Z resztą kogo może obchodzić czytanie jakiś babskich głupot?
Happy za pomocą ogona oplótł w pasie chłopaka i wzniósł się w górę. Mieli szczęście,że okno było otwarte. Cicho wślizgnęli się do środka i rozejrzeli po mieszkaniu.
- Lucy gdzie jesteś?- spytał kociak.
- Lucy?-zawołał Natsu wchodząc do jej łazienki.
- Natsu co ty wyprawiasz?
- O co ci chodzi przecież jej nie ma
- A co gdyby była?
- Pff a co to za problem? Erza jakoś nie ma problemu z kąpaniem się z nami w gorących źródłach.
- Ale Lucy to nie Erza Natsu
Chłopak wyszedł z łazienki i wyszedł do holu. Drzwi do mieszkania były lekko uchylone i nagle usłyszał czyjś perlisty śmiech. Wszędzie by go poznał,więc szybko popędził w stronę z którego dochodził. Jednak bardzo szybko pożałował swojej decyzji. To co zobaczył zmienił cały jego świat raz na zawsze. Hearfilia momentalnie zamilkła, a Natsu wiedząc czemu tak się stało wychylił głowę trochę bardziej. W pierwszej chwili dostrzegł,że o coś się opierała, ale w tym widoku coś mu nie pasowało,bo wyglądało to tak jakby oparła się o jakiś filar na środku schodów. Na klatce schodowej było ciemno,więc jego oczom trochę zajęło przyzwyczajenie się do półmroku. Kiedy w końcu uświadomił sobie co widział wciągnął głęboko powietrze i stał tam jak wryty. Dziewczyna była oparta o chłopaka o ciemnych włosach. Nieznajomy obejmował ją i całował. A ona nie wyglądała na osobę,której to przeszkadzało. Przez ułamek sekundy wyobrażał sobie, jak Lucy odskakuje szybko i wbiega do domu. Tak było jednak tylko do momentu,w którym nie zobaczył,że blondynka również obejmuje chłopaka.
- Natsu-dobiegł go jakiś głos. Miał zamglony umysł,więc chwile zajęło mu rozpoznanie go.Spojrzał na Happiego,który był obok niego. Zorientował się,że nawet nie zauważył kiedy przyjaciel do niego dołączył.
- Natsu-powtórzył exceed z żalem w cienkim chłosiku i szarpnął go lekko za rękawek koszulki.
Widok ten tak bardzo go ranił, wręcz łamał mu serce,mimo,że sam nie wiedział dlaczego. To nie potrafił odwrócić wzroku od rozgrywającej się tam scenki. Kiedy w reszcie udało mu się odzyskać panowanie nad sobą, bez słowa zamknął drzwi najciszej jak się tylko dało,żeby zakochani nie zorientowali się iż zostali obserwowani. Następną rzeczą jaką zrobił ledwo kojarzył. Podbiegł do okna dziewczyny i wyskoczył przez nie, nie czekając na Happiego i nim się zorientował już biegł. Sam nawet nie wiedział gdzie. Chciał po prostu znaleźć się jak najdalej stąd najszybciej jak się dało.

Po jakiejś chwili Lucy oderwała się od Katsumi. Było jej gorąco,pomimo niskiej temperatury panującej na klatce. Czuła,że jej policzki przybrały kolor szkarłatu. Jej oddech był nierówny i płytki. Z trudem spojrzała w oczy chłopakowi,przełknęła ślinę i powiedziała
- Ja…muszę już iść- zrobiła krok w tył i już miała ruszyć w stronę mieszkania,kiedy poczuła lekko,że ktoś złapał ją za rękę.
- Hej, gdzie idziesz?- odwróciła się gwałtownie omal znowu nie przewracając.
- Ja…naprawdę musze już iść…przepraszam
- Czemu zachowujesz się w ten sposób? Mówilaś,że nie masz chłopaka,prawda? To czemu zachowujesz się tak,jakbyś miała poczucie winy w związku z naszym pocałunkiem? Zupełnie,jak gdyby był twoim pierwszym…
Lucy spojrzała na niego szybko z lękiem w spojrzeniu
- Czekaj. Nie powiesz mi chyba,że ty nigdy wcześniej nie…-nie zdążyła usłyszeć co dokładnie miał jej do powiedzenie,pomimo,że się domyślała.ponieważ,kiedy tylko poczuła,że chłopak poluźnił uścisk udało jej się wyrwać i uciec. Zamknęła za sobą drzwi z trzaskiem i z tłukącym się sercem zamknęła zasuwę. Oparła się o nie i zsunęła na podłogę. Potrzebowała czasu dla siebie w samotności,aby mogła wszystko sobie przemyśleć.
- Co ja najlepszego narobiłam?- uderzyła się otwartą dłonią w czoło. Miała w sobie ogrom przeróżnych uczuć,których nie rozumiała. Była na siebie zła,czuła się winna,ale równocześnie była podekscytowana i szczęśliwa. Zebranie myśli w tym staniem nie było prostym zadaniem,ale jakoś udało jej się uspokoić i wszystko przemyśleć. Zrobiła to co zawsze pomagało jej w pozbieraniu się podczas zdenerwowania-zaczęła mówić do siebie.
- Ok.Po pierwsze właśnie przeżyłam swój pierwszy pocałunek. Jak to dziewczyna od praktycznie zawsze zastanawiała się jak będzie wyglądać. Co prawda wyobrażała sobie,że będzie już wtedy w związku z chłopakiem którego będzie kochać i który będzie kochał ją. A od jakiegoś czasu wyobrażała sobie,że będzie nim Natsu.
- Przestań!- zrugała siebie-Natsu nie jest twoim chłopakiem i nigdy nim nie będzie!
- Skup się na priorytetach-nakazała sobie.
- Po drugie tego pocałunku w ogóle by nie było,gdybym nie potknęła się na schodach- po części nawet była zła na Katsumi za to,że wykorzystał sytuacje.
- Po 3 Katsumi to naprawdę fajny chłopak. Co z tego,że go nie znasz, Zawsze możesz poznać go lepiej- przekonywała samą siebie.
- Musisz przestać żyć marzeniami,a zacząć rzeczywistością!Pocałunek był przyjemny i ci się podobał?
- Tak
- A chcesz z nim być?
- Hm…w sumie to tak, chciałabym spróbować- to właśnie tej myśli postanowiła się uczepić z całych sił oraz zapomnieć o różowo włosach ognistym chłopcu. 

piątek, 16 października 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (2/13)

                                                                  Paring: Nalu
                                                                  A/M:Fairy Tail
                                                                  Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).





Natsu szedł bardzo wolno przed siebie,sam nie wiedząc,gdzie prowadzą go nogi. Patrzył na swoje stopy i zarejestrował,że Happy już nie leciał obok niego, jak to miał w zwyczaju, zamiast tego szedł koło niego ze spuszczoną głową i smutną miną. Chłopak nigdy nie widział,żeby Happy kiedykolwiek był przygnębiony-no może z wyjątkiem sytuacji w którym kończyły im się rybki- a znał go od zawsze. Nie dziwił się temu jednak. On również nigdy na nikogo się nie gniewał, ani nie smucił. Pomimo tego,że w dzieciństwie nie miał łatwego życia. Teraz czuł się jakis taki dziwnie pusty od środka, jak gdyby stracił całą swoją wrodzoną radość-dziwne-pomyślał- to nie pierwszy raz,kiedy pokłócił się z Lucy, tak naprawdę to ciągle się o coś sprzeczali, ale nigdy wcześniej nie czuł się tak jak teraz.
- Natsu-powiedział cicho Happy spoglądając na niego- co się stało Lucy?
- Żebym ja to tylko wiedział- westchnął chłopak- spróbujmy sobie przypomnieć, co takiego zrobiliśmy,że mogła aż tak się wkurzyć.
- Aye-, już wiem Natsu, może to dlatego,że wykąpałeś się wczoraj w jej wannie?
- Hmm..nie sądze,zawsze to robię
- Aye,ale tym razem użyłeś jej szamponu i odżywki do włosów,oraz żelu po prysznic z napisem NIE DOTYKAĆ. Różowo włosy zamyślił się na chwilę,po czym odpowiedział
- Czyli nic nowego
- Aye, a może to dlatego,że przeczytałeś jej opowiadanie?
- Nie przeczytałem, nie zdążyłem, bo za szybko przyszła…ale zawsze to robię, to musi chodzić o coś innego
- A może Lucy nie lubi cukierków
- Mówiła przecież,że te- pokazał na jednego z nich- lubi najbardziej
- Tak,ale może przeszła na dietę, a my tylko przypomnieliśmy jej o tym,że nie może ich jeść
- Hm..możliwe
- W sumie to mogłaby trochę schudnąć, ciężko mi ją nieść
- Może masz rację-powiedział i udał uśmiech,aby trochę pocieszyć przyjaciela. Wątpił w to,czy tak dobrze mu to wyszło, nie miał nastroju. Po za tym zawsze dokuczał Lucy z powodu jej wagi,ale tak naprawdę, to wcale nie uważał,żeby byłu gruba. Właściwie to uważał,że ma bardzo dobrą figurę,krągłości tak gdzie powinny się znajdować. W ogóle, co prawda,nikomu,ani tym bardziej jej tego nie mówił,ale uważał,że przyjaciółka jest naprawdę bardzo ładna. Uwielbiał jej złociste włosy przypominające zboże w słońcu, jej brązowe oczy, wielkie i wyraźne, wesołe, czasem zapłakane, jakiekolwiek by nie były. To jak bardzo kochała swoje gwiezdne duchy, jak troszczyła się o przyjaciół, oraz jej uśmiech na który mógłby patrzeć godzinami, a i tak by mu się on nie znudził. Na początku chciał wrócić do domu i tam zaszyć się przynajmniej na jakiś czas, wciąż liczył na to,że blondynie przejdzie złość i wszystko będzie jak dawniej. Liczył na to,ale wiedział,że tak nie będzie.To co powiedziała,a raczej wykrzyczała dotknęło go na jakimś podstawowym poziomie.Zupełnie jakby powiedziała,że ich zlecenia, wspólnie spędzony czas nie miał dla niej żadnego znaczenia, mało tego, jakby żałowała tego wszystkiego. Sam nie zorientował się nawet,kiedy był pod gildią. Pomyślał,że może faktycznie spędzenie trochę czasu z przyjaciółki pomoże mu zapomnieć o tym co się stało. Bez słowa i dłuższego zastanawiania otworzył drzwi i wszedł do środka.

Lucy płakała przez tak długi czas,że miała wrażenie,że nabawi się odwodnienia. Wciąż miała drgawki,lecz łzy przestały płynąć. Położyła się na łóżku i podkuliła nogi pod siebie, po czym objęła je rękami. Cały czas odtwarzała w pamięci ostatnie wydarzenia. Jej ciało było skostniałe,ale jej myśli pędziły. Pisanie opowiadanie,rozmyślanie, pojawienie się Natsu, jej wybuch oraz jego odejście. Nie mogła nawet nazwać tego kłótnia, gdyż chłopak na nią nie nakrzyczał, właściwie to nic nie powiedział. Zaczęła prowadzić wewnętrzny monolog
- Co powinnam teraz zrobić? Pójść do gildii?
- I tak planowałaś tam iść.
- Ale co jeśli on tam będzie? Czy powinna go przeprosić?
- Przeprosiny na nic jej się nie zdadzą, nie w tej sytuacji.
- Być może przyjaciel zapomniał już o całym zajściu? W końcu od kiedy go znała nigdy nie chował urazy. Z nadzieją podeszła do lustra, a po stwierdzeniu,że nie wygląda tak źle jak się czuje wyszła z mieszkania. Zeszła szybko po schodach i zamaszystym ruchem otworzyła drzwi wejściowe. W tym właśnie momencie jakiś chłopak przechodził koło drzwi, został przez nie uderzony, po czym zatoczył się lekko do tyłu i przewrócił. Dziewczyna wyleciała szybko i podeszła do niego
- Przepraszam,nie zauważyłam…-zamilkła,gdy spojrzała na niego. Nie wyglądał na złego,ani tym bardziej rannego,właściwie to-co stwierdziła ze zdziwieniem-uśmiechał się  do niej szeroko.
- Nie szkodzi, rozumiem,że to w ten sposób wita się tutaj sąsiadów- otrzepał spodnie i bluzę,kiedy wstawał
- Sąsiadów?-powtórzyła zaskoczona
- Tak, jestem Katsumi i właśnie wprowadziłem się obok. Dziewczyna zawachała się zanim odpowiedziała. Patrzyła na niego niedowierzającym spojrzeniem-przynajmniej tak przypuszczała. Chłopak był wyższy od niej o jakąś głowę, ciemno brązowe, lekko sterczące włosy i brązowe, niemal czarne oczy,które spoglądały na nią z rozbawieniem. Jego uśmiech był idealny,a białe proste zęby świeciły,niczym śnieg w nocy,gdy spadnie na niego światło z latarni. Nic nie mogła poradzić na to,że patrzyła na niego-a lepszym określeniem było-gapiła się na niego oniemiała. Wyglądał zupełnie jak jakiś bohater z powieści romantycznej, był wręcz idealny, zupełnie jak książe. Kiedy Lucy udało się w końcu odzyskać mowę upomniała sobie w duchu.
- Jestem Lucy i sama mieszkam tu stosunkowo od niedawna. Mogę cię ostrzec przed najemcą. Zbliżyła Siudo niego trochę i sciszyła głos
- Jeśli nie zapłacisz czynszu,to ona znajdzie cie wszędzie,gdziekolwiek byś nie był
- Myślę,że z tym raczej nie powinienem mieć problemu
- Za to jest bardzo wyrozumiała i ogólnie da się z nią dogadać.
- Dzięki za radę Lucy.
Dziewczyna oblała się rumieńcem od sposobu w jaki na nią patrzył. Tak jak jeszcze żaden chłopak nigdy tego nie robił.
- Nie ma za co…to ja już pójdę-wydukała i odeszła szybkim krokiem.
- Do zobaczenia-zawołał za nią
Nie obróciła się jednak-co się ze mną dzieje?-zganiła samą siebie, Nigdy w życiu nie zdarzyła jej się podobna sytuacja,aby zapomniała języka w gębie przy jakimkolwiek chłopaku. Właściwie to w stosunkach damsko-męskich była dosyć śmiała, Zdawała sobie sprawę ze swojego wyglądu.Wiedziała,że podoba się facetom i bardzo często korzystała w tej wiedzy. Nie rozumiała swojego zachowania. Przez cały czas spędzała czas z przystojnymi chłopcami: Grey,Loki,Laxus i oczywiście Natsu. Jednak przy żadnym z nich nie zachowywała się tak. Owszem nie jeden raz rumieniła się przy smoczym zabójcy,ale zawsze z jakiegoś konkretnego powodu np.:gdy jej za coś dziękował lub ona jemu. Wcześniej nie zdażyło się to samoistnie.Odsunęła od siebie te myśli i postanowiła skupić się na jej prawdziwym problemie. Jak zareaguje Natsu,kiedy ją zobaczy? Czy opowiedział wszystkim o ich kłótni? Jeśli tak to po czyjej stronie stanie reszta ich przyjaciół? Nie musiała pytać,znała odpowiedź. To ona była winna i wiedziała o tym aż za dobrze.


sobota, 10 października 2015

08-Teraz już wiem,że cie kocham (Nalu) (1/13)

                                                        Paring: Nalu
                                                       A/M:Fairy Tail
                                                       Dozwolone: 16 lat

Uwagi: To opowiadanie jest w pełni wymyślene prze ze mnie,ale czy nie sądzicie,że dobrze by było dla Nalu,aby w FT pojawił się rywal Natsu o względy Lucy? Wtedy przynajmniej moglibyśmy się dowiedzieć,czy różowo włosy czuje coś do blondynki, czy też traktuje ją tylko jak siostrę. Nie wiem, jak Wam,ale mi bardzo podoba się nowe op FT. Zabójca smoków jest ukazany, jako poważniejszy, na dodatek myśli o Heartfilii. Może nasz ulubieniec w końcu trochę dojrzeje do związku? Haha nadzieję,można mieć, nie ;). Nie mam jeszcze pewności ile będzie zawierać rozdziałów to opowiadanie, wszystko wyjdzie w praniu ;).


Był ładny, słoneczny dzień. Niebo nie miało nawet jednej skazy w postaci chmur. W Fairy Tail jak zawsze panował hałas. Gajeel występował na scenie ze swoją nową piosenką, którą napisał z myślą o Lily. Śpiewał o przyjaźni jaka ich łączyła, wspólnych treningach i walkach. Po za exceedem i Levy nikt inny  go nie słuchał. Erza rozmawiała z Mirą i jadła ciasto truskawkowe, a Natsu i Grey próbowali udowodnić sobie, który z nich jest silniejszy.
- Panie Greyu na pewno tym razem pokona pan pana Natsu. Juvia  w ciebie wierzy.
- Nie ma szans, Natsu ostatnio dużo trenował- powiedział Happy.
Podczas ich potyczki Natsu popchnął Greya tak mocno,że ten poleciał przez całą sale i wylądował na blacie-prosto na kawałku ciasta Erzy.
- Dranie- Scarlet wstała i z furia krzyknęła- czy wy naprawdę nie możecie zająć się czymś innym?!!! Na przykład weźcie jakieś zlecenie!!
- Nie możemy, Lucy znowu piszę te swoje opowiadania. Powiedziała,że będzie zajęta przez kilka dni i mamy jej nie przeszkadzać-powiedział Dragneel z naburmuszoną miną.
- Aye, nie pozwoliła nam nawet wejść do środka- potwierdził Happy
- Naprawdę, co ta Lucy z wami ma chłopaki. Co by to było,gdyby Lucy nie było.
- Jak to nie było?-zapytał różowo włosy
- No np. gdyby Lucy nigdy nie dołączyła do gildii, gdybyście jej nie poznali.Co wy byście bez niej zrobili?
Natsu zastanowił się nad tym przez chwilę. Nie potrafił sobie wyobrazić,że Lucy nie ma. Już od samego początku,gdy ją poznał stała się dla niego kimś bardzo ważnym. Tak naprawdę to ona i Happy liczyli się dla niego najbardziej. Oczywiście wszystkich członków FT traktował jak swoją rodzinę, dbał o ich bezpieczeństwo,ale z Lucy tworzył drużynę.Od momentu w którym się spotkali, tak naprawdę nie rozstawali się praktycznie nigdy. Natsu żadko wykonywał jakieś zlecenia bez dziewczyny, nie lubił tego. Jego zdaniem skoro są drużyną to powinni Zasze trzymać się razem.Pomimo tego,że nie zgadzają się w wielu kwestiach i bardzo często się kłócą to lubił spędzać z nią czas. Kiedy był dzieckiem jego najbliższą przyjaciółką była Lisanna,ale po tym jak została wciągnięta do Edolas, a Natsu myślał,że umarła, nie przyjaźnił się już tak bardzo z żadną inną dziewczyną do momentu poznania Lucy. Owszem lubił Erze, której trochę się bał, Mirę,która zawsze karmiła jego i Happiego, gdy nie mieli nic do jedzenia w domu i zdążyli już objeść Heartfilię, ale nigdy nie był z nimi jakoś specjalnie blisko. Właściwie to po „śmierci” Lisanny Dragoneel szczerze wątpił w to,że kiedyś jeszcze tak bardzo przywiążę się do jakiejś dziewczyny. Lucy jednak udało się zapełnić dziurę w jego sercu, a po powrocie Lisanny to się nie zmieniło. Po tych minionych latach nie dogadywali się z Lisanną tak jak kiedyś, właściwie to rzadko ze sobą rozmawiali. Po pojawieniu się w jego życiu blondyny, tak naprawdę on nie potrafił sobie wyobrazić życia bez niej.Bez wspólnych zleceń,przygód,kłótni,rozmów,żartowania i spędzania razem czasu.
- To nie możliwe-powiedział po chwili- to było przeznaczenie,aby Lucy dołączyła do Fairy Tail. To nie możliwe,żeby jej ni było. Bez Lucy to nie byłaby już ta sama gildia-powiedział z szerokim uśmiechem.
- Tak, masz rację, od przyłączenia się Lucy do gildii wiele się zmieniło, bez niej to nie byłoby to samo.
- Właśnie skoro o tym mowa to powinna już skończyć. Ile można pisać jakieś historie? Chodź Happy, zrobimy jej niespodziankę-powiedział z promiennym uśmiechem i wybiegł z gildii razem ze swoim latającym przyjacielem. Scarlet patrząca za nimi powiedziała
- Nawet Natsu się zmienił od pojawienia się Lucy
- To prawda-potwierdził Grey- nawet ten napaleniec trochę spoważniał. Kiedyś nic nie byłoby w stanie odciągnąć go od walki.
- A propo waszej walki odkupujesz mi ciasto
- Co? Dlaczego ja? To jego wina
- Bo to ty na nie wpadłeś, po za tym gdybyście wyszli na zewnątrz to nic takiego by się nie stało. No już płać
- Ehh…Erza…


Lucy właśnie kończyła pisać kolejny rozdział swojej książki. Po ostatnich przygodach dostała takiej weny,że w ogóle nie potrafiła się oderwać od pisania. Nie chciała by cokolwiek jej unknęło.Jej książka opowiadała przygody 5 przyjaciół. Głownie jednak skupiła się teraz na relacjach dwójki głównych bohaterów. Nari i Leli, dójce przyjaciół,którzy są magamii wspólnie podróżują. Dobrze zdawała sobie sprawę z tego,że jej postaci z opowiadania są wzorowani na niej i jej przyjaciołach z FT, a już głownie Nari i Leli, którzy byłi zadziwiająco podobni do Natsu i niej,ale przynajmniej na tą historią miała kontrolę. Sama decydowała co i kiedy się stanie. Leli była skrycie zakochana z Neri, który zawsze ją chronił i troszczył się o nią, ale zdawał się nie zauważać uczuć dziewczyny. Był bardzo niedojrzały i dziecinny, a swoją przyjaciółką traktował bardziej jak siostrę. Lucy jednak postanowiła to zmienić. W jej twórczość Neri również zapała uczuciem do Leli, w przeciwieństwie do pierwowzorów oni będą razem.Westkchnęła i odłożyła pióro na biórko. Oparła się na krześle i zamknęła oczy. Już od dłuższego czsu wiedziała,że czuje do Natsu coś więcej,ale nie potrafiła mu tego powiedzieć, bo nie chciała ryzykować ty,że zniszczy ich przyjaźń. Po za tym wiedziała,że przyjaciel nie odwzajemnia jej uczuć i czułby się niezręcznie w jej towarzystwie, gdyby się dowiedział.Zdążyła już przywyknąć do myśli,że nie będę razem,ale to wciąż trochę bolało. Postanowiła jednak za wszelką ceną wyleczyć się z nieodwzajemnionej miłości, a książke pisała także w swego rodzaju terapii. Planowała przelać w nie wszystkie swoje uczucia do Natsu pod postacią Leli, a potem zamknąć ten temat i już nigdy do niego nie wracać. To także był powód dla którego zabroniła mu przychodzić do siebie przez kilka dni. Trudno byłoby jej się skupić z Natsu mówiącym coś ciągle koło jej ucha, a tym gorzej,gdyby, jak Toma w zwyczaju przeczytał tę historię. Chłopak może do najbystrzejszych nie należał,ale to było tak oczywiste, podobieństwa bohaterów, nie tylko imion,ale także charakterów, celów, marzeń, wspomnieć i przeszłości,że nawet on by się zorientował. Nagle usłyszała jakiś straszny hałas,który wyrwał ją z rozmyślań, to coś brzmiało jak by…ktoś pukał w szybę. Szybko otworzyła oczy i podbiegła do okna zaskoczona tym, co zobaczyła. Za oknem na parapecie stał Natsu z garścią czegoś małego, a Happy asekurował go trzymając z tylu za koszulkę. Na jednym oddechu otworzyła okno i krzyknęła
- Co wy wyrabiacie!!!
Natsu nie odpowiedział od razu. Zamiast tego wszedł do środka ostrożnie by nie wypuścić tego,co trzymał w rękach. Popatrzył na nią i uśmiechnął się promiennie
- Yoł Lucy. Przynieśliśmy ci cukierki. Te, które dostaliśmy w nagrodę za poprzednie zlecenie.Twoje ulubione -wyciągnął garść słodyczy w jej stronę, tak,że kilka spadło, więc Happy je pozbierał.Od jego uśmiechu jej serce zabiło mocniej, tak bardzo uwielbiała ten szeroki uśmiech przy którym robiły mu się takie słodkie dołeczki w policzkach. W tym jednak momencie oblała ją prawdziwa furia, tak bardzo znienawidziła tego uśmiechu z powodu swoich nieodwzajemnionych uczuć,że wybuchnęła, tak jak jeszcze nigdy.
- Nie chcę żadnych cukierków!!!- uderzyła w jego pieść swoją dłonią, tak,że słodycze rozsypały się w okół nich jak konfetti.
- Co wy sobie wyobrażacie wparowując do mojego mieszkania, jak gdyby nigdy nic!!! Mówiłam wam przecież,że jestem zajęta i prosiłam tyle razy żebyście dali mi święty spokój!! Czy do was naprawdę nic nie dociera!! Możecie w reszcie przestać zachowywać się jak dzieci,które robią zawsze to na co mają ochotę?!! Pora w końcu dorosnąć!!! Gdybym wiedziała,że tak to będzie wyglądać to nigdy nie zgodziłabym się być z wami w drużynie!!! Żaluję tego,że podjęłam wtedy taką decyzję!! Wynoście się stąd nie chce was widzieć, już!!!
Zapadła cisza, Nikt się nie ruszył z miejsca, nawet o krok. Lucy wyprowadzona z równowagi tym,że chłopak nie miał zamiaru jej posłuchać spojrzała na niego z furią w oczach,ale widząc wyraz jego twarzy jej spojrzenie momentalnie złagodniało.Jej serce ścisnęło się niebezpiecznie mocno i bardzo szybko pożałowała swoich słów. Jeszcze nigdy nie widziała Natsu w takiem stanie, jak teraz. Stał w lekkim rozkroku wpatrując się w swoją otwartą dłoń w której jeszcze chwile temu trzymał cukierki. Miał otwarte usta, żadem z jego mięśni nawet nie drgnął. Potem popatrzył na nią, prosto w jej oczy, a ona jak jeszcze nigdy w życiu miała ochotę przytulić go i przeprosić. Wiedziała,że przesadziła, nie miała wcale na myśli tego, co powiedziała. Nie potrafiła jednak wydobyć z siebie nawet jednego dźwięku. Po raz pierwszy widziała Natsu zranionego i tak bardzo ją bolało to,że to ona to spowodowała. Patrzył na nią z takim smutkiem i zawodem w oczach,że myślała iż za chwilę nie wytrzyma tego napięcia i upadnie, nie stało się tak jednak, była zbyt skamieniała, nawet aby upaść. Nie jeden raz kłóciła się z chłopakiem i krzyczała na niego,ale tym razem było inaczej. Ubrała uczucia w najgorsze słowa jakie tylko mogła. Widziała,że chciał jej coś powiedzieć,ale chyba po raz pierwszy od kiedy go znała nie był w stanie tego zrobić.Jej słowa tak bardzo do zaskoczyły i zraniły,że nie dziwiła by się gdyby już nigdy więcej nie chciał się do niej odezwać.po paru sekundach,które wydawały się jej ciągnąc wieczność, odwrócił się od niej na pięcie powoli bez słowa i skierował w stronę okna
- Chodź Happy, idziemy. Sam słyszałeś,że nie jesteśmy tu mile widziani.
Spojrzała w dół na Happiego,który z trudem powstrzymywał łzy. Patrzył na nią tymi swoimi wielkimi, czarmymi oczami z tak wielkim żalem
- Lucy-wyszeptał
- Happy-powtórzył Natsu zrezygnowany
- Aye
Chłopak nie czekał na przyjaciela tylko wyskoczył przez okno na zewnątrz. Happy wzniósł się w powietrze i bez słowa wyleciał za nim. W tej chwili nogi zrobiły jej się jak z waty i upadła na kolana. Łzy wodospadem ciekły po jej policzkach, wydając się nigdy nie mieć zamiaru przestać spływać. Zobaczyła,że koło kołdry spadającej z jej łóżka coś się świeci. Przyczołgała się bliżej i wzięła do ręki jeden z cukierków,które leżały teraz w całym jej salonie i przycisnęła go mocno do piersi
- Natsu, Happy przepraszam- po tym słowach zaczęła szlochać jeszcze bardziej. Oparła głowę na łóżku i przypomniała sobie nie jasno,że ostatnim razem tak płakała,gdy przeczytała list od swojego ojca, z którego dowiedziała się,iż jej ojciec pomimo swojego zachowania zawsze ją kochał, a ostatnie słowa jakie do niego powiedziała były okropne i krzywdzące, tak samo wtedy ojca tak teraz skrzywdziła Natsu. Objęła się mocniej ramionami i zaczęła się trząść z powodu konwulsji, jakie spowodował jej płacz. Zdawała sobie sprawę z tego,że całkowicie zniszczyła więzi,które łączyły ją z nimi.oraz to,że już nigdy nic nie będzie takie samo.