Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłótnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłótnia. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lutego 2018

12- To mnie kochasz (Chitoku, Kosaku) (3/?)


Dziewczyna obudziła się rano stosunkowo wcześnie, nawet zanim zadzwonił budzik. Przeciągnęła się leniwie. Czuła się wypoczęta i wyspana
- Nie ma to jak być w domu- powiedziała do siebie, po czym powoli wstała i podeszła do szafy. Wyjęła w niej swój mundurek, po czym założyła go. Podeszła do lustra i zawiązała tym razem swoją ulubioną czerwoną wstążkę. Przyglądnęła się swojemu odpiciu i uśmiechnęła do siebie
- Dzisiaj będzie dobry dzień. Po długiej rozłące spotkam przyjaciół. Nie mogę się już doczekać kiedy zobaczę Kosaki-chan i Ruri-chan. Nie miała do Onodery żadnych pretensji, wiedziała, że to za pewne wina chłopaka. To on wiecznie gdzieś ją zapraszał, a szatynka była zbyt miła, aby odmówić. Kirisaki wzięła z podłogi plecak i wyszła z pokoju.
Specjalnie przyszła wcześniej, aby zdążyć przywitać się ze wszystkimi zanim zaczną się zajęcia. Usiadła w swojej ławce i rozglądnęła się po pomieszczeniu. Hm...dziwne. Jeszcze nikogo nie ma? Jedynie kilku chłopców z jej klasy uśmiechało się do niej, była w dobrym nastroju, więc odwzajemniła uśmiech, zanim obróciła się w stronę tablicy. Za sobą usłyszała
- Ej! Widziałeś to?! Uśmiechnęła się do mnie
- Co ty gadasz! Ten uśmiech był przeznaczony dla mnie!
- A właśnie, że dla mnie
- Ohh jaka ona piękna- westchnęli wszyscy na raz. Dziewczyna jednak nie za bardzo skupiała się na ich obecności. Zamiast tego wróciła myślami do swojego pobytu za granicą. Kochała Stany Zjednoczone. Wszystko było takie wielkie i piękne. Drapacze chmur, ekskluzywne butiki z ubraniami sprowadzanymi z całego świata, w tym Mediolanu i Francji, wiele restauracji i kawiarni, 5-gwiazdkowe hotele, a pomimo tego, że kraj jest nowoczesny to znalazło się i miejsce dla ogromnej ilości zieleni zwanej inaczej Central Parkiem, gdyż dziewczyna zatrzymała się w Nowym Yorku. Jej hotel mieścił się na Times Squere, jej ukochanej ulicy. Gdzie wszędzie są porozwieszane kolorowe, migające bilboardy, które prezentują się jeszcze lepiej w nocy, gdyż tak to co mówią jest prawdą- to miasto nigdy nie śpi. Po dniach zdjęciowych w towarzystwie Keia, fotografów i scenarzystów dość często udawała się do różnego rodzaju lokali tj. kluby, puby, była również na kilku koncertach najpopularniejszych wokalistów, którzy nie śpiewali Enki* jak ten głupi Kiełek Fasoli. Po za tym przez cały pobyt w Ameryce naprawdę udało jej się w końcu spędzić więcej czasu z mamą. Była ona zapracowana jak zawsze, jednak tak jak obiecała spędzała z nią czas każdego dnia zabierając ją na obiad do najlepszych restauracji, lub na plany filmowe z aktorami, którzy byli najbardziej na topie, gdyż z powodu swojej posady ma dojścia praktycznie wszędzie. Na początku miała być jej asystentkom, jednak już pierwszego dnia „dostrzegł" ją jeden z fotografów, z którymi Hana aktualnie rozmawiała i oznajmił, iż Chitoge urodziła się by zostać modelką. Jej ten pomysł całkiem przypadł do gustu, od zawsze lubiła pozować do obiektywu aparatu, nie krępowała się, ani nie miała żadnych obaw, co do tego, że zdjęcia wyjdą świetnie. To właśnie tam spotkała Keia. Nie rozpoznała go od razu, bo bardzo się zmienił przez te kilka lat, lecz on ją poznał od razu. Ku jej zaskoczeniu podszedł do niej i ją przytulił, po czym oznajmił, że od teraz zostaje jego partnerką zdjęciową. Nikt nie miał żadnych obiekcji, gdyż wizualnie pasowali do siebie doskonale, a ona również nie miała nic przeciwko temu, tym bardziej, że był taki czas, kiedy Kei jej się podobał. Tak, to prawda w okresie gimnazjalnym się w nim kochała. Nie powiedziała Raku, ani nikomu innemu o tym drobnym fakcie, nawet Tsugumi nie wiedziała, ale w końcu powiedziała Ichijou, że jest on jej pierwszym chłopakiem i to jest prawda, więc nie skłamała. Nigdy przecież nie powiedziała mu, iż jest także jej pierwszą miłością, chociaż teoretycznie i tak nią był skoro poznali się w wieku mniej więcej 5 lat. Teraz jednak nie czuła już tego samego do Keia co w przeszłości i strasznie nad tym ubolewała, ponieważ byłby on perfekcyjnym kandydatem na jej chłopaka. W dodatku odkochując się w Raku dałaby mu możliwość spotykania się z jego PRAWDZIWĄ ukochaną- Onoderą, na co przyjaciółka zdecydowanie zasługiwała i wszyscy byliby szczęśliwi. Szkoda, że to wszystko nie jest takie proste. Westchnęła i położyła głowę na ławce
- Chitoge-chan- usłyszała i podniosła się z ławki w momencie w którym przyjaciółka ją „dopadła" i uściskała mocno- tak bardzo za tobą tęskniłam. Blondynka odwzajemniła uścisk
- Ja za tobą też Kosaki-chan, a także za tobą Ruri-chan i- rozejrzała się po reszcie twarzy -....nie ciebie mi nie brakowało Marika
- I wice wersa- odpowiedziała jej na to ruda. Kiedy Kirisaki w końcu udało się oswobodzić do klasy weszły 3 następne osoby, a mianowicie: Raku, Shuu i Seishiro. Ta ostatnia dostrzegając ją rzuciła się pędem przez całą długość pomieszczenia krzycząc
- Panienko!- i tak jak jej poprzedniczka przytuliła ją mocno. Chitoge poklepała brunetkę po plecach
- No już Tsugumi przecież widziałyśmy się wczoraj
- Nic nie poradzę na to, że tak bardzo mi cie brakowało Panienko! To był chyba pierwszy raz jak rozstałyśmy się na tak długo- w końcu ją puściła i odsunęła się trochę.
- Chyba masz rację- zastanowiła się. Tsugumi Seishiro była jej przyjaciółką od dziecka, chociaż samą siebie traktowała bardziej jak ochroniarza blondynki, niż przyjaciółkę. To nie tak, że czuła się przy niej gorsza przez jej status społeczny czy coś, po prostu Chitoge była dla niej kimś wyjątkowym, ponieważ uwolniła brunetkę od samotności.
- O co za przyjemność widzieć cie z powrotem wśród nas Chitoge-chan- odezwał się Shuu
- Maiko szkoda, że nie mogę odwzajemnić tego komplementu
- Ranisz- powiedział udając skrzywdzonego i złapał się za serce, na co pozostali zaczęli się śmiać, wszyscy po za Raku.
Pierwsza była lekcja wychowawcza. Pani Kyoka, ich wychowawczyni zaczęła coś im opowiadać, jednak Raku był zbyt rozkojarzony, aby móc jej słuchać. Co chwile spoglądał w prawo na Chitoge, która wydawała się być wyjątkowo pochłonięta każdym słowem wypowiedzianym przez nauczycielkę. Dziwne...Chitoge z reguły nie uważa na lekcjach. Nie musi tego robić. Biorąc pod uwagę jej stopnie oraz co ciężko mi przyznać wysoką inteligencje nie ma potrzeby przykładania się do zajęć. Po za tym jej zachowanie wciąż jest niecodziennie. Kiedy się z nią dziś przywitałem, tak jak miałem w zwyczaju odpowiedziała mi jedynie, nawet nie zaszczyciwszy mnie jednym spojrzeniem, po czym skierowała całą swoją uwagę na innych, kompletnie mnie ignorując...znowu. Czyżby nadal była na mnie zła za to, że się nie odzywałem przez ferie? Ale przecież sama również mogła to zrobić. Nie wygląda jakby się gniewała na Onoderę, więc to nie o to chodzi...chyba nie, bo z tą gorylą dziewczyną nigdy nic nie wiadomo. Cholerna Chitoge! Nie udaje jej chłopaka dlatego, że mam taki kaprys, więc mogłaby wykazać choć minimum dobrej woli i pierwsza wyciągnąć rękę na zgodę! Czemu to zawsze muszę być ja?! Jego rozmyślania zostały przerwane słowami pani Kyoki
- Słuchajcie kochani, chciałabym wam kogoś przedstawić. Otóż będziemy mieli nowego ucznia pochodzącego z Ameryki. Mam nadzieje, że wszyscy miło go przywitacie, proszę możesz wejść! Po chwili jego oczom ukazał się wysoki, blond włosy chłopak o tajemniczym spojrzeniu i zniewalającym uśmiechu, tak za pewne twierdziła żeńska część towarzystwa. Stanął na środku klasy i powiedział
- Hej, nazywam się Namasuka Kei i od teraz będę uczniem tej szkoły. Pochodzę z Ameryki Północnej, ale potrafię mówić po japońsku równie biegle, co po angielsku, miałem dobrą nauczycielkę- w tym momencie jego spojrzenie pobiegło w stronę blondynki. Po jego „przedstawieniu" nastąpił szereg pisków dziewcząt oraz zazdrosnych spojrzeń chłopców
- Proszę cie, abyś zajął któreś z wolnych miejsc- powiedziała nauczycielka
- Jasne-powiedział po czym zaczął zmierzać w stronę, jak można było się domyśleć Chitoge, mijając jej stolik powiedział
- Cześć piękna
- Cześć przystojniaku COOOOO?!! Co ona właśnie przed chwilą powiedziała?! Co to ma znaczyć?! Czyżby zapomniała, że jest MOJĄ dziewczyną?! Co z tego, że udawaną, skoro pozostali o tym nie wiedzą?!
Blondyn zajął stolik tuż za nią. A za ich plecami rozległy się szepty
- Ej! Słyszałeś co on powiedział? Wygląda na to, że ktoś zarywa do naszej klasowej księżniczki
- Noo. Ciekawe co na to Raku. Powinien się strzec, bo zanim się obejrzy, a Kirisaki go rzuci
- Nic dziwnego, według mnie nigdy do siebie nie pasowali. No bo spójrz tylko na nią, a na niego
- Masz rację to musiało się tak skończyć, dobrze, że Chitoge-chan wreszcie przejrzała na oczy
- Proszę o ciszę- zawołała wychowawczyni- będziecie mieli okazję zapoznać się z nowym kolegą na przerwie, a teraz proszę o uwagę. Od tej pory reszta lekcji przebiegła już w ciszy. Kiedy zadzwonił dzwonek na przerwę wszyscy „jak jeden mąż" zebrali się przy stoliku nowego kolegi. Ten jednak wydawać by się mogło olewał wszystkich po za blondynką. To nie tak, że był dla nich nie miły czy coś, bo sukcesywnie odpowiedział na wszystkie, nawet najgłupsze pytania, ale brunet widział, że szczególną uwagę zwracał na „sąsiadkę" z nad przeciwka. 
- Dobrze Słodka oprowadzisz mnie po szkole?- nie trzeba zgadywać by domyśleć się do kogo skierował to pytanie
- Jasne, ale później. Po zajęciach. Teraz jest przerwa na lunch, a ja umieram z głodu
- Haha no tak ty i twój wilczy apetyt.
- Haha, bardzo zabawne- przedrzeźniała go- to co idziemy wszyscy? Każdy jej odpowiedział twierdząco lub pokiwał głową, więc powiedziała
- Darling, a ty idziesz z nami?
- Co? Aa... no tak jasne, że idę- odpowiedział czując się trochę głupio, gdy wszyscy na niego patrzyli.
Kei dołączył do ich paczki. Ciekawe co na to Raku. Wszyscy po za nim wydają się lubić nowego kolegę. Czyżby nasz ulubieniec może czuć się zagrożony? 

12- To mnie kochasz (Chitoku, Kosaku) (2/?)


Przez cały okres trwania ferii zimowych Raku mógł zakosztować życia bez kłamstw, fałszywego związku, ciągłych udawanych randek. Miał za to czas na to, aby skupić się na tym co było dla niego najważniejsze, czyli na Onoderze. Spędzili razem całe 2 tygodnie, niemal codziennie się spotykając. Dla chłopaka to było jak spełnienie marzeń. Co prawda spotykali się na stopie przyjacielskiej i więcej nie doszło do sytuacji przypominającej tą w kuchni restauracji dziewczyny, podczas przygotowywania słodyczy, no ale cóż przecież nie można mieć wszystkiego. Zamiast tego zakosztował życia w którym liczyła się jedynie jego ukochana.
 Mógł niemal udawać, że są parą kiedy spacerowali razem po parku lub wzdłuż rzeki, oglądali zachody słońca, chodzili do kina i kawiarni czy też do centrum handlowego na zakupy. Niestety ten piękny sen miał skończyć się dzisiaj, prysnąć niczym bańka mydlana, a to dlaczego? Ponieważ ferie się skończyły, a do miasta wraca JEGO DZIEWCZYNA. Kosaki również powiedziała mu co myśli na ten temat, chwila jak to szło? Aa no tak już pamiętam. Powiedziała, że świetnie się ze mną bawiła i nawet dodała, że chciałaby aby to potrwało dłużej, jednak chce być uczciwa w stosunku do swojej przyjaciółki, dlatego nie będzie spędzać ze mną już tak dużo czasu i co jeszcze powiedziała? Aaa no tak...że ma zamiar porozmawiać z Chitoge, wyjaśnić jej wszystko, a także ją przeprosić. Rany...dobroć Onodery nie zna granic. Kocham ją za to, ale żeby przepraszać za cokolwiek tą gorylą dziewczynę? Pff....skoro już mowa o przeprosinach. Ja jakoś nie otrzymałem ich od niej. Przez całe ferie nie odezwała się do mnie nawet słowem. Dopiero dzisiaj dostałem sms o treści
Cześć głupi Kiełku Fasoli, wracam dzisiaj, więc może byłbyś tak łaskawy i przyjechał po swoją DZIEWCZYNĘ na lotnisko? Normalne pary tak robią, a chyba powinniśmy zachować pozory, nie sądzisz?Głupia Chitoge jak ona w ogóle śmiała wysłać mi coś takiego po całych DWÓCH TYGODNIACH całkowitego milczenia?! Nie żebym się przejmował, ale chyba mogła wysłać to głupie „przepraszam", świat by się nie zawalił, a ja przynajmniej miałbym poczucie, że wszystko jest w porządku. Ahhh dlaczego w ogóle się nią przejmuje?! Oraz tym, że się nie odzywała?! Przecież dzięki temu miałem święty spokój!
Chłopak spojrzał na zegar wiszący w jego pokoju. Zbliżała się 17, a o 18 miał wylądować samolot dziewczyny. Postanowił mimo wszystko jednak po nią pojechać, na wszelki wypadek, gdyby Claude postanowił obserwować jego poczynania. Noż cholera jasna! A co jeśli ten głupi okularnik śledził mnie i Onodere przez ten cały czas i raportował o tym Chitoge dlatego się nie odzywała? Czemu wcześniej na to nie wpadłem? Idiota! I co teraz? Na serio powie jej, iż jej CHŁOPAK ją zdradzał przez czas, w którym była nieobecna? Że spędzał każdą chwile z inną dziewczyną i do tego świetnie się z nią bawił? Nie żebym musiał tłumaczyć się z tego przed Chitoge, z resztą założę się, że ona nawet się tym nie przejmie. Szkoda, iż nie mogę powiedzieć tego samego na temat tego jej przydupasa. Eh...dobra spokojnie. Uspokój się. Wyjaśnisz to Kirisaki i będzie po krzyku. To już jej problem jak wytłumaczy to Claudowi, w końcu to jej ochroniarz, więc to także jej problem. Z tym postanowieniem wyszedł z domu kierując się na lotnisko. Pomimo tego, że sam nie chciał się przed sobą do tego przyznać to chciał zobaczyć się z nią jak najszybciej.
Dotarł na miejsce wcześniej, niż przypuszczał, dlatego musiał chwile zaczekać. Siedział teraz na poczekalni i wgapiał się w okno z którego mógł dostrzec już z oddali nadlatujące samoloty. Po jakimś czasie ujrzał jej prywatny odrzutowiec, a może raczej powinien powiedzieć prywatny odrzutowiec pani Hany. W przeciwieństwie do pozostałych samolotów był mniejszy, lecz i tak zmieściłoby się w nim co najmniej 20 osób. Na dodatek był fioletowego koloru z wielkim symbolem różowego kwiatu na kadłubie. Nie sposób było pomylić go z innym.
 Wstał i zaczął zmierzać w tamtym kierunku. Kiedy odrzutowiec wylądował drzwi kadłubu otworzyły się, a w nich ukazała się blond włosa, wysoka, szczupła dziewczyna o mlecznej cerze i niebieskich niczym woda oczach, które mogłyby bez trudu konkurować z wiszącym nam nimi niebem. Za nią powoli zaczynało zachodzić słońce, a jego promienie igrały w jej różowych końcówkach, sprawiając, że były jeszcze wyraźniejsze. Uśmiechała się pogodnie, a na jej twarzy zagościły delikatne rumieńce. Miała na sobie granatową, letnią sukienkę do kolan, pasującą pod kolor opaskę oraz buty. Wygląda bardzo ładnie...cholera już zapomniałem o tym jaka jest urocza, to znaczy z Onoderą nie ma co konkurować, jednak ma w sobie coś...coś takiego. Zazwyczaj zapominam o jej urodzie pod wpływem jej brutalnej siły i siniakach, które są tego dowodem. Przez chwile wyobrażał sobie, że ta scena jest prawdziwa. On jako jej PRAWDZIWY chłopak przyjechał by ją odebrać. Za chwile dziewczyna zbiegnie po schodkach i rzuci mu się w ramiona. Niemal chciał, aby tak zrobiła. W tym jednak momencie zza jej pleców wynurzył się jakiś kształt, a atmosfera, która panowała między nimi jeszcze sekundę temu, zmieniła się diametralnie. Co to za koleś? Chitoge zeszła na dół z wrodzoną gracją i stanęła przed nim
- Cześć Darling- powiedziała po czym przytuliła go szybko. Za pewne by zachować pozory, jednak on z jakiegoś powodu czuł się dziwnie ogołocony, gdy puściła go tak szybko. Za jej plecami usłyszał jak chłopak za nią stojący odchrząknął przez co wydawać by się mogło tak szybko przerwała uścisk
- Hej Honey- odpowiedział, gdy powrotem stanęła naprzeciwko niego.
- Chciałabym ci kogoś przedstawić- powiedziała po czym gestem dłoni poprosiła, aby jej znajomy podszedł bliżej i stanął po jej lewej stronie- to jest mój przyjaciel Kei. Kei, a to jest moje kochanie o którym ci opowiadałam Ichijou. Chłopcy wymienili się uściskiem dłoni. Raku poczuł jak jego nowy „kolega" za mocno ścisnął jego rękę, lecz nic nie powiedział. Zamiast tego spojrzał w górę, gdyż chłopak był od niego wyższy o jakąś głowę i przyjrzał mu się. 
Kei, bo tak miał na imię przyjaciel Chitoge był wysokim blondynem z artystycznym nieładem na głowie i niebieskich oczach, lecz ich odcień był nieco jaśniejszy od oczu Chitoge, bardziej stalowy. Jego sylwetka była atletycznie zbudowana, a mięśnie rysowały się pod obcisłym czarnym podkoszulkiem. Wygląda jak jakiś pieprzony kulturysta i model w jednym z jakiś głupich magazynów dla dziewczyn. Teraz już mam swoją odpowiedź na pytanie dlaczego nie zadzwoniła do mnie ani razu! Wygląda na to, że była równie „zajęta" jak ja! Ta myśl zirytowała go dużo bardziej, niż powinna.
- Kei jest modelem i moim przyjacielem z dzieciństwa. Chodziliśmy razem do szkoły gimnazjalnej- wyjaśniła. Wiedziałem, że jest modelem czy kimś takim...chwila, co ona właśnie powiedziała? Przyjacielem? Przecież twierdziła, że ja jestem jej PIERWSZYM przyjacielem od zawsze. Czyżby kłamała? Nic dziwnego, w końcu do goryla dziewczyna, nie można jej ufać. Mogłem się tego po niej spodziewać. Dziewczyna musiała wyczytać z jego twarzy niewypowiedziane pytanie, bo po chwili dodała
- Kei i ja chodziliśmy do tej samej klasy, ale do tej pory ze sobą nie rozmawialiśmy. Spotkaliśmy się przez przypadek, bo okazało się, że pracujemy w tym samym miejscu.
- A ja poznałem ją od razu. W końcu kochałem się w niej przez lata, kiedy byłem „szczeniakiem"- dodał, obejmując ją wręcz w fachowym geście
- Haha, przestań- oswobodziła się z jego uścisku
- Nie żartuje, śniłaś mi się po nocach- pochylił się nad nią i wyszeptał jej do ucha. Zrobił to jednak na tyle głośno, że Raku wszystko doskonale słyszał. W dodatku blondyn mówiąc to spojrzał na niego komunikując w ten sposób, że te słowa były bardziej skierowane do niego, niż do niej samej. Co za drań! Raku zdecydowanie nie polubił „nowego". Według niego zdecydowanie za bardzo spoufalał się z blondynką, w dodatku ku jego zaskoczeniu jej wydawało się to w ogóle nie przeszkadzać. 
- Dobra to co zbieramy się?- zaproponowała. Raku przytaknął i już sięgał po jej walizkę, jednak ktoś go wyprzedził
- Ja to wezmę- oznajmił blondyn i ruszył za nią. Brunetowi nie pozostało nic innego jak tylko podążyć za nimi.
Przez całą „podróż" w taksówce Chitoge rozmawiała jedynie z Keiem. Śmiała się i żartowała, żywo rozmawiała gestykulując przy tym. Zdawała się w ogóle nie dostrzegać jego obecności. Jak ona śmie traktować mnie jak powietrze?! Skoro miała towarzystwo, to po cholerę pisała do mnie, abym ją odebrał?! Równie dobrze mogliśmy się zobaczyć jutro w szkole, albo ewentualnie mogła wpaść do mnie na chwilę i się przywitać. Cholera! Co ja w ogóle tutaj robię?! Raku chcąc nie chcąc obserwował poczynania tamtej dwójki. Dostrzegł pewną różnicę, pomiędzy tym jak zachowuje się przy nim, a przy blondynie. Teraz wyglądała na zrelaksowaną. Ciągle się uśmiechała i chichotała co chwile. Nie przeszkadzało jej też to, iż chłopak siedział według niego zdecydowanie za blisko i przewiesił ramię przez jej głowę opierając o zagłówek tylnego siedzenia.
Dziewczyna siedziała wygodnie opierając się o zagłówek. Opowiedziała Keiowi o jednej ze swoich „przygód" z Tsugumi, a teraz słuchała jak blondyn opowiadał jej o swoim najlepszym przyjacielu, albo raczej powinna była słuchać. Całą uwagę jednak skupiła na Raku siedzącym po drugiej stronie fotela. Patrzył w okno i wydawał się jakiś nieobecny. Do tego był strasznie cichy w ogóle z nimi nie rozmawiał.
  Ahh...głupi Kiełek Fasoli. Liczyłam na inną reakcje. Sądziłam, że tęsknił za mną chociaż trochę, tak ja za nim. Cholera! Na co ja liczyłam?! Ten idiota jest tak niesamowicie niedomyślny, że to aż niemożliwe. Przez całe ferie nie odezwał się do mnie nawet słowem. Po kilka razy dziennie sprawdzałam przychodzące połączenia oraz wiadomości, ale nic, pustka, zero. Robiłam to regularnie, pomimo tego, iż byłam zajęta, ale co z tego?! Ten idiota spędził całe ferie zabawiając się z moją przyjaciółką! W dodatku nie miał nawet na tyle taktu, aby mi o tym powiedzieć! Nic bym nie wiedziała, gdyby nie Claude, który dzwonił każdego wieczora zdając mi relacje. A ja musiałam udawać, że o wszystkim wiedziałam i nie mam nic przeciwko ich schadzkom. Grrrr....jak on mógł robić coś takiego za moimi plecami?! Pewnie sądzi, że przeżył wymarzoną przerwę zimową skoro mnie nie było w pobliżu. Rany...jaki on jest głupi! Sama nie wiem teraz czy powinnam udawać, że o niczym nie wiem, czy też wygarnąć mu co myślę na ten temat. Ale przecież nawet jeśli chce to nie mogę tego zrobić. W końcu NIC nas nie łączy. A on nie ma obowiązku z niczego mi się tłumaczyć. Na dodatek ja nie mam prawa zachowywać się jak „zazdrosna narzeczona", przynajmniej nie publicznie. Cholera no, ale naprawdę ma zamiar przez pół godziny jazdy obserwować drzewa, które mijamy zamiast się odezwać? Nie wytrzymam!
- Raku a ty jak spędziłeś ferie?- zapytała No i nie wytrzymałamPrzyglądał jej się przez chwile. Wyglądał na zaskoczonego, że w ogóle się do niego odezwała.
- To były najlepsze ferie zimowe w moim życiu- powiedział, a ona wręcz zagotowała Aaaa wiedziałam. Wiedziałam, że to powie, po co w ogóle go o to pytałam skoro nie chciałam znać odpowiedzi? Idiotka!- Moje również- powiedział Kei, po czym położył swoją dłoń na jej ramieniu, przybliżając ją tym samym do siebie i obejmując. Przez chwile rozważała zabranie jego dłoni, ale jakoś jego bliskość jej nie przeszkadzała. Zdążyła się do niej przyzwyczaić, z resztą nie miała wyjścia. W końcu Kei o ona pozowali jako „para" wiele razy do zdjęć magazynów, plakatów itd. Przywykła już do tego, że chłopak ją obejmuje, przytula, trzyma za rękę, czy nawet całuje. Oczywiście w głowę, czoło, bądź policzek. Na PRAWDZIWY pocałunek do zdjęć się nie zgodziła. Choć miała wrażenie, że blondyn nie miałby nic przeciwko takim zdjęciom. Po za tym doszła do wniosku, iż jej serce bije niemiarowo jedynie w obecności jednego chłopaka- ICHOJOU, więc pozowanie z Keiem czy kimkolwiek innym nie stanowiło dla niej najmniejszego problemu. 
- Tak, moje też były udane, skłamała po czym położyła głowę w zagłębieniu szyi blondyna i wciągnęła jego męski zapach. Ehh...dlaczego nie mogłabym się zakochać w kimś takim jak Kei? Jest przystojny, silny, miły, ma poczucie humoru i słodkie dołeczki w policzkach, kiedy się uśmiecha. Dlaczego musiało trafić właśnie na tego głupiego Kiełka Fasoli?! Oh dlaczego och dlaczego moje serce jest równie głupie jak on sam?!
Brunetpożegnał się z nową „parą" bardzo szybko wyskakując w taksówki, zupełnie takjak by się paliło. W przelocie zawołał „do zobaczenia jutro w szkole" dając jejtym samym jasno do zrozumienia, iż nie zamierza po nią rano przychodzić. Liczyłna to, że załapała. O ile w ogóle dotarło do niej to co powiedział. W końcubyła tak bardzo zajęta, że mogła nie usłyszeć. Raku wszedł do domu, szybkimkrokiem przeszedł przez korytarz i trzasnął drzwiami zamykając je za sobą.
  Cholera! Dlaczego tak się denerwuje? Czemutak bardzo nie trawię tego gościa? Przecież praktycznie go nie znam. Czemu takmi przeszkadza to, że jest blisko z tą gorylą dziewczyną? To nie mój problem.Powinienem się cieszyć, że jej ferie były tak samo udane jak moje, a zamiasttego liczyłem na to, że były beznadziejne. Tylko dlaczego? W końcu jednak nicnie znacząca kłótnia przy wszystkich pozostałych jest nic nie znacząca. Więcczemu jestem na nią zły? Co mnie to obchodzi, że świetnie się bawiła ze swoim„przyjacielem" skoro ja także przeżywałam z Onoderą najwspanialsze chwile wswoim życiu! Cholera co ze mną nie tak?! Chłopak chodził po całympomieszczeniu niemal wydeptując ścieżkę prowadzącą od drzwi do okna ispowrotem. Nie mógł się uspokoić. Czuł poirytowanie związane z przybyciemnowego. Coś mu w nim nie pasowało. Po jakimś czasie skończył „wędrować" iusiadł na futonie. Spojrzał na budzik i nie wierzył własnym oczom
- JUŻ JEST 11?! Jak to możliwe? Czyżbyminęło więcej czasu, niż podejrzewałem? Zabrał swoje ubranie i poszedł dołazienki. Umył się szybko i wrócił do swojego pokoju. Położył się i zastawiłbudzik. Głupia Chitoge przez nią nawetnie zdążyłem zjeść kolacji. Położył się i zamknął oczy. Przez długi czasprzewracał się z boku na bok i rzucał po posłaniu nie mogąc zasnąć. Przedoczami cały czas miał „nową parę". Nie mógł uwierzyć w to, że pod zamkniętymipowiekami po raz kolejny to jej obraz był ostatnim, który zobaczył, zanimzapadł w sen.    

Cóż wygląda na to, że Chitoge nie bawiła się podczas przerwy tak dobrze, jak Raku, jednak chce by on tak myślał, a plan wydaje się działać. Ciekawe na jak długo ;p 

środa, 12 października 2016

12- To mnie kochasz (Chitoku, Kosaku) (1/?)

                                 Paring:Chitoku, Kosaku
                                 A/M: Nisekoi
                                 Uwagi: Ohayo minna :) Manga się chyba już skończyła, a w tym opowiadaniu postaram się zawrzeć to czego moim zdaniem w niej brakowało. Nie żebym jakoś chciała ją pozmieniać, nie zrozumcie mnie źle, bo naprawdę ją uwielbiam < 3, ale sama nie wiem, może to wynika z tego, że każdy ma własną wizje, a jak wygląda moja, zobaczcie sami ;). To opowiadanie chciałabym zadedykować- Wilku, trochę się na nie naczekałaś, więc mam nadzieję, że było warto, pozdrawiam.


Raku obudził się dziś wyjątkowo późno. Spojrzał na budzik i zaklął, gdyż było grubo po 11. Planował tak wiele rzeczy dziś zrobić: spotkać się z Onoderą i razem z nią nakarmić zwierzęta, później zabrać ją do jakiejś kawiarni na ciastko i kawę, a potem pomóc w jej sklepie w przygotowywaniu nowego rodzaju słodyczy. Zamiast tego zdążę zaliczyć tylko jeden punkt ze swojej listy, a dlaczego? Bo zaspałem. A czemu zaspałem? Oczywiście przez Chitoge. Rany...czy ta dziewczyna nie może chociaż raz zachować się normalnie? Czy na serio nie mogła się pożegać, tak jak na dziewczynę (nawet udawaną) przystało? Ależ oczywiście, że nie. Ona musiała się ze mną pokłócić, bo gdyby wyjechała bez napsucia mi krwi to by się nie liczyło, prawda? Chwila...czemu ja w ogóle wciąż o niej myśle? Przecież co było wczoraj się nie liczy...Onodera, liczy się tylko ona. Zaraz wyjdę z domu i się z nią zobaczę i może nawet uda mi się z nią spędzić resztę tego dnia. Z tym postanowieniem szybko przygotował śniadanie dla siebie i całej swojej rodziny. Wziął prysznic, założył najlepsze ubranie, które udało mu się znaleźć w szafie i już szedł w kierynku cukierni. W czasie drogi postanowił zadzwonić, dziewczyna odebrała po 3 segnale
- Halo
- Halo Onodera, przepraszam cie, że tak późno, ale zaspałem. Powiedz mi gdzie jesteś, już pędze. Jesteś w cukierni czy jeszcze w szkole? Postanowiłaś sama pójść nakarmić zwierzęta, czy jednak zostałaś w domu?
- Zostałam w domu, pomyślałam, że pójdziemy razem innym razem
- Tak, to doskonały pomysł. Pójdziemy np: jutro, co ty na to? Obiecuje ci, że tym razem będę na czas
- Nic się nie stało Ichijou-kun naprawdę, nie przejmuj się tym ohh Onodera jest taka kochana, nawet w takiej sytuacji nie jest na mnie zła. Chitoge z pewnością nie byłaby tak wyrozumiała...pff...mało tego na pewno by się na mnie wydarła..ale Onodera tego nie zrobiła, oh ona jest najlepsza
- W takim razie jestem u ciebie za kilka minut
- Dobrze to czekam
Raku się rozłączył i zaczął biec. Nie lubił się spóźniać, a już zwłaszcza na spotkania z Onoderą. Właściwie to do tej pory nigdy mi się to nie zdarzyło. Mało tego zawsze byłem przed czasem, aby spdzic z nią jak najdłużej chwil. Skręcił w główną ulicę i już zostało mu zaledwie kilka metrów, więc trochę zwolnił tępo.Podszedł do wystawy sklepowej i przejrzał się w szybie. Chciał wyglądać dla niej nienagannie. W końcu nie często zdarzała mu się okazja by pobyć ze swoją ukochaną sam na sam. Przez udawany związek, nie miał właściwie czasu dla nikogo po za fałszywą dziewczyną. Wziął głęboki oddech i wszedł do środka.
- Dzień dobry- przywitał się
- Dzień dobry- odpowiedziała mu jej mama, która stała za ladą- będziesz musiał trochę poczekać, o dziwo moja córka zawsze tak długo się ubiera, kiedy ma się spotkać z tobą- puściła mu oczko- a tak w ogóle to ładnie jest się tak spóźniać? Z tego co mi wiadomo miałeś po nią być już o 8, a jest prawie 11:30. Co masz na swoje usprawiedliwienie? Tak się składa,że mam usprawiedliwienie.Gdyby nie wczorajcza kłótnia z Chitoge, to nie byłbym tak zdenerwowany i nie rozmyślałbym nad tym do 4 nad ranem. A to oznacza, że bym się wyspał, a co za tym idzie na pewno byłbym tu przed 8. Nie powiedział jednak nic, bo jak brzmiołoby tego typu wyjaśnienie? Jej mama jeszcze by wszystko źle zrozumiała i pomyślała, że zarwałem nockę bo myślałem o innej ?Jak by to w ogóle o mnie świadczyło?
- Yhm...rozumiem, że nie masz żadnego. Chce tylko żebyś wiedział, że moich córek się nie wystawia, czy to jasne?- powiedziała to tonem nieznoszącym sprzeciwu- bo jeśli nie będziesz jej dobrze traktował to znajdzie sobie kogoś innegi i...
- Mamo- Kosaki zeszła na dół i w ten sposób prawdopodobnie go uratowała. Raku od razu na nią spojrzał, a na sam jej widok serce zaczęło mu łomotać tak mocno, iż bał się, że jej mama stojąco obok go usłyszy. Jeju jak ona ślicznie wygląda, tak słodko i uroczo...ohh to jest cała Onodera. Ona zawsze wygląda słodko, cokolwiek by nie ubrała, w przeciwieństwie do tej gorylej dziewczyny- potrząsną głową, aby pozbyć się z niej obrazu dziewczyny z kakardą i na nowo skupił wzrok na swojej wybrance.
- Dzień dobry Ichijou-kun- powiedziała podchodząc bliżej
- Dzień dobry Onodera pięknie wyglądasz, cisnęło mu się na usta, ale nie odważył się, zamiast tego zapytał
- To jaki rodzaj słodyczy chciałabyś dzisiaj wynaleźć?
- Taki, który mogliby jeść nawet ludzie cierpiący na cukrzycę Mogłem się tego po niej spodziewać, zawsze jest dla wszystkich taka dobra
- W takim razie chętnie ci pomogę, z resztą uważam,że to doskonały pomysł. Takie osoby też powinny mieć prawo do skosztowania waszych smakołyków.
Zwłaszcza, kiedy to ty je przygotowujesz
- Hę? Chcesz przez to powiedzieć, że moje słodycze nie są tak dobre, co?- odezwała się mama dziewczyny
- Co? Ja...ja nic takiego nie powiedziałem proszę pani
- Haha przecież wiem dzieciaku, ale ty jesteś zabawny- powiedziała czochrając go po głowie i nadal śmiejąc się wróciła na górę
- Twoja mama jest straszna...może nie tak bardzo jak mama Chitoge, ale jednak- na samo wspomnienie przeszły go dreszcze
- Poznałeś mamę Chitoge-chan?
- Tak, ostatnio na święta, kiedy przyjechała odwiedzić córkę
- A no faktycznie. Chitoge-chan coś wspominała.
- A no tak zapomniałem, że nigdy nie miałaś okazji jej poznać
- Tak to prawda, ale podobno bardzo im wtedy pomogłeś. Chitoge-chan mówiła, że dzięki tobie pogodziła się z mamą Cały Ichijou-kun nie mógł tak zostawić ich relacji, musiał im pomóc, pomimo tego, że słyszałam,że naprawdę bardzo ciężko pracował na to, aby ich spotkanie doszło do skutku
- A to nic takiego, nic takiego nie zrobiłem. Po prostu musiały się spotkać i szczere ze sobą porozmawiać, to wszystko
- Bardzo są do siebie podobne?
- Tak, zdecydowanie niedaleko pada jabłko od jabłoni. Mówię ci są tak samo roztrzepane i nierozgarnięte
- Naprawdę? Słyszałam, że mama Chitoge-chan jest dyrektorką jakiejś wielkiej korporacji. Spoczywa na niej ogromna odpowiedzialność i ma masę obowiązków, musi być bardzo utalentowana, zupełnie jak jej córka
- Może masz racje- zastanowił się nad tym przez chwile Tak, ta dziewczyna zdecydowanie ma wiele talentów, a największym z nich jest doprowadzanie mnie do szału
- Właśnie, bo miałam o to zapytać, pogodziliście się już?
- Co? Z kim?
- Z Chitoge-chan, niestety widziałam waszą wczorajszą kłótnie, mam nadzieje, że już wszystko między wami w porządku
- Nie, nie pogodziliśmy się. Nie mam zamiaru się z nią godzić dopóki mnie nie przeprosi. Wiesz o co jej poszło wczoraj? O to, że nie chciałem się z nią wieczorem pożegnać, a przecież zrobiłem to już poprzedniego dnia. Z resztą nieważne, teraz kiedy wyjechała wreszcie będę miał przez jakiś czas święty spokój O kurde...czy ja to powiedziałem na głos?Przy Onoderze? Cholera..co ona sobie teraz o mnie pomyśli? Nie chce, żeby miała mnie za złą osobę. Co ja najlepszego narobiłem! Idiota
- Szczerze mówiąc to myślę, że ona po prostu chciała spędzić z tobą więcej czasu przed wyjazdem. W końcu nie będzie jej przez całe ferie zimowe. 2 tygodnie to dosyć długa rozłąka z chłopakiem, jestem pewna, że za tobą tęskni, w sumie to ją rozumiem, też bym tęskniła, gdybym była na jej miejscu Coo? Czy ja właśnie powiedziałam to na głos?
Coo? Czy ja się nie przesłyszałem? Onodera właśnie przyznała, że też by za mną tęskniła? Ehh...jestem w niebie
- To..zna...znaczy mia...miałam na myśli, to, że gdybym była na miejscu Chitoge-chan i rozstawała się z mo...moim chłopakiem to też bym za..za nim tęskniła- wyjąkała czerwieniąc się
Ehh...człowieku, a było tak pięknie
- No tak, jasne rozumiem
- To co zabierzmy się za te słodycze- zaproponowała
- Pewnie
Poszli do kuchni i zaczęli pracować nad nową recepturą, wspólnie postanowili, że przygotują czekoladki. Samo wymyślenie sposobu jak zastąpić cukier zajęło im sporo czasu.
- Może słodzikiem, no wiesz takim do kawy- spytała
- Hm...sam nie wiem, kiedy taki słodzik się rozpuści to przestaje być słodki, a zaczyna mieć taki dziwny kwaśno-gorzki posmak.
- Tak, masz rację
- To może miodem,co? Jest naturalnym składnikiem wielu słodyczy, łatwo się rozpuszcza, a jego smak dobrze komponuje się w innymi skłanikami. Do tego jest duużoo zdrowszy od cukru, a mój dziadek, który właśnie jest cukrzykiem miód może jeść.
- To jest doskonały pomysł Ichijou- kun- ucieszyła się Jak ja uwielbiam na nią patrzyć, kiedy jest taka radosna, wygląda wtedy jeszcze bardziej uroczo, a pomyślałbyś, że to niemożliwe
- W takim razie zamiast czekolady proponuje użyć kakao, nie jest tak bardzo słodkie jak czekolada i ma zdecydowanie mniej kalorii. A jeśli chodzi o dodatki to może migdały? Co o tym myślisz? Hm...migdały, wiem,że ktoś jest na nie uczulony, tylko kto? Aaa to tak Chitoge. Ciekawe co ona teraz robi? Coo o czym ja myśle? Przecież jestem tu z Onoderą to szczyt marzeń, czemu w ogóle się przejmuję tą gorylicą?
- Tak, myśle, że to świetny pomysł. Kiedy już obmyślili cały plan działania zabrali się do roboty. Mieli ze 4 podejścia, ponieważ ciężko było dobrze dobrać proporcje. Czekoladki albo wychodziły za słodkie, albo za mało słodkie, w innym wypadku znowu jedyne co było wyczuwalne to miód, bądź migdały. Kiedy jednak w końcu znaleźli idealną recepturę musieli przyznać, że słodycze smakują naprawdę wyśmienicie. Zdecydowali się na czekoladki z nadzieniem miodowym i migdałami w środku. Wbrew temu jak to brzmi wcale nie wyszły tak bardzo słodkie, gdyż czekolada, którą zostały oblane była stosunkowo gorzka. Kiedy już byli przy ostatnim etapie, czyli ozdabianiu swojego dzieła, musieli być bardzo blisko, gdyż znaleźli bardzo ładny, lecz dość trudny do wykonania wzór z lukru. Stali tak schyleni nad blatem, a ich twarze dzieliło zaledwie kilka cm od siebie. Kiedy dziewczyna w skupieniu nakładała lukier on się jej przyglądał i trzymał jej rękę, aby się za bardzo nie trzęsła, co dawało odwrotny efekt. Raju...serce bije mi tak głośno, że Onodera zaraz go usłyszy, jeżeli już się tak nie stało. Jaką ona ma delikatną , miękką i ciepłą dłoń. W dodatku wygląda na to, że denerwuje się tak samo jak ja.Jej twarz jest tak blisko mojej, że wystarczyłoby mi się jedynie pochylić...O człowieku jakie ona ma piękne, duże oczy, długie rzęsy i takie lśniące, delikatne usta, niemal czuje je na swoich. Jej oddech jest cichy i przerywany. Zawsze jest taka skupiona, gdy jej na czymś zależy. Od zawsze. Pamiętam jakby to było wczoraj jak w gimnazjum była brana do odpowiedzi przy tablicy. Zawsze się stresowała i to było widoczne, chociażby po ułożeniu jej ramion, była taka skulona i cicha, nawet kiedy znała odpowiedź.
Ooo...czuje jak moja twarz robi się cała czerwona, a serce bije coraz szybciej. W ogóle nie mogę się skupić na zadaniu. Ichijou-kun jest tak blisko, słyszę jego oddech i mogę zobaczyć jego oczy, gdy tylko lekko spojrzę w lewo...aaaa właśnie odwrócił wzrok...co mam zrobić...co mam zrobić...tak bardzo się denerwuje, że czuje jak moja rękę się trzęsie. Jest tak blisko, że jego włosy łaskoczą mnie w policzek. Ojej patrzy na mnie...a jego twarz się zbliża. Cooo? Czy on właśnie chce mnie pocałować? Nieee to niemożliwe...myśl Kosaki..przecież on jest chłopakiem Chitoge-chan...co prawda nie są naprawdę razem, ale mimo wszystko...przecież taki pocałunek zmieniłby wszystko między nami...a także między nimi, bo przecież chyba nie mogliby już dłużej udawać kochającej się pary. Jakkolwiek to nie wygląda to byłaby zdrada w stosunku do niej...ale ja go tak bardzo kocham....aaaa co robić...co co robić?

Oww czy mi się wydaję, czy Onodera także zbliżyła swoją twarz do mojej..to jest jak spełnienie snów. Właśnie tak wyobrażałem sobie nasz pierwszy pocałunek...patrzymy sobie głęboko w oczy i stopniowo zbliżamy się do siebie..tylko kiedy to się w końcu stanie to co dalej? Nadal będę musiał udawać chłopaka Chitoge? Przecież nie będę w stanie nawet grać kochającego ją chłopaka przed Onederą. Jak ona by się z tym czuła? A jak ja bym się czuł? A po za tym co z naszymi rodzinami? Czy faktycznie powstanie wojna? Czy może jeśli porozmawiamy z nimi szczerze to zrozumieją? Na pewno zrozumieją. Będą musieli...ojj jej twarz jest tuż..tuż..jeszcze tylko kilka milemetrów i...
- Co robicie?- zapytała Haru wchodząc do kuchni. Para momentalnie  od siebie odskoczyła tak gwałtownie, że Raku przydzwonił głową o półke, która wisiała nieopodal
- Ichijou-kun nic ci się nie stało?- zaraz przykucnęła przy nim przerażona  dziewczyna. Haru przynieś lód z zamrażarki
- Uuu...ale będzie siniak- zamiast tego dziewczynka podeszła bliżej i zaczęła z zaciekawieniem przyglądać się gózowi- szii to musiało zaboleć
- Onodera nic mi nie jest, naprawdę Aww jak to boli, ale muszę być twardy, przy niej. Jest już wystarczająco przestraszona.Rany...i pomyśleć, że tak niewiele brakowało do naszego pierwszego pocałunku..cholera ta Haru to ma wyczucie czasu
- Haru proszę cie szybciej- pospieszyła młodszą siostrę
- No ok, już dobrze..już idę-lecz zanim wstała pochyliła się jeszcze nad rannym chłopakiem i wyszeptała do niego tak cicho, że ledwo sam to usłyszał- i co? Było watro zbliżać się tak bardzo do mojej kochanej siostry, podczas gdy twoja dziewczyna wyjechała? Zdrajca Oż ty mała- nagle dotarło do niego co się stało zrobiła to specjalnie, musiała nas widzieć i zorientować się do czego to zmierzało..a to znaczy, że zrobiła to na umyślnie...ehh dlaczego zawsze mnie to spotyka?. Dziewczyna z ociąganiem, ale w końcu przyniosła okład, który Kosaki szybko położyła na ranie chłopaka. Romantyczna atmosfera prysnęła jak bańka mydlana, a on pocierał bolące miejsce, niemal nie mogąc uwierzyć we własnego pecha.
- Ichijou-kun na pewno wszystko w porządku? Może powinieneś się położyć?- zapytała zmartwiona
- Nie ma takiej potrzeby, nic mi nie jest naprawdę
- To wszystko moja wina, gdybym tylko była bardziej ostrożna, gdybym przewidziała, że jesteś ode mnie wyższy i ta półka może ci zagrażać Rany...no czy ona nie jest słodka? Nawet w takim momencie próbuje wziąć winę na siebie...pomimo tego, że za zaistniałą sytuację odpowiedzialny jest zupełnie kto inny- przeszył Haru spojrzeniem, dając jej jasny komuniat, że wie doskonale co się stało, potem westchnął i spowrotem spojrzał na dziewczynę ze swoich marzeń- no ale przecież nie mogę jej tego zrobić i tak znając ją znalazłaby jakis sposób, aby wziąć winę na siebie..taka już jest...za to ją kocham
- Nie możesz się za to obwiniać. Sam powinienem zwrócić na to uwagę- Wstał bardzo ostrożnie, ale głowa pękała mu z bólu, przy niej postanowił jednak zachować pokerową twarz
- Będę się zbierał, mam jeszcze do zrobienia kilka rzeczy w domu- skłamał
- W takim razie może chociaż cie odprowadzę
- Nie, naprawdę nie ma takiej potrzeby- wymusił uśmiech może i na ten moment potrafię udawać, że wszystko gra, ale przez całą drogę do domu nie dam rady. Nie chce jej jeszcze bardziej martwić. Raku pożegnał się z dziewczynami i fachowo można by powiedzieć, uciekł z cukierni. Szedł wolno, gdyż miał zawroty głowy. Postanowił na chwile przysiąść na ławce w parku. Jeśli wróci do domu w tym stanie na pewno zaczną dopytywać co mu się stało. Ehh..gdyby tylko Kirisaki tu była mógłbym tego siniaka zwalić na jej nieludzką siłę...jednak czasami opłaca się mieć ją w pobliżu. Wstał i ruszył powoli do domu. Na jego szczęście wszyscy byli zajęci jakąś nową grą, więc udało mu się przemknąć do pokoju niepostrzeżenie. Położył się na futonie i sięgnął po telefon. Jedno nieodebrane połączenie. Sprawdził, okazało się, że to Onodera do niego dzwoniła jaka kochana, pewnie się martwi, postanowił, więc wysłać jej sms
                     O nic się nie martw, już jestem w domu,
                     ale głowa jeszcze trochę mnie pobolewa, więc
                     postanowiłem położyć się wcześniej spać.
                     Mam nadzieję, że przestałaś się obwiniać
                     o ten wypadek-
napisał jeszcze- a co do tego
                     co by się stało, gdyby Haru nie weszła,
                     to myślę, że powinniśmy o tym porozmawiać
-
przez chwilę przyglądał się ostatniemu zdaniu, ale szybko je skasował Cholera no tyle odwagi to ja nie mam- kiedy usunął to co powinien, wysłał wiadomość. Sprawdził jeszcze resztę połączeń, trochę zaskoczyło go to, że Chitoge nawet nie próbowała się z nim skontaktować. Zazwyczaj kiedy się pokłócili jej także nie było z tym za dobrze i przynajmniej szukała z nim jakiegoś kontaktu, lecz tym razem pusto hmm...ciekawe czym jest tak zajęta, że nie może wystukać nawet głupiego przepraszam- ta myśl zirytowała go znacznie bardziej niż powinna i po raz kolejny to właśnie piękna blondynka była jego ostatnią myślą przed zaśnięciem.